Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
Blog > Komentarze do wpisu
Dziś o indoktrynacji
Rozmowa z Gabriele Kuby, socjolog i pisarką z Niemiec w najnowszym numerze kwartalnika FRONDA... i już prawie wszystko wiadomo, ale nawet Fronda nie zawsze dostarcza takich ilości lolkontentu :)
Widzimy obecnie dwa równoległe prądy w kulturze europejskiej – upadek wiary i seksualizację społeczeństwa. Warto zapytać, czy istnieje związek między tymi zjawiskami? Według mnie, on istnieje i jest to związek przyczynowo-skutkowy.
Według mnie on istnieje, ale myślę, że rozumiemy to w różny sposób. Poza tym pani Kuby wydaje się uważać, że to trendy negatywne.
Jeśli mówię, że kogoś kocham, to znaczy, że deklaruję wyłączność tego wyboru na teraz i na zawsze. Wielkim pytaniem jest to, jak mogę urzeczywistnić taką wartość w moim życiu. Moim zdaniem, nikt nie pisał o tym więcej i głębiej niż papież Jan Paweł II.
Znany z tego, że był przez całe dekady szczęśliwy ze swoją żoną i w licznych encyklikach opisywał przeżyte przez nich obojga piękne chwile przepełnione miłością.
Na czym polega niezmienna wartość antropologiczna czystości przedmałżeńskiej? Antropologia Księgi Rodzaju mówi wyraźnie, że człowiek został stworzony jako mężczyzna i jako kobieta
Naraz?
i powierzone mu zostało zadanie rozmnażania się, czyli płodności.
Może Fronda nie poradziła sobie z tłumaczeniem tego zdania, ale słysząc o jednym człowieku stworzonym jako mężczyzna i kobieta celem rozmnażania się zaczynam myśleć o ślimakach.
Drugim faktem antropologicznym
To coś jak risercz ziemkiewiczowski?
jest to, że zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże – z tego wynika nasza nienaruszalna godność. Godność dzieci Bożych wyklucza możliwość, żebyśmy się do czegoś nawzajem używali.
RZUĆ PRACĘ JESZCZE DZIŚ
Na przykład do wykorzystania przez zaspokojenie pożądania seksualnego.
No dobrze, idę po wibrator, aby nie naruszać godności drugiej osoby za pomocą zaspokajania jej i swojego pożądania.
Promiskuityzm seksualny ma bardzo negatywne konsekwencje. Sprawia, że ludzie nie mogą zrealizować swoich nadziei na spełnioną miłość, a w każdym razie drastycznie zmniejsza szanse na jej znalezienie. Jest to bowiem zależne także od przyjętego modelu życia. Każdy człowiek ma w sobie tęsknotę na głęboką miłością i za rodziną.
To zapewne również jest fakt antropologiczny, wynikający z tego, że pani socjolog i pisarka przeprowadziła rozmowy ze wszystkimi ludźmi na świecie i oni co do jednego i jednej (naraz) tęsknili za głęboką miłością i rodziną.
Kiedy tylko dopuszczam do siebie argumenty płynące ze zdrowego rozsądku i zadaję sobie pytanie, jakie są szanse realizacji wartości rodzinnych, to łatwo mogę dojść do wniosku, że wchodzenie w większą ilość związków seksualnych już od młodego wieku pozbawione jest sensu.
Niespecjalnie widzę wynikanie w tym zdaniu. Co mają wspólnego młody wiek, seks, wartości rodzinne i zdrowy rozsądek? Przychodzi mi do głowy głównie konieczność używania prezerwatyw, ale jestem PRAWIE pewien, że pani Kuby ma coś innego na myśli.
Takie wybory nie zmierzają w kierunku, który wskazuje człowiekowi jego natura i nie prowadzą do upragnionego celu.
Z naturą to ja bym bardzo uważał, bo nawet socjobiologia nie zgodziłaby się z panią Kuby w temacie tego, co natura wskazuje np. człowiekowi płci męskiej w wieku lat 19.
Praktyka swobody seksualnej oznacza narażanie swego serca na głębokie zranienia.
Jako praktykujący swobodę seksualną pragnę poinformować, że oznacza ona właśnie NIEnarażanie swego serca na głębokie zranienia. Jeśli nasze serce narażone jest na głębokie zranienia podczas praktykowania swobody seksualnej, powinniśmy rozważyć, czy granice, do których posuwamy się w S/M nie zostały postawione nieco zbyt daleko.
Oznacza także konieczność „zabezpieczania się” antykoncepcją, co znów prowadzi do budowania w sobie poczucia zagrożenia przed potomstwem. Dziś u młodych niejednokrotnie zaczyna się to bardzo wcześnie i utrwala na cały okres aktywności seksualnej.
Monty Python się kłania -- "oni są katolikami i za każdym razem, kiedy uprawiają seks, rodzi im się dziecko. Mają już jedno."
W tak ukształtowanej psychice dziecko staje się największym nieszczęściem
Oj tam największym, nawet my zboczeńcy używający prezerwatyw bardziej boimy się wygranej PiS w wyborach.
a strach przed ciążą paraliżuje i nie pozwala na radość kochania drugiej osoby.
Drugiej to tak, ale tej trzeciej to rzeczywiście nie bardzo.
Problem tkwi w tym, że seksualność silnie oddziałuje na człowieka i ma swoje skutki dla naszej osobowości. Kiedy zakładam rękawiczkę na dłoń, to mogę to robić wielokrotnie i mojej ręce się nic nie dzieje, ale kiedy wypróbowuję seks, jest zupełnie inaczej.
Faktycznie, jak ostatnio założyłem seks na dłoń, było zupełnie inaczej, niż gdy założyłem rękawiczkę. Zwłaszcza, gdy wyszedłem na dwór, a tam grudniowa pogoda.
W organizmie wydziela się oksytocyna i powstaje więź emocjonalna z drugą osobą. Czy tego chcemy, czy nie. Jeśli próba zakończy się niepowodzeniem, ponieważ nie jestem do tego wystarczająco dojrzała, następuje rozerwanie.
