Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
RSS
poniedziałek, 29 marca 2010
Flirtujące-zdradzające
Dzisiaj dwa wątki naraz, bo jakoś mi tak pasują do siebie.

Na forum (Brak) Seks(u) W Małżeństwie niejaki samiec-sprawiedliwy informuje nas z przytupem iż:

odmowa seksu przez któregokolwiek z małżonków (partnerów) (wyłączając przypadki chorobowe i inne losowe) jest również zdradą!!! Taką samą zdradą jak seks pozamałżeński

Odmowa współżycia z partnerem jest co najmniej podżeganiem do seksu pozamałżeńskiego i zdradą samą w sobie.

[...] Trzeba rozpowszechniać pogląd, że odmowa współżycia jest zdradą, bo seks stanowi istotę małżeństwa i jest wyrazem bliskości dwóch osób. Jeżlei jedna osoba nie chce (choć może) być blisko - to ZDRADZA!!! [...] Tak jesteśmy skonstruowani że chcemy się kochać!!! Jak chronicznie odmawia się nam tego - szukamy gdzie indziej, Ale czy wtedy zdradzamy? Czy może jesteśmy zdradzani?

Podżeganie do seksu pozamałżeńskiego kojarzy mi się trochę z obwinianiem kobiety za to, że ją zgwałcono, bo przecież mogła nie wychodzić z domu w minispódniczce. Ale bardzo szybko po uderzeniu w stół odzywają się nożyce:

koncepcja jest śmiała i słuszna.
Ja na ten przykład, odmawiam mężowi seksu, czyli go zdradzam wg szanownego Autora i nawet powiem z kim go zdradzam: z Abstynencją seksualną.

LADACZNICA

kretynofil objaśnia nam, czym jest zdrada:

Zdrada i ozieblosc to naprawde to samo - bo jedno i drugie polega na tym samym (ranienie partnera, pozbawianie go poczucia wlasnej wartosci, oszukiwanie) i dziala na tej samej zasadzie. Co za roznica czy pobiore sie z kims kto mnie nie pociaga i bede sobie uzywal na boku w tajemnicy czy po prostu bedzie mnie bolala glowa?

Jak pan kretynofil nie widzi różnicy, to ja nie bardzo umiem ją objaśnić w jeszcze prostszy sposób... może tak:

PTASZEK + WAGINKA * NIEPOŚLUBIONA = ZDRADA
(PTASZEK + WAGINKA * POŚLUBIONA) - WAGINKA * POŚLUBIONA = BRAK ZDRADY
ZDRADA != BRAK ZDRADY
WAGINKA * NIEPOŚLUBIONA != WAGINKA * POŚLUBIONA

Nie wiem jak Ci to wyjasnic zeby dotarlo. Biologicznie rzecz biorac tak jestesmy uksztaltowani ze slowo "zdrada" bedzie mialo inne konotacje dla Ciebie a inne dla mnie.

No nie, jak biologicznie to ja się poddaję.

symmetryisall rozważa pociągające możliwości:

Zdrada i porzucenie to są zjawiska, które się przenikają i rozgraniczenie ich potrafi być trudne. Jeśli np mąż puka koleżanki z pracy, a przy żonie trzyma go tylko wygoda, to ją zdradza, czy de facto rzucił? Jeśli nie traktuje jej już jako "tej jedynej", a tylko jako "tę piorąco/gotującą"? Podobnie żona "niedająca" mężowi, którego traktuje tylko jako źródło dochodu (jedyne bądź dodatkowe).

Powtarzajcie za mną: małżeństwo... kobiety i mężczyzny... jest świętością... uświęconą uświęcającym sakramentem...

- Brak seksu z innymi
czy tez
- Seks tylko z Toba ?

Bo jesli to drugie, to brak seksu jest niewypelnianiem przysiegi. Oczywiscie mozne dyskutowac, jak dlugo, ile razy odmowa itp. Ale to taka sama dyskusja (z logicznego punktu widzenia), jak "po francusku to nie zdrada, w agencji to nie zdrada itp."

