Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
RSS
wtorek, 17 listopada 2009
Seksperci debatują, czyli o srebrnej obrączce
Jakiś czas temu, za administracji Busha, Amerykanie wpadli na świetny pomysł: otóż zamiast uczyć dzieci o bezpiecznym seksie, będą je uczyć o celibacie i namawiać do zachowywania dziewictwa aż do ślubu. (Heteroseksualnego, rzecz jasna.) Wynikły z tego takie kwiatki, jak bale dla dorastających dziewczątek i ich tatusiów (co osobiście wzbudza we mnie lekko dwuznaczne uczucia), a na koniec wynikły z tego statystyki, zgodnie z którymi liczba aborcji i chorób wenerycznych nie zmieniła się znacząco -- bo nastolatki i tak seks uprawiały, ale nie umiały się zabezpieczyć; zaś mniejszą liczbę partnerów, która powinna mieć wpływ na przenoszenie wirusów, równoważyła nieumiejętność użycia prezerwatywy. Dodatkowo pojawiły się liczne grupy dzieciaków, które uprawiały wszelkie formy seksu oprócz, excusez le mot, penetracji waginalnej, bo przecież anal czy oral to nie seks, taki wniosek wysnuły z edukacji.

Nic dziwnego, że Polacy -- jak zwykle parę lat po fakcie -- postanowili się załapać na program generujący tak gigantyczne sukcesy:

Wszyscy debatujący - przedstawiciele katolickich fundacji - zgodnie twierdzili: zamiast uczyć o środkach antykoncepcyjnych, trzeba zachęcać młodzież do wstrzemięźliwości seksualnej.

To średnia debata była chyba, skoro zgodnie twierdzili.

To rozwiąże problem niechcianych ciąż wśród nastolatek oraz ograniczy liczbę zakażeń wirusem HIV i chorobami wenerycznymi.

Jasne, że ograniczy i rozwiąże! W Ameryce co prawda nie rozwiązało i nie ograniczy, w Afryce też jakoś nie najlepiej idzie, ale co tam, my Polacy jesteśmy narodem wybranym, u nas rozwiąże i ograniczy.

Jego koordynatorka Ewa Szałkowska-West, przewodnicząca Fundacji "Wiedzieć jak", opowiadała o swoich sukcesach: - To program, który ma młodym ludziom pomóc zachować zdrowie i wolność. Jesteśmy przekonani, że polska młodzież zmieni swój styl życia i nie będziemy jako naród musieli wydawać ogromnych pieniędzy na leczenie chorób wenerycznych.

Pani Ewo, jeśli pani jest przekonana, że młodzież zmieni styl życia pod wpływem nauk Kościoła o abstynencji, to albo jest pani bardzo naiwna, albo bardzo dojrzała, że tak powiem -- i zapomniała pani już, jak to jest być młodzieżą.

Na pytanie "Gazety", czy młodzież powinna być informowana o środkach antykoncepcyjnych, odparła, że "mówienie o antykoncepcji jest jak mały strumyczek, który może rozsadzić tamę. Młody człowiek nie będzie w stanie powstrzymać tego, co przychodzi z zewnątrz".

Tak tak owieczki moje i baranki -- seks to jest takie coś, co przychodzi z zewnątrz. Dlatego też ludzkość wyginęła wiele lat temu, bo kiedy nie było pornografii i antykoncepcji, to ludzie nie uprawiali seksu. Eee, chwileczkę...

Fundacja wzoruje się na inicjatywie Amerykanki Gail Dignam, która jako prezes gubernatorskiego programu ds. dzieci, młodzieży i rodzin, promuje w stanie Luizjana edukację seksualną polegającą właśnie na wstrzemięźliwości.

Gail Dignam wsławiła się nie tylko promocją wstrzemięźliwości, lecz również przekierowywaniem funduszy na ową promocję do kieszeni swojej oraz swojego syna, za co została zwolniona z pracy. Lubię konserwatystów za te ich niezachwiane poglądy na moralność. (A propos, myślicie, że powinienem coś napisać o Carrie Prejean?)

Dignam, obecna wczoraj w Episkopacie, zapewniała, że dzięki jej programowi do 70 proc. wzrosła liczba uczniów deklarujących, że poczekają z aktywnością seksualną do ślubu.

A o ile wzrosła liczba uczniów, którzy nie poprzestali na deklaracji?

Dodała też, że na początku lat 70., gdy wprowadzano edukację seksualną do amerykańskich szkół, w społeczeństwie "były zaledwie dwie choroby przenoszone drogą płciową", a pod koniec lat 70. było ich już 25. - Coś z tą edukacją seksualną było nie tak. Choroby i ciąże nastolatek są tego dowodem - mówiła Dignam.

Tak tak, owieczki moje i baranki -- na zajęciach z edukacji seksualnej wynaleziono 23 choroby przenoszone drogą płciową i rozpowszechniono je za pomocą prezerwatyw. Tak to właśnie było.

Wtórował jej dr Szymon Grzelak z Fundacji Homo Homini im. Karola de Foucauld, autor książki "Profilaktyka ryzykownych zachowań seksualnych młodzieży". [...] Promowanie wstrzemięźliwości wśród młodzieży przyczynia się jego zdaniem nie tylko do zmniejszenia liczby ryzykownych zachowań seksualnych, ale też do ograniczenia użycia alkoholu i narkotyków przez nieletnich.

Tak tak, bo po takim pozamałżeńskim seksie to każdy sobie heroinkę zapodaje i zapija jabolem. Żeby zagłuszyć winę, zapewne. Tacy jesteśmy my, seksualni niewolnicy, nienawidzący siebie za pozamałżeńskie stosunki waginalne z zabezpieczeniem. To znaczy, kiedy mówię my, mam na myśli heteroseksualistów, rzecz jasna.
13:16, navaira
Link Komentarze (8) »