Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
RSS
poniedziałek, 21 marca 2011
Kobiety to ZUO
Wszystkie? Chyba tak, wnioskując po doświadczeniach wesmara:

Kilka rad dla mężczyzn by nie wdepnęli w bagno, czyli rozprawa o kobietach bazując na własnych doświadczeniach przez ostatnie kilkanaście lat
Na wstępie napiszę, że nie chodzi tu o wzorce stereotypów charakterów, jakich próżno szukać nawet w skarbcu w Sevres pod Paryżem. Chodzi o doświadczenie i tymże się chcę podzielić.

Kilkanaście lat doświadczeń opartych na badaniach naukowych. To lepiej, niż mój blog! Ja mam raptem 2.5 roku doświadczeń. Słuchamy więc eksperta!

By nie tracić czasu do rzeczy: Kogo na żonę wybierać nie wolno (mimo, ze lgną do Nas tego typu kobiety najczęściej)
Feministki

Nie, no, pan ekspert na starcie się kompromituje, przecież wszyscy wiemy, że feministki to lesbijki.

dla nich facet jest często jak podrzędny mebel, sam zresztą zawsze od takich jestem silniejszy, co je dodatkowo prowokuje by mnie osaczyć i zabrać te piękną energię jaką mi podarowało „Niebo” i która mi i podobnym mężczyznom nadaje barwy życiowe.

Podrzędny, lecz silniejszy osaczony mebel, pomalowany na tęczowo. To mi się kojarzy, nie wiem czemu, z reklamą IKEA.

Córy owe szowinistyczne przenoszą z pokolenia na pokolenie deprecjonujący stosunek do mężczyzn od swoich matek, które „pomiatały” mężem doprowadzając do rozwodu i fundują ten scenariusz przyszłym mężom.

Poza tym mają włosy pod pachami i kastrują koty. Aż dziwne, że jakiś mężczyzna w ogóle zdołał je spłodzić tuż przed tym, jak go też wykastrowały. Ach nie, już wiem! One jak w Seksmisji! Dzieworództwo!

Kluczowe jest sprawdzenie, roli Ojca w rodzinie, a tu jest najczęściej biednie. Zerwana linia męska za młodu zmniejsza szanse na trwałe zdobycie mężczyzny i budowę długofalowej więzi. Przypomnę, że dla kobiet zgubą jest cały nasz polski model rodziny – matriarchat.

(za wikipedią) Matriarchat to hipotetyczny[1] hierarchiczny ustrój społeczny i polityczny, w którym władzę sprawują kobiety. Termin ten został wprowadzony przez Johanna Jakoba Bachofena w 1861 roku w jego dziele Das Mutterrecht. Obecnie wśród antropologów i socjologów panuje konsensus, że matriarchat w formie zaproponowanej w XIX wieku nigdy nie istniał.

Linia kobiecego przekazu, od matki do córki jest na tyle silna, że sieje spustoszenie potem w psychice kobiet. Córka zainfekowana matczyną osobowością, realizuje Jej pomysły na życie, replikuje błędy, a nawet całe wymaluj - scenariusze.

Zamiast, jak prawdziwa kobieca kobieta, spytać się wesmara co robić.

Feministek unikać należy jak zarazy, szybko można je rozpoznać w konsekwencji zaś omijać najszerszym możliwym łukiem, choć nie wiem, jakie piękno by miała wymalowane na twarzy i kołysała się taktownie w rytm ulubionej piosenki.

Feministki nie mają piękna na twarzy, tylko wąsy.

LEKCJA DLA KOBIET: Pytaj się mężczyzny, zanim zreplikujesz scenariusz!

Interesantki – sprawa chyba jasna – chce Waszych pieniędzy. Oczekuje finansowania swego luksusowego życia tylko, dlatego, że matka natura stworzyła ją kobietą i jest próżna.

Matka natura jest próżna?

Płacenie za drinki, obiady, kwiaty, kosmetyki, stroje, podróże… A ona? Ona nigdy nie poczuje czegoś w stylu wyrzutów sumienia. Nawet pozornie fajna i miła dziewczyna może się okazać najzachłanniejsza ze wszystkich. Ciężko czasami rozpoznać tego typu kobietę, triale są niejednokrotnie zapodawane na 6 m-cy i dłużej.