"That depends on what your definition of 'is' is!"

urquhart:

To ciekawe ale spróbujcie znaleźć definicję słowa zdrada.
pl.wikipedia.org/wiki/Zdrada
Wg psychologii to świadome nadużycie powierzonego zaufania. Na ślubnym kobiercu jednym z podstawowych oczekiwań i powodem składanie przysięgi miłości i związania się majątkowego jest oczekiwanie wspólnego seksu.

Cholera, ja to jakoś przeoczyłem w tej przysiędze. "I będę z tobą uprawiać seks dwa razy w tygodniu aż do śmierci... we wtorki i soboty."

Czyli jeśli zdradą jest odmowa seksu bez względu na powód, to zapewnianie seksu jest OBOWIĄZKIEM bez względu na okoliczności.

Czyli niedopełnienie tego obowiązku jest de facto niewywiązaniem się z umowy związku.

Czyli niewywiązanie takie uprawnia drugą stronę do zerwania umowy lub naliczenia kar umownych.

@-D Oraz odsetek ustawowych.

Myślę, że to dobra chwila, aby niepostrzeżenie zmienić wątek na ten o flirtowaniu:

przyznaję się, bardzo lubie flirtować. W pracy, na ulicy, sklepie. Dla mnie to niewinna zabawa z pieprzem. Koleżanka mnie dziś oświeciła, ze większość ludzi uważa takie zachowanie za negatywne..."no tobie to tylko jedno w głowie"... Jest aż tak źle?

I odpowiedź:

Jesli flirt jest zabawa, to dlaczego nie seks? Kto mowi o kompletnym braku uczuc? Gdyby tak bylo to sa przeciez agencje towarzyskie. A jednak czesc mezczyzn woli seks z partnerka z ktora rowniez moze porozmawiac i po prostu mile spedzic czas. Ale bez obietnicy zmiany swego życia, slubu, dozgonnej wiernosci itd.

Jeśli zupa jest potrawą, to czemu nie basen? Jedno i drugie to przecież ciecz w naczyniu! (Makaron w zupie pomijamy dla uproszczenia metafory.)

Flirtowanie z obcymi facetami, gdy masz chlopaka albo meza, to juz zupelna porazka.
Gdybym zauwazyl takie zachowanie u mojej kobiety, nie czul bym zadnych oporow przed uprawianiem seksu z innymi kobietami. I jej bym tez powiedzial, ze moze bzykac sie z kim chce.

"Jacyś głupi ci Rzymianie."

W moim poczuciu wiele kobiet nie rozumie tego ze flirt choc dla kobiet (jako ze czeto maja upper hand) jest super zabawa dla mezczyzn flirt ktory z zalozenia do niczego nie prowadzi ("skamlaj sobie a ja sie z ciebie posmieje, moze tak moze nie") jest zabawa niezrozumiala, czy wrecz okrutna. Faceci sa prosci jak konstrukcja cepa - ja sie laska usmiecha, flirtuje znaczy sie jest zainteresowana.

Po przeczytaniu tego wszystkiego przestaję już wiedzieć, co to jest zdrada, czym się różni od bólu głowy i dlaczego nie powinienem z nikim nigdy już flirtować. A bardzo lubię. :( I jako żywo nikt przy tym nie skamle. Może autor tego posta trenował na psach?

Jesli flirtujesz dla zabawy to przygotuj sie na to, ze ktorys mezczyzna podejdzie do sprawy duzo powazniej niz Ty. Pamietaj, ze wiekszosc facetow gubi sie w niuansach flirtu i mowy ciala, a co dopiero w sytuacji gdy kobieta wprowadza ich w blad. Przygotuj sie na klepniecia w pupe, niechciane calusy i bande wyglodnialych samcow wystajacych pod Twoim oknem z kwiatami.

