Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
RSS
środa, 29 grudnia 2010
O mężczyźnie, który nienawidził kobiet
Dziś o prawach reprodukcyjnych! (Serdeczne podziękowania dla Sporothrix.) Autorem będzie portal (tak, wiem, że portale nie są osobami i nie piszą artykułów, ale co począć, gdy portal się uparł) www.jęczydupa.pl www.maskulizm.pl.

Wiele się mówi o tzw. prawach reprodukcyjnych kobiet. Podobno w garści trzymają je mężczyźni. Rzadko mówi się natomiast, że mężczyźni pozbawieni są wszelkich praw reprodukcyjnych, a prawa te faktycznie trzymają w ręku kobiety.

Nawet umiem to sobie wyobrazić, jak je trzymają w ręku, a mężczyzna wzdycha "och, och, proszę, puść moje prawa reprodukcyjne, albo chociaż ściśnij mocniej".

Wyobraź sobie, że poznajesz dziewczynę, z którą rozpoczynasz współżycie.

Hmmm. No dobra. Dla dobra nauki. *patrzy w sufit i myśli o Anglii*

Być może ty jako mężczyzna do tej pory chciałeś tego bardziej, ale skoro teraz obydwoje się na to decydujecie, to znaczy to, że coś skłoniło twoją partnerkę, by chcieć tego równie mocno jak ty.

To znaczy to, że jako obydwoje ona pewnie nie powiedziała... nie, chwila, gramatyka Mistrza Yody mi szkodzi. To znaczy, że ona powiedziała "nie", ale my, mężczyzna, wiemy, że to znaczy "tak". Tak?

Jak by nie było, ważne, że skoro uprawiacie seks, to, statystycznie, oboje jesteście do tego skłonni w równym stopniu.

Chyba że oczywiście zupełnym przypadkiem statystycznie zdajemy sobie sprawę, że częstość gwałtów na obojgu płciach nie rozkłada się 50-50%. Ale wiemy, że portal nie o tym, tylko się użala nad ciężkim losem mężczyzny trzymanego za prawa.

Otóż z seksu mogą wyniknąć negatywne konsekwencje w postaci potomka, którego wcale się nie chce sprowadzać na świat. 

NO JAK TAK MOŻNA O POCZĘTYM SCHRODINGERA.

Zastanówmy się, której z płci owo zagrożenie dotyczy w stopniu wyższym? Wyobraźmy sobie przy tym, że, tak jak postulują feministki, prawo dopuszcza aborcję na życzenie matki, a w dodatku podatnicy ją beztroskim panienkom fundują.

No właśnie wyobraźmy sobie tę świetlaną, nierealną przyszłość, a potem sobie przypomnijmy, jak świat NAPRAWDĘ wygląda. Beztroskie panienki pominę milczeniem.

Już na wstępie kobieta ma nad mężczyzną przewagę. Tylko ona wie, czy w danym momencie znajduje się w fazie owulacji.

No jak to? Przecież Bóg co do minuty podaje obojgu i krzyczy w sumieniu.

Zatem już choćby z tego względu na niej spoczywać powinna większa odpowiedzialność za zabezpieczenie się na wypadek niechcianej ciąży.

Chciałem uprzejmie dodać, że nawet jeśli nie słuchamy, co nam krzyczy Bóg w sumieniu, to mężczyzna jest płodny przy każdym stosunku, a kobieta nie, zatem już choćby z tego względu na mężczyźnie spoczywać powinna większa odpowiedzialność etc.

Jeżeli jednak kobieta wie, że w ciągu kilkudziesięciu następnych godzin może połknąć środek antykoncepcyjny zapobiegający zapłodnieniu

W Polsce?

w ciągu kilku kolejnych dni może połknąć środek wczesnoporonny

W Polsce?

w ciągu kilku następnych miesięcy może zdecydować się na skrobankę

W Polsce?

a po 9 miesiącach może bez żadnych konsekwencji zostawić dziecko w szpitalu

Nie w szpitalu, tylko w Oknie Życia.

to nie posiada ona żadnej motywacji do zachowywania odpowiedzialności za zabezpieczanie się w trakcie stosunku.

Nie, bo dla kobiety bycie w ciąży to niezauważalna niemal opuchlizna na brzuszku, niezwiązana w ogóle z niczym innym, nic jej nie boli, nie przeszkadza, żadnych problemów ani objawów nie ma, nikt w jej otoczeniu nic nie zauważa, jej życie w ogóle nie ulega zmianie. Właściwie ciężko zrozumieć, czemu niektóre kobiety NIE są bez przerwy w ciąży. Pewnie to leniwe feministki, albo brzydkie, których nikt nie chce.

Jeżeli prezerwatywa będzie w danym momencie niedostępna...

...bo akurat jesteśmy w jaskini w Timbuktu...

...to kobieta wyposażona w takie przywileje będzie bardziej niż mężczyzna skłonna do kochania się bez kondoma i nakłaniania go do tego.

O tak, kobiety są znane z nakłaniania mężczyzn do nieużywania prezerwatyw, czemu mężczyźni opierają się bohatersko. Poza tym, jak wiadomo, prezerwatywa ma metr na metr na metr i waży 300 kg, więc nie ma takiej możliwości, żeby zawsze mieć takową przy sobie.

A co gorsza, mężczyznę, jako osobę, która musi dołożyć więcej starań i poświęcić więcej czasu by znaleźć sobie nową partnerkę seksualną

Bitch please... a nie, portal mówi o sobie. No tak, czytając te jęki i westchnienia mogę zrozumieć, czemu tłumy nowych partnerek nie lecą na portal z przytupem.

A momencik. W zasadzie to ja nie wiem, co to jest maskulizm. Sądząc po tym, co do tej pory przeczytałem, jest to nienawiść do kobiet i kompleks małego ptaszka. Sprawdźmy w SJP:

We współczesnym Uniwersalnym słowniku języka polskiego nadal brak hasła maskulizm, ale wyraz maskulinizm ma już nowe znaczenie: 'męski punkt widzenia'

Aha, to już wiem, czemu nie wiem.

Wracamy do jęków:

kobieta, która stosunkowo prosto może znaleźć sobie innego adoratora, jest w stanie bardzo bez wysiłku nakłonić do takiego stosunku, jakiego sobie zażyczy. 

Bardzo bez wysiłku.

Co więcej, jeżeli zechciałaby złapać jakiegoś faceta na dziecko, łatwo może do tego wykorzystać każdą posiadaną przez siebie przewagę. Wie, kiedy w której fazie miesiączki się znajduje. Wie też, czy używa antykoncepcji, podczas gdy facetowi raczej trudno byłoby skłamać, że używa prezerwatywy, gdyby jej nie używał.

A zdziwiłby się portal.

Ale przede wszystkim kobieta wie, że niewiele ryzykuje.

Najdalej po 30 latach dziecko się wyprowadzi i kobieta znowu ma spokój i może biednego portala łapać za prawa.

W razie niepowodzenia akcji, czy też jakichkolwiek kłopotów, łatwo może ona zapobiec zagnieżdżeniu się komórki jajowej lub doprowadzić do poronienia jej, może zdecydować się na aborcję albo porzucić dziecko w oknie życia, nie informując nawet kim jest jego ojciec.

