|
Archiwum
|
środa, 04 stycznia 2012
Dziś: Pan Król -- artysta podrywu
(Podziękowania dla redezi.) Relacja między kobietą a mężczyzną powinna wyglądać, jak relacja w tańcu. On prowadzi, a ona daje mu się ponieść. Ufa mu całkowicie. I idzie razem z nimCzyli: pan Król uprzedmiotawia kobietę od razu w pierwszym, wybitym akapicie -- mężczyzna prowadzi, kobieta jest jak Mercedes -- łatwego prowadzenia, miejsca wyznaczone i ruszamy do tańca. Nie lubię rozmawiać o pieniądzach, zwłaszcza gentleman nie rozmawia o pieniądzach w towarzystwie pięknych kobiet.W towarzystwie brzydkich kobiet i innych gentlemanów zwłaszcza rozmawia? Innymi słowy, odpowiedź na pierwsze pytanie ocieka seksizmem. Tak, obecnie mamy terminy zarezerwowane z miesięcznym, dwumiesięcznym wyprzedzeniem. I chodzi o szkolenia zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet. Szkolenia dla kobiet zaczęliśmy na początku 2011 roku.Czyli kursy dla kobiet adresowane są do lesbijek, które chcą sobie znaleźć kobietę na stałe. To się chwali, znaczy, nie homofob. (Oczywiście żartuję.) Zazwyczaj ci mężczyźni są superfacetami, ale nie potrafią tego podkreślić. Kobiety nie zwracają na nich uwagi. My im pomagamy odkryć w sobie to coś i uczymy jak to wyeksponować.Jezu, Jezu (nieczyt.) Szkolenia robimy w małych grupach - dziesięcio-, góra dwunastoosobowych. Dzięki temu możemy podchodzić do każdego bardziej indywidualnie. Po tej części teoretycznej następuje część praktyczna. Przychodzą hostessy i kursanci na nich trenują. Całkiem komicznie to wygląda, bo kursant ćwicząc potrafi podczas jednych zajęć podejść do tej hostessy sto razy. Wszystko odbywa się na sali. W spokoju. Dzięki temu mamy możliwość korygowania jego zachowania. Zwracamy uwagę na wszystko: sposób w jaki mówi, jak idzie, jak wstaje, pod jakim kątem ustawia się do dziewczyny podczas rozmowy, pod jakim kątem usiąść. Zdradzamy, czy powiedzieć komplement, czy wręcz przeciwnie.Tu się kryje pierwszy sekret sukcesów Artystów Podrywu (trzeba być ciućmokiem, żeby poważnie siebie określać takim mianem -- pan Król tego miana unika i za to mu chwała). W odzywaniu się kryje się ów. Jeżeli mamy jednego faceta, który siedzi w barze z ponurą gębą i do nikogo się nie odzywa, oraz drugiego, który podejdzie do każdej laski w barze i się do niej odezwie, chyba oczywiste jest, że ten drugi ma większą szansę sukcesu (cokolwiek tym mianem określamy). No i jeśli kursantowi nawciskamy do głowy, że do tej pory po prostu pod złym kątem siadał, a teraz już siada pod dobrym, to może w tym barze naprawdę się nawet do kogoś odezwie, zwłaszcza, gdy... Potem ruszamy w teren. Do galerii handlowej. Tam sa obce dziewczyny. Kursant się na nich uczy, pod naszym okiem oczywiście....nauczymy go, że odezwanie się do kobiety płci odmiennej nie musi skutkować eksplozją nuklearną, wyginięciem dinozaurów i zostaniem pobitym do nieprzytomności przez feministkę. On ma do niej podejść i zacząć jakkolwiek interakcję. Cel jest jeden, ma zdobyć numer telefonu. Dlaczego dziewczyny podchodzą do tego pozytywnie? Ano dlatego, że nie uczymy technik manipulacji. On nie ma za zadanie zamieszać jej w głowie, ani jej okłamywać. Uczymy zwykłej, normalnej rozmowy. Żadnych masek.Jak to nie uczymy technik manipulacji? Wysyłamy faceta na obcą dziewczynę, która nie wie, że jest obiektem "artystycznego podrywu" i każemy mu zdobyć jej numer telefonu. Ona potem idzie do domu przekonana, że rozmawiała, być może, z miłym gościem, który do niej zadzwoni i który ją wyjątkowo polubił i wybrał z tłumu. Tymczasem miły gość... W ciągu jednego sobotniego wieczoru kursanci są w stanie poznać 50 dziewczyn, z czego pięć da im numer telefonu. Są bogatsi o te pięć numerów...traktuje ją wyłącznie jako numerek na liście lasek do poznania. Jeśli to nie jest manipulacja ani okłamywanie, to co jest? Niedziela jest poświęcona pracy nad sobą. Bo najważniejsze jest to, aby kursant się zmienił, bo to zazwyczaj w nim tkwi problem. On musi zmienić swoje przekonania, sposób mówienia, popracować nad pewnością siebie. [...] Na początek zadaję mu pytanie: Czy ty chcesz, aby do twojego życia, które sam uważasz, że jest do kitu, weszła kobieta? Jak chcesz ją zwabić, jeśli cały dzień narzekasz? Pokazuję mu, że sukces w relacjach z kobietami, nie leży w dobrych i skutecznych tekstach na podryw. Nie chcę uczyć sztuczek. Sukces leży, tak na dobrą sprawę w tobie samym, chłopie. Jak masz fajne życie i jesteś z niego zadowolony, odnosisz sukcesy, to rośnie twoja pewność siebie. Wtedy wystarczy, że podejdziesz, uśmiechniesz się, przywitasz. Radość przyciąga ludzi. To działa nawet na wiecznie skrzywione panie w urzędzie.Z tym nie da się nie zgodzić. Szkoda, że trzeba to ludziom mówić na kursie podrywu, ale cóż, lepiej tam, niż nigdzie. Powiedziałeś, że uczysz prostych technik i dodajesz "plus seksualność". Jak w weekend nauczyć faceta mapy kobiecego ciała, zakładając, że każda kobieta jest inna?Bo bez wyjątku każda kobieta jest taka sama, rzecz jasna, i każda to samo lubi w łóżku. Ona i jej inny mózg. Przeglądałem podręczniki na temat relacji męsko damskich. To temat raczkujący. Natomiast ludzie, którzy są praktykami, którzy poświęcili lata na to, żeby wyłapać pewne zależności - wiedzą, że te są wspólne dla ogółu ludzi. Niezależne od kultury, narodowości.Na przykład ogół kobiet miewa regularne wytryski kobiece. Sam byłem w sytuacji, kiedy skończyłem długi związek. i nagle okazało się, że nie wiem jak to robić. Miałem dwadzieścia lat.Jak można skończyć długi związek mając dwadzieścia lat? Pierwszy artykuł był o tym, że do kobiety trzeba podejść. Pomyślałem, że to by miało sens, że dziewczyny same nie podchodzą. Być może dlatego, że nie jestem przystojny. A może jestem zbyt przystojny.Oj nie, nie sądzę. Drugi artykuł był o tym, żeby nie być zbyt miłym i nie prawić dziewczynom komplementów. Na początku trzeba trzymać dziewczynę na dystans.Najlepiej przywiązać do kaloryfera, żeby się nie rzuciła na zbyt przystojnego artystę, rzecz jasna. W trzecim było kilka tekstów, którymi zaczynać rozmowę, żeby ci się język na początek nie zaplątał.A wszystkie co do jednej wyjątkowe. A nie, zapomniałem, wszystkie kobiety są takie same. Ale poszedłeś w ilość nie w jakość.To niezwykłe odkrycie, ale doceniam, że pan Król uważa, że z kobietami trzeba rozmawiać, a nie tylko trzymać na dystans. Czy nie wydaje ci się, że problemy w znajdywaniu partnera świadczą o upadku relacji męsko-damskich?No tak. Gdyby kobiety nie zmywały makijażu, a faceci o siebie nie dbali, o ileż lepiej szłoby im budowanie związków! Powróćmy do metroseksualnego faceta.No tak, do tego worka, który nosi ciotowaty facecik i zbiera do niego dziewczyny. Mówi się im, że muszą pracować, że muszą robić karierę, że muszą ubierać się i zachowywać, się jak facet. Być twarde. Być męskie, nie okazywać uczuć.No offense, ale to właśnie tacy, jak pan Król mówią kobietom, że uczucia są objawem histerii i powinny się zachowywać "normalnie". Na kursach uczę, żeby facet nie przynosił na początku kwiatów, nie zabierał dziewczyny do drogiej restauracji, nie robił za jej taksówkarza. To nie jest męskie. To jest pewna forma manipulacji. Bo ten facet nie chce zdobyć kobiety dzięki swoim zaletom, tylko chce ją przekupić prezentami drogimi.Ciężko mi się z tym nie zgodzić, tylko co z tego, skoro dla pana Króla to jest dowód, że... Tu chodzi raczej o pokazanie facetom, że kobiety myślą inaczej, niż my - faceci. Mamy inne mózgi.Czyli gdyby kobieta facetowi przynosiła prezenty, kupowała kwiaty i zabierała go do drogiej restauracji to by na niego świetnie działało, tak? Bo męskie mózgi są inne i lubią dostawać prezenty od osoby znanej pięć minut? Tu nie chodzi o to, żeby facet manipulował, tylko zrozumiał jak myślą kobiety. Żeby zaczął mówić jej językiem. Jeśli mężczyzna próbuje rozmawiać z kobietą jak ze swoim kumplem, to nie trafi do niej.Ale to nie dowodzi, że kobiety mają inne mózgi, tylko tego, że inaczej rozmawia się z obcą osobą, którą chcemy lepiej poznać, a inaczej z kumplem. Wydaje mi się, że nie rozumieją tego tylko socjopaci. Dajesz stuprocentowe gwarancje na zdobycie kobiety. Ale tym samym sprowadzasz nas kobiety do jednego mianownika. Wrzucasz do jednego wora. To pokazuje, że albo my kobiety jesteśmy głupie, albo ty myślisz, że my jesteśmy głupie.Tym razem to pani dziennikarka się pomyliła. Pan Król nie daje gwarancji, że szkolony zdobędzie KONKRETNĄ kobietę. Daje gwarancję, że zdobędzie JAKĄŚ. Podejdzie do pięćdziesięciu i zdobędzie pięć numerów. Szkoda, że ani pan Król, ani panowie szkoleni nie zastanawiają się, czy przypadkiem te pięć dziewczyn, które im dało numery nie mają jakichś cech wspólnych, a jeśli tak, to jakie. A geje?Niechęć do pracowania z gejami bierze się z seksizmu pana Króla, który uważa, że kobiety mają inne mózgi. A zdziwiłby się może, gdyby spróbował. Zawsze było tak, że to mężczyzna był głową rodziny. Mam przyjaciółki, które mają, jak to się mówi jaja. Mają umysłowe jaja większe niż większość facetów, których znam. I one sa samotne. Bo wszyscy faceci są dla nich mięczakami. Takie dziewczyny muszą znaleźć sobie faceta, który jednak będzie miał silniejszy charakter niż one. Że będzie mógł je prowadzić.I żeby w mordę dawał regularnie, to się laska zaraz ugrzeczni. Czyli jaka jest rola kobiety w rodzinie?O! I jest płcią, która ma szczególnie uprzywilejowaną pozycję! Jesteśmy słabą płcią?A to ma niesamowicie dużo wspólnego ze światem, w którym żyjemy dzisiaj, w którym siła fizyczna jest niezwykle na co dzień potrzebna do sprawowania władzy i pracy w dowolnym zawodzie płatnym powyżej średniej krajowej. A co myślisz o parytetach?To mnie zupełnie nie zaskoczyło. Faceci zajmują wyższe stanowiska. Dlaczego? Bo kobiet nie ciągnie w tę stronę. W polityce, nie ma tylu kobiet. Z tego samego powodu.Temu, robaczku: ![]() W firmie nie można narzucić, że będzie 30 dyrektorów mężczyzn i 30 dyrektorów kobiet. To wprowadza sztuczne zależności.Za to 59 dyrektorów mężczyzn wprowadza zajebiście naturalne zależności. Mówisz, że facet powinien się myć, powinien trzymać szeroko nogi, żeby pokazać kobiecie, że ma duże jaja...Przyznam, znowu pan Król zaskakuje mnie pozytywnie -- mi by nie przyszło coś takiego do głowy, a on niby metroseksualnych nie lubi, a tu proszę, każe się myć. Niesamowite. Czy myślisz, że kobietami w wyborze partnera kieruje tylko to, co ma między nogami?No tak, sam bym nie spojrzał na faceta, który siedzi niewłaściwie, to