Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
RSS
wtorek, 17 lutego 2009
Obywatelu -- dbaj o czystość!
Niektórzy heteroseksualiści rozpoczynają uprawianie seksu w wieku lat 12, a niektórzy czekają z tym do ślubu i pracują nad "powstrzymaniem swojego pożądania, kiedy ona taka piękna". Ci drudzy to na ogół Polacy-katolicy. Na przykład "Kasia i Karol. Zaręczeni od 29 grudnia 2008. Termin ślubu: za 1,5 roku. Do tej pory żyli w czystości i tak chcą dotrwać do dnia, kiedy wypowiedzą sakramentalne tak. Czy im się uda?" Mi się udaje żyć w czystości prawie cały czas! Średnio biorę prysznic 2-3 razy dziennie, bo tak lubię. Niemniej jednak czasami w warunkach polowych jest trudno i wtedy nie wiem, jak sobie poradzić. Kasia i Karol mają dla mnie radę: "Mamy na to sposób. Codziennie zawierzamy nasza czystość Bogu, wyznaczamy sobie kolejne posty i wstrzemięźliwości, a także codziennie o tej samej porze wspólnie się modlimy - mówiła Kasia." Ach -- posty i wstrzemięźliwości. Tego nie próbowałem. Na ogół używam żelu pod prysznic o zapachu zielonej herbaty.

"O swoich doświadczeniach związanych ze wstrzemięźliwością seksualną opowiadali również Bożena i Dariusz Drewnowscy, którzy od kilku lat są szczęśliwym małżeństwem. - Było wiele pokus, ale wspólnie wytrwaliśmy aż do ślubu. Razem byliśmy zrzeszeni w katolickim ruchu, tak zwanej oazie i razem wiedzieliśmy czego tak naprawdę chcemy. Warto było - przekonywali oboje." A ja na przykład znałem kiedyś taką koleżankę, która była oazowianką (oazowiczką?) i przekonywała mnie z zapałem, że powinienem się nawrócić. Co więcej, uważano ją za moją dziewczynę, czego nie byłem zupełnie świadom, jako, że całą swoją uwagę tego rodzaju skupiałem na niejakim Mario. No i tak sobie z koleżanką-oazianką chodziliśmy trzymając się za ręce i głaszcząc po włosach, aż pewnego dnia okazało się, że jest w piątym miesiącu ciąży z kolegą, który zamiast rozmawiać z nią o wstrzemięźliwości poszedł drogą na skróty pewnej nocy na Mazurach...

Kasia i Karol pewnie by pomyśleli, że nad jezioro to się idzie umyć celem dochowania czystości. Ten właśnie błąd popełniła moja koleżanka! Chociaż tak w zasadzie, to popełniła jeszcze jeden błąd, a mianowicie założyła, że skoro nie usiłuję z nią uprawiać seksu, to znaczy, że zawierzam moją czystość Bogu i wyznaczam sobie kolejne posty i wstrzemięźliwości. Oby Kasia z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży kiedyś się nie zdziwiła, gdy wróci wcześniej z pracy i okaże się, że do Karola przyszedł w odwiedziny miły kolega Zenek z KSM...

PS. Pawian Przydrożny przysłała mi (jak się dowiedziałem z kilkumiesięcznym opóźnieniem, sprawdzając nieużywane konto pocztowe) taki oto brylancik: "Moja partnerka zaproponowała mi sex analny. Nie odpowiada mi ten rodzaj zbliżenia. Sporo osób na forach internetowych pisze, że sex analny jest dla nich przyjemny. Czy moja postawa jest w takim razie normalna, czy odstaje od normy?" Tak zapytuje niejaki Piotr. Mujborze -- ja tego nie umiem ocenić bez rentgena. Odróżniamy następujące wady postawy: plecy okrągłe, plecy wklęsłe, plecy wklęsło-okrągłe oraz skoliozy. Ale nawet tego musiałem się dowiedzieć za pomocą guglania. Co więcej, zupełnie nie wiem, czy skolioza wpływa na przyjemność w trakcie seksu analnego. Tak więc droga Pawianie -- niestety nie umiem pomóc Piotrowi z jego problemem :(
13:49, navaira
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 16 lutego 2009
Dziś: o rozmnażaniu
Może słyszeliście już o Alfie'm Pattenie, który w wieku lat 12 spłodził dziecko ze swoją 15-letnią dziewczyną Chantelle. Dziecko nazywa się Maisie. Na zdjęciu poniżej Alfie i Maisie. Maisie to dziecko po prawej, ubrane na różowo. Alfie to dziecko po lewej, ubrane na brązowo.



