Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
Blog > Komentarze do wpisu
O biblijnych faktach, księżach i zmywarkach, czyli feministki atakują
Feministki proponują walkę kobiet z mężczyznami, aktywiści gejowscy proponują izolację mężczyzn i kobiet, a Bóg proponuje wzajemną miłość.

To tak samo, jak hipisi!

Na początek warto sprecyzować znaczenie pojęcia "feminizm" - pisze ks. Marek Dziewiecki w katolickim magazynie studenckim TRYBY.

No to zadzieram kiecę, chciałem powiedzieć habit, i lecę czytać precyzyjne definicje, bo ja tu swoje feministyczne gadu-gadu, ale któż lepiej się zna na feminizmie, niżli ksiądz.

Otóż, nie jest feministką ta kobieta, która jest świadoma własnej godności, która o tym głośno mówi, która stanowczo sprzeciwia się poniżaniu kobiet (także przez prostytucję czy pornografię) oraz wszelkim formom dyskryminowania kobiet w stosunku do mężczyzn. Przeciwnie, ktoś taki w precyzyjny sposób odczytuje zamysł Boga, który stworzył kobietę w szczególnie uprzywilejowanej pozycji: jako tę, która stanowi pomoc dla mężczyzny.

No proszę! Moją zmywarkę też stworzył w szczególnie uprzywilejowanej pozycji: jako tę, która stanowi pomoc dla mężczyzny. Wniosek: wśród płci wyróżniamy płeć podstawową (męską) oraz dwie płci uprzywilejowane (kobiety i zmywarki).

Ten biblijny fakt

Hihi.

ma podwójne znaczenie, gdyż świadczy o tym, że mężczyzna potrzebuje pomocy w swoim rozwoju i że kobieta jest na tyle niezwykła - i w niektórych aspektach dojrzalsza od mężczyzny - że takiej pomocy może mi udzielić.

Ja na przykład chodzę na siłownię, która pomaga mi w moim rozwoju fizycznym, oraz do psycholożki (KOBIETY), która pomaga mi w moim rozwoju umysłowym. Bóg stworzył siłownię w szczególnie uprzywilejowanej pozycji!

Równie wyraźnie niezwykłość kobiety podkreśla Jezus nie tylko wtedy, gdy stanowczo broni kobiet przed mężczyznami - krzywdzicielami, ale gdy stwierdza, że kobieta jest godna tego, by mężczyzna z miłości do niej i z zachwytu dla niej opuścił własnych rodziców

O dżizas, nie wiedziałem, że Jezus namawia mężczyzn, aby porzucali swych rodziców dla kobiet płci odmiennej. o_O I to rodziców płci męskiej i żeńskiej! Wynika z tego, że płci mamy już sześć: płeć podstawową (mężczyzna), płci uprzywilejowane (kobieta, zmywarka i siłownia) oraz płci poboczne (rodzice).

Z perspektywy chrześcijaństwa feministki to nie te kobiety, które są świadome swej godności i które potrafią bronić swej wyjątkowości oraz swego kobiecego geniuszu, ale przeciwnie - to te kobiety, które rezygnują ze swej kobiecości oraz niepowtarzalności i starają się upodobnić do mężczyzn.

Nie wiedziałem, że chrześcijaństwo ma perspektywę, z której postrzega feminizm. W których rozdziałach Biblii pisze się o feminizmie? Chętnie się dokształcę, polemizować nie będę, bo jakże tu polemizować z Pismem Świętym.

Nawiasem mówiąc, zdawało mi się, że na początku mieliśmy sprecyzować, co to ten feminizm.

Takie kobiety nie wierzą w to, że jakiś mężczyzna może pokochać je wiernie i na zawsze. W konsekwencji są przekonane, że pozostaje im już tylko walka z mężczyznami i zadowalanie się jakąś formą zadowolenia

...albo wibratorem...

które nie wiąże się z miłością, lecz z karierą zawodową, społeczną, finansową czy polityczną.