jest cecha kompletnie dyskryminująca w związku. To był tekst dotyczący gry wstępnej. Facetowi wystarczy dwie minuty, żeby osiągnąć orgazm. Natomiast kobiecie potrzeba 25 minut. A faceci o tym nie wiedzą. Na filmie to wygląda fajnie. Zaczynają się pieścić. Potem jest reklama, a po reklamie leżą zadowoleni obok siebie. Muszę powiedzieć facetowi, żeby nie traktował dziewczyny jak ręki - skupił się na grze wstępnej.Ach, a już się bałem, że nie dowiemy się, jak wyglądają zaawansowane techniki seksualne. :) Mówię rzeczy, które są uniwersalne. Mówię, idź przez życie z podniesioną głową. Pokaż, że masz w życiu cel. To są proste reguły. [...] Wszystkie rzeczy mają zastosowanie nie tylko w komunikacji męsko damskiej.I to mimo, że kobiety mają inne mózgi! ESCANDALO To mu pomoże w wielu innych aspektach życia. Dogada się z kanarem, wściekłą panią na poczcie, a nawet być może naprawi relacje z matką.Oczywiście wyłącznie z kanarem-heteroseksualną kobietą, z uwagi na inność mózgu... Trochę się natrząsam z pana Króla, trochę podziwiam, bo trzeba mieć wielki tupet i pewność siebie, żeby z takiej bucery zrobić wielki biznes i wcisnąć ludziom, że trzeba się tego uczyć na szkoleniach. Niewątpliwie łatwiej jest zagadać do 50 dziewczyn po kolei, jeśli na głowie mamy wkurzonego pana Króla, a w kieszeni o, bo ja wiem, 2000 zł mniej i wiemy, że jeśli nie zagadamy, to kasa będzie stracona; a jeśli już zagadamy do 50 dziewczyn, to z 51 pójdzie nam o wiele łatwiej. Niewątpliwie większe szanse na sukces mamy, jeśli się uśmiechamy, myjemy (choć za dużo tych metroseksualistów inwestujących w mydło...). Poza tym, uprzedmiotowianie kobiet również jest techniką psychologiczną -- trudniej nam się przemóc i zaczepić piękną istotę ludzką, którą postrzegamy jako równą nam lub postawioną od nas wyżej, o wiele łatwiej zaczepić estetyczne pudło z innym mózgiem, którego zadaniem jest wiernie stać u naszego boku i nie interesować się polityką. A co by powiedziało na temat tego wywiadu 45 zaczepionych kobiet, które mimo właściwego kąta siedzenia, umytych jaj i trzymania na dystans zamiast prawienia komplementów kazały artyście podrywu spadać na bambus? Może by powiedziało dużo ciekawych rzeczy -- na przykład, że jednak nie wszystkie mają identyczne mózgi, że nie na każdą działają dokładnie te same zagrywki, że niektóre nie lubią być traktowane przedmiotowo. Ale co pana Króla obchodzi, co takie inne mózgi sobie myślą? I tak by nie zrozumiał.
czwartek, 29 grudnia 2011
O biblijnych faktach, księżach i zmywarkach, czyli feministki atakują
Feministki proponują walkę kobiet z mężczyznami, aktywiści gejowscy proponują izolację mężczyzn i kobiet, a Bóg proponuje wzajemną miłość. To tak samo, jak hipisi! Na początek warto sprecyzować znaczenie pojęcia "feminizm" - pisze ks. Marek Dziewiecki w katolickim magazynie studenckim TRYBY. No to zadzieram kiecę, chciałem powiedzieć habit, i lecę czytać precyzyjne definicje, bo ja tu swoje feministyczne gadu-gadu, ale któż lepiej się zna na feminizmie, niżli ksiądz. Otóż, nie jest feministką ta kobieta, która jest świadoma własnej godności, która o tym głośno mówi, która stanowczo sprzeciwia się poniżaniu kobiet (także przez prostytucję czy pornografię) oraz wszelkim formom dyskryminowania kobiet w stosunku do mężczyzn. Przeciwnie, ktoś taki w precyzyjny sposób odczytuje zamysł Boga, który stworzył kobietę w szczególnie uprzywilejowanej pozycji: jako tę, która stanowi pomoc dla mężczyzny. No proszę! Moją zmywarkę też stworzył w szczególnie uprzywilejowanej pozycji: jako tę, która stanowi pomoc dla mężczyzny. Wniosek: wśród płci wyróżniamy płeć podstawową (męską) oraz dwie płci uprzywilejowane (kobiety i zmywarki). Ten biblijny fakt Hihi. ma podwójne znaczenie, gdyż świadczy o tym, że mężczyzna potrzebuje pomocy w swoim rozwoju i że kobieta jest na tyle niezwykła - i w niektórych aspektach dojrzalsza od mężczyzny - że takiej pomocy może mi udzielić. Ja na przykład chodzę na siłownię, która pomaga mi w moim rozwoju fizycznym, oraz do psycholożki (KOBIETY), która pomaga mi w moim rozwoju umysłowym. Bóg stworzył siłownię w szczególnie uprzywilejowanej pozycji! Równie wyraźnie niezwykłość kobiety podkreśla Jezus nie tylko wtedy, gdy stanowczo broni kobiet przed mężczyznami - krzywdzicielami, ale gdy stwierdza, że kobieta jest godna tego, by mężczyzna z miłości do niej i z zachwytu dla niej opuścił własnych rodziców O dżizas, nie wiedziałem, że Jezus namawia mężczyzn, aby porzucali swych rodziców dla kobiet płci odmiennej. o_O I to rodziców płci męskiej i żeńskiej! Wynika z tego, że płci mamy już sześć: płeć podstawową (mężczyzna), płci uprzywilejowane (kobieta, zmywarka i siłownia) oraz płci poboczne (rodzice). Z perspektywy chrześcijaństwa feministki to nie te kobiety, które są świadome swej godności i które potrafią bronić swej wyjątkowości oraz swego kobiecego geniuszu, ale przeciwnie - to te kobiety, które rezygnują ze swej kobiecości oraz niepowtarzalności i starają się upodobnić do mężczyzn. Nie wiedziałem, że chrześcijaństwo ma perspektywę, z której postrzega feminizm. W których rozdziałach Biblii pisze się o feminizmie? Chętnie się dokształcę, polemizować nie będę, bo jakże tu polemizować z Pismem Świętym. Nawiasem mówiąc, zdawało mi się, że na początku mieliśmy sprecyzować, co to ten feminizm. Takie kobiety nie wierzą w to, że jakiś mężczyzna może pokochać je wiernie i na zawsze. W konsekwencji są przekonane, że pozostaje im już tylko walka z mężczyznami i zadowalanie się jakąś formą zadowolenia ...albo wibratorem... które nie wiąże się z miłością, lecz z karierą zawodową, społeczną, finansową czy polityczną. W odróżnieniu od księży, którzy poświęcają karierę zawodową na ołtarzu (SEE WHAT I DID THERE) miłości i związku z kochającą kobietą, pozostając jej wiernymi i na zawsze. To właśnie dlatego - w (nieświadomym?) poczuciu niższości i kompleksów - feministki publicznie i w sposób agresywny atakują te kobiety, które są dumne ze swojej kobiecości - a nie z naśladowania mężczyzn Np. Beatę Kempę i Annę Sobecką, istotki znane ze swojej kobiecości. Feministki są tak "reprezentacyjne" dla kobiet jak homoseksualiści są "reprezentatywni" dla mężczyzn. W odróżnieniu od księży i zakonnic, którzy są nadzwyczaj "reprezentatywni" dla mężczyzn i kobiet. Poparcie to wynika z faktu, że lewica i laickie media wspierają wszystkich, którzy osłabiają małżeństwo i rodzinę i którzy kierują się w życiu popędem, orientacją seksualną, karierą zawodową i czymkolwiek innym, byle nie miłością, realizmem i Dekalogiem. Hihi, realizmem i Dekalogiem. Swoją drogą ciekawe te paranoiczne myśli o lewicy pragnącej osłabić małżeństwo i rodzinę. Mógłby ksiądz sprecyzować, jakiego rodzaju zyski lewica dzięki temu osiąga i kto za tym wszystkim stoi? (Sprawdzić, czy Lenin nie siedzi z tyłu.) Właśnie dlatego feministki - mimo że nieliczne - wyciskają mocne, negatywne piętno na współczesnej kulturze i obyczajach, a zwłaszcza na relacji kobieta - mężczyzna. Przejawem tego piętna jest lęk sporej grupy mężczyzn przed kobietami To nie mężczyźni, panie ksiądz, jeno cioty jakieś. (Przepraszam za język, staram się wczuć.) Prawdziwy mężczyzna kobiet się nie boi, jak takiej pierdzielnie piąchą pod oko, to zaraz się robi cała kobieca i miłująca realizm i Dekalog. Przy mało kobiecych kobietach, mężczyźni stają się mało męscy. Nie zachwycają się takimi kobietami. Nie są skłonni wiązać się z nimi na całe życie i pokochać je na zawsze. Czyli: puszczalstwo facetów hetero oraz zostawanie przez nich księżmi jest wyłączną winą feministek. Gdyby głupie były bardziej kobiece i goliły co jakiś czas nogi, na pewno jakiś ksiądz już by je wiernie pokochał. Skutkiem takiej wizji kobiecości, jaką promują feministki, są jawne i ukryte formy pogardy mężczyzn wobec kobiet. Przykładem są aktywiści gejowscy, którzy swoim stylem życia głośno mówią o tym, że godnymi ich partnerami są jedynie mężczyźni. Ja naprawdę na miejscu księdza uważałbym z tymi formami pogardy wyrażanymi przez wszystkich, którzy nie chcą spędzić życia u boku kobiety, bo to dla księdza nader grząski grunt. Podobnie przejawem zamaskowanej formy traktowania kobiet jako istot niższego rzędu jest postawa "postępowych" polityków, którzy patrzą na kobiety z wyniosłością i łaskawie wyznaczają im połowę miejsc na swoich listach wyborczych czy dążą do ustawowego wprowadzenia parytetów. W konsekwencji publicznie deklarują, że bez takiej pomocy kobiety skazane są na porażkę w konfrontacji z mężczyznami. Podczas gdy zamiast tego mogliby publicznie deklarować, że miejsce kobiety (i zmywarki) jest w domu u boku mężczyzny, dzięki czemu kobiety (i zmywarki) nadzwyczaj szybko znalazłyby się w polityce i u władzy i błyskawicznie wygrały wszelkie konfrontacje. Ach ta podła lewica, szkodząca kobietom za pomocą parytetów. Feminizm wpływa szczególnie negatywnie na myślenie mężczyzn na temat małżeństwa i rodziny. Mężczyzna, który ulega wpływom feminizmu, traktuje małżeństwo jako ograniczanie kobiet w ich "prawdziwej" karierze. Uprzejmie informuję, iż uważam się za feministę, a małżeństwo traktuję jako przeżytek dawnych czasów i instytucję kompletnie nieprzystającą do rzeczywistości, co nie ma żadnego związku z karierą kobiet, prawdziwą, czy też "prawdziwą". W konsekwencji czymś niepożądanym i kłopotliwym staje się dla niego małżeństwo, a tym bardziej rodzicielstwo. FEMINIZM GORSZY NIŻ ABORCJA Małżeństwo i rodzicielstwo jawi się jako coś niepożądanego także z tego względu, że wzajemna i nieodwołalna miłość między małżonkami uznawana jest przez feministki jako coś nierealnego. A skąd ksiądz wziął takie pierdoły? Chciałem powiedzieć, wiedzę? Z którymi feministkami ksiądz rozmawiał? Nazwiska proszę. Nic więc dziwnego, że w społeczeństwach zdominowanych ideologią feminizmu mamy coraz więcej mężczyzn ulegających ideologii "szczęśliwego" singla lub ideologii "szczęśliwego" geja, którego "miłością" życia staje się drugi mężczyzna. "Przegiął" "ksiądz" z tymi "cudzysłowami" "nieco". Nie pochodzę nawet ze społeczeństwa "zdominowanego" ideologią feminizmu, a jednak "mam wrażenie", iż o wiele bardziej zdrowe i realistyczne jest bycie "szczęśliwym" gejem, którego "miłością" życia staje się drugi mężczyzna, niż gościem w sukience, którego "miłością" życia jest jego niewidzialny przyjaciel, który za pośrednictwem "głosów w głowie" dyktuje gościowi w sukience, jak mają żyć wszyscy inni oraz wciska jakieś androny o poglądach feministek.