Wedle ekskluzywnie zebranych przez nas wyników specjalnie przeprowadzonych sondaży i badań, nie wszyscy heteroseksualiści decydują się na rozmnażanie w wieku lat 12. Niektórzy czekają dłużej. Rzadkie są przypadki, gdy ojcem zostaje heteroseksualista w wieku poniżej lat 12. Jeśli chodzi o kobiety płci odmiennej, bywa różnie, np. taka Madonna podobno ciągle ma nadzieję zajść w ciążę w wieku lat 50. Jej aktualny mężczyzna nazywa się Jesus, a jego rodzina to gorliwi katolicy, niemniej jednak jeśli prawdziwe są doniesienia, iż Madonna nawraca Jesusa z katolicyzmu na Kabałę, niebiosa mogą nie zechcieć zesłać na nią cudu narodzin, tylko raczej grom z jasnego nieba.

No, ale ja w zasadzie miałem dzisiaj pisać o czymś innym. Alfie Patten krytycznie ocenia swoje możliwości finansowe: "Co to są finansowe?" Po wytłumaczeniu mu tego trudnego wyrazu odpowiedział: "Nie zastanawiałem się, jak nas będzie na to stać. Właściwie nie dostaję kieszonkowego. Tata czasem daje mi 10 funtów." Na jak wiele pieluch wystarczy 10 funtów, Alfie również nie wie -- zapytany, ile kosztują pieluchy wyznał, że nie wie, "ale myślę, że dużo".

Dla Alfiego jest jednak światełko w tunelu -- 14- i 16-letni Tyler Barker i Richard Godswell również rozważają możliwość swojego ojcostwa. Tyler twierdzi, że uprawiał seks z Chantelle tylko raz, za to Richard "co najmniej trzy razy". Jak łatwo się domyślić, żadne z nich nie wpadło na pomysł użycia zabezpieczenia.



Niech komentarzem będą tu słowa Michaeli Aston, członkini anty-aborcyjnej sekty instytucji chrześcijańskiej LIFE: "Doceniamy odwagę tych nastolatków w przywołaniu ich dziecięcia na świat. Jednakowoż jest to symptomem przesadnej seksualizacji naszej młodzieży i pokazuje, że pozbawiona wartości edukacja seksualna po prostu nie działa." Cóż, jeśli Tyler, Richard i Chantelle nie wiedzieli, co to są prezerwatywy (Alfie raczej na pewno nie wiedział, skoro nie wie również co to są finansowe), to chyba raczej należałoby zwiększyć ilość zajęć z edukacji seksualnej i upewnić się, czy młodzież z nich nie wagaruje. Ale to tylko mój homoseksualny punkt widzenia.
16:29, navaira
Link Komentarze (3) »
środa, 11 lutego 2009
Azaliż seks oralny jest moralny?
To ważkie pytanie zadał i poszukuje na nie odpowiedzi pan Artur Sporniak. O jego osobie dowiadujemy się, iż: "jest dziennikarzem i redaktorem działu religijnego w "Tygodniku Powszechnym". Autor wywiadów-rzek m.in. z o. Leonem Knabitem, o. Joachimem Badenim, o. Janem Andrzejem Kłoczowskim. Od 1995 żonaty. Ojciec Filipa, Bartka i Kuby. Zajmuje się etyką i wiarą". No tak. Skoro etyką i wiarą, to nic dziwnego, że jego blog nosi podtytuł "Kościół - Seks - Moralność". To wśród heteroseksualistów pojęcia równoznaczne, stąd nie dziwi nas, iż notka pana Sporniaka składa się głównie z cytatów z księży.

