Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
Blog > Komentarze do wpisu
Kobieta z licznikiem, czyli o przebiegu
Wiem, że najpierw nie piszę przez miesiąc, a potem dwie notki jednego dnia, ale nie mogę dopuścić, żebyście myśleli, że karzące ostrze mojej klawiatury... hmmm, wyobraziłem to sobie... tnie jeno wątki, jakie gazeta.pl wybiera jako najciekawsze. Ten, po którym pojadę teraz, miałem zaobrączkowany od tygodnia, a ponieważ mam wolny wieczór, jest świetny moment, aby opowiedzieć Wam, drogie owieczki i baranki, o kobiecie z przebiegiem.

snoop823 dzieli się z nami głębią swoich przemyśleń:

Atrakcyjność kobiety a jej "przebieg"

[...] ma to dla was jakiekolwiek znaczenie, jesli poznacie kobiete, ktora notabene jest atrakcyjna dla Was, zakochacie sie w niej z wzajemnoscia, a potem np okaza sie nastepujace scenariusze:

okazuje sie, ze panna od ok 15 roku zycia byla w zwiazku powiedzmy sobie 5-6 lat, potem krotka przerwa i nastepny zwiazek powiedzmy 3 miesiace, potem znow krotka przerwa kilka miesiecy i nastepny zwiazek ok 1 roku ?

a wiec, jak nietrudno sobie wyobrazic doswiadczona dziewczyna w zwiazkach i "w tych sprawach" pewnie tez.

jeslibyscie sie zakochali w takiej, a potem dowiedzieli o jej
historii zycia - to dalej byscie byli tak mocno w niej zakochani jak na poczatku ?

W TAKIEJ ZDZIRZE po trzech związkach?! Nigdy w życiu!!! Pół miasta ją miało! (Bardzo małego miasta.)

No nie, nie wyprzedzajmy wypadków (wybaczcie terminologię drogową, słowo "przebieg" użyte przez zakochanego Snoopa trochę mi się na mózg rzuciło). Oto, co mają mu do powiedzenia współheteroseksualiści:

auto można naprawić a ze zrytym garem jest trudniej. Ale chyba zaledwie 3 zwiazki to nic zlego, duzo gorzej taka pani byłaby postrzegana gdyby miała ich 10 za sobą.

Co to jest zryty gar? Czy to jest jakaś nowa terminologia heteroseksualna i teraz na ukochane damy nie mówi się już "dupy", "świnie" ani "suczki"?

maklakiewicz:

sprawdzasz przebieg, czy licznik nie kręcony, zaglądasz w dowód, papiery w porządku, bierzesz na hol, jazda próbna.... i nie zapomnij sie potargować!

..to nie rower na polnej drodze, że musi SIE DOBRZE PROWADZIĆ ;)

a tak serio to autor ma dziwne podejście (przeczytaj autorze jeszcze raz, piszesz o paroletnich związkach jako zaliczaniu)

Lubię takie poczucie humoru, poważnie. :)

des4 uświadamia nas:

wielość partnerów/związków nie jest dobra rekomendacją dla panny. no chyba że obu stronom zależy na lekkim/łatwym/przyjemnym bzykanku bez zobowiązań, a nie na budowie stałego związku opartego na wierności i miłosci...

A dla pana jest rekomendacją wspaniałą. Tylko z kim ten pan ma te związki wielokrotne nawiązywać, skoro dla panien jest to zła rekomendacja? To jest promocja homoseksualizmu!!!

jeśli kobieta miała za soba wiele związkow, zachodzi podejrzenie, ze z jej stabilnością jest coś nie tak i prawdopodobieństwo, ze akurat tan związek bedzie dlugi i szczesliwy, nie jest za wysokie...można zrozumieć, że z pierwszym była za mloda, drugi to był nie ten wymarzony, ale przy piatym, szóstym itd mozna podejrzewać, że kobitka ma coś nie po kolei u siebie...

Dlaczego akurat przy piątym? Czy wśród heteroseksualistów jest jakiś przelicznik uniwersalny? I czy jest średnia długość trwania związku, np. 1 miesiąc jest gorszy niż 5 lat, czy lepszy? (Muszę przyznać, że dama 30-letnia, mająca za sobą 5 pięcioletnich związków, wzbudziłaby we mnie niejaki popłoch.) Aha, no i w nawiązaniu do poprzedniej notki, czy kochanki też się liczą? Bo ciekaw jestem, czy zawsze_meski nalicza sobie w tej chwili miesiące jednego związku, czy dwóch do przebiegu...

zeberdee24 wprowadza większy chaos:

Kobieta jak miała 5-6 facetów to żaden przebieg, ale jak miała np. 15 to już gorzej.