Organizmu, rękawiczki czy oksytocyny?
Ludzie, którzy wcześnie zaczynają kontakty seksualne, nie dojrzewają w swoich uczuciach, to zaburza proces kształtowania ich osobowości.
Ja zacząłem w wieku lat 20 i muszę się zgodzić z autorką -- parę lat później zrozumiałem, że trzeba było poczekać jeszcze trochę, bo mając lat 20 byłem zwyczajnie trochę głupi. Ale nie podjąłbym się rozciągania własnych doświadczeń na wszystkich ludzi na świecie.
Jeśli inicjacja seksualna zachodzi wcześnie, w okresie dojrzewania, wtedy wszystko dzieje się w chaosie.
To zależy, jak często sprzątamy w sypialni.
Ten czas powinien być okresem innych pytań: jak kształtować siebie i swoje życie, jak budować relacje z innymi, relacje przyjaźni, współpracy, jaką drogę zawodową wybrać? Wszystko potoczy się o wiele gorzej, jeśli szybko wejdę w związki seksualne.
Zaczynam mieć wrażenie, że pani socjolog jest dziewicą i/lub fanką Natalii Julii Nowak.
Jak już wspomniałam, momentem, kiedy powstają najgłębsze zranienia psychiczne i duchowe, jest rozstanie w związku, w którym istnienie relacja seksualna.
A nie gwałt, pedofilia, śmierć rodziców lub bycie świadkiem masowego mordu?
Powtarzanie takich zerwań czyni osobę niezdolną do zawierania trwałych związków.
Z tego wniosek, iż zawieranie związków czyni niezdolnym do zawierania związków.
W jaki sposób człowiek, który ma za sobą ileś takich rozbitych kontaktów seksualnych, może teraz powiedzieć innemu człowiekowi: „Ja ciebie wybieram na zawsze, ja ciebie kocham”?
Pani Kuby, zdaje się, nie słyszała o rozwodach. Taki na przykład Ludwik Dorn już trzeciej kobiecie mówi takie bzdury. Chciałem powiedzieć, wewnętrzne prawdy, które jako katolik otrzymał od Boga.
Mówimy o aspekcie duchowo-psychologicznym, ale jest jeszcze poziom cielesny. Przede wszystkim zmiana partnera seksualnego podnosi w znacznym stopniu ryzyko zarażenia się chorobami przenoszonymi drogą płciową, niesie też ryzyko zajścia w ciążę
Jak to ryzyko, czy nie chciała pani powiedzieć szczęście związane z otrzymaniem daru Życia?
a zatem stania się rodzicem bez jakiejkolwiek koniecznej do tego dojrzałości lub poddania się aborcji. Obie sytuacje są w gruncie rzeczy tragiczne i nikomu ich nie życzę.
Pani socjolog chyba za często zabezpieczała się antykoncepcją i teraz cierpi na poczucie zagrożenia przed potomstwem.
Jest jeszcze poziom społeczny problemu. Miejsca, jakie zajmujemy, przestają być jasne. Jaką rolę pełnię w rodzinie mojego przyjaciela czy przyjaciółki? Co mam zrobić jako matka, kiedy syn przyprowadza trzecią już „narzeczoną”? Mam znów do niej mówić: „Jak to dobrze, że tu jesteś, witam cię w naszej rodzinie”?
Muszę powiedzieć, że gdyby rodzice mojego chłopaka powiedzieli do mnie coś takiego, uciekłbym z wrzaskiem. Większość normalnych ludzi zaczyna konwersację od "miło cię poznać, jestem Gabriele".
Dziś wpada to wszystko jednak w jakiś bezład. Cała struktura rodziny zostaje zaburzona. Na takich rozbitych relacjach nie można budować społeczeństwa.
I dlatego właśnie wszystkie społeczeństwa oprócz muzułmańskich dawno już upadły.
Gdybyśmy położyli na jednej szali wezwanie do czystości, które może być trudne jak każde wymaganie dotyczące seksualności, zaś na drugiej szali koszty, które powstają w wyniku porzucenia tego jarzma, czyli zaburzenia psychiczne, zranienia wewnętrzne, choroby, rozbicie więzi międzyludzkich, to okazałoby się, że ta druga szala jest o wiele cięższa.
Najwyraźniej jedynym sposobem na bycie szczęśliwym człowiekiem jest zostanie księdzem.
Makrospołecznym skutkiem problemów, o których tu mówimy, jest kryzys demograficzny. Po prostu wymieramy, a mimo to nie budzimy się ze złudzeń.
"Czystość" seksualna rozwiąże kryzys demograficzny i zwiększy rozrodczość? To nowatorskie podejście.
Musimy mieć też świadomość, że sytuacja w Polsce jest zupełnie inna niż w moich rodzinnych Niemczech. W Polsce nie było takiej rewolty studenckiej w 1968 roku jak u nas. U was komunizm chciał zniszczyć rodzinę
Naprawdę? To dla mnie nowość. Niczego takiego na historii mi nie mówiono. ESCANDALO -- KOMUNISTYCZNE ZAKŁAMANIE. Mam nadzieję, że pani Kuby powie nam bardziej szczegółowo, jak komunizm to robił!
Owszem, w krajach komunistycznych rodzina też była pod presją – były aborcje czy państwowe żłobki
ESCANDALO -- PAŃSTWOWE ŻŁOBKI JAKO DEMONICZNE NARZĘDZIE REPRESJI KOMUNISTYCZNYCH!!!
W Niemczech mamy już drugie pokolenie od tamtego czasu. Bardzo często nie ma ono już żadnych wzorów. W Polsce macie jeszcze wzory. U nas młodzi ludzie często pochodzą z rodzin, w których panuje zupełny chaos przez rozwody, ponowne małżeństwa i wolne związki. Młodzi widzą to wszystko u swoich rodziców i traktują jako normę.
#mujborzeicoteraz
Nie ma też już przekazu chrześcijańskiego, ponieważ nastąpiło zerwanie pokoleniowe będące wynikiem rozpadu rodziny.
