Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
RSS
poniedziałek, 15 grudnia 2008
Spece od wszystkiego

A konkretnie jeden.

Zawsze mi się wydawało, że żeby w jakiejś sprawie zabierać głos, trzeba mieć o niej pojęcie. Od dawna jednak wiadomo, że ta cudowna zasada nie ma zastosowania na obszarze Prześwietnej Rzeczypospolitej. Tu o aborcji wypowiadają się księża i kobiety w wieku postprokreacyjnym, o związkach homoseksualnych mówią księża i prawicowi publicyści, o zapłodnieniu in vitro mówią księża, etc, etc, etc. Nie wiem, czy zauważyliście, ale zawsze jest punkt wspólny - księża - czyli osobnicy, którzy z seksem żadnych doświadczeń mieć nie powinni. Mogą na ten temat co najwyżej teoretyzować, ale równie dobrze - a nawet lepiej, bo nie będą mieli destrukcyjnego wpływu na ludzkie życie - mogliby teoretyzować na temat ilości diabłów na łebku od szpilki.

Jednym z takich speców jest abp. Hoser 

Hoser

Ten znany model wybiegów watykańskich, na ogół prezentujący się w powłóczystych złotych sukniach, chwalony w wiadomych kręgach raczej ze względu na uroczą androgyniczną prezencję, niż głębię natury myśliciela (jak napisał Umberto Eco, "(..) nigdy nie potrafiłem odkryć, jakie myśli skrywa i.....czy miał jakie"; wypowiedział się ostatnio na temat zapłodnienia in vitro. Powiedział, że jest 'be', jest ingerencyjne, narusza prawo moralne, że Watykan zakazuje, itp, itd, etc. Nasza redakcja wyruszyła natychmiast w Polskę w rajd po parafiach, w których ksiądz Hoser sprawował duszpasterską posługę, aby skontaktować się z licznym potomstwem naszego bohatera i uzyskać od niego komentarze na temat aktualnych poglądów ojca. Niestety, synów ani córek, zarówno legitime natos jak i nieślubnych (tzn. poczętych przed złożeniem ślubów czystości) nie znaleziono.
Musieliśmy się zatem skupić na życiorysie samego dobrodzieja, który udostępnia Wikipedia. Znajdujemy tam taką oto informację: Pochodzi z rodziny Hoserów, znanych warszawskich ogrodników - jest synem Janusza Hosera i Haliny z Zabłońskich.
Czyli tak: wiemy, że ksiądz biskup ma rodziców, nie wiemy jednak, jaką metodą doszło do zapłodnienia, ani też, czy z racji zawodu opiekunów, nie został on znaleziony - nie przymierzając - w kapuście.

Mam znajomą protestantkę. W jej parafii pastor ma żonę i dziecko. Protestantka stwierdziła ostatnio, że rozmawiając z nim o kwestiach dotyczących macierzyństwa, wychowywania dzieci, ma poczucie, że facet wie o czym mówi, a nie jest oderwany od tematu jak katoliccy duchowni, którzy wolą się katować (w) celi batem.

Mam nadzieję, że czytelnicy wybaczą mi ten pro-heteroseksualny wpis. Będę się starał takie tematy ograniczać :D

Na zdjęciu poniżej: Arcybiskup Hoser dokonujący zapłodnienia (nie in vitro)

hoser2 

11:14, kallipygos
Link Komentarze (4) »
piątek, 12 grudnia 2008
Tydzień z życia heteroseksualistów
W tym tygodniu heteroseksualiści emocjonowali się między innymi:

1. wibratorem:

Mieliśmy kryzys,mój mąż zachowywał się dziwnie,nie odzywał,proponował rozwód,więc ja sobie zamówiłam wibrator. Kiedy przyszedł był ogromnie zainteresowany,co ja mam? Więc mu powiedziałam i pokazałam, a on,że chyba zgłupiałam. [...] Rano mąż przyszedł z pracy i od razu się zaczął do mnie dobierać. Ja mu,że nie mam siły. A on:no tak,bo teraz wolisz wibrator ode mnie!!!

Osobiście uważam, że mąż mógłby sobie kupić swój wibrator (polecam model Rude Boy) i wibrować z małżonką w duecie.