poniedziałek, 12 grudnia 2011
Dziś o indoktrynacji
Rozmowa z Gabriele Kuby, socjolog i pisarką z Niemiec w najnowszym numerze kwartalnika FRONDA... i już prawie wszystko wiadomo, ale nawet Fronda nie zawsze dostarcza takich ilości lolkontentu :)
Widzimy obecnie dwa równoległe prądy w kulturze europejskiej – upadek wiary i seksualizację społeczeństwa. Warto zapytać, czy istnieje związek między tymi zjawiskami? Według mnie, on istnieje i jest to związek przyczynowo-skutkowy.Według mnie on istnieje, ale myślę, że rozumiemy to w różny sposób. Poza tym pani Kuby wydaje się uważać, że to trendy negatywne. Jeśli mówię, że kogoś kocham, to znaczy, że deklaruję wyłączność tego wyboru na teraz i na zawsze. Wielkim pytaniem jest to, jak mogę urzeczywistnić taką wartość w moim życiu. Moim zdaniem, nikt nie pisał o tym więcej i głębiej niż papież Jan Paweł II.Znany z tego, że był przez całe dekady szczęśliwy ze swoją żoną i w licznych encyklikach opisywał przeżyte przez nich obojga piękne chwile przepełnione miłością. Na czym polega niezmienna wartość antropologiczna czystości przedmałżeńskiej? Antropologia Księgi Rodzaju mówi wyraźnie, że człowiek został stworzony jako mężczyzna i jako kobietaNaraz? i powierzone mu zostało zadanie rozmnażania się, czyli płodności.Może Fronda nie poradziła sobie z tłumaczeniem tego zdania, ale słysząc o jednym człowieku stworzonym jako mężczyzna i kobieta celem rozmnażania się zaczynam myśleć o ślimakach. Drugim faktem antropologicznymTo coś jak risercz ziemkiewiczowski? jest to, że zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże – z tego wynika nasza nienaruszalna godność. Godność dzieci Bożych wyklucza możliwość, żebyśmy się do czegoś nawzajem używali.RZUĆ PRACĘ JESZCZE DZIŚ Na przykład do wykorzystania przez zaspokojenie pożądania seksualnego.No dobrze, idę po wibrator, aby nie naruszać godności drugiej osoby za pomocą zaspokajania jej i swojego pożądania. Promiskuityzm seksualny ma bardzo negatywne konsekwencje. Sprawia, że ludzie nie mogą zrealizować swoich nadziei na spełnioną miłość, a w każdym razie drastycznie zmniejsza szanse na jej znalezienie. Jest to bowiem zależne także od przyjętego modelu życia. Każdy człowiek ma w sobie tęsknotę na głęboką miłością i za rodziną.To zapewne również jest fakt antropologiczny, wynikający z tego, że pani socjolog i pisarka przeprowadziła rozmowy ze wszystkimi ludźmi na świecie i oni co do jednego i jednej (naraz) tęsknili za głęboką miłością i rodziną. Kiedy tylko dopuszczam do siebie argumenty płynące ze zdrowego rozsądku i zadaję sobie pytanie, jakie są szanse realizacji wartości rodzinnych, to łatwo mogę dojść do wniosku, że wchodzenie w większą ilość związków seksualnych już od młodego wieku pozbawione jest sensu.Niespecjalnie widzę wynikanie w tym zdaniu. Co mają wspólnego młody wiek, seks, wartości rodzinne i zdrowy rozsądek? Przychodzi mi do głowy głównie konieczność używania prezerwatyw, ale jestem PRAWIE pewien, że pani Kuby ma coś innego na myśli. Takie wybory nie zmierzają w kierunku, który wskazuje człowiekowi jego natura i nie prowadzą do upragnionego celu.Z naturą to ja bym bardzo uważał, bo nawet socjobiologia nie zgodziłaby się z panią Kuby w temacie tego, co natura wskazuje np. człowiekowi płci męskiej w wieku lat 19. Praktyka swobody seksualnej oznacza narażanie swego serca na głębokie zranienia.Jako praktykujący swobodę seksualną pragnę poinformować, że oznacza ona właśnie NIEnarażanie swego serca na głębokie zranienia. Jeśli nasze serce narażone jest na głębokie zranienia podczas praktykowania swobody seksualnej, powinniśmy rozważyć, czy granice, do których posuwamy się w S/M nie zostały postawione nieco zbyt daleko. Oznacza także konieczność „zabezpieczania się” antykoncepcją, co znów prowadzi do budowania w sobie poczucia zagrożenia przed potomstwem. Dziś u młodych niejednokrotnie zaczyna się to bardzo wcześnie i utrwala na cały okres aktywności seksualnej.Monty Python się kłania -- "oni są katolikami i za każdym razem, kiedy uprawiają seks, rodzi im się dziecko. Mają już jedno." W tak ukształtowanej psychice dziecko staje się największym nieszczęściemOj tam największym, nawet my zboczeńcy używający prezerwatyw bardziej boimy się wygranej PiS w wyborach. a strach przed ciążą paraliżuje i nie pozwala na radość kochania drugiej osoby.Drugiej to tak, ale tej trzeciej to rzeczywiście nie bardzo. Problem tkwi w tym, że seksualność silnie oddziałuje na człowieka i ma swoje skutki dla naszej osobowości. Kiedy zakładam rękawiczkę na dłoń, to mogę to robić wielokrotnie i mojej ręce się nic nie dzieje, ale kiedy wypróbowuję seks, jest zupełnie inaczej.Faktycznie, jak ostatnio założyłem seks na dłoń, było zupełnie inaczej, niż gdy założyłem rękawiczkę. Zwłaszcza, gdy wyszedłem na dwór, a tam grudniowa pogoda. W organizmie wydziela się oksytocyna i powstaje więź emocjonalna z drugą osobą. Czy tego chcemy, czy nie. Jeśli próba zakończy się niepowodzeniem, ponieważ nie jestem do tego wystarczająco dojrzała, następuje rozerwanie.Organizmu, rękawiczki czy oksytocyny? Ludzie, którzy wcześnie zaczynają kontakty seksualne, nie dojrzewają w swoich uczuciach, to zaburza proces kształtowania ich osobowości.Ja zacząłem w wieku lat 20 i muszę się zgodzić z autorką -- parę lat później zrozumiałem, że trzeba było poczekać jeszcze trochę, bo mając lat 20 byłem zwyczajnie trochę głupi. Ale nie podjąłbym się rozciągania własnych doświadczeń na wszystkich ludzi na świecie. Jeśli inicjacja seksualna zachodzi wcześnie, w okresie dojrzewania, wtedy wszystko dzieje się w chaosie.To zależy, jak często sprzątamy w sypialni. Ten czas powinien być okresem innych pytań: jak kształtować siebie i swoje życie, jak budować relacje z innymi, relacje przyjaźni, współpracy, jaką drogę zawodową wybrać? Wszystko potoczy się o wiele gorzej, jeśli szybko wejdę w związki seksualne.Zaczynam mieć wrażenie, że pani socjolog jest dziewicą i/lub fanką Natalii Julii Nowak. Jak już wspomniałam, momentem, kiedy powstają najgłębsze zranienia psychiczne i duchowe, jest rozstanie w związku, w którym istnienie relacja seksualna.A nie gwałt, pedofilia, śmierć rodziców lub bycie świadkiem masowego mordu? Powtarzanie takich zerwań czyni osobę niezdolną do zawierania trwałych związków.Z tego wniosek, iż zawieranie związków czyni niezdolnym do zawierania związków. W jaki sposób człowiek, który ma za sobą ileś takich rozbitych kontaktów seksualnych, może teraz powiedzieć innemu człowiekowi: „Ja ciebie wybieram na zawsze, ja ciebie kocham”?Pani Kuby, zdaje się, nie słyszała o rozwodach. Taki na przykład Ludwik Dorn już trzeciej kobiecie mówi takie bzdury. Chciałem powiedzieć, wewnętrzne prawdy, które jako katolik otrzymał od Boga. Mówimy o aspekcie duchowo-psychologicznym, ale jest jeszcze poziom cielesny. Przede wszystkim zmiana partnera seksualnego podnosi w znacznym stopniu ryzyko zarażenia się chorobami przenoszonymi drogą płciową, niesie też ryzyko zajścia w ciążęJak to ryzyko, czy nie chciała pani powiedzieć szczęście związane z otrzymaniem daru Życia? a zatem stania się rodzicem bez jakiejkolwiek koniecznej do tego dojrzałości lub poddania się aborcji. Obie sytuacje są w gruncie rzeczy tragiczne i nikomu ich nie życzę.Pani socjolog chyba za często zabezpieczała się antykoncepcją i teraz cierpi na poczucie zagrożenia przed potomstwem. Jest jeszcze poziom społeczny problemu. Miejsca, jakie zajmujemy, przestają być jasne. Jaką rolę pełnię w rodzinie mojego przyjaciela czy przyjaciółki? Co mam zrobić jako matka, kiedy syn przyprowadza trzecią już „narzeczoną”? Mam znów do niej mówić: „Jak to dobrze, że tu jesteś, witam cię w naszej rodzinie”?Muszę powiedzieć, że gdyby rodzice mojego chłopaka powiedzieli do mnie coś takiego, uciekłbym z wrzaskiem. Większość normalnych ludzi zaczyna konwersację od "miło cię poznać, jestem Gabriele". Dziś wpada to wszystko jednak w jakiś bezład. Cała struktura rodziny zostaje zaburzona. Na takich rozbitych relacjach nie można budować społeczeństwa.I dlatego właśnie wszystkie społeczeństwa oprócz muzułmańskich dawno już upadły. Gdybyśmy położyli na jednej szali wezwanie do czystości, które może być trudne jak każde wymaganie dotyczące seksualności, zaś na drugiej szali koszty, które powstają w wyniku porzucenia tego jarzma, czyli zaburzenia psychiczne, zranienia wewnętrzne, choroby, rozbicie więzi międzyludzkich, to okazałoby się, że ta druga szala jest o wiele cięższa.Najwyraźniej jedynym sposobem na bycie szczęśliwym człowiekiem jest zostanie księdzem. Makrospołecznym skutkiem problemów, o których tu mówimy, jest kryzys demograficzny. Po prostu wymieramy, a mimo to nie budzimy się ze złudzeń."Czystość" seksualna rozwiąże kryzys demograficzny i zwiększy rozrodczość? To nowatorskie podejście. Musimy mieć też świadomość, że sytuacja w Polsce jest zupełnie inna niż w moich rodzinnych Niemczech. W Polsce nie było takiej rewolty studenckiej w 1968 roku jak u nas. U was komunizm chciał zniszczyć rodzinęNaprawdę? To dla mnie nowość. Niczego takiego na historii mi nie mówiono. ESCANDALO -- KOMUNISTYCZNE ZAKŁAMANIE. Mam nadzieję, że pani Kuby powie nam bardziej szczegółowo, jak komunizm to robił! Owszem, w krajach komunistycznych rodzina też była pod presją – były aborcje czy państwowe żłobkiESCANDALO -- PAŃSTWOWE ŻŁOBKI JAKO DEMONICZNE NARZĘDZIE REPRESJI KOMUNISTYCZNYCH!!! W Niemczech mamy już drugie pokolenie od tamtego czasu. Bardzo często nie ma ono już żadnych wzorów. W Polsce macie jeszcze wzory. U nas młodzi ludzie często pochodzą z rodzin, w których panuje zupełny chaos przez rozwody, ponowne małżeństwa i wolne związki. Młodzi widzą to wszystko u swoich rodziców i traktują jako normę.