O tak, pstryk i kobieta już roni i abortuje. Ciała kobiet są tak skonstruowane, że kobieta tylko mały guziczek naciska i już się wyabortowało i nawet nie zauważyła, gdzie jej embrionek wyleciał.

Dla faceta próba złapania kobiety na dziecko to przekroczenie rubikonu

Uprzejmie informuję, że Rubikon to nie jest jakaś abstrakcyjna przenośnia, tylko rzeka we Włoszech i pisze się to z dużej litery.

Kobieta łapana na dziecko może się go pozbyć na każdym etapie jego rozwoju.

Ale naprawdę, łapanie kobiety na dziecko wydaje mi się wyjątkowo zabawnym pomysłem na życie. (Tu wstawić w całości film "Junior" ze Schwarzeneggerem.)

Wróćmy jednak do uczciwych kobiet. Nawet gdy panna nie łapie nikogo na dziecko, to przywileje, jakie posiada, i tak czynią ją bardziej skłonną do rezygnacji z zabezpieczenia i do nakłaniania mężczyzny do tego samego.

Zwłaszcza kobiety, które lubią choroby weneryczne i w szczególności HIV znane są z nakłaniania mężczyzn do rezygnacji z zabezpieczenia.

Jeżeli mężczyzna da się jej przekonać, to nie będzie miał później żadnych sposobów, żeby odkręcić konsekwencje tego.

To niech nie będzie jęczypindą i ciamkaduszą tylko po męsku odmówi. (Przepraszam za te seksistowskie teksty, ale obawiam się, że portal inaczej nie załapie.)

Tyle się mówi o tym, że o kwestii reprodukcji za kobiety decydują mężczyźni, ale niech ktoś mi wskaże chociaż jedną aborcję dokonaną na życzenie mężczyzny...!

Nawet wpisałem w google "aborcja na życzenie mężczyzny", ale wyskoczyły mi takie pierdoły, że nawet do drugiej strony nie dotarłem.

Ktoś może powiedzieć, że trudno, aby mężczyzna decydował o losie płodu, który znajduje się w ciele kobiety. Jednak kwestia tego, gdzie się on znajduje, nie ma tutaj znaczenia.

A to niech se portal płód w mosznę wsadzi, a po 9 miesiącach rodzi przez cewkę moczową i zobaczymy, jak portal będzie (cienko) wtedy śpiewać.

Po pierwsze, aborcji nie dokonuje się na ciele kobiety, tylko na ciele dziecka

Kobieta znajduje się wtedy w poczekalni i czeka na informację, czy aborcja się udała.

a dzieci wyskrobane po 22-tygodniu, które mogą już przeżyć poza macicą, nie są nigdy odcinane od pępowiny, wyjmowane z łona matki i przekazywane ojcu oraz lekarzom tylko zawsze miażdżone.

Ktoś się chyba filmów z serii Piła naoglądał. W Polsce ktoś dokonuje aborcji po 22 tygodniu?

Po drugie, jeżeli kobieta miałaby posiadać jakieś większe niż mężczyzna, a właściwie całkowite, prawa do decydowania o płodzie z powodu zerowego, kończącego się jeszcze przed zapłodnieniem, związku mężczyzny z tym płodem, to jakim prawem związek ten miałby wracać pojawiać się 9 miesięcy po zapłodnieniu w postaci ojcowskich obowiązków?

O Morrisseyu, ile przecinków, w tym zdaniu, I just can't, with this one,.

Po trzecie, żądanie połknięcia tabletek antykoncepcyjnych po, czy nawet tabletki wczesnoporonnej, jest minimalną ingerencją w ciało kobiety, ale nawet do tego nigdzie na świecie mężczyzna nie ma prawa.

A żądanie założenia gumki jest zerową ingerencją w ciało mężczyzny, ale portal jęczy jakbyśmy się co najmniej autokastracji od niego domagali.

Chciałbym zobaczyć, jak zareagowałaby policja i prokuratura, gdyby jakiś mężczyzna po stosunku zmusił swoją partnerkę do połknięcia tabletki antykoncepcyjnej albo chociaż podał je jej po kryjomu… Oczywiście byłby wielki krzyk o naruszeniu nietykalności osobistej. Tymczasem zupełnie niesłusznie, chyba że mowa o męskiej nietykalności osobistej. Bowiem przez kilka dni po stosunku w ciele kobity znajduje się męskie nasienie, które nie zapłodniło jeszcze komórki jajowej. Stanowi ono część organizmu mężczyzny.

Kiedy ostatnio widziałem mężczyznę, nie pierdolił takich farmazonów, proszę o wybaczenie delikatne oczęta moich czytelników.

I nie ma najmniejszych powodów, aby mężczyzna nie miał prawa decydować o tej części swojego ciała, tylko dlatego, że na około tego ciała znajduje się kobieta.

Mówiłem? Naoglądał się "Piły" i teraz sobie wyobraża swoje części ciała otoczone dookoła kobietą.

Wręcz przeciwnie, to znajdowanie się kobiety na około ciała mężczyzny i jej samowolne wpływanie na nie stanowi ingerencję w ciało mężczyzny.

Ależ drogi portalu, celibat jest świetnym sposobem na wszelkie tego typu ingerencje.

Na życzenie mężczyzny kobieta powinna być zobowiązana , jeżeli nie jest w stanie mu nasienia zwrócić, uczynić z nim wszystko, czego on sobie zażyczy

Np. dokarmiać okruszkami, głaskać i śpiewać mu piosenki.

np. zapobiec jego dotarciu do komórki jajowej albo zabić je.

A to nie zgadłem. ZABIĆ NIEPOCZĘTEGO SCHRODINGERA?!! Wie portal ile potem przepraszania?!

Nikt przecież poprzez akt ejakulacji nie przekazuje praw do swojego nasienia.

Ależ właśnie przekazuje. Na tym polega akt ejakulacji. I jeśli portal nie ma tyle rozumku, żeby to rozumieć, niech się spyta prawnika od rozwodów.

Wręcz przeciwnie, przetrzymywanie męskiego nasienia przez kobietę można by uznać za kradzież.

:D Niech portal już odstawi te pigułki z kobiecymi hormonami, bo szkodliwe.

Podobnie zresztą ma się sprawa z płodem. Jeżeli nie uznajemy go za nowy podmiot (dziecko, człowieka itd.), to staje się on własnością obojga rodziców, a nie jedynie matki.

I właśnie na tym polega "przekazywanie praw do swojego nasienia", panie portal.

Matka jedynie przetrzymuje w sobie coś, do czego nie posiada 100% udziałów i na życzenie mężczyzny powinna albo być w stanie zwrócić mu jego 50% udziałów albo przerwać inwestycję w momencie jego wycofania się z projektu. Innymi słowy, to na życzenie mężczyzny powinna być dokonywana aborcja!  

Jeśli tylko portal wynajdzie sposób na to, żeby w połowie przypadków w ciążę zachodzili mężczyźni, to ja zaraz potem zadbam, żeby w prawie pojawiła się możliwość decydowania przez mężczyznę o aborcji.

Mężczyzna powinien posiadać prawo do aborcji, a prawo to powinno być szczególnie chronione, jako że mężczyzna, przebywając z dala od własnego płodu, posiada ograniczoną kontrolę nad nim.

No dobrze, dobrze, jak portal zajdzie w ciążę to może się abortować, proszę, daję prawo. Zadowolony?