Nawiasem mówiąc autorka wątku dodaje w późniejszym poście:

Kiedys wspominał podczas analu,że przydałby się wibrator do 2
dziurki.
Dlaczego jemu to przeszkadza, bo jemu wszystko przeszkadza,czego nie
akceptuje jego Babcia
!

MUJBORZE -- jego Babcia to pewnie chodzi do Nemo (patrz poniżej)!!!1!

2. golizną:

Golasy rozpanoszyły się także na korytarzach i szatni, która ma charakter koedukacyjny - mówi pani Małgorzata i opowiada historię sprzed kilku dni: - Poszłam do przebieralni, dzieci czekały na ławeczce w szatni. Wychodzę, a tu pan, lat około pięćdziesięciu, goły od góry do dołu, szuka w szafce ręcznika, tuż na wprost moich dzieci. Stanęłam jak wryta. Nie wiedziałam, czy mam dzieciom oczy zastawiać, czy zwrócić panu uwagę. [...] Jego zdaniem gdyby było na co popatrzeć, to nikt nie miałby nic przeciwko. Tyle że w Nemo najchętniej rozbierają się osoby starsze.

Lekcja na dziś: dzieci heteroseksualistów rodzą się w ubraniach i przebywają w nich bez chwili przerwy aż do śmierci (lub aż się zestarzeją i zaczną chodzić na pływalnię gorsząc panią Małgorzatę).

3. domami opieki (pamiętajcie że wszystko jest dobrze dopóki homoseksualiści nie adoptują dzieci, więc nie wiem skąd nerwy...)

Fundacja wynajęła w Rotmance pół bliźniaka - 270 m kw., trzy piętra, zadbany ogród. W pokojach - piętrowe łóżka, na każdym kolorowa pościel i stosik czystych ręczników. W kuchni długi stół, przy nim 16 pustych krzeseł. - Dzieci same miały wybrać kolory ścian w pokojach - mówi Bożena Rogowska. - Na strychu miał powstać pokój do zabawy. Czternaścioro podopiecznych miało się tu wprowadzić 1 listopada. Przez cała dobę czuwaliby nad nimi wychowawcy - pięć osób dyżurujących na zmianę. I wtedy fundacja dowiedziała się od urzędników, że mieszkańcy Rotmanki blokują w swoim urzędzie otwarcie domu. Starosta powiatu gdańskiego Cezary Bieniasz-Krzywiec przysłał pismo: "Ze względu na reakcję i wpływające do urzędu protesty negatywnie zaopiniowaliśmy Dom Haneczki. Poprzemy fundację, kiedy konflikty się skończą". [...]

Chciałyśmy ich oprowadzić, pokazać, jak to wygląda. Wytłumaczyć, że tu nie będą mieszkali żadni przestępcy. Tylko dzieci. Zwykłe małe dzieci. Nikt nie chciał odwiedzić Domu Haneczki. - Ludzie odpowiadali nam tylko, że będzie za głośno - mówi Rogowska. - Sąsiadka zza ściany skarżyła się, że dzieci będą tupać, biegać po schodach, że tu ponoć nawet stukot klawiatury od komputera słychać. Zobowiązałyśmy się wygłuszyć ściany i schody. Ale plotki tylko narastały. Dowiedziałyśmy się nawet, że podobno ma tu powstać dom dla sierot z zagranicy. [...]

- Ten dom nie spełnia wymogów technicznych - argumentuje Sylwia Rodziewicz-Motowidło, najbliższa sąsiadka Domu Haneczki, wykładowca Uniwersytetu Gdańskiego. - Będzie głośno. Ja jestem w ciąży, wkrótce rodzę, zrobią mi piekło. Zresztą fundacja od samego początku wprowadzała nas w błąd, mówiąc, że to taki rodzinny dom dziecka. Tymczasem tam ma być czternaścioro dzieci. I tylko niewielki procent z nich to sieroty, reszta pochodzi z rodzin patologicznych. - Kto nam zapłaci odszkodowanie za uciążliwe sąsiedztwo i za spadek wartości nieruchomości? - dodaje młody mężczyzna w garniturze.