Trochę mam mieszane uczucia czytając te informacje, bo z jednej strony ci faceci to przygłupy jakieś kompletne, wiecznie zagubione w niuansach, z drugiej strony chętnie bym zobaczył bandę wygłodniałych samców (sprawiedliwych?) wystających pod moim oknem z kwiatami. Zawsze mam w domu coś do jedzenia, a kwiaty dostałem w życiu chyba tylko ze dwa razy :( To co mam robić? Filtrować czy nie filtrować? Z pieprzem?
17:55, navaira
Link Komentarze (12) »
środa, 10 marca 2010
Chłop jak... trudno wyczuć jak co
Jak dzwon? Jakoś nie brzmi. Jak superman? Jak BMW? Zaraz zobaczymy...

kwiatek1190 (czy to miesiąc i rok urodzenia? wielcem ciekaw) prezentuje supermana oto tak:

Dzień dobry!

Witamy serdecznie!

Mój partner płaci alimenty w wysokości 220 zł.miesięcznie na jedno 3 letnie dziecko. Dostał teraz wezwanie do sądu o podwyżkę alimentów,zwrot jeszcze jakichś kosztów(chyba poniesionych przez powódkę związku z wyprawką ponad 3000
tys.) oraz zwrot kosztów zastępstwa procesowego 600zł.

Wyprawka za trzy tysiące tysięcy złotych to rzeczywiście lekka przesada. Za tyle to można dziecku kupować nowe łóżeczko codziennie zamiast pieluszek.

Powódka podała powody podwyżki z czego są to wymyślone kłamstwa na które mamy dowody,czyli:

Wymyślone kłamstwa na które mamy dowody? Czy to Jarosław Kaczyński pisze?

Ponieważ mamy jedną pensję,mieszkamy u jego mamy(teściowa mieszka ze swoim drugim mężem), ja nie pracuję,gdyż zajmuję się naszym 2,5 rocznym dzieckiem, nie uzyskuję żadnych dochodów i jak pisałam partner pozbawiony jest praw rodzicielskich

Za moich czasów ciąża trwała powyżej pół roku. Ale teraz młodzież szybciej się rozwija, słyszałem.

4.Jest właścicielem samochodu osobowego BMW.
Odp.Nie jest właścicielem samochodu tylko współwłaścicielem.Samochód jest mojego taty a dostał go ze względu na mnie i po to by dojeżdżał do pracy oraz do wyrobienia sobie zniżek.

Posiadacze BMW dostają zniżki? Na co? Czy ja też mogę dostać zniżki? Posiadam rower...

Powódka mieszka razem z rodzicami,pracuje i zarabia tak jak pisała 1220 zl.+220zł.(teraz chce 500zł.) alimentów +68zł. rodzinnego daje jej miesięcznie 1508zł. na utrzymanie dziecka.

Oraz 0 zł na utrzymanie samej siebie. Sprytne wyliczenie!

Kiedy ona kupowała nową wyprawkę dla dziecka my mieliśmy rzeczy używane po córce brata mojego partnera

...i wraz z tymi rzeczami mieszkaliśmy u mamy partnera zamieszkałej z drugim mężem, będącym złym bratem bliźniakiem Antonio... o przepraszam, Romantica mi się znowu włączyła...

W drugiej wiadomości, wysłanej w odpowiedzi na liczne, jakże niesłuszne obelgi, kwiatek wypisała takie kwiatki:

O czy wy piszecie czy jesteście już do reszty tak bardzo zgorzkniałe bez facetów,wiem że ma obowiązki nie było to planowane dziecko raczej jedna noc,ale facet który namówił kobietę do urodzenia niż do skrobanki zasługuje troszkę na więcej szacunku i z resztą to powie w sądzie

"Tę laskę co się z nią przespałem namówiłem do urodzenia a nie do skrobanki więc zasługuję troszkę na więcej szacunku, Wysoki Sądzie!!!" *bang pięścią w pulpit*

więc nie róbcie z niego potwora bo nim nie jest.Jest wspaniałym ojcem.