Widzimy więc, że nie tylko to nie kobieta lecz mężczyzna pozbawiony jest wszelkich praw reprodukcyjnych ale też to nie mężczyźni kontrolują reprodukcję kobiet lecz kobiety uwłaszczyły się na reprodukcji mężczyzn.

Widzimy też, że przecinki z tego zdania zużyły się już kilka paragrafów temu i nie starczyło do końca artykułu.

Drogi portalu, posłuchaj porady prawdziwego mężczyzny: przestań mamleć, skamleć, jęczeć i snuć idiotyczne teorie. Noś w portfelu gumkę, a nawet dwie, gdyby akurat w tym roku szczęście spotkało Cię aż dwa razy, a akurat znajdowałbyś się na rocznej delegacji w jaskini w Timbuktu i prezerwatywy były tam niedostępne. A jeśli naprawdę Twoje życie jest aż tak mroczne i potworne w związku z perspektywą niemożności dokonania aborcji na Twoje życzenie, to poddaj się wazektomii, zostań gejem lub żyj w celibacie. Tylko przestań tak jęczeć, jaki jesteś nieszczęśliwy i zdeptany przez złe kobiety, bo szczerze Ci powiem, że to okropnie nieatrakcyjne.
10:39, navaira
Link Komentarze (53) »
sobota, 18 grudnia 2010
O grzechach ciężkich, lekkich i takich sobie (cz. II)
Na razie dość już o pocałunkach, bo my tu gadu, gadu, cmoku, cmoku, a tam rozpropagowane akty czekają:

Konieczne do ważności rozgrzeszenia jest wyznanie grzechów popełnianych ‘przeciw naturze’, tj. uprawianie namiastki stosunku podejmowanego poza pochwą – tym jedynym miejscem, jakie Stworzyciel podarował małżonkom do przeżywania aktu zjednoczenia. Chodzi m.in. o rozpropagowany akt odbywany w ustach, ewentualnie w innych częściach ciała.

W nosie, oczodołach oraz łokciach.

Konieczne jest pełne wyznanie w przypadku stosowania jakichkolwiek środków technicznych przeciw-rodzicielskich.

Na miejscu Autora dałbym tu przypis i wyjaśnił: "Np. tak zwane GUMKI".

Chodzi wówczas każdorazowo o grzech ciężki – a najczęściej ponadto: czyn zbrodniczy przeciw Życiu.

W skrócie ludobójstwo.

Stosowanie niemal wszystkich technicznych środków ‘ochrony-zapobiegania’ staje się tym samym wyrażoną zgodą-akceptacją na zabicie Poczętego. Zupełnie niezależnie od tego, czy w danym cyklu dojdzie do poczęcia, czy nie.

To trochę jak Poczęty Schrodingera!

W obliczu Bożym liczy się czynem potwierdzona wewnętrzna postawa: ma być seks, a nie ma być Dziecka.

To oblicze Boże to ma jakieś Straszne Problemy ze sobą.

Małżonkowie (i nie tylko oni) nie mogą się tłumaczyć wybiegiem, jakoby nigdy nie słyszeli, iż stosunek przerywany, petting, stosunek wynaturzony, użycie środka przeciwpoczęciowego, a tym bardziej przeciwciążowego – jest obiektywnie biorąc każdorazowo grzechem ciężkim, a w przypadku środka przeciwciążowego ponadto zbrodnią. Bóg przy takim działaniu głośno krzyczy w sumieniu (por. Rz 2,15).

I JUST CAN'T WITH THIS ONE cz. IV

Każdy człowiek jest jednakowo Żywym Bożym Obrazem. Niezależnie od tego, czy o tym wie, czy nie. Bóg ze swoim Żywym Obrazem: mężczyzną i kobietą, prowadzi nieustanny dialog.

A to zauważyłem u moich sąsiadów, i nawet nie wiecie, jak ciężko przy tym zasnąć!

Również wtedy, gdy to sumienie zostaje świadomie zagłuszane, jest zatwardziałe w złu.

To brzmi jak nowy podtytuł mojego bloga!

Nie-sięganie po autorytatywną informację (w razie wątpliwości co do oceny etycznej danego działania) ze względu na to, iż jest to krępujące, lub co gorsza: gdy sumienie podpowiada jasno, iż tu chodzi o grzech ciężki ewentualnie o zbrodnię, przy czym jednak głos ten zostaje świadomie wyciszany-zadeptany

Co autor z tymi dywizami ma? Ilość dywizów wystarczyłaby na pięć artykułów o świadomym wyciszaniu-zadeptaniu głosów.

(-- Słyszysz głosy? i co mówią? -- ucieszyła się Lucyna. -- Że moja siostra to kretynka -- odparła gniewnie Teresa.)

Jeśli małżonkowie pragną uzyskać Boże rozgrzeszenie przez sakramentalne pośrednictwo Kościoła, powinni do ważności Spowiedzi świętej wyznać (w przypadku użytego jakiegokolwiek środka przeciwrodzicielskiego; w przypadku bowiem stosunku przerywanego i pettingu zob. wyjaśnienie wyż. pod '1'): czy środka użył mąż – czy żona, ewentualnie czy oboje ‘zabezpieczyli się’ przed ciążą na sobie właściwy sposób. Chodzi wtedy o jakość grzechu

Wszystkie moje grzechy są jak najwyższej jakości!

Niemniej nowe rzetelne badania naukowe (wyniki ich znane są już od końcowych lat 80-tych) wykazują coraz bardziej jednoznacznie, że również środki rzekomo jedynie plemnikobójcze (nimi są wyściełane prezerwatywy, błony ...) wywierają ostatecznie działanie także poronne.

W jaki konkretnie sposób prezerwatywa wywiera działanie poronne? Może chodzi o działanie przedporonne! Jak to ujął Brat Anzelm, mordowanie niepoczętych !!!

Jest to okoliczność, która całkowicie zmienia ocenę etyczną użytej prezerwatywy, błony dopochwowej, naszyjkowej, czy też innych chemicznych preparatów rzekomo jedynie ‘plemnikobójczych’. Zaistniałego poczęcia nikt ‘nie zobaczy’, gdyż zastosowany środek doprowadza do śmierci Małego Człowieka w ciągu 1-2 tygodnia.

Ale to chyba naprawdę tylko w wypadku połknięcia prezerwatywy pełnej kokainy i niedokładnie zabezpieczonej przez przedwczesnym, nomen omen, rozwiązaniem! (SEE WHAT I DID THERE?) Mały Człowiek też się prosi o komentarz, ale nie będę już szargać imienia Jarosława nadaremno.

Pozostaje jednak odpowiedzialność w obliczu Boga – a oczywiście także ludzi: ci dwoje spotkają się ze swymi Poczętymi – w chwili przekraczania progu wieczności.

Średnio 1.2 Poczętego na prezerwatywę. Wyobrażenie sobie takiego tłumu milczących embrionków z morderstwem w niewykształconych oczkach powoduje u mnie dreszcze przerażenia i gwałtowną radość związaną z faktem, że mi ciąża nie grozi.