Trudno zakończyć innymi słowy niż -- alleluja i wesołych rodzinnych świąt życzymy wszystkim heteroseksualistom (pod warunkiem, że są ubrani, nie mają wibratorów i nie pochodzą z rodzin patologicznych)!
14:46, navaira
Link Komentarze (1) »
piątek, 05 grudnia 2008
Życie heteroseksualistów jest proste
Życie biednej dzag1982 stanowi tu pewien wyjątek:

Prawie rok temu poznałam GO, trafił mnie piorun, jego chyba jeszcze
bardziej. Ma żonę i dziecko. Próbowałam zakończyć ten związek, ale
rozpaczliwie błagał żebym go nie zostawiała. Walczyłam z tym, ale
nie dałam rady od niego "odejść". Miałam wyrzuty sumienia, że robię
(i zrobiłam ) krzywdę całej rodzinie:( Wyprowadził się od żony,
mieszkał ze mną. Po pracy oczywiście jeździł do dziecka. Jak był ze
mną to nie raz widziałam w jego oczach tęsknotę za małą. Z kolei jak
był u dziecka myślał o mnie. Przedwczoraj powiedział mi, że on już
nie wyrabia, że boi się, że krzywdzi mnie w ten sposób, że widzi jak
ja cierpię jak on jeździ do dziecka. Chce pobyć trochę sam żeby
sobie jak to swierdził wszystko na sucho przemyśleć.

Nieszczęsna dzag1982 nie spotkała się niestety z nadmiarem zrozumienia u komentatorów. Na przykład inka323f ma do powiedzenia to:

marnujesz zycie innym ludziom bez wzgledu na to,
czy to on odszeddl od zony czy zona go wyrzucila. I nikt sie w szczegoly nie
bedzie wglebial, tylko Ty bedziesz winna.

Nie rozumiem specjalnie dlaczego to dzag1982 będzie winna, mimo, że to nie ona zdradza swoją poślubioną przed ołtarzem i związaną świętym węzłem małżeństwa między mężczyzną, a kobietą żonę. Nie to jest jednak ważne, a dogłębne spojrzenie na psychikę zwierzęcia zwanego mężczyzną:

domniemanie, ze facet glupiej tylko wtedy kiedy jest nieszczesliwy w malzentwie jest bledne. Mozna jeszcze zadac sobie pytanie co to znaczy nieszczesliwy.
Jezali nieszczesliwy to pozbawiony nieustannych bajerow i orgazmow oraz
towarzystwa osoby bezproblemowej i wiecznie uroczej a za to postawiony w obiczu problemow zyciowo-wychowawczych i nieuniknionych konfliktow malzenskich to tak, masz racje, Taki nieszczesliwy facet bedzie szukal nowego cudownego zycia i tej zapisanej w gwiazdach z ktora wszytsko bedzie cudowne.

Okropni ci faceci, tsk tsk. Głupieją na potęgę bez nieustannych orgazmów.

Ale to jest prawda, facet potrzebuje odmiany, beztroskiego uśmiechu, komplementów, wspaniałego seksu.

Czego w takim razie potrzebują kobiety? Skoro nie odmiany, uśmiechu, komplementów i seksu? Tego się nie dowiadujemy. (Biedne te kobiety.) Dowiadujemy się za to, że komentatorzy należą do osób o niezachwianej moralności:

A nie wzięłaś pod uwagę, że osoby, które tak uważają po prostu nie
wyciagają łap po facetów już zajetych? wiesz, to się nazywa
moralność. Postaw się w sytuacji żony takiego faceta - chciałabyś,
żeby sobie znalazł babkę?

Nie jesteśmy zwierzętami - to, że mi się podoba bluzka ze sklepu,
nie oznacza, że muszę ją mieć. Z takiego myślenia wychodzi się w
okolicach 4 -5 roku życia. A niektórzy nigdy nie wychodzą.

Ja na przykład jeśli podoba mi się bluzka ze sklepu na ogół ją sobie kupuję, ale być może w przypadku żonatej bluzki rozważyłbym, co mi podpowiada moralność.

Mnie też kiedyś wpadł w oko żonaty facet, ale jak tylko się przyznał, że jest
żonaty, to przestałam się z nim kontaktować, nawet pracę zmieniłam (pracowaliśmy w jednej firmie). Dla chcącego nic trudnego. I myślę, że wszyscy na tym lepiej wyszli...