#mujborzeicoteraz Nie ma też już przekazu chrześcijańskiego, ponieważ nastąpiło zerwanie pokoleniowe będące wynikiem rozpadu rodziny.A czy aby przypadkiem nie jest tak, że instytucja rodziny uległa drobnym zmianom, a przekaz chrześcijański sprowadza się do "macie tak nie robić bo nie" i w związku z tym został odrzucony jako kompletnie niekompatybilny z tzw. rzeczywistością? Czy rewolucja seksualna była możliwa, ponieważ kultura i wiara chrześcijańska znalazły się w odwrocie? Do dziś jest dla mnie zagadką, dlaczego my, na Zachodzie, byliśmy tak otwarci na ideologie komunistyczne.To ma związek z rewolucją seksualną, czy wiarą chrześcijańską? Wszyscy mamy skłonność do tego, by przyłączać się do takich ruchów, a kiedy damy się już opanować relatywistycznym ideologiom, okazuje się, że nie się możemy od tego wyzwolić. Przez całe moje życie, od dzieciństwa, zadawałam sobie pytanie o prawdę i to pytanie o prawdę motywowało całą moją pracę. Ono też pomogło mi rozpoznać, że wiele spraw w tym ruchu '68 było sprzecznych z prawdą.W odróżnieniu od Biblii, która jest szeroko uznawana za historyczny dokument, w którym każde słowo jest zgodne z prawdą. Nie dałam się też nigdy uwieść feminizmowi. Już wtedy stało się dla mnie jasne, że jeśli nie będziemy mieli szacunku dla macierzyństwa, to nie ma przed nami żadnej przyszłości. Do dziś pokutuje u nas przekonanie, że kobieta, matka powinna dbać o swój rozwój zawodowy, a dzieci mają być właściwie nie wiadomo gdzie.Pani socjolog i pisarka, rozumiem, siedzi w domu, zajmując się dziećmi. W wolnym czasie szydełkuje. Jej książki i prace naukawe napisał mąż, a tego wywiadu udziela bratanek. Przerażające są dane na temat stanu zdrowia psychicznego i fizycznego młodzieży w Niemczech. Ponad 30 proc. młodych ludzi w wieku 16-17 lat ma różne zaburzenia psychiczne. Od 10 do 15 proc. dzieci, które kończą szkołę podstawową, nie potrafi czytać, pisać i liczyć – nie nadaje się wobec tego, by kontynuować naukę. To skutek tego, że kobiety nie chcą być więcej matkami, a mężczyźni ojcami.Nie do końca rozumiem związek tego, że 15% dzieci kończących szkołę nie umie czytać i pisać oraz tego, że kobiety nie chcą być matkami. Czy są to może dzieci, których matkami są mężczyźni? Ponieważ mamy w Niemczech prawo przymusu szkolnego, to również edukacja seksualna podlega pod ten przymus. Nie ma możliwości wycofania dziecka z zajęć. Już w szkole podstawowej dzieci są instruowane na temat antykoncepcji, a podręczniki do tych zajęć ocierają się o pornografię. Co więcej, treści te przenikają do innych przedmiotów. Na zajęciach z matematyki liczy się liczbę orgazmów, a na biologii opowiada o tym, kto ile miał z kim stosunków seksualnych.To cudowne i nadzwyczaj prawdopodobne :D Dodam, że pierwsze zdanie, które dzieci piszą, to "Ala ma łechtaczkę", obowiązuje zakaz mówienia do rodziców per mama i tata, wyłącznie Rodzic A i Rodzic B. Na wuefie obowiązkowe zajęcia z używania dildo, na muzyce -- grupowe śpiewanie utworów grupy E-Rotic, na koniec zaś godzina historii -- dziś o carycy Katarzynie, jutro powtórka z Rasputina. Niejednokrotnie dzieci same zgłaszają rodzicom, że nie chcą chodzić do szkoły, ponieważ doświadczają obrzydzenia wobec sposobu prezentacji tematyki seksualnej.Widzę tego siedmiolatka, który mówi mamie... chciałem powiedzieć Rodzicowi A: "Rodzicu A, nie chcę chodzić do szkoły, gdyż doświadczam obrzydzenia wobec sposobu prezentacji tematyki seksualnej". Co więcej, spotkałam się nawet z przypadkiem zupełnego odrzucenia seksualności u dziewczyny, która przeszła przez edukację seksualną.Ja zaś spotkałem się z przypadkiem zupełnego odrzucenia seksualności u księdza, który nie przeszedł przez edukację seksualną. Rodzice nie mają żadnych narzędzi, by skutecznie przeciwstawić się seks-edukacji. Jeśli podejmują zdecydowane kroki, np. zabierając dziecko z zajęć – lądują w więzieniu.Na tym polega zdaje się obowiązek edukacji tak ogólnie -- dziecko musi uczęszczać do szkoły. Inaczej mamy 10-15% dzieci nieumiejących czytać i pisać (o seksie, rzecz jasna, jakieś inne tematy w ogóle istnieją? Ajdontfinksoł.) Tak jest jednak nie tylko w Niemczech, to jest dążenie całej Unii Europejskiej, ale także różnych agend Organizacji Narodów Zjednoczonych. ONZ promuje ideologię mającą na celu usunięcie z naszych głów przekonania, że to rodzice są najlepszymi wychowawcami, a rodzina najlepszym środowiskiem dla dziecka.:D Kiedy słyszę słowa "promocja ideologii" wiem, że zaraz padnie jakiś fakt antropologiczny. W Niemczech istnieje centralny organ ministerialny odpowiedzialny za uświadamianie zdrowotne ludności. Oni wydają tysiące broszur poświęconych wychowaniu seksualnemu. Współpracują także z Instytutem Pedagogiki Seksualnej z Dortmundu. To jest kuźnia edukatorów seksualnych. Oczywiście wszystkie te publikacje można zamawiać nieodpłatnie. W jednej z takich broszur znalazły się treści pedofilskie zachęcające rodziców do pieszczenia intymnych części ciał dzieci. Poszłam z tym do mediów i ministerstwo usunęło broszurę. Niestety, nie jest to jedyna broszura – w wielu innych zachęca się do podobnych rzeczy. Podstawą myślenia twórców tych materiałów jest ideologia prawa do seksualności od samego początku życia. Zachęca się przecież u nas dzieci do masturbacji. Ma to być sposób na rozwijanie pewności siebie.Na matematyce, niemieckim czy historii się zachęca? Co za szczęście, że ja się wychowałem w Polsce, gdzie żadnych mastrubacji nikt nie uprawiał. Niestety, treści te obecne są także w instytucjach Kościoła katolickiego, takich jak np. Caritas czy Związek Kobiet Katolickich. Kiedy próbowałam opublikować tekst krytyczny wobec tego typu praktyk, nie udało mi się to ani w piśmie „Focus”, chociaż jeden z członków redakcji wyraźnie mnie poparł, ani w katolickim „Tagespost”, który odrzucił mój materiał.MUJBORZE -- Związek Kobiet Katolickich to agenda ONZ mająca na celu obalenie instytucji rodziny!!! Także Kościół milczy, ponieważ nie rozwinął żadnego alternatywnego programu na temat seksualności.Jak to nie? Rozwinął -- "nie wolno bo to ZUO". Pisma młodzieżowe, takie jak choćby „Bravo”, są dziś niczym innym, jak pismami pornograficznymi dla dzieci. Tak produkuje się społeczeństwo pogańskie, które nie ma dużych wymagań wobec moralności seksualnej.Pani chyba albo dawno nie widziała "Bravo", albo pisma pornograficznego. Gdzie widzi pani źródła rozsądku i łaski we właściwym rozumieniu ludzkiej seksualności? Książka Karola Wojtyły „Miłość i odpowiedzialność” otworzyła mi oczy na te sprawy.Już nawet nie mam siły po raz kolejny natrząsać się z księży i papieży jako największych specjalistów ds. seksu i miłości. Natomiast na ścieżce socjologicznej dużą rolę odegrały wyniki badań zawarte w tomie „Płeć i kultura” J.D. Unwina opublikowanym w 1934 roku przez Oxford University Press.O, to nowe dzieło, z pewnością od tego czasu nauka ani trochę nie posunęła się do przodu. Ta książka stawia pytanie, w jakim stosunku do siebie pozostają rozwój danej cywilizacji oraz jej nastawienie do seksualności.Od 1934 cywilizacja ludzka w ogóle się nie rozwinęła, więc nie ma żadnego problemu, żeby dzisiejsza socjologia kierowała się li i jedynie zaleceniami J. D. Unwina. Wynikiem pracy Unwina był wniosek, że kultury wysoko rozwinięte istnieją tam, gdzie panują surowe normy seksualne.Dlatego najbardziej rozwinięta kultura istnieje w Afganistanie, natomiast państwa takie, jak Holandia i Niemcy żyją w degrengoladzie, wyzbyte resztek kultury. Surowe normy seksualne to znaczy przede wszystkim zachowywanie czystości przed małżeństwem oraz monogamia. Na tym opiera się choćby judaizm i chrześcijaństwo. Na tym opierała się kultura europejska.Opieranie kultury na monogamii wydaje mi się szalenie kiepskim sposobem na rozwijanie tejże. Nie