"...a poza tym płacę na dziecko całe 220 zł miesięcznie za co można kupić O TYLE więc jestem wspaniałym ojcem!!!"

Do pracy sam nie jeździ bo jeździ ich 5 razem z nim,więc na paliwo składają się wszyscy.

I tak szóstka facetów ściska się w malutkim wypasionym BMWuśku. Łza współczucia mi się zakręciła normalnie, no :(

A jeśli chodzi o pracę to niestety nie mam jak bo kończę szkołę oraz nie mam z kim zostawić dziecka nie mam rodziców ani teściów blisko siebie a 50 km.w tą i z powrotem nie będę dziecka ciągnąć o 05:00 rano,więc pomyślcie logicznie.

No przecież nie chcielibyśmy namawiać dorosłej kobiety coby zostawiała dzieciaka kiedy idzie do szkoły, ani tym bardziej ciągała go ze sobą do owej. Pomyślcie logicznie.

Z takim charakterkiem i podejściem do mężczyzn jakie macie nic dziwnego że jesteście same i na pewno niektóre z Was same zostaną.

O! I nie będziecie miały supermenów w BMW zarabiających 1300 zł na budowie i płodzących dzieci podczas jednonocek! Dobrześ im kwiatku powiedziała!

Też mi szanująca się dziewczyna ladacznica nad ladacznicami od razu z ledwo poznanym facetem w tango pójść a teraz biedna ofiara losu jaka ona to samotna potrafi teraz tylko na facecie żerować i wyłudzić jak najwięcej a wy skoro tak piszecie to na pewno lepsze od niej nie byłyście i nie jesteście.

O! Właśnie! On pewnie się opierał i Biblię w drżącej dłoni ściskał i o pomoc wołał, kiedy ta ladacznica z niego spodnie ściągała. A on biedaczek słabiutki, bo ta praca na budowie z niego wszystkie siły wysysa.

Skoro mój facet tak mało zarabia na rodzinę to co powiecie o niej też nędzne pieniądze ma.

Zwłaszcza jak na ladacznicę.

Nawet ze sobą nie chodzili też mi przyzwoita ja bynajmniej jego znam od 10 lat i wiem jaki jest a na pewno nie taki jak piszecie.

On właściwie jest jak skrzyżowanie... no właśnie czego? Papieża z Supermanem? Ogiera rozpłodowego z klerykiem? Budowlańca z nadmiarem krwi w jednej główce, a brakami w drugiej? Cholercia no nie wiem, zapewne dlatego, że bynajmniej jego nie znam od 10 lat.

Przynajmniej jestem mądrzejsza od Was bo umiałam faceta zatrzymać i dam sobie głowę obciąć że sama nie będę I kto tu jest żałosny samotniary. Zostaniecie starymi pannami z dziećmi bo pies z kulawą nogą Was nie będzie chciał.

Tak jak ta ladacznica! Chociaż ją w zasadzie partner kwiatka chciał, przynajmniej jeden raz.

I tylko jakaś złośliwa zjawa1 (to pewnie skrót od zjawataladacznicajedna1) pisze tak:

Przeciez kazda kobieta, kazda z Nas przyzna, ze taki facet to
chodzacy ideal! Pracowity, cierpiliwy, tloczy sie z 5 facetami w
BMW, zeby dojechac do pracy. A i do tego oszczedny, bo benzyna nie woda i tez kosztuje a tak dziela sobie chlopcy na piecsmile)) i wychodzi taniej. Zawsze to cos, zawsze na jedna flaszke dla brata starczywink)) A co tam dziecko, za 220zl pociagnie jeszcze z 20 latwink

Ach, właściwie to żadne złośliwości tylko święta prawda. Za niesłuszne podejrzenia zjawę1 przepraszam. Alleluja i do przodu!

PS. Za inspirację dziękuję zarin :)
14:53, navaira
Link Komentarze (7) »