Wszelkie pozostałe środki przeciwrodzicielskie są środkami poronnymi. Zaliczają się tu zarówno środki mechaniczne: wkładka domaciczna (IUD, dokładniej: IUAD: intra-uterine-abortifiant-device; wkładki nowej generacji są mechaniczno-hormonalne), jak tym bardziej wszelka chemia hormonalna (tabletki-pigułki doustne, zastrzyki, preparaty podskórne, plastry itp.). Osoba działająca bierze wtedy każdorazowo na sumienie odpowiedzialność za Życie Nowego Człowieka. 

A osoba uszkodzona i w związku z tym niedziałająca? (Widzę dywizy.)

Informacje zaś reklamowe, iż chodzi tu o środek jedynie ‘hamujący-blokujący owulację’ [Ovulationshemmer], są kłamstwem reklamowym, obliczonym na zmylenie czujności potencjalnych klientów (zob. tutaj m.in. Evangelium Vitae, 11.58).

Evangelium Vitae to jakieś pismo medyczne, którego redaktorzy zajmują się testowaniem środków hamujących-blokujących? (Widzę dywiz. Moje oczy widzą dywiz.)

– Innymi słowy współżycie z użytym środkiem poronnym jest zawsze szukaniem seksu za cenę Krwi ludzkiej – swego ‘z miłości’ poczętego, i ... niebawem zgładzonego Dziecka.

HOLOCAUST POCZĘTYCH I ZGŁADZONYCH NIEWINIĄTEK.

Jest jasne, że w przypadku stosowania jakiegokolwiek środka poronnego trzeba przy Spowiedzi świętej tak określić użyty środek, żeby spowiednik się zorientował, o jakiego rodzaju grzech chodzi w danym przypadku.

"Używaliśmy środka jedynie hamującego-blokującego owulację [Ovulationshemmer]."

Ponadto zaś trzeba do ważności Spowiedzi wyznać, przez jaki czas ci dwoje stosują dany środek poronny. [...] Środek poronny stosowany przez 5 lat oznacza gotowość i poczytalność przed Bożym Obliczem za zabicie ok. 60 Poczętych (5 lat x 12 cyklów). Chociażby nawet w żadnym cyklu do poczęcia nie doszło.

60 Poczętych Schrodingera! A co z bliźniakami? Ja bym liczył średnio 1.2 Poczętego Schrodingera w ciągu miesiąca.

Inna rzecz, że tabletki itp. prowadzą do pozbawienia życia tego Poczętego zbyt wcześnie, by nawet matka zdążyła się zorientować, iż – i czy nastąpiło poczęcie. Jeśli ciąży ‘nie widać’ (to samo dotyczy użycia prezerwatywy itd.), nie znaczy to wcale, że poczęcie w tym cyklu nie nastąpiło... Prawda ujawni się 

...tuż po reklamach...

w chwili przekraczania progu wieczności.

A to nie zgadłem.

Do ważności Spowiedzi świętej należy w takim przypadku decyzja natychmiastowego odstawienia tabletki-pigułki itd.

(szeptem) Widzę dywiz. (głośniej) Decyzja należy do ważności? W sensie, do spowiednika zwracamy się per Jego Ważność?

Piątym warunkiem ważnej Spowiedzi świętej jest zadośćuczynienie ‘Bogu i bliźnim’. Przed uzyskaniem rozgrzeszenia trzeba wyraźnie prosić swego Poczętego-Zabitego (względnie: Poczętych; chociażby zgładzonych jedynie ‘potencjalnie’) o przebaczenie.

"Joaśka, pójdziemy dziś do kina?"
"Nie, dziś nie mogę."
"Dlaczego?"
"Mam już plany na wieczór."
"Ooo, coś fajnego?"
"No nie wiem, będę prosić swego Poczętego-Zabitego o przebaczenie."
"A to ja nie przeszkadzam."

Kolejnym warunkiem uzyskania rzeczywistego rozgrzeszenia jest w takim przypadku wprowadzona w życie decyzja nauczenia się Bożego daru biologicznego rytmu płodności. W taki sposób, by o Bożym rozwiązaniu swego problemu nie tylko ‘słyszeć’ i powiedzieć (np. kapłanowi): „Ja o tym dawno wiem: owocem ‘Metody’ stało się kolejne Dziecko...”

Przysięgam, gdyby moi rodzice mówili o mnie per Dziecko, z użyciem słyszalnej dużej litery, musiałbym się ich wyrzec. Na szczęście mój ojciec był prawdziwym katolikiem, w związku z czym powiadomiony o tym, że owocem 'Metody' stało się Dziecko poczuł się w obowiązku poinformować moją mamę, że ups, zapomniał wspomnieć, ale już ma żonę i dzieci, a rodzina jest bardzo wierząca, więc niniejszym oto wręcza jej pieniądze na aborcję.

...oczywiście jeśli i na ile istnieją liczące się w oczach Bożych powody dla odłożenia poczęcia ‘na później’, niekiedy nawet na zawsze (z wyjątkiem, gdyby mimo wszystko doszło do poczęcia nie planowanego; w takim przypadku obowiązkiem sumienia jest stać na stanowisku ochrony Życia nawet za cenę życia własnego).

Dziwnym trafem, nigdy nie jest to cena życia mężczyzny, lecz zawsze cena życia własnego kobiety. Chciałem powiedzieć, Matki Życia Poczętego.

Małżonkowie nie mogą uchylać się od zadania sobie co jakiś czas pytania: „Boże Ojcze, jakie jest oczekiwanie Twoje odnośnie do naszej zdolności rodzicielskiej”?

No to chyba nie sobie, tylko Bogu Ojcu? Podszywanie się jest karalne.

Bóg jest zbyt ‘uczciwy’, by do poczęcia zmuszać. Stworzył On mężczyznę i kobietę w taki sposób, że informuje każdorazowo z precyzją niemal do minuty, czy dziś poczęcie staje się możliwe, czy też poczęcie w dniu dzisiejszym jest z całą pewnością wykluczone. 

Poważnie? To znaczy, nie przeczę, z moich doświadczeń i badań wynika, że mężczyznę informuje każdorazowo, że poczęcie jest dziś możliwe. W zasadzie w przypadku mężczyzny poczęcie jest możliwe o prawie każdej porze dnia i nocy. Ale żeby co do minuty?

Rzeczą człowieka, czyli jednym z zadań dwojga ludzi jako małżonków pozostaje i to: Bożego Daru biologicznego rytmu płodności trzeba chcieć się rzeczywiście nauczyć. I w tym celu tam sięgać po wiedzę w tym zakresie, gdzie jej można zaczerpnąć bez jej zniekształceń.

Do artykułu, który właśnie cytuję! Tu jest tyle wiedzy bez zniekształceń, że głowa mała.

Mąż ponad wątpliwość dostosuje się do rytmu płodności małżonki, jeśli ta będzie go obdarzała poczuciem pewności w tym zakresie. Ilekroć bowiem żona sama nie wie, czy poczęcie dziś może nastąpić czy nie, dochodzi niemal w 100% do upadku ich obojga.

Myślę, że najlepszym sposobem jest tutaj unikanie 'zbliżeń' 'małżeńskich' w ogóle, bo zawsze można się pomylić i niemal w 100% dojść do upadku ich obojga. (Co?)

Większa odpowiedzialność ciąży wtedy jednak na kobiecie-żonie, której nie chce się chcieć – rzeczywiście się nauczyć rytmu płodności.

Wot, lieniwa kobieta-żona.