(Tak sobie po cichu zgaduję, że zeberdee24 miała w życiu 5-6 facetów.)

Allerune klaruje dla nas sytuację:

Natura tak nas ukształtowała, żeby do związku szukać partnerki wiernej, bo kto chce chować czyjeś dzieci?

Jak to kto? Sąsiadki wj_2000 (patrz poprzedni post).

Wierna, czyli taka, która umiała się powstrzymać dopóki nie było to coś bardzo poważnego, czyli nie miała zbyt wielu partnerów.

Jako żywo, z jednej strony powstrzymywanie się, aż nie będzie bardzo poważnego (tak do 10 lat po ślubie), z drugiej strony piszecie panowie blogi o sztuce uwodzenia, gdzie jakiś Elvis czy inny Mefisto zalicza średnio 10 zrytych garów tygodniowo. Ja się gubię. Proszę się zdecydować. No i proszę rezerwować sobie damy już w przedszkolu i zakładać im pasy cnoty, bo kto to widział, żeby dumny Allerune się z jakąś przechodzoną niewierną co miała 3 partnerów żenił.

twojabogini:

Chłe, chłe...Z mojego otoczenia - za nawym mieskiem rozgladaja się najczęsciej te kobiety, dla których mąż był pierwszym partnerem - z ciekawości i te które miały partnerów, ale się nie wyszalały, bo im hormony sie budzą.
Baba wyszalana wie, że penis to penis, i ze jak ma chęci, to
wystarczy, ze męża zachęci...

Bardzo fajny tekst. Szkoda, że moje dotychczasowe badania na losowej próbce statystycznej polskich heteroseksualistów dowodzą, że heteroseksualni mężczyźni nigdy nie dochodzą do stadium wyszalenia.

cloclo80:

To co panienka wyrabiała do tej pory nie ma większego znaczenia o ile:
-nie dorobiła się przy tym aborcji/dziecka/HIV/HPV
-jest przed 30-tką.

Niestety, cloclo nie precyzuje, co mają ze sobą zrobić kobiety po trzydziestce, bądź posiadaczki dziecka. Być może zaudać się do klasztoru, ale nie wiem, czy tam przyjmują niewierzące dzieciate tylko dlatego, że cloclo rekomenduje.

4v uczy nas życia:

znam przypadki dziewczyn z tzw "dobrych rodzin" które po
miesiącu chodzenia elegancko biorą do ust to co trzeba (i to nie z dojrzałym facetem, ale 16-letnim szczylem, wyglądającym na 13)... potem oczywiście żałując tego, ale cóż... im nie przetłumaczysz....

ta z tematu, jak chodziła przez kilka lat... taki związek zmienia świadomość. jeśli uważasz że "pitolę" to widać czegoś nie rozumiesz, lub udajesz że nie rozumiesz. to trzeba zaobserwować. nie wyobrażam sobie dziewczyny chodzącej z chłopakiem od 15 do 20 r.ż. a później bez żadnej traumy wchodzącej w kolejny związek. to musiała by być jakaś mega-odporna nadkobieta.

mutant.

Dżizas! To jak syndrom ocaleńca aborcyjnego, jeśli kobieta w trakcie ciąży jeno pomyśli na moment o aborcji, to już jest za późno i dziecko resztę życia spędzi na kozetce psychologa, zalewając się łzami, pomiędzy wizytami na zmianę pijąc koniak z butelki i uprawiając niebezpieczny seks w toalecie nocnego klubu. Dziewczyna, która miała chłopaka od 15 do 20 roku życia i potem bez traumy wchodzi w kolejny związek to nadkobieta -- zatem, jak rozumiem, każda dziewczyna, która miała chłopaka w wieku lat 15 jest już złamana na całe życie i taki 4v to nawet na nią nie splunie.

DZIEWICE!!! Gdzie te 25-letnie dziewice dla forumowiczów!!!

Snoop dzieli się dalszymi przemyśleniami:

ta dziewczyna "juz" miala brac slub z tym gostkiem, co byla te 5-6 lat.... jak ja sie ciesze i dziekuje rodzicom, ze w tym wieku gonili mnie do ksiazek a nie do dziewczyn, imprez i piwa !!!