W odróżnieniu od księży, którzy poświęcają karierę zawodową na ołtarzu (SEE WHAT I DID THERE) miłości i związku z kochającą kobietą, pozostając jej wiernymi i na zawsze.

To właśnie dlatego - w (nieświadomym?) poczuciu niższości i kompleksów - feministki publicznie i w sposób agresywny atakują te kobiety, które są dumne ze swojej kobiecości - a nie z naśladowania mężczyzn

Np. Beatę Kempę i Annę Sobecką, istotki znane ze swojej kobiecości.

Feministki są tak "reprezentacyjne" dla kobiet jak homoseksualiści są "reprezentatywni" dla mężczyzn.

W odróżnieniu od księży i zakonnic, którzy są nadzwyczaj "reprezentatywni" dla mężczyzn i kobiet.

Poparcie to wynika z faktu, że lewica i laickie media wspierają wszystkich, którzy osłabiają małżeństwo i rodzinę i którzy kierują się w życiu popędem, orientacją seksualną, karierą zawodową i czymkolwiek innym, byle nie miłością, realizmem i Dekalogiem.

Hihi, realizmem i Dekalogiem. Swoją drogą ciekawe te paranoiczne myśli o lewicy pragnącej osłabić małżeństwo i rodzinę. Mógłby ksiądz sprecyzować, jakiego rodzaju zyski lewica dzięki temu osiąga i kto za tym wszystkim stoi? (Sprawdzić, czy Lenin nie siedzi z tyłu.)

Właśnie dlatego feministki - mimo że nieliczne - wyciskają mocne, negatywne piętno na współczesnej kulturze i obyczajach, a zwłaszcza na relacji kobieta - mężczyzna. Przejawem tego piętna jest lęk sporej grupy mężczyzn przed kobietami

To nie mężczyźni, panie ksiądz, jeno cioty jakieś. (Przepraszam za język, staram się wczuć.) Prawdziwy mężczyzna kobiet się nie boi, jak takiej pierdzielnie piąchą pod oko, to zaraz się robi cała kobieca i miłująca realizm i Dekalog.

Przy mało kobiecych kobietach, mężczyźni stają się mało męscy. Nie zachwycają się takimi kobietami. Nie są skłonni wiązać się z nimi na całe życie i pokochać je na zawsze.

Czyli: puszczalstwo facetów hetero oraz zostawanie przez nich księżmi jest wyłączną winą feministek. Gdyby głupie były bardziej kobiece i goliły co jakiś czas nogi, na pewno jakiś ksiądz już by je wiernie pokochał.

Skutkiem takiej wizji kobiecości, jaką promują feministki, są jawne i ukryte formy pogardy mężczyzn wobec kobiet. Przykładem są aktywiści gejowscy, którzy swoim stylem życia głośno mówią o tym, że godnymi ich partnerami są jedynie mężczyźni.

Ja naprawdę na miejscu księdza uważałbym z tymi formami pogardy wyrażanymi przez wszystkich, którzy nie chcą spędzić życia u boku kobiety, bo to dla księdza nader grząski grunt.

Podobnie przejawem zamaskowanej formy traktowania kobiet jako istot niższego rzędu jest postawa "postępowych" polityków, którzy patrzą na kobiety z wyniosłością i łaskawie wyznaczają im połowę miejsc na swoich listach wyborczych czy dążą do ustawowego wprowadzenia parytetów. W konsekwencji publicznie deklarują, że bez takiej pomocy kobiety skazane są na porażkę w konfrontacji z mężczyznami.

Podczas gdy zamiast tego mogliby publicznie deklarować, że miejsce kobiety (i zmywarki) jest w domu u boku mężczyzny, dzięki czemu kobiety (i zmywarki) nadzwyczaj szybko znalazłyby się w polityce i u władzy i błyskawicznie wygrały wszelkie konfrontacje. Ach ta podła lewica, szkodząca kobietom za pomocą parytetów.

Feminizm wpływa szczególnie negatywnie na myślenie mężczyzn na temat małżeństwa i rodziny. Mężczyzna, który ulega wpływom feminizmu, traktuje małżeństwo jako ograniczanie kobiet w ich "prawdziwej" karierze.