A czy aby przypadkiem nie jest tak, że instytucja rodziny uległa drobnym zmianom, a przekaz chrześcijański sprowadza się do "macie tak nie robić bo nie" i w związku z tym został odrzucony jako kompletnie niekompatybilny z tzw. rzeczywistością?
Czy rewolucja seksualna była możliwa, ponieważ kultura i wiara chrześcijańska znalazły się w odwrocie? Do dziś jest dla mnie zagadką, dlaczego my, na Zachodzie, byliśmy tak otwarci na ideologie komunistyczne.
To ma związek z rewolucją seksualną, czy wiarą chrześcijańską?
Wszyscy mamy skłonność do tego, by przyłączać się do takich ruchów, a kiedy damy się już opanować relatywistycznym ideologiom, okazuje się, że nie się możemy od tego wyzwolić. Przez całe moje życie, od dzieciństwa, zadawałam sobie pytanie o prawdę i to pytanie o prawdę motywowało całą moją pracę. Ono też pomogło mi rozpoznać, że wiele spraw w tym ruchu '68 było sprzecznych z prawdą.
W odróżnieniu od Biblii, która jest szeroko uznawana za historyczny dokument, w którym każde słowo jest zgodne z prawdą.
Nie dałam się też nigdy uwieść feminizmowi. Już wtedy stało się dla mnie jasne, że jeśli nie będziemy mieli szacunku dla macierzyństwa, to nie ma przed nami żadnej przyszłości. Do dziś pokutuje u nas przekonanie, że kobieta, matka powinna dbać o swój rozwój zawodowy, a dzieci mają być właściwie nie wiadomo gdzie.
Pani socjolog i pisarka, rozumiem, siedzi w domu, zajmując się dziećmi. W wolnym czasie szydełkuje. Jej książki i prace naukawe napisał mąż, a tego wywiadu udziela bratanek.
Przerażające są dane na temat stanu zdrowia psychicznego i fizycznego młodzieży w Niemczech. Ponad 30 proc. młodych ludzi w wieku 16-17 lat ma różne zaburzenia psychiczne. Od 10 do 15 proc. dzieci, które kończą szkołę podstawową, nie potrafi czytać, pisać i liczyć – nie nadaje się wobec tego, by kontynuować naukę. To skutek tego, że kobiety nie chcą być więcej matkami, a mężczyźni ojcami.
Nie do końca rozumiem związek tego, że 15% dzieci kończących szkołę nie umie czytać i pisać oraz tego, że kobiety nie chcą być matkami. Czy są to może dzieci, których matkami są mężczyźni?
Ponieważ mamy w Niemczech prawo przymusu szkolnego, to również edukacja seksualna podlega pod ten przymus. Nie ma możliwości wycofania dziecka z zajęć. Już w szkole podstawowej dzieci są instruowane na temat antykoncepcji, a podręczniki do tych zajęć ocierają się o pornografię. Co więcej, treści te przenikają do innych przedmiotów. Na zajęciach z matematyki liczy się liczbę orgazmów, a na biologii opowiada o tym, kto ile miał z kim stosunków seksualnych.
To cudowne i nadzwyczaj prawdopodobne :D Dodam, że pierwsze zdanie, które dzieci piszą, to "Ala ma łechtaczkę", obowiązuje zakaz mówienia do rodziców per mama i tata, wyłącznie Rodzic A i Rodzic B. Na wuefie obowiązkowe zajęcia z używania dildo, na muzyce -- grupowe śpiewanie utworów grupy E-Rotic, na koniec zaś godzina historii -- dziś o carycy Katarzynie, jutro powtórka z Rasputina.
Niejednokrotnie dzieci same zgłaszają rodzicom, że nie chcą chodzić do szkoły, ponieważ doświadczają obrzydzenia wobec sposobu prezentacji tematyki seksualnej.
Widzę tego siedmiolatka, który mówi mamie... chciałem powiedzieć Rodzicowi A: "Rodzicu A, nie chcę chodzić do szkoły, gdyż doświadczam obrzydzenia wobec sposobu prezentacji tematyki seksualnej".
Co więcej, spotkałam się nawet z przypadkiem zupełnego odrzucenia seksualności u dziewczyny, która przeszła przez edukację seksualną.
Ja zaś spotkałem się z przypadkiem zupełnego odrzucenia seksualności u księdza, który nie przeszedł przez edukację seksualną.
Rodzice nie mają żadnych narzędzi, by skutecznie przeciwstawić się seks-edukacji. Jeśli podejmują zdecydowane kroki, np. zabierając dziecko z zajęć – lądują w więzieniu.
Na tym polega zdaje się obowiązek edukacji tak ogólnie -- dziecko musi uczęszczać do szkoły. Inaczej mamy 10-15% dzieci nieumiejących czytać i pisać (o seksie, rzecz jasna, jakieś inne tematy w ogóle istnieją? Ajdontfinksoł.)
Tak jest jednak nie tylko w Niemczech, to jest dążenie całej Unii Europejskiej, ale także różnych agend Organizacji Narodów Zjednoczonych. ONZ promuje ideologię mającą na celu usunięcie z naszych głów przekonania, że to rodzice są najlepszymi wychowawcami, a rodzina najlepszym środowiskiem dla dziecka.
:D Kiedy słyszę słowa "promocja ideologii" wiem, że zaraz padnie jakiś fakt antropologiczny.
W Niemczech istnieje centralny organ ministerialny odpowiedzialny za uświadamianie zdrowotne ludności. Oni wydają tysiące broszur poświęconych wychowaniu seksualnemu. Współpracują także z Instytutem Pedagogiki Seksualnej z Dortmundu. To jest kuźnia edukatorów seksualnych. Oczywiście wszystkie te publikacje można zamawiać nieodpłatnie. W jednej z takich broszur znalazły się treści pedofilskie zachęcające rodziców do pieszczenia intymnych części ciał dzieci. Poszłam z tym do mediów i ministerstwo usunęło broszurę. Niestety, nie jest to jedyna broszura – w wielu innych zachęca się do podobnych rzeczy. Podstawą myślenia twórców tych materiałów jest ideologia prawa do seksualności od samego początku życia. Zachęca się przecież u nas dzieci do masturbacji. Ma to być sposób na rozwijanie pewności siebie.