Cóż za niezwykli rodzice!!1! Wszyscy znani mi rodzice gonią swoich piętnastolatków jak najdalej od książek i w kierunku imprez i piwa!!!

jak ta dziewczynka "rzucila" tego chlopczyka, to on jeszcze latal za nia przez pare miesiecy, wchodzil do tych samych klubow co ona, prosil, blagal, plakal, staral sie byc wszedzie tam gdzie ona.... widac, jak bardzo musial byc zaangazowany, no a dziewczyna go potraktowala ostro, jak na peirwsza milosc, jak na pare lat zwiazku... i to w takim mlodym wieku. to wlasnie po raz pierwszy ja wtedy poznalem i juz zapalilo mi sie swiatelko, ze jak mozna sobie spokojnie po "czyms takim" wchodzic bez rozczulan, bez przerwy w nastepny zwiazek... co w glowie kobiety musi siedziec, ze takie decyzje podejmuje... glupota ? brak doswiadczenia ? nie uswiadomienie ? niedopilnowanie przez rodzicow ?

Ja nie wiem snoop co w Twojej głowie siedzi, ale weź wywal te spacje sprzed znaków zapytania, zanim powrócisz do modłów i pilnowania swojego dziewictwa dla Tej Jedynej 29-letniej dziewicy, którą ześle Ci Maryja. Poza tym mówiłeś, że miała potem jeszcze dwa związki, więc chyba bez przerwy w nic nie wchodziła (zwłaszcza ten jeden miesiąc to dla mnie żaden związek, tylko tak zwany klin).

(No do czego to doszło, żebym ja heteroseksualistom tłumaczył, co to jest związek, a co to klin.)

s.p.7 (czy to skrót od JP2?) gromi:

ale dlaczego w tym wszystkim zapminac o najwyzszych zasadach Boskich? przeczac szacunku do siebie samego?
Kto do tego namawia? kolerzanki? koledzy? telewizja? A kto karze temu ulegac?

ORTOGRAFIA!!! Ortografia karze!!! (A przynajmniej powinna.)

kobiet z "dużym przebiegiem" nie traktuje sie zazwyczaj powaznie w kategoriach zwiazkowych.
Pozatym jesli dziewczyna wymienia chlopaka co 2 miesiace, od 10 lat, to chyba oczywistym jest że kolejny jaj facet raczej ma nikle szanse na to by byc kims wiecej, wiec sam jaj powaznie nei traktuje

Ciekawe, jak by Freud zinterpretował kogoś, kto z tekstu "ma za sobą trzy związki, pierwszy 5-6 letni" odczytał "wymienianie chłopaka co 2 miesiące od 10 lat". (Oraz uporczywe pisanie "jaj" zamiast "jej". To już prawie jak "gdybym chciała powiedzieć penis, powiedziałabym penis, ale chciałam powiedzieć samochód, więc powiedziałam penis".)

earlyyears (sądząc po treści komcia, early oznacza trzynastolatka) dzieli się z nami życiową mądrością:

porzadni faceci nie zadaja sie z pie...icami.zkochanie nie ma nic do rzeczy. i tyle.

Pie...ice (znane również jako "kobiety, które kiedykolwiek były w jakimkolwiek związku") porządni faceci poznają po zapachu.

mujer82 pisze:

[...] każdy małolat twierdzi,że każdy musi się wyszumieć. Jak dziewczyna chce poważnego związku to facet chce najpierw wolnego związku "na próbę".A potem coś wam odbija i nagle stwierdzacie,że do ołtarza tylko z dziewicą.

Żyjecie w świecie napędzanymi swoimi prymitywnymi popędami,więc kobiety się do niego dostosowują i tyle.Nie ich wina,że wasza opinia o tym czego naprawdę chcecie zmienia się jak chorągiewka na wietrze.No i ciekawa jestem ilu z was wie czy jest nosicielem HCV,żółtaczki czy innej choroby przenoszonej drogą płciową. Jak widzę z wpisów kobieta ma się badać. A wy? Czy dajecie nowej dziewczynie plik wyników aktualnych badań? Czy mówicie ile mieliście przypadkowych jednorazowych i ryzykownych kontaktów seksualnych? Czy w ogóle po libacjach z czasu liceum czy studiów potraficie je wszystkie zliczyć?

No i bingo. Całego tego bloga by nie było, gdyby nie hipokryzja i kompleksy. Czasami aż mam wyrzuty sumienia, że kopię leżących, ale z drugiej strony, nie dość, że sami się nadstawiają, to jeszcze z dumą wołają "kopnij! kopnij! patrz, tu mam pośladki! różoweeeeee!!!".