Uprzejmie informuję, iż uważam się za feministę, a małżeństwo traktuję jako przeżytek dawnych czasów i instytucję kompletnie nieprzystającą do rzeczywistości, co nie ma żadnego związku z karierą kobiet, prawdziwą, czy też "prawdziwą".

W konsekwencji czymś niepożądanym i kłopotliwym staje się dla niego małżeństwo, a tym bardziej rodzicielstwo.

FEMINIZM GORSZY NIŻ ABORCJA

Małżeństwo i rodzicielstwo jawi się jako coś niepożądanego także z tego względu, że wzajemna i nieodwołalna miłość między małżonkami uznawana jest przez feministki jako coś nierealnego.

A skąd ksiądz wziął takie pierdoły? Chciałem powiedzieć, wiedzę? Z którymi feministkami ksiądz rozmawiał? Nazwiska proszę.

Nic więc dziwnego, że w społeczeństwach zdominowanych ideologią feminizmu mamy coraz więcej mężczyzn ulegających ideologii "szczęśliwego" singla lub ideologii "szczęśliwego" geja, którego "miłością" życia staje się drugi mężczyzna.

"Przegiął" "ksiądz" z tymi "cudzysłowami" "nieco". Nie pochodzę nawet ze społeczeństwa "zdominowanego" ideologią feminizmu, a jednak "mam wrażenie", iż o wiele bardziej zdrowe i realistyczne jest bycie "szczęśliwym" gejem, którego "miłością" życia staje się drugi mężczyzna, niż gościem w sukience, którego "miłością" życia jest jego niewidzialny przyjaciel, który za pośrednictwem "głosów w głowie" dyktuje gościowi w sukience, jak mają żyć wszyscy inni oraz wciska jakieś androny o poglądach feministek.
czwartek, 29 grudnia 2011, navaira

Polecane wpisy

  • Heteroseksualista o heteroseksualistach

    Dzisiaj gości u nas ekspert ds. biologii człowieka, profesor Bogusław Pawłowski, żonaty. (Sprawdziłem, żeby się upewnić, czy NA PEWNO hetero -- i przy okazji tr

  • Podrażniona pani profesor

    (Obrazek: http://niebedzieteleranka.wordpress.com/2012/08/13/o-tym-ze-gdy-juz-umrzesz-gej-skradnie-ci-trumne/ ) Pani profesor Pawłowicz, była kandydatka PiS do

  • Kochane Logo!

    Dziękuję!Ileż to ja się naczekałem na materiał do złośliwej i podłej notki, w której mógłbym mylnie zinterpretować intencje autora, przyczepić się do błędnie po

Komentarze
2011/12/29 22:39:20
Moim zdaniem ksiądz chciał tym tekstem przekazać, że w męskich zakonach roi się od aktywistów gejowskich, którzy się z obrzydzeniem izolują od kobiet.
-
anuszka_ha3.agh.edu.pl
2011/12/30 10:30:43
"Stworzył kobietę w szczególnie uprzywilejowanej pozycji: jako tę, która stanowi pomoc dla mężczyzny."

Hahahahahaha genialne
-
2011/12/30 11:53:12
świetna forma na koniec roku:-) Dobry wpis. I bardzo pouczający. Jako że nie czuje się uprzywilejowaną formą życia, a jednak raczej bazową, to chyba jestem feministką, n'est -ce pas?
-
anuszka_ha3.agh.edu.pl
2011/12/30 12:13:49
"Stworzył kobietę w szczególnie uprzywilejowanej pozycji: jako tę, która stanowi pomoc dla mężczyzny." - Mam podpowiedź dla ks. Dziewieckiego, jak tego zdania bronić: Przecież mężczyźni, gdy mówią, że (tylko) pomagają kobietom w domu, dają wyraz swojemu uprzywilejowaniu...
-
navaira
2011/12/30 13:38:49
@nowokaina To poniekąd prawda :)

@teraz_asia To zależy. Czy nienawidzisz mężczyzn i chcesz atakować tradycyjną rodzinę złożoną z mężczyzny, kobiety, zmywarki, siłowni i rodziców?