Kobieta potrafi niekiedy wymyślać dla podbudowania swej wrodzonej odrazy do podejmowania obserwacji i ich notowania

No ale przecież kobiety już takie są. Ich wrodzonym przeznaczeniem jest gotowanie, rozkładanie nóg i co tam jeszcze? a, prasowanie, podczas, gdy do prowadzenia obserwacji i ich notowania (co wymaga Intelektu -- należy mianowicie umieć pisać!) przeznaczony przez Boga został mężczyzna.

Mąż zaś powinien właśnie jako mąż służyć małżonce prawdziwie małżeńską zachętą w tym względzie: w zrozumieniu metody naturalnej (tzn. odpowiadającej godności małżonków jako osób wezwanych do życia wiecznego)

"Joaśka, co z tym kinem?"
"Dziś nie mogę, zostaliśmy wezwani do życia wiecznego."
"A to ja nie przeszkadzam."
"Wrócimy po sądzie ostatecznym i wtedy się jakoś ustawimy."

Autor niniejszego tekstu zaleca z całym przekonaniem i zgodnie ze swą wiedzą (międzynarodowa współpraca w tym zakresie od roku 1956), by w tym celu nauczyć się i stosować w swym małżeństwie ‘Metodę Owulacji (wg prof.) Billingsa’ (= MOB).

Cóż za szkoda, że nie jestem Sporothrix i nie umiem się ustosunkować do międzynarodowej od roku 1956 metody MOOBS :(

Jest ona perspektywiczna

A, skoro perspektywiczna, to jej wyższość nad wszystkim innym jest poniekąd naturalna i oczywista.

Metoda ta przyszła do znacznej części krajów Europy wraz z jej ściśle naukową dokumentacją przez autora niniejszego tekstu.

Przyszła przez autora do znacznej części?

Warunkiem korzystania z MOB jest oczywiście stosowanie jej w jej autentycznej formie – bez kombinacji z elementami czerpanymi z innych metod.

To tak, jak z dietą. Jeśli kombinujemy z różnymi dietami, zawsze znajdziemy sposób, żeby zjeść na lunch dwa Marsy i banana.

W przypadku jej arbitralnego ‘ubogacania’

HE SAID "UBOGACANIA"

...o elementy zaczerpnięte z innych metod należy uczciwie wyznać, że nie będzie już wówczas chodziło o ‘MOB’, lecz o metodę nową, wykombinowaną przez indywidualną, nie upoważnioną osobę.

Nie upoważnioną przez Boga Ojca osobiście, rzecz jasna.

Osoba ta nie będzie w stanie przedstawić jakiejkolwiek dokumentacji naukowej dla owego, przez siebie arbitralnie utworzonego ‘zlepku metod’.

Tak rzecze autor strony, którego nazwiska i zawodu ciągle nie zdołałem znaleźć. :(

Kobiecie nie wolno – w Obliczu Bożym – wyrazić zgody na sterylizację m.in. po kolejnym rozwiązaniu przez cięcie cesarskie, chociażby warunki życia małżeńsko-rodzinnego, zdrowotne, mieszkaniowe były dramatyczne.

Jak to mawia Młodzież Wszechpolska celując kamulcem w matkę z dzieckiem na ręku podczas Manify, Bóg zesłał, Bóg wyżywi, nienarodzonych bronimy, a narodzonych mamy w dupie.

– Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, gdy wskutek np. choroby nowotworowej wewnętrzne narządy płciowe muszą być usunięte. Operacja nie zostaje wtedy podjęta w celu sterylizacji kobiety, lecz dla ratowania jej zdrowia (HV 15).

To nie wyjątek, tylko okoliczności łagodzące. Czas pobytu w piekle zostanie skrócony o 5%.

Kobieta sterylizowana (np. przez zabieg przecięcia i podwiązania jajowodów) powinna zdawać sobie sprawę, że w 3-5% przypadkach w jakiś czas potem może nastąpić ponowne poczęcie [...] U sterylizowanego mężczyzny możność poczęcia utrzymuje się nadal jeszcze przez ok. pół roku.
– Fakt poddania się tego rodzaju operacji trzeba wyznać przy Spowiedzi świętej – do jej ważności. Małżonkowie powinni po chirurgicznej sterylizacji nadal kierować się biologicznym rytmem płodności, jeśli w ich przypadku istnieją powody, liczące się w Bożej ocenie, dla odłożenia kolejnego poczęcia.

Czyli generalnie po sterylizacji mają jeszcze pół roku na uprawianie 'zbliżeń małżeńskich' raz w miesiącu, a potem już ten tego. E, chwila, kolejnego poczęcia po sterylizacji chirurgicznej?

W nawiązaniu do leczenia niepłodności małżeńskiej należy stwierdzić z punktu widzenia etycznego:
– Dawanie nasienia do badania przez samogwałt itp. jest zawsze grzechem ciężkim przeciw VI Przykazaniu. Nikt z lekarzy, nawet w najlepszym zamiarze, nie ma władzy występowania przeciw któremukolwiek z Bożych Przykazań.

"Jedenaste: nie dawaj nasienia do badania przez samogwałt itp."

To samo dotyczy kobiet-dziewcząt, które nierzadko dla celów komercyjnch zgadzają się na sztuczną stymulację hormonalną dla uzyskania większej ilości komórek jajowych i zarobieniu na ich oddaniu. Jest to czysto użytkowe traktowanie swojego ciała, które nie jest własnością człowieka lecz Boga. Z punktu widzenia ściśle medycznego zabiegi te pociągają za sobą zwykle daleko idące, trudne do leczenia powikłania chorobowe tych kobiet.

Np. wyrastanie błony między palcami oraz owłosienie wnętrza dłoni. A nie, przepraszam, to samogwałt itp. (Also, widzę dywiz.)

W procesie technologii zapłodnienia sztucznego „in vitro” (w próbówce) używa się niemal z zasady nasienia, które pochodzi z różnych ‘źródeł’. 

Naprawdę? Ksią... autor się chyba za dużo kryminałów medycznych naczytał.

Nasienie jest przechowywane w ‘Banku Nasienia’.

Przy przejściu przez Start Bank Nasienia wypłaca Kobiecie-Żonie 200 plemników.

Samym zabiegiem takiego zapłodnienia i kojarzenia gamet zajmują się często nie lekarze, lecz weterynarze.

Albo zgoła rzeźnicy, ostrzem pokrwawionego topora mieszają gamety w garnku po zupie grzybowej.

Dla kobiety-żony procedury i techniki stosowane przy sztucznym zapłodnieniu wiążą się nie tylko z grzechami ciężkimi, lecz wielorakimi zbrodniami – zwykle wielu przy okazji zabitych Dzieci

...Schrodingera.

Technik od ‘in vitro’ musi dysponować wieloma gametami, aż wreszcie uda się ‘wyhodować’ jakąś zygotę, tzn. Dziecko-Człowieka

W przypadku weterynarza trzeba uważać na Dziecko-Byka (Minotaur), Dziecko-Konia (Centaur) oraz Dziecko-Hello Kitty (Mariah Carey).

Ta dopiero zygota zostaje następnie wszczepiona w błonę śluzową macicy – w nadziei, że być może ... przeżyje i będzie się dalej pomyślnie rozwijała. Dzieje się to zatem każdorazowo poprzez zwłoki innych, uprzednio zabitych Małych Ludzi.