Na matematyce, niemieckim czy historii się zachęca? Co za szczęście, że ja się wychowałem w Polsce, gdzie żadnych mastrubacji nikt nie uprawiał.
Niestety, treści te obecne są także w instytucjach Kościoła katolickiego, takich jak np. Caritas czy Związek Kobiet Katolickich. Kiedy próbowałam opublikować tekst krytyczny wobec tego typu praktyk, nie udało mi się to ani w piśmie „Focus”, chociaż jeden z członków redakcji wyraźnie mnie poparł, ani w katolickim „Tagespost”, który odrzucił mój materiał.
MUJBORZE -- Związek Kobiet Katolickich to agenda ONZ mająca na celu obalenie instytucji rodziny!!!
Także Kościół milczy, ponieważ nie rozwinął żadnego alternatywnego programu na temat seksualności.
Jak to nie? Rozwinął -- "nie wolno bo to ZUO".
Pisma młodzieżowe, takie jak choćby „Bravo”, są dziś niczym innym, jak pismami pornograficznymi dla dzieci. Tak produkuje się społeczeństwo pogańskie, które nie ma dużych wymagań wobec moralności seksualnej.
Pani chyba albo dawno nie widziała "Bravo", albo pisma pornograficznego.
Gdzie widzi pani źródła rozsądku i łaski we właściwym rozumieniu ludzkiej seksualności? Książka Karola Wojtyły „Miłość i odpowiedzialność” otworzyła mi oczy na te sprawy.
Już nawet nie mam siły po raz kolejny natrząsać się z księży i papieży jako największych specjalistów ds. seksu i miłości.
Natomiast na ścieżce socjologicznej dużą rolę odegrały wyniki badań zawarte w tomie „Płeć i kultura” J.D. Unwina opublikowanym w 1934 roku przez Oxford University Press.
O, to nowe dzieło, z pewnością od tego czasu nauka ani trochę nie posunęła się do przodu.
Ta książka stawia pytanie, w jakim stosunku do siebie pozostają rozwój danej cywilizacji oraz jej nastawienie do seksualności.
Od 1934 cywilizacja ludzka w ogóle się nie rozwinęła, więc nie ma żadnego problemu, żeby dzisiejsza socjologia kierowała się li i jedynie zaleceniami J. D. Unwina.
Wynikiem pracy Unwina był wniosek, że kultury wysoko rozwinięte istnieją tam, gdzie panują surowe normy seksualne.
Dlatego najbardziej rozwinięta kultura istnieje w Afganistanie, natomiast państwa takie, jak Holandia i Niemcy żyją w degrengoladzie, wyzbyte resztek kultury.
Surowe normy seksualne to znaczy przede wszystkim zachowywanie czystości przed małżeństwem oraz monogamia. Na tym opiera się choćby judaizm i chrześcijaństwo. Na tym opierała się kultura europejska.
Opieranie kultury na monogamii wydaje mi się szalenie kiepskim sposobem na rozwijanie tejże. Nie dałoby się oprzeć jej na wiedzy, sztuce i literaturze?
Poza tym we wspomnianych kulturach występowały surowe normy formalne i nieformalne, które pilnowały przestrzegania fundamentalnych norm. Były to zatem normy zarówno społeczne, jak i prawne, które chroniły te normy, a tym samym chroniły zbiorowość. Teraz to wszystko zostało wyrzucone. I w jakim stanie znajdują się nasze społeczeństwa?
W stanie upadniętym, rzecz jasna, w ogóle już ich nie ma, a na zgliszczach posilają się pornogrubasy i Palikot.
Badania Unwina rzucają światło nie tylko na stan dzisiejszych społeczeństw
Od tyłu to światło rzucają, rzekłbym, zważywszy datę publikacji.
Dziś autonomia człowieka została posunięta tak daleko, że ideologia polityki gender propaguje przekonanie, jakoby każdy mógł wybrać sobie dowolnie płeć. Podobnie rzecz ma się z tak zwaną orientacją seksualną. Możemy zdecydować, czy będziemy heteroseksualni, homoseksualni, biseksualni czy transseksualni.
To mówi pani za siebie, ja nie mogłem nic zdecydować.
Dla mnie jest to znak, że ludzkość bliska jest obłędu.
Pani Gabrielo, przy całym szacunku, nie jest Pani ludzkością.
Ponieważ wydaje nam się, że jesteśmy tacy autonomiczni, to już w przedszkolu uczy się dzieci, że mogą same podejmować decyzje. Ponieważ nie jest łatwo zdusić w ludziach zdrowy rozsądek, dlatego już podczas wstępnej edukacji trzeba im...
...wtykać do głowy treści religijne...
...czytać bajki, w których książę poślubia księcia.
O! Nie zgadłem.
W naszym społeczeństwie mamieni jesteśmy wizją, że możemy czynić zupełnie wszystko, co zechcemy. ONZ już czternastolatkom proponuje wolność wyboru w sprawie aborcji z pominięciem wiedzy i woli rodziców.
A przecież o ile byłoby lepiej, gdyby czternastolatki zmuszać do rodzenia!
Mamy dziś do czynienia z pojęciem wolności, które zostało okrojone ze swojej pełni.
Okrojenie pojęcia wolności za pomocą proponowania wolności wyboru niezupełnie mnie przekonuje... Więcej jest w tym tekście kwiatków, ale tak naprawdę wyśmiewanie Frondy jest zwyczajnie zbyt proste. Pani socjolog (nie socjolożka rzecz jasna, gdyż nigdy nie uwiódł jej feminizm) kierująca się w pracy naukowej książką z 1934 roku, nawracająca się na katolicyzm podczas modlitwy do statuetki Buddy, ludzkiej seksualności ucząca się z książek Karola Wojtyły, przeciwna feminizmowi i widząca miejsce kobiety w kuchni pisarka i "naukowczyni" to obiekt tak łatwy, że prawie mi wstyd, że wybrałem ją sobie jako temat notki.