@anuszka Zastanawiam się, czy uprzywilejowanie rośnie w miarę zwiększania czasu poświęcanego na pomoc w domu, czy też maleje. Bo na horyzoncie majaczy niebezpieczny wniosek, że podział prac domowych 50%-50% oznacza uprzywilejowanie obu płci, ale przecież tego właśnie domagają się niektóre feministki...
-
2011/12/30 15:13:22
nie wiem, nie wiem... w sumie z prezentowanego modelu rodziny najbardziej cenię zmywarkę. cała reszta wydaje mi się przyjemnym, ale jednak dodatkiem. Z drugiej strony nie zamierzam nikogo potępiać, ani tym bardziej atakować za budowanie alternatywnych modeli. To chyba jednak jestem feministką. Buuu, tylko jak ja to powiem mężowi? jeszcze mi zmywarkę odetnie:-)
-
2011/12/30 15:33:33
Hmm...
Pan ksiądz rzucił się na chochoła i sprał go tak, że chochoł nie wstał... Dziwne, że się jeszcze wychylasz zza tego chochoła, Navaira, jeszcze pan ksiądz pomyśli, że ma prawdziwego oponenta... (pierwsza zasada prawicowej logiki - jak ktoś krytykuje pierdoły które wygadujesz, to znaczy że masz rację i lewacy się ciebie boją. Choć niestety jeśli nikt nie skomentuje tego co powiedziałeś, to znaczy że nie tylko masz rację ale tak im przysrałeś że zaniemówili z wrażenia)

Ale jedno pan ksiądz powiedział mądrze - to o dojrzałości kobiet, przynajmniej w tych "tradycyjnych" klimatach. Tak się bowiem przyglądam, rzeczywistym ludziom (zwłaszcza, w tradycyjnych wiejskich klimatach które miałom do wyrzygania przez ostatnie miesiące) oraz archetypom literackim (które przecie z powietrza się nie wzięły) i wychodzi mi na to, że Cywilizacja Życia domaga się dojrzałości i dorosłości wyłącznie od kobiet. Facet to ma klawe życie, najpierw mamusia się nim zajmuje, potem znajduje sobie jakąś panienkę, bierze ślub i od tej pory panienka ma być rozważną Panią Domu, która zajmie się i nim i mamusią (bo coś się kobiecinie za wychowanie swojego syna należy). Facet za to owszem, powinien (ale tylko *powinien* a nie *musi* znaleźć pracę i zarobić na dom, a czasem naprawić zlew i dach jak cieknie...
Jak się popatrzy na ten archetyp to łatwo zrozumieć czemu Prawdziwi Męszczyźni czują się prześladowani przez feminazistki. Bo one im każą dorastać, a to boli...
-
anuszka_ha3.agh.edu.pl
2011/12/30 15:50:43
@navaira
Zastanawiam się, czy uprzywilejowanie rośnie w miarę zwiększania czasu poświęcanego na pomoc w domu, czy też maleje. Bo na horyzoncie majaczy niebezpieczny wniosek, że podział prac domowych 50%-50% oznacza uprzywilejowanie obu płci, ale przecież tego właśnie domagają się niektóre feministki...

Pan ksiądz m prawdopodobnie na myśli, że mężczyźni mają gorzej, bo muszą wykonać całą robotę, a kobiety mają lepiej, bo tylko pomagają. No tak jak w statystycznym polskim gospodarstwie domowym, tylko na odwrót. Na horyzoncie majaczy wniosek, że prace jednak dzielą się na te mniej i bardziej prestiżowe. I dlatego panowie księża lubią mówić kobietom, że władza i kariera to brudna robota i że kobiety są uprzywilejowane, gdy mężczyźni chronią je od tak niemiłych zajęć.
-
2012/01/01 23:06:07
przekornie się z panem KSIENDZEM w jednym zgodzę: parytety są bez sensu. jeśli kobiety będą siłą dopisywane na listy, to będziemy mieli sejm wypchany klonami posłanko Sobecko i posłanko Kempo.