Ależ się pan tego Jarosława uczepił.

Odpowiedzialność i poczytalność w oczach Boży za ‘in vitro’ dotyczy oczywiście nie tylko kobiety-żony, ale w równym stopniu jej męża, który na ten zabieg wyraża zgodę, i oczywiście wszystkich ‘techników’ zoologicznych i medycznych, bez których udziału zabieg by się nie potoczył.

W skrócie, całego tego bydła.

Dziecko nie może stać się ‘środkiem’ dla osiągnięcia np. samozadowolenia małżonków z faktu, iż wreszcie stali się rodzicami. Dziecko winno być „chciane dla niego samego”, jak i Bóg chce człowieka dla niego samego: „Trzeba, ażeby w to chcenie Boga włączało się ludzkie chcenie rodziców: aby oni chcieli nowego człowieka, tak jak go chce Stwórca” (LR 9).

Potwornie to skomplikowane. :( Skomentowałbym jakoś, ale odczuwam słabość członków na myśl o chceniu dla niego samego ludzkiego chcenia rodziców aby oni chcieli nowego człowieka, tak jak go chce Stwórca.
11:59, navaira
Link Komentarze (34) »
czwartek, 16 grudnia 2010
O grzechach ciężkich, lekkich i takich sobie
Dzisiaj poznamy problemy, jakie towarzyszą heteroseksualistom przy odbywaniu tzw. 'stosunku' 'płciowego', zwanego również 'zjednoczeniem' 'małżeńskim'. W zasadzie artykuł dotyczy tylko heteroseksualistów-katolików, ale jak nam wiadomo z wielu źródeł (np. z ust Jarosława Kaczyńskiego) wszyscy Polacy to heteroseksualiści, wszyscy Polacy to katolicy, ergo wszyscy heteroseksualiści to katolicy i tego należy się trzymać.

(Nie mylić z trzymaniem się za 'inne' 'części ciała'.)

Pomijamy teologiczne rozprawy na temat Sakramentów, albowiem się na tym nie znamy, i przystępujemy do komentowania tego, na czym się znamy nieomal tak dobrze jak każdy ksiądz, czyli 'aktów' 'płciowych'.

Płciowość: powierzona małżonkom jedynie w zarząd

Komisaryczny, rzecz jasna.

Ograniczamy się do nawiązania tutaj do samych tylko grzechów popełnianych przez małżonków przy przeżywaniu wzajemnej bliskości w sposób sprzeczny z podarowanym im w chwili ślubowania małżeńskiego Bożym upoważnieniem.

Ten fragment wstawiam tylko po to, aby Szp. Czytelników uświadomić, z czym mamy do czynienia.

Wszystko, co tu zostaje przypomniane, dotyczy oczywiście tym bardziej narzeczeństw oraz partnerstw, wkraczających na teren płciowości – własnej, względnie kogoś drugiego: tej samej płci, lub płci przeciwnej bez Bożego upoważnienia (VI i IX Przykazanie Boże).

Jezu, tfu, chciałem powiedzieć, Morrisseyu, zgubiłem się. Płciowości własnej lub tej samej płci lub płci przeciwnej bez Bożego upoważnienia? Wyszły mi trzy płci. Płcie. Płecie.

Małżeństwo jest Sakramentem świętym. Nie jest ono instytucją zalegalizowanego uprawiania seksu-dla-seksu.

Nie, to prawda, tę instytucję nazywamy zgoła inaczej. Ciekawe swoją drogą, która instytucja jest starsza.

Pismo święte mówi, iż Małżeństwo zawierać należy „w Panu” (1 Kor 7,39).

A nie w kościele?

Stąd też: „We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg”

...a tych, co nie piorą pościeli regularnie, osądzi Sanepid.

Osoby żyjące w Przymierzu Małżeństwa powinny zakodować sobie głęboko w świadomości, że Bóg, który wprowadza ich w chwili wyrażania zgody małżeńskiej na teren intymności płciowej

I JUST CAN'T WITH THIS ONE

wręcza im dar nie ‘seksu’, lecz zjednoczenia małżeńskiego. Rzeczywistości tych, zmierzających w całkowicie przeciwstawnych kierunkach, nie da się sprowadzić do wspólnego mianownika.

Poważnie, zjednoczenie małżeńskie jest całkowicie przeciwstawne seksowi? Zaczynam rozumieć, skąd się biorą liczne wątki na forum "Brak seksu w małżeństwie". Po prostu najpierw ludzie się zakochują, potem idą do ślubu, potem Bóg im wręcza dar, a oni ku swojemu zdziwieniu odkrywają, że ten dar jest w całkowicie przeciwstawnym kierunku od tego, co się spodziewali ujrzeć. Moim zdaniem to troszkę nie fair.

Przy uprawianiu ‘seksu’ znika z horyzontu osoba (własna i tego drugiego)

Eee, to nie zawsze, tylko jak jest naprawdę fajnie. :)

Na czoło i jako cel wysuwa się doznanie rozkoszy: uwaga skoncentrowana na ‘seksie’, a nie na osobie.

A ksią... chciałem powiedzieć Autor to z kim seks uprawia? Nie z osobami?

Zamierzenie to każe zwykle sięgać po coraz bardziej wyrafinowane środki dopingu

Nie, no, zostawmy kolarzy w spokoju.

a równolegle poszukiwać dróg dla wyeliminowania perspektywy ciąży.

...czyli cudowne dziecko dwóch pedałów, jak powiedziałem, zostawmy w spokoju sporty wyczynowe, naprawdę.

Ta bowiem stałaby się ‘klęską’ dla uprawiania nieograniczonego ‘seksu’.

Szanowny Autor ma jakieś nietypowe poglądy na to, czym jest ciąża.

Temu celowi ma służyć ‘zabezpieczanie się’ przed ciążą poprzez sięganie po środki, których mechanizm działania pociąga niemal z zasady (potencjalną) śmierć Poczętego.

POTENCJALNĄ. ŚMIERĆ. POCZĘTEGO.

Celem użytego przeciw-rodzicielskiego środka jest przecież jedno: dziecka ma ... nie być!

I JUST CAN'T WITH THIS ONE cz. II

Sam w sobie ‘seks’ nie zmierza do zjednoczenia osób. Świadectwem tego jest stawianie bariery nie do obalenia dla zjednoczenia osób.

Czy chodzi o kratkę w konfesjonale?

Tym dwojgu chodzi wtedy o wyzwolenie samogwałtu (pojedynczo lub we dwoje), uatrakcyjnionego poprzez korzystanie z ciała tego drugiego.

O tak, wszystkie moje ulubione samogwałty odbywam we dwoje, korzystając z drugiego ciała. Potem ciało chowam z powrotem do piwnicy i jest porządusio.

Jednakże nie-zastanawianie się nad mechanizmem działania użytego środka jedynie podwaja poczytalność z racji podejmowanych czynów, które są „złe w oczach Bożych”: najczęściej nasycone Krwią Niewinnych. 

Ależ Autor ma fantazje, naprawdę. Ja lubię S/M, ale jak się pojawia krew, to dla mnie za mocno już jest. (Dlatego też nie oglądałem "Zy Peszyn of Zy Krajst", tam są takie sceny, że ja wymiękam nawet słuchając oględnych opisów.)