dałoby się oprzeć jej na wiedzy, sztuce i literaturze? Poza tym we wspomnianych kulturach występowały surowe normy formalne i nieformalne, które pilnowały przestrzegania fundamentalnych norm. Były to zatem normy zarówno społeczne, jak i prawne, które chroniły te normy, a tym samym chroniły zbiorowość. Teraz to wszystko zostało wyrzucone. I w jakim stanie znajdują się nasze społeczeństwa?W stanie upadniętym, rzecz jasna, w ogóle już ich nie ma, a na zgliszczach posilają się pornogrubasy i Palikot. Badania Unwina rzucają światło nie tylko na stan dzisiejszych społeczeństwOd tyłu to światło rzucają, rzekłbym, zważywszy datę publikacji. Dziś autonomia człowieka została posunięta tak daleko, że ideologia polityki gender propaguje przekonanie, jakoby każdy mógł wybrać sobie dowolnie płeć. Podobnie rzecz ma się z tak zwaną orientacją seksualną. Możemy zdecydować, czy będziemy heteroseksualni, homoseksualni, biseksualni czy transseksualni.To mówi pani za siebie, ja nie mogłem nic zdecydować. Dla mnie jest to znak, że ludzkość bliska jest obłędu.Pani Gabrielo, przy całym szacunku, nie jest Pani ludzkością. Ponieważ wydaje nam się, że jesteśmy tacy autonomiczni, to już w przedszkolu uczy się dzieci, że mogą same podejmować decyzje. Ponieważ nie jest łatwo zdusić w ludziach zdrowy rozsądek, dlatego już podczas wstępnej edukacji trzeba im......wtykać do głowy treści religijne... ...czytać bajki, w których książę poślubia księcia.O! Nie zgadłem. W naszym społeczeństwie mamieni jesteśmy wizją, że możemy czynić zupełnie wszystko, co zechcemy. ONZ już czternastolatkom proponuje wolność wyboru w sprawie aborcji z pominięciem wiedzy i woli rodziców.A przecież o ile byłoby lepiej, gdyby czternastolatki zmuszać do rodzenia! Mamy dziś do czynienia z pojęciem wolności, które zostało okrojone ze swojej pełni.Okrojenie pojęcia wolności za pomocą proponowania wolności wyboru niezupełnie mnie przekonuje... Więcej jest w tym tekście kwiatków, ale tak naprawdę wyśmiewanie Frondy jest zwyczajnie zbyt proste. Pani socjolog (nie socjolożka rzecz jasna, gdyż nigdy nie uwiódł jej feminizm) kierująca się w pracy naukowej książką z 1934 roku, nawracająca się na katolicyzm podczas modlitwy do statuetki Buddy, ludzkiej seksualności ucząca się z książek Karola Wojtyły, przeciwna feminizmowi i widząca miejsce kobiety w kuchni pisarka i "naukowczyni" to obiekt tak łatwy, że prawie mi wstyd, że wybrałem ją sobie jako temat notki. Interesujące jest to, że wszystkie notki biograficzne wspominają o Gabriele Kuby jako "matce trojga dorosłych dzieci". Niekiedy (lecz przypadkowo nie w biografii na www.gabriele-kuby.de) wspomniany jest rozwód, dzięki któremu państwo Kuby wprowadzili w życie swojej rodziny zupełny chaos przez rozwody. Jedno należy docenić -- mąż opuścił ją w 1996 roku, rozwód miał miejsce w 1999, ja zaś nie widzę żadnych informacji o tym, jakoby pani Kuby ponownie wzięła ślub, lub żyła z mężczyzną w grzechu. Najwyraźniej swoje przekonanie o tym, że "człowiek, który ma za sobą ileś takich rozbitych kontaktów seksualnych" nie może już nigdy nikogo pokochać stosuje również do siebie i nie wprowadza w życie swych dorosłych dzieci chaosu przez ponowne małżeństwa i wolne związki.
poniedziałek, 19 września 2011
Gościnnie
Mój urlop od blogaska ciągle trwa, ale zapraszam serdecznie do lektury Nowokainy, która o Dobrej Miłości Do Córki:
środa, 03 sierpnia 2011
E tam zaraz nietypowa...
Wątek soczysty, mięsisty i pełen tego, co na Regretsy nazywa się butthurt i flounce -- czyli bellavia o propozycji:
Och, bellavio, mogłaś się spodziewać odpowiedzi, szczerze mówiąc. Ale to dobrze, że spytałaś, bo dawno nie było się z czego natrząsać. Od razu na początek devilyn:
Drodzy heteroseksualiści, zapiszcie sobie to albo zakonotujcie. FF oznacza fisting. Jeśli nie wiecie, co to jest fisting, to sobie wyguglajcie, pamiętając, że jest to dosyć ekstremalna forma seksu, w której używa się dłoni. nie_czytaj_tego:
Naprawdę zachwyca mnie założenie, że mężczyzna bierze, kobieta daje; mężczyzna dostaje, a kobieta -- bo ja wiem? -- traci? zużywa się? wymydla?
A kto im wmówiono? Rzecz jasna, wmówiono im to znane środowiska, żydomasoneria i Michnik. Kobiety zaś są tak głupie, że w ogóle nie zauważyły, że przecież mają tylko potrzeby emocjonalne i wymydlają się w imię zaspokajania wmawiającym środowiskom potrzeb bliżej niezdefiniowanych. (Masaż ego, lub innych części ciała?)
Wydaje mi się, że nie_czytaj_tego ma jakiś kompleks, który zaspokaja sobie, nazywając ludzi pełnowartościowymi pochwami i penisami. ruta_ewiak:
ARYTMETYKA FORUMOWA Seks + miłość = małżeństwo Seks - miłość = prostytutka Po dodaniu stronami, dowiadujemy się, iż seks = (małżeństwo + prostytutka)/2. (Jak również, pożar - dziecko = zapałki, ale o tym już wiedzieliście.) lia.13:
Prędko gasi (gaszą?) ją yuppiki:
NIEMORALNĄ PROPOZYCJĘ.
Mujborze, a może to jest brat Anzelm pod pseudonimem?
o, o: seks - miłość = bania Ale jak zapisać rodzenie się uczuć z pożądania i jak to połączyć z prostytutką? Może tak: pożądanie + czas = miłość Seks - miłość = prostytutka seks = prostytutka + pożądanie + czas? anonimiusz:
Nie widziałem artykułu, ale obstawiam, że autorką była pani Voca. kombinerki.pinocheta:
Hooker please. japoneczki:
Skoro już o biologii powodującej gorszą pozycję kobiety, to poproszę jeszcze coś o prawie naturalnym i na poparcie jakiś przykład zakochujących się zwierząt, biorących śluby kościelne, zanim przystąpią do seksu. faraon33:
A na przykład taki faraon33, proszę, pisze w wątku o nietypowej propozycji cokolwiek, na dodatek kompletnie niepytany i nie na temat, aby zaistnieć. Czy ma tak niską samoocenę? jamgawel2 flouncuje, dokonuje odczytów telepatycznych i ma małe wymagania, jeśli chodzi o materiał do masturbacji:
Jak rozumiem, słowo "ludzie" dla jamgawel2 oznacza to samo, co "mężczyźni" (zaś "mężczyźni" to samo, co "samo ZUO"). Chyba, że minimum 98% kobiet interesuje się tylko seksem. Ależ to próżne, puste szmaciury, którym się nie należy żaden szacunek i które skończą samotnie, albo co gorsza jako feministki!
Dużo tych piesków. Czy to aby freudowskie oszybki, jamgawel2, czy wyraz niezaspokojonych potrzeb?
A skąd jamgawel2 wie? Nie ma pod ręką chętnych piesków?
Ależ to ostatnie zdanie jest smutne. Dziewczyna jako "posiadaczka" ciała, które się "inwestuje" w kogoś, kto ma "większe ambicje". Raczej to inwestowanie ciała i dawanie go komuś z ambicjami kojarzy mi się z prostytucją, niż uprawianie seksu dla czystej przyjemności z osobą, która nas pociąga z wzajemnością i która od początku szczerze mówi, na co ma ochotę. kochanic.a.francuza:
Te rzeczy są sprawdzalne doświadczalnie :)
Ojej, kochanic.o, współczuję francuza! Naprawdę, seks jest zajebiście fajny, tylko trzeba trafić na partnera w miarę kompatybilnego upodobaniami i nie zadowalać się pierwszym lepszym, raczej zainwestować swe ciało w kogoś, kto ma większe. Ambicje.
A takie obsmarowanie to jest tak zajebiście ważna sprawa, która całe życie potrafi zrujnować bezpowrotnie, że rzeczywiście lepiej w ogóle nie zaczynać, z żadnymi facetami się nie zadawać, bo kto wie, kiedy się duma urazi, zaś resztę życia spędzić w klasztorze.
Jak wspomniałem, Lewa Rąsia i Prawa Rąsia jedynymi bezpiecznymi partnerami heteroseksualistów nieumiejących używać prezerwatyw. g.r.a.f.z.e.r.o:
Ach, ja kiedyś nawet książkę zacząłem pisać na ten temat. Nazywała się "Heteroseksualizm dla opornych" i tłumaczyłem w niej jak kozie na miedzy, jak się takie "fuck-friendowanie" (co to za język?) realizuje (co to za język?). W bardzo dużym skrócie, należy słuchać tego, co druga osoba do nas mówi, odpowiadać jej równie szczerze, nie doszukiwać się drugiego dna i nie mieć nadziei, że może jednak ona tylko tak mówi, a naprawdę to chce nas doprowadzić do ołtarza.
No tak, ale to trzeba rozumieć różnicę między friends with benefits, a fuck buddies, osobie, która operuje pojęciem "fuck-friendowanie" takie niuanse są obce. sinsi:
ucieszona kochanic.a.francuza:
ESCANDALO -- on chce z tobą iść do łóżka, gdyż wyczuwa twoje niskie poczucie własnej wartości! Bellavio, jeszcze nie jest za późno, aby zapieczętować Twój Skarb Dziewiczy i zaoferować go kompletnie bez związku z prostytucją komuś o Większych Ambicjach!
Kochanic.o, przysięgam, gdybym czekał cały czas na kogoś, z kim będę z góry wiedzieć na pewno, że będziemy dobrani w tych sprawach, to bym czekał do śmierci, a może dłużej. (Chciałbym też rozwiać błędne mniemanie, że facetom jest wszystko jedno i każdy orgazm mają równie dobry. Otóż: nie.)
Mujborze, gdyby wszystkie kobiety, lubiące seks miały ojców alkoholików i niezainteresowane matki, należałoby heteroseksualistom rzeczywiście poodbierać dzieci i dać je parom gejowskim na wychowanie.