Interesujące jest to, że wszystkie notki biograficzne wspominają o Gabriele Kuby jako "matce trojga dorosłych dzieci". Niekiedy (lecz przypadkowo nie w biografii na www.gabriele-kuby.de) wspomniany jest rozwód, dzięki któremu państwo Kuby wprowadzili w życie swojej rodziny zupełny chaos przez rozwody. Jedno należy docenić -- mąż opuścił ją w 1996 roku, rozwód miał miejsce w 1999, ja zaś nie widzę żadnych informacji o tym, jakoby pani Kuby ponownie wzięła ślub, lub żyła z mężczyzną w grzechu. Najwyraźniej swoje przekonanie o tym, że "człowiek, który ma za sobą ileś takich rozbitych kontaktów seksualnych" nie może już nigdy nikogo pokochać stosuje również do siebie i nie wprowadza w życie swych dorosłych dzieci chaosu przez ponowne małżeństwa i wolne związki.
poniedziałek, 12 grudnia 2011, navaira

Polecane wpisy

  • Heteroseksualista o heteroseksualistach

    Dzisiaj gości u nas ekspert ds. biologii człowieka, profesor Bogusław Pawłowski, żonaty. (Sprawdziłem, żeby się upewnić, czy NA PEWNO hetero -- i przy okazji tr

  • Podrażniona pani profesor

    (Obrazek: http://niebedzieteleranka.wordpress.com/2012/08/13/o-tym-ze-gdy-juz-umrzesz-gej-skradnie-ci-trumne/ ) Pani profesor Pawłowicz, była kandydatka PiS do

  • Kochane Logo!

    Dziękuję!Ileż to ja się naczekałem na materiał do złośliwej i podłej notki, w której mógłbym mylnie zinterpretować intencje autora, przyczepić się do błędnie po

Komentarze
workingmum
2011/12/12 21:35:41
A ja głupia mówiłam mamie, że nie chcę iść do szkoły, bo boli mnie brzuch albo głowa. Rzadko działało. A mogłam powiedzieć, że nie chcę iść, ponieważ doświadczam obrzydzenia wobec sposobu prezentacji tematyki seksualnej. Strasznie żałuję, że a to nie wpadłam...
-
nachasch
2011/12/12 23:46:46
Gabriele Kuby pisała swego czasu (suprise, suprise) o okultyzmie w Harrym Potterze, powołując się przy tym na Ratzingera, który ponoć jej wysłał pocztówkę z pochwałami.

Monty Python się kłania -- "oni są katolikami i za każdym razem, kiedy uprawiają seks, rodzi im się dziecko. Mają już jedno."