Odpowiedź na pytanie postawione w tytule poznajemy niemal od razu: "Na przykład instrukcja Kongregacji Nauki Wiary z 1975 roku "Persona humana" stwierdza: "Bez względu na świadomy i dobrowolny motyw użycie władz seksualnych poza prawidłowym pożyciem małżeńskim w sposób istotny sprzeciwia się ich celowości. W takich przypadkach brakuje bowiem relacji seksualnej wymaganej przez porządek moralny, która urzeczywistnia w kontekście prawdziwej miłości pełny sens wzajemnego oddania się sobie i przekazywania życia ludzkiego. Do tej prawidłowej relacji należy odnieść ocenę wszelkiej świadomej i dobrowolnej aktywności seksualnej" (9). Zatem tylko pełny stosunek małżeński jest moralny." No, to wiemy -- seks oralny jest niemoralny. Niestety, autor na tym nie kończy. To znaczy na szczęście, albowiem inaczej nie byłoby o czym pisać.

"O. Ksawery Knotz nie ma nic przeciwko, pod warunkiem, że seks oralny podejmowany jest w ramach gry wstępnej. Można pytać: dlaczego tylko wtedy? Z kolei na podchwytliwe pytanie, czy moralne będą pieszczoty oralne doprowadzające do ponownego orgazmu po wcześniejszym pełnym stosunku (odpada wtedy zarzut o antykoncepcyjną intencję), o. Jacek Salij unika jednoznacznej odpowiedzi ("W drodze" 12/05)." Jak ja lubię księży, unikających jednoznacznej odpowiedzi na pytania o ponowny orgazm po wcześniejszym stosunku. Szkoda, że mnie nie było w pobliżu, kiedy to pytanie ojcu Salijowi zadano. Zrobiłbym zdjęcie jego wyrazu twarzy. Ojciec Salij jednakowoż szybko odzyskuje rezon i "Najpierw sugeruje nadużycie seksualności: "Coś fatalnego dzieje się z miłością małżeńską, jeżeli któreś z małżonków albo jeżeli nawet oboje nastawiają się podczas spotkania intymnego przede wszystkim na zaspokojenie swojej potrzeby seksualnej. (...) Niezwykła intensywność przyjemności seksualnej jest dla małżonków zachętą do wejścia w sytuację, z której może począć się dziecko." Monty Python jak żywy. "My też mamy tyle dzieci, ile mieliśmy stosunków. Dwoje."

"Właśnie dlatego spotkań seksualnych nie powinno się egoistycznie marnować na wymyślanie coraz to bardziej wyszukanych przyjemności" dodaje surowo ksiądz. Eee. Hmmm. To znaczy co należy robić podczas spotkań seksualnych? Szydełkować? Wybierać kolor farby do pomalowania sufitu? Biedni ci heteroseksualiści, ich życie erotyczne musi być bardzo nudne...



Na koniec autor wali z grubej rury cytatem z niejakiego Desmonda Morrisa: "Morris zauważa: "Gdy zaloty osiągają stadium przedkopulacyjne, wzorce z czasów dzieciństwa bynajmniej nie zanikają, ale wręcz się odradzają, aż wreszcie dochodzą do fazy ssania piersi matki". Po czym bez owijania w bawełnę dodaje: "Efekt ulega wzmocnieniu, gdy pseudopiersi uzyskują możliwość produkowania pseudomleka. Można to osiągnąć przez wzmożone ślinienie się kochanka czy kochanki lub przez zwiększoną ilość wydzielin z narządów rodnych kobiety i płynu nasieniowego mężczyzny" (s. 105). Seks oralny staje się wręcz archetypicznym zachowaniem wzmacniającym więź." AAA -- pseudopiersi produkujące pseudomleko?! No nie, ja chyba się powstrzymam od seksu oralnego przez następne dwa-trzy dni*, to było naprawdę niesmaczne.

* Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że o taki efekt chodziło...
10:40, navaira
Link Komentarze (30) »