O tak, facetów, którzy marzą o głębokim i szczerym uczuciu rozpoznajemy po tym, że potykają się o własny język na widok umalowanej i kobieco ubranej damy z rozpuszczonym włosiem.
O hezus, on chory mentalnie, a bellavia wychowana przez alkoholika i niezainteresowaną matkę. Heteroseksualiści, wy się leczcie! Najlepiej w centrum zdrowia psychicznego imienia Kochanic.y.francuza!
Ja obstawiam, że kochanic.a albo jest dziewicą, albo w życiu miała tylko jednego partnera i jest nim wieloletni mąż ze stulejką, albo też jest mężczyzną. Ciekawe, czy zgadłem? (A może po prostu miała ojca-alkoholika i...) marzeka1:
A skąd marzeka1 wie, że by się nie zdobył? A może bellavia jest dwusetną z rzędu, której złożył taką propozycję?
O rany, ale co to za jakaś obsesja z tym wibratorem? Wibrator nie całuje zbyt dobrze, sutków nie possie, w kark nie ugryzie, nie ściśnie w objęciach, brodą nie podrapie w różnych miejscach... nie wyślemy mu wiadomości następnego dnia "ciągle mnie boli tam, gdzie wiesz... było świetnie", ciesząc się po cichu myślą o jego reakcji. Naprawdę, ludzie, którzy uważają, że wibratorem da się zastąpić w łóżku drugą osobę, muszą się do mnie zgłosić, a ja im opowiem, jak wygląda NAPRAWDĘ dobry seks. tleonek:
Tak, to widać. gordon30:
Coś nie tak jest z ludźmi, dla których bardziej oczywiste jest płacenie za seks, niż uprawianie go z drugą osobą, która ma ochotę na to samo. Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że cały ten butthurt bierze się głównie z rozżalenia, że gordon30 w życiu by się nie odważył podejść do ładnej dziewczyny i zaproponować jej seksu bez zobowiązań, a być może i z zobowiązaniami nie. oj_tam_oj_tam_79:
Teraz mieszka w zakonie, nazywa się siostra Żmija, razem z siostrą Szczur i siostrą Mierzwą hodują tygrysa i co jakiś czas zapodają trochę heroiny, gdy zaczyna im się nudzić... o, przepraszam... professional_scoffer:
Z doświadczenia przed zmianą płci? (Ja jestem wyjątkowy, ponieważ od lat prowadzę badania nad heteroseksualizmem na moim blogasku, poza tym jestem honorową kobietą, czytelniczką Glamour i wszystko wiem najlepiej.)
Strasznie lubię ludzi, którzy wiedzą, że inni tylko twierdzą, że są szczęśliwi, ale tak naprawdę to bardzo cierpią i oszukują samych siebie. i-unka:
Nie. Dobry seks może spowodować, że mężczyzna będzie chciał mieć więcej dobrego seksu, przy okazji dobrego seksu zaczną rozmawiać na tematy inne, niż tylko seksualne, a podczas tych rozmów zaczną się poznawać bliżej, co może w końcu spowodować, że mężczyzna się zakocha.
A cholera wie. Mój dziadek poślubił babcię, ponieważ babcia miała piękne nogi. Ja lecę na swojego DJa, ponieważ maitresse.d.un.francais: (ależ ten Francuz ma kochanic)
No nie, to jest FB. kapselodtymbarka:
Hooker please. Gdybym się dowiedział, że ktoś mnie tak sprawdza, uciekałbym z wrzaskiem, bo ten rodzaj ludzi niesie ze sobą niebezpieczeństwo, że pewnego dnia wróci do domu z włosiennicą i biczem, żądając, abym go smagał, bo miał dziś nieczystą myśl. Na koniec bellavia -- tak naprawdę nie na koniec, ale wątek mi się znudził:
No i właśnie w tym rzecz: niektórym ludziom strasznie trudno jest przyjąć do wiadomości, że inni mogą mieć inne poglądy na pewne sprawy. Mi nie przeszkadza, jeśli ktoś w życiu miał jedną partnerkę, nie przeszkadza również, jeśli miał pięć tysięcy, przeszkadza mi natomiast straszliwie hipokryzja, bigoteria, domaganie się od innych, żeby dopasowywali się do naszych standardów moralnych oraz wysysanie z brudnego palucha teorii na temat genetycznego patriotyzmu... chciałem powiedzieć, na temat ojców alkoholików i wmawiania samym sobie, że jesteśmy szczęśliwi. A może ja jestem szczęśliwy, jak mnie czterech Chińczyków, koniecznie o imieniu Wong, katuje witkami wierzbowymi i co mi professional_scoffer zrobi? Dopasowywanie siebie i innych na siłę do cudzych standardów moralnych kończy się przykro, o czym przekonują się kolejni księża i inni politycy, którym przydarzają się niespodziewanie skandale seksualne. A gdyby z tymi związkami, miłością, czekaniem ze skarbem na pana z większymi ambicjami etc. było tak prosto, jak się wydaje co poniektórym kochanic.om, to rozwody przydarzałyby się wyłącznie okazjonalnie osobom, które poczuły, że już dłużej nie mogą żyć w związku pełnym seksów i innych bezeceństw, gdyż natychmiast muszą udać się do klasztoru i spędzić resztę życia na modlitwie.
piątek, 29 lipca 2011
Dziś: Biskup -- artysta podrywu
W Super Expressie biskup Antoni Długosz udziela porad heteroseksualistom (no bo komu innemu?) jak się mają podrywać! To wspaniałe, gdy człowiek tak doświadczony w tym zakresie jest gotów dzielić się swoją wiedzą z potrzebującymi.
Memo to Super Express: nie wystarczy napisać "zaprawdę", żeby było bardziej po katolicku. Trzeba dodać coś o owieczkach i barankach.
Mistrza Yody w charakterze korekty zatrudniać nie należy.
Moi drodzy, kto chciałby podrywać pierwszą lepszą dziewczynę! Rady biskupa Długosza stosują się do Tej Jedynej, którą przypadkiem napotkaliśmy w miejscu tak niesprzyjającemu modlitwie jak plaża.
Hihi.
SPRAWDZIĆ, CZY NIE KSI-- o cholera, biskup.
Tutaj panuje taka temperatura, że ogień piekielny wydaje mi się bardzo pociągającą perspektywą :( Podpaliłbym coś może...
"Masz zajebistą dupę z ryja".
...biedni artyści podrywu ;(
Np. Biblioteka Narodowa, lub Urząd Stanu Cywilnego.
Do trzech butelek na osobę.
Biskup sugeruje, że heteroseksualnych facetów szczerze interesują zainteresowania kobiet i mogą o nie pytać otwarcie bez udawania kogoś innego? Taki stary, a taki naiwny. A co mają robić kobiety płci odmiennej?
Czyli polonez tak, lambada raczej nie.
W przypadku, gdy obie osoby przeczytały porady biskupa Długosza, może dojść do mordobicia na tle tego, kto zapłaci za wszystko. Poza tym, lody, a fuj, ale biskup pojechał.
Pilnować wskazań nawigacji samochodowej.
SPRAWDZIĆ -- bardzo serdecznie przepraszam państwa...
Biskup nie każe się przejmować odpowiedzią, ot, tak tylko podpytać dyskretnie, zawsze dobrze wiedzieć takie rzeczy.
:D Rada wybitnie przydatna podczas deszczu.
Na miłość biskupa, ale jaka miłość, przecież rozmawiamy o podrywaniu.
O, to mój przykład komplementu chyba się nie nada :( A może w takim razie "Masz zajefajną pupę z buzi"?
A jak już zbudujemy miłość na kłam... chciałem powiedzieć komplementach, to potem już wolno, czy nadal nie? Bo jednoczenie się cieleśnie ku chwale Pana w lesie na igliwiu zupełnie przestaje być zabawne w okresie od października do kwietnia :(
Ależ biskupie, co biskup. Już biskup o winie pisał. Ja rozumiem, że wierszówka i płacą od słowa, ale to jednak przesada.
Czy makijaż i push-upy zaliczamy do specjalnych technik, sztuczek i podstępów?
A skąd biskup wie? :>
W dyskotekach położonych w okolicach górzystych dzikie, uwodzicielskie tańce są dozwolone.
Biedny chłopak przed wybraniem się na randkę musi się najpierw wzbogacić. Tak tak owieczki moje i baranki, ja też uważam, że biskup to materialista i seksista.
Podstępnym olejkowysysaczom mówimy stanowcze NIE!!! Pozdrawiam wakacyjnie i obiecuję nową notkę 1) rychle, 2) dłuższą. Po przeczytaniu rad biskupa widzę albowiem, iż zaprawdę trzeba Wam heteroseksualistom pomóc trochę w podrywaniu się, bo nam gatunek wyginie.
środa, 01 czerwca 2011
O ilości
Dzisiaj męczymy aż dwa wątki naraz. Na początek ten z forum Mężczyzna:
Te dwa krótkie posty są kopalnią wiedzy socjologicznej na temat sposobu, w jaki myślą o sobie nawzajem heteroseksualiści płci męskiej i żeńskiej, oraz sposobu, w jaki postrzegają seks. Dla heteroseksualisty płci męskiej kobieta jest czymś w rodzaju samochodu, czyli 1) przedmiotem, 2) droga w eksploatacji, oraz 3) wymaga regularnych wymian gum i oliwienia kółek zębatych, jak uświadamia nas jamesonwhiskey:
"Ta bryczka może wygląda na nieco podstarzałą, ale przysięgam, że jedyną właścicielką była starsza pani, która jeździła nią wyłącznie w niedzielę do kościoła i z powrotem." wladca_pierscienii odpowiada:
OK, klepana karoseria na kobiecie przerasta moje możliwości umysłowe, chyba, że oczywiście chodzi o botoks i operacje plastyczne... Największy problem ma tu jednak tow.ortalion:
Jak rozumiem, tow.ortalion sugerował puszczalskiej trójkąt, ale druga kobieta była bardzo szczupła, a puszczalska lubi rubensowskie kształty... Dla heteroseksualistki płci żeńskiej inne kobiety stanowią konkurencję, z którą pan i władca porównuje aktualną brykę... chciałem powiedzieć, żonę... po czym wystawia oceny, których wysokość jest powodem do dołowania się i zastanawiania się, czy aby spełniamy jego oczekiwania. Na szczęście, izula03 zamiast dołować się w zaciszu domowym i pocieszać kieliszeczkiem wiśniówki motywuje się do pracy u podstaw:
Należy jednak uważać, bo mąż może nabrać podejrzeń, np. tak detalicznych, jak te wykazywane przez josef_to_ja:
Z wytryskiem w odbycie to by męczyło, ale jeśli tuż przed facet wyjmie i tryśnie na plecy, to już nie. TO NAPRAWDĘ ROBI WIELKĄ RÓŻNICĘ. evela1982 dzieli się z nami głębokimi przemyśleniami, które skrzętnie sobie zapisałem, ponieważ trafienie na ekspertkę tego kalibru jest zdarzeniem równie rzadkim, jak trafienie na heteroseksualnego mężczyznę używającego dezodorantu:
Cóż jednak zrobić, gdy kobieta jest inteligentną puszczalską dbającą o swoje potrzeby? I czy dwóch panów od seksu bez zobowiązań należy mieć naraz czy osobno?
Ach, więc jednak tylko JEDNEGO pana, z którym razem znamy swoją wartość, ale nie chcemy się wiązać. No proszę!