To akurat byli protestanci. Katolicy mieli sporo więcej.
-
sporothrix
2011/12/13 02:33:35
Gabriele Kuby pisała swego czasu (suprise, suprise) o okultyzmie w Harrym Potterze, powołując się przy tym na Ratzingera, który ponoć jej wysłał pocztówkę z pochwałami.
A nawet dwa listy, jeden z pochwałą, a drugi z zezwoleniem powoływania się na ową pochwałę. Co podstymulowało ją do kolejnego bezsensownego marudzenia na Pottery w postaci drugiej książki.
-
anuszka_ha3.agh.edu.pl
2011/12/13 08:53:18
Heh, to ze żłobkami - bardzo niemieckie!

Lubię powtarzać tę historyjkę, bo naprawdę zrobiła na mnie wrażenie: Jesienią 2007 przeczytałam w Spieglu cykl artykułów o żłobkach. Zorientowałam się, że kwestia żłobków to w Niemczech przedmiot istnej debaty narodowej, jak u nas aborcja czy in vitro. Wydrukowano mapkę, na której widać było, że w zachodnich landach żłobki w ogóle nie są popularne. Opieką żłobkową objęte są głównie dzieci w byłej DDR. Otóż chodzi o to, że Niemcy to w gruncie rzeczy bardzo patriarchalny kraj, gdzie przyjęte jest, że kobieta zostaje z dziećmi w domu i koniec. Wzór płynie z zachodnich Niemiec, bo tam stać ich było na utrzymywanie całej rodziny przez samego męża. Dodatkowo - uprzedzenia. Co z DDR to złe, komunistyczne, a więc żłobki też.

No i rozpętała się debata narodowa, czy budować żłobki? Dla Polaka to istna groteska, bo w naszym niby katolickim i zacofanym kraju o dziwo nie ma debaty "czy". Wszyscy się zgadzają, że trzeba! Inna rzecz, że potem nie budują. I że chyba w sumie w Niemczech i tak więcej dzieci jest objętych opieką żłobkową, niż w Polsce. Ale polityk czy biskup, który wyszedłby na mównicę i publicznie powiedział, że żłobków nie należy budować, bo niszczą rodzinę - zostałby wyśmiany.

Tymczasem w Niemczech takie głosy zupełnie poważnie rozważano - o tym była cała ta debata w Spieglu. Czy żłobek robi krzywdę rodzinie, matce i dziecku.

Biskup Augsburga Walter Mixa powiedział, iż żłobki robią krzywdę matce i dziecku. Nazwał budowę nowych żłobków rzeczą "aspołeczną", "nieludzką", "podważaniem wartości rodziny" i "powrotem do DDR". Pani minister ds. rodziny, która promowała żłobki, zarzucił, że robi z kobiet "maszyny do rodzenia". Jego zdaniem kobieta nie powinna "pracować jak mężczyzna", lecz "opiekować się dzieckiem jak matka".

I wisienka na torcie: Wkrótce po tym okazało się, że dbający o dobro dziecka biskup Mixa maltretował dzieci w sierocińcu.
-
nowokaina
2011/12/13 11:20:14
Zapytałam z ciekawości Freuda o tą nieszczęsną szkołę i on mi nakłamał, że u nich w Niemczech to się na matmie logarytmowało, a nie liczyło orgazmy - ale to głównie dlatego, że na tym etapie edukacji (seksualnej) nie byli pewni, czy orgazm w pojedynkę się liczy jako cały, jako pół czy jeszcze inaczej.

A mnożenie się kobiety i mężczyzny w jednym to się bardziej z tasiemcami niż ślimakami kojarzy. Ślimaki jednak dobierają się w pary. Nie wiem, jaki to ma wpływ na ich późniejsze związki.
-
navaira
2011/12/13 11:51:17
@nowokaina Co się robiło? Lorgazmitmowało?

@anuszka To bardzo ciekawa historia, dziękuję za informację :) Nie wiedziałem, że w Niemczech żłobek to jak w Polsce sierp i młot, proszę.

@nachasch Chciałem raczej zrobić aluzję, niż zacytować Monty Pythona dosłownie, ale wyszło bez sensu, bo pani Kuby przecież ma troje dzieci. :P

@workingmum Ja to samo, tyle się zastanawiałem, jak tu uniknąć szkoły (zwłaszcza WF-u) a tu proszę, taki prosty sposób...
-
nowokaina
2011/12/13 12:25:01
Lorgazmit naturalny :) Swoją drogą, skoro już jesteśmy przy lorgazmitach, ślimaczym seksie i rodzinach, przejrzyj to, jest urocze.... www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/feminizm_a_mezczyzni_17537
-
2011/12/13 13:00:40
#ślimaki
Ślimaki bardzo rzadko się samozapładniają, z reguły zapłodnienie jest krzyżowe. Ślimaki też rozwinęły dość wyrafinowane sado-maso nawiasem mówiąc (wyrafinowane ale powolne).

@anuszka
Niestety, ten trend dociera powoli do Polszy. Ale warto z nim walczyć hasłem "a u niemców też nie chcą żłobków", zaraz cały PiS będzie za przymusowymi żłobkami od 7 miesiąca ciąży.

#ranienie_serca
Zrobiłeś mi dzień, wiesz?

#cywilizacje_rygorystyczne
Hmm. Pomyślmy. Tak, zdecydowanie, Rzym, wcześniej Grecja, to były oazy ciemnoty, cywilizację przyniosły im rygorystyczne moralnie ludy w spodniach.
A Żydzi to chyba zabili Jezusa, więc czemu się na nich w ogóle powoływać?