Wspomnianą nie-wiedzę cechuje w takim wypadku charakter nie-wiedzy zamierzonej. Niezbywalna poczytalność etyczna wzrasta jedynie tym bardziej.

O rany, co to jest niezbywalna poczytalność etyczna? Czy skoro ja czytam te fascynujące informacje, to jestem poczytalny etycznie?

Bóg zaś pragnie obdarować dwoje ludzi związanych z sobą przymierzem Sakramentu Małżeństwa aktem zjednoczenia ich osób. Zjednoczenie winno stać się i pozostać rzeczywistym zjednoczeniem: podjętym w taki sposób i w tym jedynym miejscu, jakie w tym celu stworzył Bóg: w pochwie.

A ja słyszałem, że w sypialni.

Tylko tutaj może z pełnym pokryciem w rzeczywistości dojść do głosu „mowa ciała” uaktywnionych narządów płciowych.

Nie dość, że vagina dentata, to jeszcze gadająca!

Ci dwoje jednoczą się z poszanowaniem zarówno dla struktury podjętego aktu, jak i jego dynamizmu. 

A ja czasami lubię też powoli i bez przesady z dynamizmem podczas struktury podjętego aktu.

Ten zaś, tzn. rozwijające się przeżycie [‘dynamizm’ aktu] otwiera się w samym podjętym akcie na oścież na potencjalność rodzicielską.

I JUST CAN'T WITH THIS ONE cz. III

Pełne, normalne zjednoczenie małżeńskie staje się uaktywnieniem małżeństwa jako przyjętego Sakramentu: „Dwoje-Jednym-Ciałem” tych dwojga w Obliczu Trójjedynego. Winno ono być przeżyciem opromienionym Bożą Łaską, Bożym Pokojem i Błogosławieństwem, przeżytym zatem każdorazowo w stanie Łaski uświęcającej.

Wychodzi mi, że w zasadzie lepszym miejscem od sypialni jest rzeczywiście konfesjonał.

Winno to zatem być działanie nie na ‘szastu-prastu’, lecz zjednoczenie pełne, przedłużone

Mmm, o taaaak, co najmniej 30 sekund.

i zawsze zakończone wyrazami wdzięczności względem siebie wzajemnie, a tym bardziej Boga.

Przyznam, że zdarza mi się w takich chwilach wzywać imienia Bożego.

Jakiekolwiek eksperymentowanie dla podjęcia zafałszowanego zjednoczenia gdzie indziej lub w inny sposób, będzie każdorazowo sprzeczne z Bożym ładem aktu zjednoczenia

Oficjalne, niezafałszowane akty zjednoczenia rozpoznajemy po hologramie ZAIKS.

Na przypadek w oczach Bożych uzasadnionego motywu nie-nastawiania się aktualnie na poczęcie 

Na przypadek motywu nie-nastawiania się aktualnie? Babelfish warning?

wyposażył Bóg małżonków w stworzony przez Siebie szczególny dar: biologicznego rytmu płodności. Nauczenie się go w taki sposób, by móc korzystać z niego z poczuciem pewności, staje się dla małżonków w wieku rozrodczym obowiązkiem sumienia.

Ojoj. Strach myśleć, co też mają robić małżonkowie w wieku nierozrodczym...

Oto szczegółowe warunki ważnej Spowiedzi świętej w przypadku małżonków, którzy poczuwają się do popełnienia grzechów przy przeżywaniu wzajemnej bliskości.

Szalenie im z góry współczujemy, bo trochę oszukiwaliśmy i już przeczytaliśmy szczegółowe warunki.

Konieczne w przypadku nie-stosowania wprawdzie środków technicznych dla zapobiegania poczęciu czy ciąży, ale mimo to podejmowanych działań przeciw-rodzicielskich, jest wyznanie stosunku przerywanego oraz wszelkich odmian form wynaturzonych.
– Do tej grupy działań należą formy zastępcze zamiast stosunku płciowego, czyli podejmowanie pettingu [1].

A to dobrze, bo bałem się, że fisting i orgie.

Zarówno stosunek przerywany, jak petting jest obiektywnie biorąc każdorazowo grzechem ciężkim.

To w zasadzie już potem wszystko jedno, czy dodamy do tego fisting i orgie, prawda?

Stąd też warunkiem uzyskania rozgrzeszenia – oprócz decyzji zerwania z grzechem, wymagane jest wyznanie ilości i jakości popełnionego grzechu.

O tak, ze szczegółami, a najlepiej załączyć zdjęcia i filmiki.

Grupa ta obejmuje również pewne odmiany pocałunku [2] .

Z przerażeniem klikamy [2].

Ujmowanie narządów płciowych wprost ustami w celu ich pobudzenia działa z zasady silnie podniecająco. Tym samym staje się takie całowanie inną formą ‘pettingu’, tym razem uprawianego za pomocą ust – z całą jego etyczną kwalifikacją, obciążoną dodatkowo wyrafinowaniem w zwyrodnieniu.

Nie wiem, czy ja bym to określił mianem całowania.

„Mowa ciała” uaktywnionych narządów płciowych może się wyrazić w całej prawdzie wyłącznie w zjednoczeniu obojga w pochwie.

No mówiłem już, gadająca pochwa, a jeszcze dodatkowo prawdę mówi. Jak Pytia!

Składanie pocałunku wypada zastrzec do wyrażania więzi miłości podyktowanej nie pożądliwością, lecz pełnią subtelności i uszanowania dla godności własnej i tego drugiego jako osób zjednoczonych na poziomie serca, pełnego pokoju i prawdy.


Konsekwentnie wypada przyjąć postawę wyraźnego ‘nie’ w obliczu praktyki pocałunku głębokiego, tj. z wsuwaniem języka do ust. Taki sposób całowania powinien być wyeliminowany – zarówno w małżeństwie, jak tym bardziej wśród partnerstw nie związanych ślubem małżeńskim. 

A to są jakieś inne rodzaje pocałunku? Ups...

Rezygnacja z pocałunku głębokiego może początkowo swoiście ‘boleć’.

NO SHIT SHERLOCK.

Pojawia się kolejne pytanie: o ocenę gry wstępnej podejmowanej za pomocą ust, gdy ci dwoje zdążają docelowo do pełnego zjednoczenia płciowego. W takiej sytuacji: zamierzonego pełnego współżycia, pieszczota ta byłaby możliwa do przyjęcia. Z wyraźnym zastrzeżeniem, że będzie to faza wstępna przed pełnym współżyciem oraz że szczytowanie nie jest zamierzone w ustach (to bowiem obiektywnie biorąc jest zawsze grzechem ciężkim).

A jak się niechcący skończy za wcześnie, to wtedy liczy się jako grzech ciężki, czy w związku z niezamierzeniem szczytowania jako grzech lekkopółśredni?

Czym innym jest złożenie samego tylko pocałunku – również na intymnych częściach ciała, a czym innym ich branie do ust.

Mam ochotę zapytać, co ksią... autor powie na rimming, ale nie chcę niewinnego człowieka do zawału doprowadzić...

Wydaje się jednak, że nie jest Wolą Bożą, by faza wstępna małżeńskiego zjednoczenia płciowego podejmowana była w formie podniecania się poprzez ujmowanie narządów płciowych w usta (nawet w założeniu, że szczytowanie nie nastąpi w ustach).