E tam cold. Po coś przeca ludzkość wymyśliła koedukacyjne sauny i elektryczne grzejniki. Ale wróćmy do forum Kobieta, gdzie iwona334 informuje nas, iż w świecie heteroseksualnym...
Zaskakuje mnie w tym zdaniu właściwie wszystko. To naturalne, że o takich sprawach się mówi? Jest jakaś średnia krajowa? (Z doświadczenia mniemam, że w przypadku mężczyzn jest trzy razy większa, niż w przypadku kobiet -- jak kiedyś przeczytałem, kobiety mają tendencję do zaokrąglania w dół, bo był tylko anal i nie miałam orgazmu, więc właściwie to się nie liczy, a mężczyźni w górę, bo ta laska, o którą się otarłem przy kserokopiarce w zasadzie też się liczy.) stephanie.plum, osoba zakręcona pozytywnie:
No bez przesady, to jakby powiedzieć, że wszystkich potraw i tak nie spróbujesz, więc równie dobrze całe życie możesz jeść salceson. Byle trzymać się średniej krajowej: schabowy, kapusta i pomidorówka. W sumie trzy. Cztery z salcesonem. szybiarz, osoba zakręcona przerażająco:
MORDERCÓW ALBO CO GORSZA RUCHACZY.
...MORDERCY ALBO CO GORSZA RUCHACZA...
...SPRAWDZIĆ, CZY NIE KSIĄDZ.
Borewicz to była ta pierwsza kur*a czy ta druga?
Dobra Istoto, gdyby ludzie się nie zmieniali przez całe życie, do tej pory raczkowałbym w pieluchach i mówił na bułkę "kaka". (I na wszystko inne też.) Podsumowuje mala_gorzka:
Nie wiem, czemu akurat 24+, ale poza tym zgodzę się w całej rozciągłości. Ja na przykład w liceum nie piłem, nie paliłem trawy, nie uprawiałem seksu, ubierałem się na niebiesko (kolor, dzięki któremu wyglądam, jakbym cierpiał na choroby skórne), nosiłem wielkie okulary i żyłem w przekonaniu, że jako grafik nigdy w życiu się nie utrzymam, więc muszę pracować w banku.
No, ja też nie. Hm. Momencik...
Tak naprawdę mam podobne podejście. Poznając kogoś zakładam, że osoba ta nie urodziła się wczoraj, podobnie zresztą, jak ja. Doświadczenia mamy różne, mój aktualny chłopak do dwudziestki sypiał z dziewczynami, ale na szczęście wyzdrowiał i mu przeszło, ja zaś do dwudziestki nawet się jeszcze z nikim nie całowałem, ale na szczęście też wyzdrowiałem i mi przeszło. Przeszłość faceta, z którym się spotykam, interesuje mnie średnio, dopóki nie zahacza o teraźniejszość, natomiast cechą absolutnie dyskwalifikującą go jako kandydata na partnera dla mnie byłoby mówienie o mnie per "chłopak dający dupska za młodu".
wtorek, 24 maja 2011
Dziś: heteroseksualiści o kolorach
Jako zawodowy grafik i wielbiciel wszystkiego, co dziwne i nieprzeciętne z radością obserwuję wszelkie rozmowy heteroseksualistów na temat mody, a jeśli jeszcze dodatkowo udaje się w to wplątać jakieś wątki genderowe, jestem głęboko zachwycony. Oto kura17, osoba bliska memu sercu, dzieli się problemem: nasi synowie maja 3 i 6 lat, juz teraz widze wyraznie wplyw przedszkola
na niektore sprawy, w dodatku dosc mocno obciazony genderowo...
ulubionym kolorem starszego "od zawsze" byl rozowy... wszelkie gadzety zyczyl sobie w tym kolorze... do czasu, az w przedszkolu koledzy "uswiadomili" go, ze to kolor "dziewczynski"... juz rozowego (i fioletowego) nie lubi, bo "to kolory dla dziewczyn"... mlodszy najbardziej lubi zolty, pewnie wkrotce jego tez uswiadomia... [...] gdy starszy syn dostal zaproszenie od kolezanki z grupy na urodziny, to od razu koledzy przedszkolni zaczeli go "straszyc", ze bedzie sie musial bawic barbi i ubrac na rozowo ... a po powrocie opowiadal, jaki solenizantka miala boski domek dla lalek i on tez chcial by taki, bo sie u niej bawil i bylo super... [...] chlopcy maja w domu lalke, maja wozek - na wlasna prosbe i chetnie sie tym bawia. mlodszy bardzo pragnie ostatnio sukienki zwyczajnie widac, ze ta cala genderowa socjalizacja NIE jest dla nich naturalna, jest na nich wymuszana, nie pasuje im zbytnio... chcialabym im jakos pomoc sie w tym odnalezc, to sa trudne sprawy, a oni sa jeszcze malymi chlopcami... wspieram bardzo wszelkie anty-socjalne decyzje (wozek, lalki), ale staram sie to traktowac naturalnie, nie wywierac presji, nie psiocze na kolegow, na przedszkole, tylko tlumacze, ze mozna miec inne spojrzenie na te sprawy. ale wyraznie zaznaczam, jakie ja mam spojrzenie i ze uwazam je za sluszne. co Wy sadzicie o socjalizacji w grupie? staracie sie jakos to tonowac? jak? Pytanie jest dobre i trudne. Z jednej strony, wszelkie jednostki nieprzeciętne biorą się stąd, że nie pasują do grupy i nie czują się dobrze, jeśli dopasują się na siłę. (Słyszeliście kiedyś, żeby krytyka chwaliła malarza za to, że maluje tak samo, jak inni i w ogóle nie da się go odróżnić od pozostałych?) Z drugiej, nie jest tak zupełnie prosto być wyemancypowanym antysocjalnym wyjątkiem, jeśli przypadkiem mamy 6 lat. Z trzeciej, co powinni zrobić rodzice -- tłumaczyć? Ale co -- że dopasowanie do grupy jest złe? Czy dobre? Osobiście bardzo mi się podoba, że chłopcom W DOMU wolno robić, co tylko zechcą, ale... czy założyć, że dopasowywanie się do grupy jest robieniem tym, co chcą, czy też raczej ich do tego delikatnie zniechęcać? Fascynujący temat. Czy heteroseksualiści stanęli na wysokości zadania dyskutując o genderowo-kolorystycznych problemach przedszkolaków? Tego dowiemy się zaraz po reklamie. ![]() Koniec reklamy, wracamy do treści. Na początek idzie verdana: Problem w tym, że SĄ kolory dziewczęce (fakt, chłopięcych nie ma...).
Można się z tym nie zgadzać, ale rzeczywistosci się nie zmieni. O. A to mnie verdana zaskoczyła. Może verdana wymienić kolory dziewczęce w odróżnieniu od chłopięcych? (Sądząc po zawartości sklepów z odzieżą, jakie niekiedy odwiedzam w Warszawie, są to "wszystkie oprócz czarnego, szarego, brudnoszarego, brązowoszarego i niebieskoszarego".) Chłopcy nie założą spódniczki, choćby i lubili A czemu? a dorosła kobieta raczej
nie wyjdzie obecnie na ulicę w ubraniu z lat 60-tych czy 90-tych,
choćby uważała, że sa przepiękne A czemu? Wyemancypowany facet i wyemancypowana kobieta nadal dostosowują sie do pewnych wymogów dotyczacych ubioru.
Spisanych i opublikowanych przez verdanę osobiście. Nawiasem mówiąc, 3 i 6 lat to dla mnie niekoniecznie jeszcze jest wyemancypowany facet, więc odpowiedź nie dość, że błędna, to nie na temat. Siadać, verdana, pała. camel_3d: sa pewne rzeczy ktore sa jakby "przypisane" do dziewczynek, a inne do chlopcow.
Na przykład dziewczynki mają przypisanego mopa, garnki i patelnie, a chłopcy -- motocykle, samochody i karabiny. Tak tak owieczki moje i baranki. I jak do tej pory to kobiety doza na sile do umezczyzniania sie... a
mezczyzni nie chca sie ukobiecac..za to kobiety robia wszytsko zeby
ukobiecac mezczyzn...
I mężczyznom za cholerę nie przychodzi do głowy, że może one to robią PO COŚ. Nawiasem mówiąc, wzmiankowani 3 i 6-letni mężczyźni sprawiają wrażenie, jakby chcieli się ukobiecać. Oczywiście w rozumieniu osób, dla których różowy kolor to pierwszorzędna cecha płciowa. scher: Nie daj Boże, żeby moja córka kiedyś się zafascynowała takim chłopakiem "mocno nieobciążonym genderowo".
Nie za bardzo mam pomysł, jak miałaby wtedy wyglądać mądra reakcja ojca genderowo obciążonego Spuścić gościa ze schodów, czy czekać, aż córce samo przejdzie? Zrzucanie ludzi ze schodów za nieodpowiedni wygląd jest uznawane za pierwszorzędną cechę płciową wśród pewnego rodzaju mężczyzn. Na ogół jest to ten sam rodzaj, który uważa, że używanie dezodorantu jest niemęskie. maksimum zgadza się z przedmówcą: Tez tak sobie pomyslalem,bo 3-latek jeszcze jest niekumaty,ale 6-latek juz wie co sie czym je.
Przeciez ogladaja tv kolorowa i widza kolory dziewczynek i chlopcow na ulicach czy w przedszkolu. Cos mnie sie zdaje,ze chlopaki daja ci pierwsze znaki a ty je lekcewazysz. Tak jest. 6-latki generalnie nic nie robią, tylko oglądają telewizję pod kątem kolorów dziewczynek i chłopców i robią notatki celem późniejszego przekazywania rodzicom znaków. (Drogowych?) Ja nie przywiazywalem wagi do kolorow idzieci chyba wybieraly
prawidlowo,choc synowi jest obojetne w jakich kolorach chodzi,ale
dziewczyny do niego juz regularnie dzwonia.
Nie wiedziałem, że kolory się wybiera prawidłowo, ale jeśli synowi jest obojętne, co na siebie zakłada, to mur beton rzeczywiście heteroseksualny. alinawk: Kura , powinnaś się cieszyć. Twój syn przejawia zdrowy instynkt
samozachowawczy - upodobnić się do tłumu. Nie być tym 'innym'. A tłum
nie lubi tych 'innych'. Jeszcze przedszkole, wczesna podstawówka to
pikuś, ale potem, a już zwłaszcza w gimnazjum takiego innego moga zeżreć
żywcem. To ci mówi matka 'innego', chłopca z ZA.
Różowy kolor to on sobie moze lubić, ale w domu. O rany, Polska w pigułce. :( Znów verdana, tym razem sensowniej: Opieranie się naciskom grupy jest istotne, pod warunkiem, ze dziecko
opiera się nim dlatego, ze jest dostatecznie silne, by nie robić tego ,
co inni (i tu należy zastanowić się, czy zawsze jest to pożądane
zachowanie), a nie dlatego, ze boi się, ze mama bedzie niezadowolona,
ze przyjął wartości grupy, a nie rodziców.