Ostatniego gola niechaj strzeli kunegunda123:

po twoich dalszych wypowiedziach ewidentnie widać, że tak naprawdę masz problem z tym, że w wieku dwudziestu kilku lat masz 'czystą kartę' i najwidoczniej z tego powodu kompleksy, skoro tak bardzo chcesz pogrążyć dziewczynę, z którą się w końcu spotykasz, więc musiała ci się wydawać warta zachodu.

Gem, set, mecz. Użyłbym terminologii samochodowej, żeby podsumować ten wątek o przebiegu, ale jako rasowy gej znam się wyłącznie na tenisie i figurowej jeździe na łyżwach.

wtorek, 29 września 2009, navaira

Komentarze
2009/09/29 23:17:51
bardzo nieśmieszne, ale się obśmiałam jak norka. Co za prymityw
-
2009/09/30 03:54:42
Chciałam Ci wkleić linka do tego tematu pod przedostatnim wpisem, a tu widzę, że mnie uprzedziłeś. :)

A co do panów podrywaczy, to z tego co się zorientowałam, oni akurat uważają, że kobieta z natury rzeczy jest zainteresowana seksem równie bardzo jak mężczyzna i może mieć partnerów ile zechce.
Co nie przeszkadza im uważać, że tak poza tym "na najgłębszym poziomie jej potrzeby emocjonalne są takie same poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego ulokowane w mężczyźnie. Ktoś o większej sile psychicznej niż jej." (Cytat jest fragmentem instrukcji obsługi kobiety dominującej. ;))
-
2009/09/30 09:18:58
Ja poniekąd też uważam, że kobieta może mieć partnerów ile zechce, ale ja potem nie zmieniam nagle zdania na ten temat i nie postanawiam poślubić dziewicy :)

Forum o uwodzeniu jest śliczne, muszę się wreszcie dobrać i wykopać tam jakiś zabawny wątek. Tak ogólnie w całości to oni są tak techniczni i traktują kobiety do tego stopnia jak bezwolne przedmioty (przy panach uwodzicielach mój kumpel, który dzielił kobiety na zainteresowane i lesbijki jest szczytem finezji i elegancji), że jest to mało śmieszne, raczej niesmaczne po prostu.

Ale o rycerzach mi się podoba. :)
-
2009/09/30 09:46:54
Ja uwielbiam ich nazewnictwo (taka na przykład "sukotarcza" - czyli czym się bronią niedobre i niechętne "targety", a co najlepiej zlikwidować "negami", czyli jechaniem po samoocenie... co samo w sobie niestety jest mało śmieszne), ciągłe udowadnianie logiczności myślenia każdego mężczyzny, a zwłaszcza ich własnego (na przykład tego z cyklu "nie możesz dostosowywać się do zachcianek kobiety [...] bądź wysportowany, bo kobietom najbardziej podoba się taki styl") oraz kreatywność w wymyślaniu nowych metodologii (ostatnia moda: uwodzenie naturalne aka "ręka na penisie").

Moje ulubione tematy to wspomniana gdzieś już instrukcja obsługi kobiety dominującej (www.uwodzeniekobiet.fora.pl/forum-ogolne,2/art-kobieta-dominujaca-i-ty,18348.html), bądź jak Conan (www.uwodzeniekobiet.fora.pl/forum-ogolne,2/art-conan-czyli,18110.html), jak być prawdziwą kobietą (www.uwodzeniekobiet.fora.pl/forum-ogolne,2/chcesz-wiecej-seksu-jestes-kobieta-to-siadz-na-dupie-i-czy,17437.html) oraz jak nawrócić lesbijkę (www.uwodzeniekobiet.fora.pl/forum-ogolne,2/sposob-na-lesbijke,17949.html). Był jeszcze gdzieś zabawny temat o wybieraniu kobiet do związków, z którego wychodziło m.in., że kobieta nosząca obuwie sportowe jest niepewna siebie i zapewne skrzywdzona w przeszłości, ale nie mogę go teraz znaleźć. ;)
-
2009/09/30 10:00:43
Muszę wyznać, że po lekturze wyszło mi, że jestem kobietą dominującą, a mój mężczyzna stosuje na mnie techniki uwodzenia :D Z drugiej strony, oznacza to, że jest silny psychicznie, świetny jako kochanek, dobry w kilku dziedzinach życia na których ja się nie znam, w ciężkiej chwili zabrał mnie na fermę pokazać małe kózki i owieczki, podarował pluszowego tygrysa, a ja czuję, że mogę do niego przyjść z (prawie) każdym problemem. Coś mi się wydaje, że nie każdy czytelnik forum o uwodzeniu potrafi uwieść kobietę dominującą ;) a ci, co potrafią, nie muszą w tym celu czytać forum ;)
-
2009/09/30 10:17:39
A nazywa Cię on Twoim zdrobniałym imieniem, czy masz jakieś przejścia z dzieciństwa i musiał z tego zrezygnować? :)
-
2009/09/30 10:57:19
Moje imię się nie zdrabnia, ale mówi do mnie czasami per "moja małpko" :)
-
2009/09/30 11:25:07
ooooo! jak tylko zobaczylam ten watek na forum to pierwsza moja mysla byla "omg niech navaira go "zrobi"". cierpliwosc nagrodzona ;)
-
2009/09/30 11:54:31
Nad fragmentem o mówieniu "penis" zamiast "samochód" omal się nie udusiłam ze śmiechu. Wczoraj sobie porechotywałam z lekka, to dzisiaj dostałam takiego kwiku... Dziękuję!!!