#wybieranie_pci
Ja chcem!

#liczenie_orgazmów
Ja chcem!
-
navaira
2011/12/13 14:42:57
@nowokaina Oho, będzie notka, już mi się podoba. Ale to za tydzień, albo co, żebyście mi nie oszaleli z nadmiaru ;)

@chakravant A jaką płeć byś sobie wybrało? :) Co do sado-maso, to ja dokładnie takie lubię, wyrafinowane i powolne :)
-
2011/12/13 16:47:31
@navaira
No właśnie w tym problem, że cały czas mam z tym problemy.
A co do ślimaków, w ich wypadku wynalazek nazywa się "sztylety godowe" i zabawa polega na powolnym wbijaniu ich w ciało partnera celem uzyskania odpowiedniego pobudzenia. Nie polecane dla istot charakteryzujących się inną budową ciała niż mięczaki.
-
2011/12/13 18:13:35
"Dla Polaka to istna groteska, bo w naszym niby katolickim i zacofanym kraju o dziwo nie ma debaty "czy". Wszyscy się zgadzają, że trzeba! Inna rzecz, że potem nie budują. I że chyba w sumie w Niemczech i tak więcej dzieci jest objętych opieką żłobkową, niż w Polsce. Ale polityk czy biskup, który wyszedłby na mównicę i publicznie powiedział, że żłobków nie należy budować, bo niszczą rodzinę - zostałby wyśmiany. "

Nie śledzisz dyskusji na komisjach sejmowych. Owszem, tam właśnie padają zdania, że żłobki niszczą rodzinę.
-
2011/12/13 23:21:29
"Na tym polega zdaje się obowiązek edukacji tak ogólnie -- dziecko musi uczęszczać do szkoły."

Niezupełnie. W Niemczech akurat tak to wygląda. Ale w Wielkiej Brytanii, USA, Polsce i paru innych krajach istnieje opcja edukacji domowej. Dzieciak musi zdawać egzaminy co semestr, ale nie musi fizycznie być w szkole, o ile ma orzeczenie z jakiejś tam poradni, że się nadaje. Z moich obserwacji wynika, że na tę opcję decydują się w Polsce głównie radykalni katolicy, którzy mają dość prostowania takich rewelacji, jak np. teoria ewolucji, matkę w domu i wystarczająco dużo dzieciaków, by przeprowadzić socjalizację bez szkoły. Sporo na ten temat jest na wielodzietnych.org. W zasadzie żałuję, że temat jest zdominowany przez środowiska z odchyłem religijnym, bo opcja jest warta przedyskutowania, ale niestety kojarzy się głownie z wariatami z Frondy. Offtop się zrobił. Dobra notka, czekałam na nią.
-
navaira
2011/12/14 09:49:17
@verni.observateur O opcji edukacji domowej w USA wiedziałem, ale w Polsce akurat nie! Wow. Jestem zaskoczony 8-o I potem prawo głosu dostają osoby, które nie wierzą w teorię ewolucji... o_O
-
2011/12/14 10:10:17
Da się, choć wciąż niewiele osób o tym wie. Tylko, że u nas nie ma takiej swobody, jak w Stanach, gdzie dzieciaka żadna szkoła nie musi nawet oglądać. Tutaj egzaminy są co semestr, a uczeń, który takiego egzaminu nie zda, może nie dostać pozwolenia na realizowanie obowiązku szkolnego poza szkołą w kolejnym semestrze. Także jest pewna szansa, że o teorii ewolucji delikwent jednak się dowie, nawet, jeśli w nią nie uwierzy.
-
stary_zgred1
2011/12/14 18:34:08
Boję się, że część z nas, naszych przyjaciół i członków rodzin jest już "stracona". Taplanie się w grzechu wolnych związków, grzeszne myśli o seksie i różnych ohydnych konfiguracjach łóżkowych, brak czystości przed ślubem - czegoś takiego nie da się wybaczyć. Idąc śladem rozumowania pani socjolog, wobec "jawnogrzeszników" powinno się chyba zastosować afrykańskie metody leczenia - wycinanie łechtaczek u kobiet, owałaszanie mężczyzn, albo oddawanie dzieci w najmłodszych latach do zakonów. A w ogóle to ludziom powinno się amputować seksualność, to cały problem zniknie.
Ale bzdury ta dziwna pani-naukowiec wypisuje, aż włos się jeży!
-
anuszka_ha3.agh.edu.pl
2011/12/14 22:18:52
@janekr

Nie śledzisz dyskusji na komisjach sejmowych. Owszem, tam właśnie padają zdania, że żłobki niszczą rodzinę.

Rzeczywiście, nie śledzę. Ale nie śledzę też dyskusji na komisjach Bundestagu, więc kto wie, jakie stwierdzenia tam padają.
-
2011/12/15 10:37:45
@verni
Wiesz, mnie też cieszy to, że w Polsze jest jakaś podstawa programowa i jak na razie debile domagający się możliwości wyboru kreacjonizm - ewolucja w szkołach są przez większość traktowani tak jak powinni - jako debile.
Szkoda że nikt nie zauważa innych fałszywych symetrii w prawackim myśleniu, takich jak religia - etyka (religii jest sporo i są zasadniczo zbędne, etyka natomiast przyda się każdemu), wychowanie seksualne - Przysposobienie Do Życia We Wstrzemięźliwości (czy jak oni chcą to nazwać, różnica jest prosta, bez względu na frazesy gimbusy będą się p*lić po krzakach bo zawsze tak było, nawet jak nie było gimbusów), informatyka - przysposobienie obronne (nie wiem jak teraz, ale kiedyś naprawdę szkoła musiała pogodzić te dwa przedmioty) and so on and so on...