"Wydaje się jednak"? No chwila, albo jest, albo nie jest Wolą Bożą. Należy spytać Ojca Tadeusza, on rozmawia z Bogiem przez telefon raz w tygodniu (chyba, że jest zajęty -- Ojciec Tadeusz, rzecz jasna, nie Bóg) i może spytać.

Całkowite zaniechanie takiej formy podejmowania pieszczot genitalnych sprawi, że staną się one skromniejsze. Z biegiem czasu małżonkowie dojdą do wniosku, że dzięki wyeliminowaniu takiej formy pieszczoty – ich więź nabywa większej przejrzystości i czystości, wyrażając się pokojem serca, poczuciem pełni i pogłębieniem widzenia siebie jako osób.

Albo też zaczną pisać na forum "Brak Seksu w Małżeństwie". #samaniewiem

Oboje dostrzegą pozytywne skutki dokonującego się oczyszczania z odradzających się odruchów pożądliwości. 

Na to oczyszczanie u mężczyzn pomaga viagra.

Druga część notki nastąpi, kiedy wytrzeźwieję po napojach, jakie muszę teraz spożyć, aby wrócić do spokoju ducha świętego.
23:47, navaira
Link Komentarze (27) »
poniedziałek, 06 grudnia 2010
Srebrna obrączka
Nasz Dziennik Gazetka Parafialna Konserwatyzm Dziś Gość Niedzielny Gazeta.pl opublikowała wybitnie interesującą i głęboką analizę powodów, dla których seks jest złem demoralizującym dzisiejszą młodzież. Oto one!

Seks na pierwszej randce, przyjaciel do łóżka (ang. F*ck Buddy) -

F*ck (ang. łóżko)

coraz częściej spotykamy się z sytuacją, kiedy seks przestaje być czymś wyjątkowym i zarezerwowanym tylko dla jednej, wyjątkowej osoby.

Osobiście lubię seks dwuosobowy.

Podajemy 6 powodów dla których warto zrezygnować z przypadkowych zbliżeń i z relacji opartych tylko na seksie.

Nie mogę się doczekać!

1. Choroby przenoszone drogą płciową

Nie zawsze pamiętamy o zabezpieczeniu.

Niech redakcja mówi za siebie.

Szczególnie kiedy w grę wchodzi alkohol.

Nigdy nie słyszałem o chorobie przenoszonej drogą płciową przy pomocy alkoholu, ale redakcja wyraźnie bardziej uświadomiona. To trzeba polewać czy nacierać?

Ryzyko zarażenia się jedną z chorób wenerycznych wzrasta, kiedy nie ograniczamy się do jednego partnera i kiedy wdajemy się w bliskie relacje z przypadkowymi osobami.

Sex (ang. wdawanie się w bliskie reakcje)

2. Dół po...

Kiedy "zaliczanie" staje się stylem życia warto zastanowić się nad swoją kondycją psychiczną.

Redakcja nie dopuszcza możliwości istnienia stanów pośrednich pomiędzy zakonnicą i Elvisem?

Uzależnienie od narkotyków czy słodyczy również wynika z poczucia pustki czy kompleksów. Zamiast pakować się do kolejnego łóżka, być może warto zastanowić się nad tym, że chwila uniesienia nie sprawi, że staniemy się szczęśliwsi.

A być może sprawi i co nam pan zrobi.

Niemal każda w miarę wrażliwa osoba nie czuje się komfortowo następnego dnia po seksie na pierwszej randce.

To często oznacza, że osoba użyła zbyt małej ilości lubrykantu.

Poczucie winy o czymś musi świadczyć.


Catholic guilt (ang. poczucie winy)

3. Społeczna stygma

Ohohoho. http://www.pwn.pl/?module=multisearch&search=stygma&submit2=szukaj

Nie zależy nam na tym co myślą o nas inni. Ale to co myślą o nas przyjaciele już nie jest takie obojętne.

A jak to jest z innymi przyjaciółmi? Czy na innych przyjaciołach nam nie zależy, czy też nie jest to takie obojętne?

Bez względu na to, czy jesteś kobietą czy mężczyzną, wcześniej czy później przylgnie do ciebie łatka osoby niestałej w uczuciach i nie potrafiącej poukładać sobie życia.

ZWANEJ RUWNIERZ SZMATO I PUSZCZALSKO.

4. Koniec znajomości

Jakiej znajomości?

O tym, że nie warto "lądować" w łóżku ze znajomym z pracy wie każdy kto przez spontaniczny seks stracił przyjaciela. Tylko nielicznym udaje się kontynuować znajomość po nocy zapomnienia.

Tak tak, ja też zawsze uważam, że seks to tylko z nieznajomymi. Eee, moment, na pewno o to redakcji chodziło?

5. Jedno z was będzie chciało więcej

W relacjach opartych tylko na seksie rzadka zdarza się, aby obydwie strony chciały tego samego.

Redakcja taka obcykana w tych relacjach, że zaczynam podejrzewać, że autorem artykułu jest ksiądz.

Po jakimś czasie, jedna z osób, oprócz seksu, będzie chciała czegoś więcej. Uczucia, przyjaźni, miłości, związku. Warto zdać sobie z tego sprawę decydując się na znajomość od której początkowo oczekuje się tylko dobrej zabawy.

No i jak zechce jedna z osób, to co wtedy? Wujek Samozło przyjdzie i odstrzeli? Ja rozumiem, że redakcja by się nie związała ze szmato i puszczalsko co z redakcją do łóżka poszła na pierwszej randce, ale może to redakcja by zechciała czegoś więcej i co wtedy?

6. Fu*king friend zawsze cierpi

Co zawsze cierpi? Czemu cierpi? Czy chodzi o relację S/M?

Początkowo umawiacie się, że jesteście ze sobą tylko dla miłości fizycznej.

Fu*king (ang. miłość fizyczna)

Teoretycznie żadne z was nie angażuje się w ten układ emocjonalnie. Pomyśl jednak o tym co stanie się, kiedy jedno z was spotka kogoś w kim się zakocha.

Nic. Skoro drugie się nie zaangażowało, to pierwsze powie mu "spotkałam Zbycha, on jest wartościowy i w ogóle, nie taka szmata i puszczalski jak ty. Odchodzę. Baj", a drugie odpowie "tylko nie zapomnij oddać mi wibratora, i tym razem go umyj".

Albo ty zranisz, albo poczujesz się wykorzystana i odrzucona. Dodatkowo, wchodzenie w relacje bez zobowiązań mogą ci wejść w krew i z czasem okaże się, że już nie potrafisz kochać.

Urzekła mnie historia redakcji, naprawdę. Redakcja, wyniszczona fu*kingiem z friendami i stygmą innych przyjaciół odkrywa, że już nie potrafi kochać. Ku ostrzeżeniu innych popełnia ten jakże wartościowy i pełen ważnych informacji artykuł. Być może dla niektórych z Was, Kobiety (tylko kobiety) nie jest za późno! Być może macie jeszcze szansę uratować się przed losem gorszym niż śmierć! Czekajcie, czekajcie i pielęgnujcie cnotę, a spotka Was nagroda. Jaka nagroda? Spytajcie redakcję.
11:17, navaira
Link Komentarze (33) »