25-letnie dziewice istnieją, mówi 28-letnia... Niestety dla owych panów i na szczęście dla mnie, jestem nie do wzięcia. Jestem parthenos, czyli "ta, która NIE POTRZEBUJE męża".

Aha - widzę w komentarzu lenistwa wielce ciekawe tematy, niestety owe wątki nie chcą mi się otworzyć... Może da się do nich dokopać jakąś inną drogą (przez stronę główną?), bo wyczuwam kopalnię tematów. Zwłaszcza "jak nawrócić lesbijkę" już tytułem mnie skurzyło ogromnie, ale nie mogę się wkurzyć bardziej, bo się nie otwiera.
-
2009/09/30 12:02:03
z_i_z: wątki się otwierają po ręcznym skopiowaniu i wklejeniu adresu (klikanie dodaje nawias, który powoduje, że strona się nie otwiera). Wymagana jest rejestracja i login.

Wątek o nawracaniu lesbijki jest dokładnie tak obleśny, jak się spodziewałem.

A z tą 28-letnią dziewicą to weź snoopowi nie rób nadziei skoro jesteś nie do wzięcia ;) on już pewnie zaczynał maila pisać...
-
2009/09/30 12:40:02
Ja podejrzewam, że oni by jednak woleli taką dziewicę około osiemnastki, bo jakoś zwykle tego typu poglądom towarzyszy przekonanie, że kobietę około trzydziestoletnią wymienia się na młodszy model.

Co do lesbijek, zacytuje kluczowe części tematu: "Mam swoją opinię o tym, dlaczego ludzie skręcają na homoseksualne tory, bo moim zdaniem większość homoseksualistów obojga płci nie rodzi się taka.
Faceci - AFCe w jednej szkole, drugiej, na studiach, chorobliwa nieśmiałość, zero kontaktów z kobietami, w końcu na jakiejś imprezie z alkoholem pierwsze zbliżenie z kolegą gejem i... poszło.
Kobiety. Ugi - nikt ich nigdy nie chciał bliżej poznać, nie podrywał, może zdarzyło się w całym ich życiu jedno czy dwa KC gdy kolega był na tyle pijany, że już wszystkie były piękne.
HB i SHB - od wczesnej młodości podrywane, adorowane i po kilkakroć wykorzystane przez kolesi, którzy chcieli jedynie zamoczyć. W końcu stwierdzają, że wszystkim nam chodzi o jedno (to nasza wina, bo nie byliśmy szczerzy w intencjach) i kierują się w stronę własnej płci. Akurat przytrafiła się inna kobieta, która zapewniła nie tylko seks (co więcej - seks z orgazmem), ale i tę bliskość, porozumienie i akceptację, których nigdy nie dał żaden facet. Pozostają zatem w związkach z kobietami. (...)
Patrząc na moją koleżankę Alę... miała dwóch mężów, a dziś wychowuje swą córkę razem ze swoją kobietą. Skoro kobieta mogła "przejść" z facetów na kobiety, to może istnieje też sposób aby nawrócić lesbijkę z powrotem na "jedynie słuszną" drogę?"