No i właśnie w tym cały problem. Wychowanie konformisty i nauczenie go, że różne rzeczy to sobie można w domu, a na zewnątrz trzeba się dostosowywać, jest proste. Nauczenie go, że różne rzeczy to sobie można w głowie, a poza tym trzeba się słuchać mamusi i robić to, co mamusia lubi, też jest proste, ale niestety niezupełnie o to nam chodzi. Z drugiej strony czyha możliwość, że wychowamy sobie socjopatę-sadystę kompletnie niezainteresowanego tym, co czuje i myśli otoczenie. Wspominałem, że uważam, że posiadanie dzieci powinno być poprzedzone wieloletnimi studiami zakończonymi serią egzaminów...? panpaniscus: Nie przypuszczałam, zanim nie doszło do praktyki, jak trudno jest
nie-obciążać genderowo. Zorientowałam się, jak kupowaliśmy prezent dla
syna znajomych - ręka mi zadrżała, nim zdecydowałam się na ten serwis
dla lalek (z którego on się bardzo ucieszył). Co ciekawe, przed kupnem
koparki dla dziewczynki miałabym duże mniejsze opory, przeraża mnie to
samą.
W PL - ale może to kwestia mojej próby - to obciążanie jest ogromne, dużo większe niż to, z którym się spotkałam w DE. Może też kwestia mojego nieuświadomienia językowego BTW z kolegi, co nosił moje spinki do włosów w podobnym wieku, wyrósł bardzo męski mężczyzna. Ja jako dziecko bawiłem się samochodami i pistoletami, bo nic innego nie miałem, ale po cichu marzyłem o Barbie. Barbie nie dostałem, dostałem za to granatowego jeepa. Co ze mnie wyrosło to sami państwo widzą. Może lepiej kupować chłopcom serwisy dla lalek i spinki do włosów? (Chociaż mam wrażenie, że mnie też by można określić mianem bardzo męskiego mężczyzny, oczywiście do momentu, kiedy na me muskularne, wytatuowane ciało wdzieję pidżamkę w króliczki, odpalę hiciory Kylie Minogue i udam się do łóżeczka z nowym numerem Glamour i kieliszkiem chardonnay.) Na koniec bi_scotti, który sądząc po ksywie powinien płynąć środkowym nurtem i ubierać się we wszelkie kolory dostępne we wzorniku Pantone: Czy naprawde da sie meskosc/kobiecosc sprowadzic do noszonych kolorow?
C'mon, postrzegamy, analizujemy i reagujemy na swiat inaczej niz plec
przeciwna ale to przeciez nie dotyczy takich dupereli jak kolor bluzki
czy wybor miejsca na kolczyk.
Nie da się. Ale czy w ogóle męskość i kobiecość da się sprowadzić do czegokolwiek tak prostackiego, jak różowy kolor i serwis dla lalek? Czy niemiecka pływaczka imieniem John, która grubym głosem drze się wniebogłosy na widok białej myszki jest męska, czy kobieca? Czy męski, czy kobiecy jest wymuskany, delikatny paniczyk, posiadacz pudla, który właśnie pobrudził sobie żabocik ratując z pożaru dziecko? Nie podejmuję się odpowiadać na te pytania, zostawię to osobom, które spuszczają chłopaków swoich córek ze schodów za niewłaściwy kolor koszuli. Dla mnie pytaniem o wiele ważniejszym jest to, jak nie zadusić w dziecku nonkonformizmu, a jednocześnie nie dopuścić do tego, żeby spędziło pierwsze 18 lat swojego życia dręczone przez grupę rówieśniczą nauczoną, że wszystko, co inne należy męczyć tak długo, aż nie wytrzyma i się złamie. Ale odpowiedź na to pytanie niestety wymagałaby kilku książek napisanych przez mądrzejszych ode mnie, a nie prześmiewczej notki na satyrycznym blogasku.
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Dziś: Porady dla heteroseksualistów...
...którzy na nie zasługują. fioretta999: Umowilam sie z dwoma facetami poprzez portal randkowy. Przyszlam
elegancko ubrana, z lekkim makijazem, z obydwoma facetami rozmowa byla
bardzo sympatyczna, z jednym nawet do polnocy, az do zamkniecia knajpy.
Obydwaj wydawali sie zainteresowani, ale zaden z nich sie po spotkaniu
do mnie nie odezwal.Co bylo nie tak ?
Na drugi raz umówić się z nimi oddzielnie, a nie naraz -- albo chociaż uprzedzić, że chodzi o trójkąt. bezmyslna: 3 tygodnie temu byliśmy na imprezie integracyjnej. Pod wpływem alkoholu,
w trakcie jednej z rozmów w szerszym gronie wypłynął temat seksu a
ściślej biorąc wielkości penisów. W pewnym momencie palnęłam, że “F ma
dużo mniejszego niż mój były mąż ale daje mi 10 razy tyle przyjemności”.
Dziewczyny się uśmiechnęły ale wśród kolegów zaczęły się kretyńskie
docinki w stronę mojego faceta. F się strasznie zdenerwował. Próbowałam
go przepraszać i tłumaczyć, że dla mnie jest najlepszy ale on jak tylko
zaczynam rozmowę na ten temat wychodził. Może on nie wychodził, tylko po prostu wypadał, skoro za krótki? Generalnie rzecz biorąc, gdybym robił listę 10 sposobów na jak najszybsze zerwanie, powiedzenie publicznie "mój facet ma małego" byłoby w top 3. Pozostałe wpisy w top 3 zawierałyby przedstawienie naszemu facetowi naszego nowego faceta (w miarę możliwości wyższego i lepiej zbudowanego) oraz regularne robienie awantur i scen zazdrości połączonych z ciskaniem naczyniami o podłogę, płaczem i wrzaskiem "skoro się nie przyznajesz, to znaczy, że coś jest na rzeczy". Co do problemu bezmyślnej, sorry Winnetou, penis jest penis. Za późno na łzy nad rozlanym, hm, mlekiem. ciasteczkowy_diabelek:
Mam do Was pytanie dot. zachowania mojego chłopaka. Jesteśmy razem
krótko, ok. miesiąca, jest bardzo fajnie, ale jest rzecz, która mnie
martwi.
Zawsze, jeśli gdzieś wychodzimy, ja płacę za siebie. Nie przeszkadza mi to, bo nie lubię, kiedy ktoś za mnie płaci, ale jeśli zaprasza mnie na obiad, to uważam, że powinien za mnie zapłacić, albo przynajmniej zaproponować,że to zrobi. Niestety, taka propozycja nigdy nie padła. Poza tym, na 2 randkę przyniósł mi kwiaty, wczoraj niestety stwierdził, że bardzo się wykosztował, bo wydał na nie...aż 25zł! Byłam w takim szoku, że w sumie nic na to nie odpowiedziałam. Kiedy u mnie ostatnio nocował, przyszedł z lodami, jak podkreślił, dla siebie. Owszem, zapytał czy chcę, ale kiedy poczęstowałam się, więcej już mnie nie zapytał czy chcę. Poza tym, wszystko sprowadza do kasy, jakie to wszystko drogie, w weekend do kina nie, bo drogo. [...] Czy mogę w jakiś sposób z nim o tym porozmawiać? Chcę mu o wszystkim powiedzieć, jeśli się obrazi, tzn., że to nie ten. Ale z drugiej strony, zależy mi, więc nie chcę go tracić. ... Bitch please. To jest typ faceta, który po ślubie będzie kupować wino Łzy Sołtysa i przelewać do butelki po Carlo Rossi. W drugą stronę -- krystolina: Niedawno w mojej firmie zorganizowane było szkolenie w pięknej
nadmorskiej miejsowości. Wieczorem organizowana była impreza i razem z
koleżankami z pracy szykowałyśmy się na nią. Wyciągnęłam swoje
kosmetyki- tusz max factor, podkład loreal, szminka z rimmela
i...zostałam wyśmiana i skrytykowana przez koleżanki! Stwierdziły, że
nie tknęły by takiego "badziewia", że powinnam zainwestować w droższe
kosmetyki, bo to świadczy o klasie człowieka i ża osobom na naszym
stanowisku zwyczajnie nie wypada sięgać po kosmetyki z drogerii. One
same używają tylko Lancomów, YSL, Diorów.
"Z butów sterczy słoma, literaturę zna z opracowań lektur, buraczana dama. Kto rodzi się prostakiem, prostakiem przemija, choćby słoma w butach ze złota była." Na koniec zima.zla.1 zapytuje: po czym poznac, ze mezczyznie na mnie zalezy? tzn jezeli jeszcze z nim nie jestem, jak sie zachowuje? To jest trudne pytanie i już, już miałem napisać elaborat, gdy odkryłem odpowiedź triismegistosa: Salvador Dali kiedy poznał swoją przyszłą żonę pociął na strzępy swoją
ulubioną koszulę, ogolił pachy i pomalował je na niebiesko, wysmarował
się mieszanką rybiego auszpiku i koziego gówna i założył naszyjnik z
pereł. Kieruj sie tymi wskazówkami.
Alleluja i do przodu!
czwartek, 07 kwietnia 2011
Ulice Pełne Maszyn
Najpierw myślałem, że to będzie nowy singiel Kultu: "Ulice pełne maszyn co sprzedają kondomy/nagrzeszy pani Mania, nagrzeszy też pan Romek/Zdemoralizowane są dzieci ze Szczecina/I ciąża im niestraszna, gdy pieszczą się w kominach", ale okazało się, że to nowy radny PiS. Najpierw, żeby dać kontekst, konterfekt radnego Piotra Jani. Pani Haniu, pani daje konterfekt: ![]() Dziękujemy za konterfekt, pani Haniu. Pan Jania ma lat 49, interesuje się polityką morską, literaturą fantastyczno-naukową oraz uprawą egzotycznych odmian pomidorów. W obliczu tego drugiego rozumiem, że ulice pełne maszyn napawają go przerażeniem.
Ja w ogóle uważam, że edukację seksualną to się powinno zaczynać gdzie indziej, niż na ulicy, ale ja nie jestem prawicowym heteroseksualistą o poglądach konserwatywno-fantastycznych i się nie znam.
Oj, bo opakowania się nie powinno wyrzucać obok automatu, tylko do śmietnika. Osoby starsze powinny chwilę pomyśleć, zanim zaśmiecą.
Dzieci powinny zdecydowanie zaczynać edukację seksualną na ulicach wyzbytych jakichkolwiek maszyn, ewentualnie z wyjątkiem maszyn do szycia. Tak?
Tak tak, to są dokładnie te miejsca, gdzie heteroseksualiści o poglądach prawicowych najczęściej uprawiają seks.
Ja też uważam, że różowe byłyby ładniejsze.
Prawa do przechodzenia ulicą wolną od publicznej dystrybucji prezerwatyw?
No i od razu widać. 1. Czech, znaczy nie-Polak, znaczy piąta kolumna wysłana przez Herra Von Thuske celem eksterminacji działaczy prawicowych za pomocą podstępnej dystrybucji prezerwatyw! 2. Przemyca do mowy publicznej złowrogie słowa "robię to w innej formie" -- promocja homoseksualizmu!
Podstępny Czech udaje, że boi się prawicowych działaczy i Jasnej Panienki, lecz my wiemy, że on tylko tak podstępnie unieruchomił, żeby dołożyć do automatów lubrykanty i może nawet, o zgrozo, wibratory. Tak tak owieczki moje i baranki. Dziękujmy działaczowi Jani, który sokolim okiem wypatrzy wszelkie perwersje i ochoczo ich zakaże! (PS. Nie wracam z Amsterdamu.)
|