A czasami dopiero przy rozwodzie gdy wesmar przegląda rachunki uświadamia sobie, że 12 lat temu ona nie zapłaciła za herbatę i bilet MZK!!!

My mężczyźni na ogół mamy nieco większe zasoby finansowe i jesteśmy zwyczajnie mniej rozrzutni, choć ta rozrzutność przyciąga no właśnie: kobiety – ssawki.

Ta mniejsza rozrzutność "nas, mężczyzn" przyciąga ssawki? (Wyobrażam sobie taką damę na kształt przywry w akwarium. Ewentualnie glonojada.)

Przy małżeństwie zawsze proponować intercyzę!.

A jak się glonojad nie zgodzi?

LEKCJA DLA KOBIET: Nie zgadzać się na intercyzę!

Romantyczki – całe multum opisów – nie wiem gdzie te kobiety żyją. Wyimaginowały sobie świat fantazji i piszą o spacerach, kinach i teatrach, pocałunkach pod gwieździstym niebem. Ja tam takim dziękuję .

Ja też. Kto normalny chodzi do kina i na spacer? Same psychopatki, co żyją w świecie fantazji. My, normalni ludzie, w tym czasie piszemy na forum.

Kochanka z romantyczki żadna, bo tego rodzaju fantazje nie przekładają się na urozmaicone życie seksualne.

Osobiście mam całkiem interesujące wspomnienia związane z pocałunkami pod gwieździstym niebem. W zimie. W śniegu. 50 metrów od domku, gdzie buzował rozpalony kominek. Ups! Przepraszam za ten romantyczny wtręt.

Już lepiej wybrać „kraśną zdrowaśkę” z grubymi nogami i rumianym licem bo przynajmniej nie będziecie chodzić zirytowani, a takowa tez ma swoje potrzeby i co ciekawe potrafi się postarać, dając z siebie wszystko w miłosnych uniesieniach.

I sądząc po grubych nogach nie lubi spacerów.

LEKCJA DLA KOBIET: Na spacery chodzą wyłącznie psychopaci! Wystrzegajcie się spacerujących mężczyzn.

Wiecznie zranione – przeważnie tez pamiętliwe, oszukane, urażone, ktoś je kiedyś prawdopodobnie zostawił i świadomie lub nieświadomie niby flirtuja i chcą, ale potem się nie angażują. Moim zdaniem nie warto dawać więcej czasu niż miesiąc na ułożenie się.

Zaczynam rozumieć, jakim cudem wesmar zyskał takie multum doświadczeń w czasie jedynych kilkunastu lat. Ma za sobą wiele małżeństw i rozwodów bez intercyzy po miesiącu.

Więcej się takim pomoże, gdy się podeśle dobrego psychologa transpersonalnego (Ci wariaci tak prawdę powiedziawszy nic nie zrobią, ale jest efekt placebo widoczny w terapii zabiegowej).

Psycholog transpersonalny, czy chodzi o Chaza Bono?

LEKCJA DLA KOBIET: Wysłana do psychologa transpersonalnego poproś go o autograf mamusi, być może będzie nią Cher.

Potrzebująca Cię non stop – (trzeba by poczytać moje polemiki na forum z 2008 roku z jedna taka co czekala na sms-a czy tel.) ogólnikowo - niby miód malina - czuła, wrażliwa, troskliwa, dopóki nie zapoda chwiejności, a ta szybko da znać o sobie: zacznie do Was wydzwaniać 10-ki razy dziennie po to by usłyszeć i obwieścić nieistotne pierdoły. Potrzebuje stałych zapewnień, że jest atrakcyjna, kochana

A to faktycznie nieistotne pierdoły.

w przeciwnym razie zacznie Ci wmawiać, że ją zostawisz dla jakiejś lepszej od Niej.

Gdybym miał tak uroczego faceta jak wesmar, też bym się całymi dniami trząsł, że mnie zostawi dla kogoś lepszego.