-
2011/12/15 14:47:00
@ewolucja
Moja gimnazjalna nauczycielka od biologii nie uznawała teorii ewolucji i gdy kiedyś zrobiłam referat o ewolucji człowieka to nie chciała mi postawić 5 na koniec roku. True story.
-
navaira
2011/12/16 17:27:13
@alice_want_dance Przerażasz mnie :S A co uznawała? Kreacjonizm? Nauczycielka biologii...?

@chakravant Mnie najbardziej denerwuje dokładnie to, co robi pani Kuby -- po pierwsze, założenie, że ludzie wdają się w przelotne związki, uprawiają seks (a nie daj Borze homoseks) i p*lą się po krzakach w wieku lat 14 dlatego, że niewystarczająco dobrze im wytłumaczono, że Bogu się to nie podoba i że to ZUO, a po drugie -- niezachwiane przekonanie, że ona wie, co jest dla KAŻDEGO najlepsze. Ja mam swoje przekonania na temat tego, co dla mnie dobre, a co nie, ale w życiu bym się nie odważył rozciągać tych przekonań na kogokolwiek innego, a co dopiero wszystkich ludzi na świecie.
-
2011/12/16 23:10:21
zaiste nie wiem w jaki sposób pani Kuby uprawiała seks, że została zraniona w serce. można zranić wiele innych części ciała, mniej i bardziej boleśnie, ale serce jest dość dobrze chronione. chyba, że pani Kuby zapomniała regularnie uzupełniać witaminy i elektrolity podczas dzikiego i długiego... ranienia się, oczywiście. ostatecznie można się też udać po poradę do lekarza, bo to może być coś poważniejszego.

poza tym... praktyka swobody seksualnej wywołuje potomstwostrach? navaira, jako ujawniony praktykant, odczuwasz taką dolegliwość? nie wydaje mnie się.

chciałem też wypomnieć drobną różnicę między seksem i rękawiczką: w rękawiczce mimo wszystko można sobie odmrozić kończynę.

drążąc wątek: kiedy próba kończy się niepowodzeniem? gdy nie dochodzi do dojścia? oraz co to jest "związek seksualny"? to coś jak związek małżeński, tylko że... yyy... fuck-buddy? no no, taka wzorowa katoliczka i takie rzeczy po głowie chodzą...

jeśli częsta zmiana partnera seksualnego niesie ryzyko zajścia w ciążę, to powinna pani dostać Nobla i natychmiast to opatentować. może NFZ by to refundował.

a może zaburzenia psychiczne biorą się ze zbyt częstego chodzenia do kościoła, słuchania radia maryja oraz rozmów z kimś, kto nie odpowiada (to akurat wyjątkowo zniechęcające)? czy taka możliwa potencjalność została przez autorkę przestudiowana?

no i nie wiem czemu (tu przytyk do navairy) taki się uczepiłeś tych księdzów. oni na pewno doświadczają dużo więcej i dużo częściej niż Ci się wydaje. świadczy o tym dość dobrze rozwinięty alternatywny program na temat seksualności*.

czy stojąc nad tą przepaścią cywilizacji śmierci, pani autorka nie ma chęci uczynić pierwszego kroku na przód?

(*) na razie w fazie beta-testów na ministrantach i młodszych klerykach.
-
nowokaina
2011/12/17 13:28:31
Pragnę poinformować, iż zostałeś wyróżniony i sama Natalia Julia Nowak zalinkowała tę notkę na swojej stronie! Yay!
-
2011/12/19 15:48:45
@navaira
Wiesz, złapanie religii bardzo poprawia współczynnik pewności, że Twoja Droga jest Właściwą a czasem wręcz Jedyną Słuszną drogą Dla Każdego.

Choć nie zawsze. Wstyd się przyznać, ale jestem religijne i jestem głęboko przeświadczone, że to co jest dobre dla mnie (a zwłaszcza - to, jak ułożyłom sobie życie, co nie zawsze było tak do końca dobre dla mnie, ale w końcu istnieją pomyłki zbyt kosztowne by je sprostować, oraz kompromisy), niespecjalnie będzie tak samo dobre dla dowolnie wybranego losowo osobnika gatunku Homo Sapiens. Wręcz wprost przeciwnie...

A co do p*nia się po krzakach, cały czas zastanawiam się, czemu jest to ZUE. Bo w ten sposób uważają nawet ludzie, którzy zarzekają się że są ateistami i to nie jest kwestia pambuka czy czegoś tam, ale moralność itakdalej są ważne dla utrzymania zdrowej tkanki narodu czy cóś.
A tymczasem dla zdrowia to można prezerwatywy zawsze stosować...
-
2011/12/19 15:52:26
@navaira: tak kreacjonizm :) Kobita była granatem od drzwi plebanii oderwana.
-
2013/09/11 10:13:01
Szkoda że już nie prowadzisz tego bloga - często bywało tu nad wyraz interesujaco.

U mnie też wszystko okej, siedzę teraz trochę w MLM, kończę studia - wiesz jak jest ;) Odezwij się, bo po zmianie mejla straciłem do Ciebie adres - pogadamy :)