Jeszcze udało mi się znaleźć ten wątek o dobieraniu kobiet nadających się do związku, więc podrzucę mój ulubiony fragment o ubiorze:
"A więc co ma ważny wpływ na osobowość kobiety i jakie są sygnały zdradzające dobrą osobowość, a jakie destrukcyjną. (...) Kobiecośc lubi bycie kobietą, ubierając się podkreśla swoją kobiecość, nosi chętnie sukienki, jej fryzura jest kobieca, nosi buty z wysokim obcasem, pończochy itd. lubi się zmieniać świetnym wskaźnikiem jest również to, że ma dużo różnokolorowej bielizny
Antykobiecość stały, utrwalony styl ubierania, niezmieniająca się latami fryzura, nosi często spodnie, chodzi często w sportowych ciuchach, jeansach, płaskie buty rajstopy zamiast pończoch, jej szuflada z bielizną jest 1-2 kolorowa, wszystko w tym samym typie, zero falbanek, oryginalnych kolorów, wzorów itp."
-
2009/09/30 12:50:44
Z gejem to w moim przynajmniej przypadku trafił jak kurą w płot ;)
-
2009/09/30 14:34:21
Piękne, doprawdy;-)
Powinnam dla równowagi stworzyć wątek o tym, że jako kobieta z "przebiegiem" zupełnie nie wiem, co zrobić z prawiczkiem, który się był we mnie zakochał. I czy on jest normalny;-)
Zakomleksienie plus syndrom adonisa plus miała rasa panów. Co za mieszanka;-)
-
2009/09/30 16:24:33
Navaira, weź opracuj te wątki z forum "artystów podrywu"! Prosiiiimy! ;)
A swoją drogą to jest absolutnie rozczulające, jak taki sądzi, że kobiety stają się lesbijkami, bo w kontaktach z mężczyznami przekonały się, że "mężczyznom chodzi tylko o jedno"*... i taki sądzi, że (ze swoją mentalnością!) na pewno zmieni to jej przekonanie.
* "Wszyscy mężczyźni są tak samo zbreźni!!", zakrzyknęła niegdyś na białej szkole nasza wicedyrektorka. Kobieta zresztą dwa razy szersza ode mnie (a i ja ze szczupłością nie mam abolutnie nic wspólnego) i już wtedy zdrowo po czterdziestce... ;) Wiem, uruchamiam stereotypy ;), ale i tak do dziś nie wiem, w jakim kontekście padły te słowa.
-
2009/09/30 16:49:00
Mnie czasem kusi, żeby napisać coś więcej o nich, bo takich forów jest kilkanaście, każde produkuje całą masę cudnych teorii, a jeszcze w okół tego powstają blogi i szkoły podrywania... Materiału na kilkanaście notek co najmniej. ;)
-
2009/09/30 22:23:05
PLZ MOAR

Chociaż chwilowo chyba się zadowolę tymi linkami do tego dziwnego forum.
-
2009/09/30 23:42:40
Uwodziciele od siedmiu boleści mają dwa szczególnie żałosne aspekty.
Pierwszy, to wyrażanie przekonania, że jak się takiemu odmówi, na pewno jest się lesbijką/aseksualną/czekającą do ślubu/zakompleksioną/cokolwiek - oczywiście, wszystkie te postaci w oczach uwodziciela to jakieś dziwadła.
Druga sprawa, której nie rozumiem, to dlaczego facet nie może mi po prostu powiedzieć, że chce mnie przelecieć, a zamiast tego snuje przesmutne opowieści o tym, dlaczego kobiety tak bardzo krzywdzą mężczyzn i o jednym spotkaniu na milion które cośtam. No ja naprawdę nie rozumiem, jaki jest tego "target" i czy na kursach od NLP ich nie uczą, po czym poznać, że technika nie działa. A jakby chociaż szczerze zdradził zamiary, które i tak widać, to może bym go nawet polubiła.
-
2009/10/01 14:09:29
Zarin, I love You.
-
2009/10/02 02:35:07












Fajnie się pośmiać.Prosimy o więcej.





-
2009/10/05 11:17:04
z tym "przebiegiem" to chyba o to chodzi,ze boję się porównań
-
2009/10/05 11:18:28
nie ja się boję ,tylko "Oni" ,co przebieg wypominają.Nie dość,że .. to jeszcze literówka.
-
2009/10/08 13:46:47
Dlatego, kiedy kobiety opowiadaja o swoich podbojac miłosnych to liczbe partnerów dziela przez conajmniej dwa, mezczyzni mnozą :)
-
2009/10/09 09:17:07
ale chyba nie pochwalasz takiej hipokryzji? Jakoś dziś nie mogę znieść stwierdzeń: "tak się robi" i już ,żadnej refleksji
-
2009/10/10 23:51:18
co to jest "zryty gar"?