a w ogóle to chcę być księdzem jak mój tata.
-
2012/01/02 11:24:17
N., ostatnie sukcesy na froncie KK odciągnęły naszą uwagę od tradycyjnej, szowinistycznej bucówy. Czy pomóc Ci w rozgryzieniu lolcontentu z WO?
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,10884391,Krol_podrywu.html
-
anuszka_ha3.agh.edu.pl
2012/01/02 15:04:21
Nie można traktować dziewczyny jako centralnego punktu, wokół którego kreci się cały świat. Facet musi robić inne rzeczy

A jeśli spotkają się dwie silne osobowości?

Może być ciężko. Zawsze było tak, że to mężczyzna był głową rodziny. Mam przyjaciółki, które mają, jak to się mówi jaja. Mają umysłowe jaja większe niż większość facetów, których znam. I one sa samotne. Bo wszyscy faceci są dla nich mięczakami. Takie dziewczyny muszą znaleźć sobie faceta, który jednak będzie miał silniejszy charakter niż one. Że będzie mógł je prowadzić.


Co za pajac! :-D
-
2012/01/03 13:45:09
@anuszka
"Takie dziewczyny muszą znaleźć sobie faceta, który jednak będzie miał silniejszy charakter niż one. Że będzie mógł je prowadzić. "
Czemu ciąg dalszy tego zdania jaki mi się jawi, to "a jak się nie dadzą to siłom (i godnościom osobistom) pokaże im gdzie ich miejsce tak by na obdukcji nie dało się tego wykazać"?
-
2012/01/03 14:54:59
Gdyby zamiast "dziewczyna" postawić tam "pies", byłoby jak z poradnika kynologicznego.
-
2012/01/03 17:01:11
Właśnie ci chciałam, Navairo, żer i strawę podrzucić, ale widzę, że redezi mnie uprzedził(a). A szkoda, bo Mister Master of Podryw prześlicznie podniósł mi ciśnienie, dzięki czemu nie musiałam truć się kawą.

Na jedną tylko rzecz się zapienię szczegółowo, bo mi w dudkach pęknie: prowadzić? No żeż perkele*, prowadzi to się w tańcu towarzyskim. W innych sytuacjach i okolicznościach prowadzi się kogoś, kto sam nie daje rady się prowadzić (bo nie widzi, albo terenu nie zna, albo mu noga odpada), albo wspólnie, krwamać, się uzgadnia. I wspólnie, krwamać, się idzie.

*Perkele - podobno fińskie podobno przekleństwo.
-
2012/01/04 09:16:37
mnie zastanawia, czego Miszczu uczy kobiety (bo prowadzi od pewnego czasu kursy dla kobiet również)
może tego, żeby się nie obnosić za bardzo z tymi umysłowymi jajami, taki mały mentalny tucking i taping :)
-
navaira
2012/01/04 11:17:19
@ija_ijewna Też czytasz Regretsy? :)

@chakravant, @anuszka Prawie to samo pomyślałem :>

@pozostali Bardzo proszę z komentarzami nt. Pana Króla do wpisu o Panu Królu, szast prast! :))
-
2012/01/23 22:55:14
Navaira, you made my day ;)
Generalnie się przywitam, bo komentuję po raz pierwszy, a zamierzam zostać, więc będę kurturarna, a co. Więc dobry wieczór. I chciałabym powiedzieć, że uwielbiam Twoje komentarze, mało co mi tak humor poprawia. Na Twoje blogi trafiłam dopiero ostatnio, ale łyknęłam oba niemal na raz i chciałabym powiedzieć, że normalnie się w Tobie zakochałam :D Ty jesteś gejem, ja lesbijką, to będzie związek idealny :D
-
2013/06/14 16:04:22
Zadziwiające co trapi ludzi... Ja pozwolę sobie póki co wrócić na swoje łóżko dębowe i jeszcze raz przeanalizować ten wpis...