No tutaj należy docenić, jak daleko mojboze posuwa się w obronie swojej cnoty. To znaczy chciałem powiedzieć w obronie cudzych związków. Pracę zmieni, a cudzego małżeństwa nie rozbije. Podziwiam. (I zazdroszczę heteroseksualnym facetom, którzy są traktowani przez kobiety jak przygłupie penisy na kółkach, mogą zdradzać na prawo i lewo, a jakby co, to będzie wina kochanki, która rozbiła ich małżeństwo. Jedyne, co może zapobiec zdradzie żony, to szybciutka zmiana pracy przez niedoszłą kochankę. W sumie wychodzi, że heteroseksualni faceci mają bardzo proste życie.)

Jak sama powiedzialas - nie wiemy jakie byly podstawy malzenstwa, ale to nie zmienia faktu, ze trwanie w tym zwiazku (z zonatym) nie jest najlepszym pomyslem.
Poza tym maz powinien sie rozwiesc, zeby miec czysta karte na nowy zwiazek, a nie tak wklada palce w dwa ciasta.

Hłe hłe, palce. Hłe hłe, w ciasta.

W lutym minie 10 rocznica spotkania z moją Miłością. Pięć lat trwał nasz
romans. Mój ukochany nie zdecydował się na odejście od rodziny (ożenił się mając 20 lat, syn był w drodze). Cierpiałam ale to rozumiałam. Nasze uczucie nie osłabło do tej pory, dalej się kochamy tak jak na początku. Jednak romans zamieniliśmy w przyjaźń. Jesteśmy dla siebie nawzajem powiernikami smutków, radości, problemów, pomagamy sobie nawzajem jeżeli tylko potrafimy, we wszystkim. [...] Pomagam też czasem jego żonie w drobnych sprawach, z którymi ona nie daje sobie rady, a ja się tym zajmuję zawodowo. Funkcjonuję w jej świadomości jako znajoma męża. Mój partner wie o poprzedniku, wie co nas łączyło i wie, że tamten będzie obecny w moim życiu zawsze. [...] Nie żałuję ani tego, że go spotkałam, ani jednej chwili, którą spędziliśmy razem albo przegadaliśmy przez telefon. Cierpiałam dopóki nie dotarło do mnie, jakie szczęście mnie dotknęło, że spotkałam tak fantastycznego człowieka, który odwzajemnia moje uczucie. I naprawdę nie chodzi o to, żeby w odludnym miejscu zrzucać spodnie, tylko o pokrewieństwo dusz. I żeby nie było - kocham mojego partnera, kocham im obydwu, jak się okazuje jest to możliwe.

No, pomyślał sobie Oliveira, wreszcie jakaś osoba, która nie postrzega świata wyłącznie w kategoriach czarnobiałych. Może nawet wyraz "polyamoria" kiedyś słyszała. Jakie są reakcje?

:/ niedobrze mi:/ zaraz zwymiotuję. Ludzie to mają popier...w
głowach :/

Hmm. Niedobrze to mi było jak czytałem o Watykanie sprzeciwiającym się rezolucji potępiającej karę śmierci za homoseksualizm, ale kiedy czytam post powyżej, moje wnętrzności pozostają niewzruszone.

Masz dziś spotkanie z cudzym facetem,którego kochasz.Normalne ,że
nikt niczyją włąsnością nie jest,ALE.........Dlaczego z buciorami
wchodzić w czyjąś rodzinę.Skoro miałąs taką sytuację blisko
siebie,to nie widziałąś jak to wygląda,co czuła Twoja nieszczęsna
matka?Dlaczego powielasz błedy.Sama nie masz dzieci,to pewne i stąd
Twoje podejście.Nie przeżyłam nic podobnego i nie przezyję,BO
SZANUJĘ LUDZI I SIEBIE!

No nie mogę się oprzeć konstatacji, że heteroseksualne kobiety też mają proste życie.

Jednak najlepiej tłumaczy mi to mruff:

Żyjemy w społeczeństwie-zatem w pewnych ramach. Jesteśmy
społeczeństwem katolickim, ludźmi myślącymi i to zobowiązuje do
życia tak by świadomie nie krzywdzić innych.

Ach, no tak, społeczeństwem katolickim. Z tymi myślącymi to bym nie przesadzał :)
17:35, navaira
Link Komentarze (1) »