Często używa słów „jakoś” „kiedyś”, „gdzieś”.

Np. w zdaniu "mam cię gdzieś"?

Ten sposób bycia jest strasznie męczący, trzymać się od takich z daleka.

Gdyby mi ktoś ciągle mówił, że ma mnie gdzieś, mogłoby mnie to rzeczywiście zmęczyć.

Jak już chcecie to działać tak by przyjęły na siebie rolę kochanki, wówczas są liczne bonusy: niezłe w łóżku, zwyczajnie się starają i sprawdzają w początkowej fazie euforii jest sielanka, można tę fazę umiejętnie przedłużyć niewielkim wysiłkiem.

Zwłaszcza, jeśli się lubi seks analny, przy którym manie kogoś gdzieś może być szalenie przyjemne.

LEKCJA DLA KOBIET: Trenować seks analny przy użyciu dildo.

"Fałszywie przebojowe" - tak naprawdę nie lubią mężczyzn. Obecnie to bardzo liczna populacja, w tym ~ 80 % „forumowych loch”. Z pogardą klepią sarkastyczne frazy niczym bot ze swego zbioru pseudo-asertywnych afirmacji.

Ojej, to chyba ja. Nic nie robię, tylko klepię niczym bot ze swego zbioru. :(

Potrafią dogryźć choćby przypadkowo spotkanemu facetowi, niejednokrotnie z nutą pogardy.

No totalnie ja, nic nie robię, jeno dogryzam.

Dla nich fajnych nie ma, szukają całe życie "normalnych",

A nie, to jednak nie ja, ja nie trawię "normalnych".

nie znajdują bo i gdzie?, skoro ich mózg ma wadliwy mechanizm heurystyczny. Wszyscy to: zboczeńcy, świry, idioci, bądź w drugą stronę kluchy i maminsynki. Z tłumaczeniem porażek na pozór nie mają problemu, nie dopuszczają, że u nich cos nie gra.

To zupełnie inne zjawisko, niż facet, który widzi wyłącznie feministki, interesantki, romantyczki, wiecznie zranione, potrzebujące go non-stop... eee...

W internecie (fora, blogi, portale itd..) są silne i niezależne, w życiu zapadają w duchowy letarg. Co ciekawe wiele z tych panienek ma wielki apetyt na faceta, bo jak długo można pościć?

Zaczynam mieć wrażenie, że wesmar trolluje na całkiem niezłym poziomie. Wrażenie byłoby silniejsze, gdyby ten akapit był końcowym, ale jeszcze trochę strasznych kobiet mu zostało.

Trzymanie się z daleka oszczędzi awantur od "Przebojowych Dam". Moje zalecenie - unikać. Sam je znakomicie rozpoznaję i dziękuję takim.

Odnoszę wrażenie, że wesmar wszystkie złe kobiety rozpoznaje i dziękuje takim, ale jak długo można pościć?

LEKCJA DLA KOBIET: Nie czytać mojego bloga, a zwłaszcza publicznie.

Zrozpaczona - w zasadzie mamy tu liczny zbiór kobiet, stan nie jest groźny gdy minie, gorzej jak przerodzi się w depresję. Wówczas desperatka ma jeden cel - złapać męża natychmiast.

Jeśli w depresję, to nie desperatka, tylko depresantka.

Cel desperatki jest już jeden - wyjść za mąż jak najszybciej, bez względu Kim jesteś, co porabiasz, czasu na poznanie nie znajdzie bo mózg takiej damy jest zaprogramowany na obrany cel. Tu każdy facet który ma 1,1 (jeden przecinek jeden) nogi jest dla takiej "obiektem" kojarzonym z ołtarzem.

"What was Patrick born?"
"A tripod."

LEKCJA DLA KOBIET: Przed ślubem wymacaj rozmiar przecinka.

Kokietka – UWAGA!!! od razu by zaoszczedzić sobie złudzeń - lepiej trzymać się z daleka, kobieta pewna swego sexapilu

Tak, większość facetów się tego boi.

uwodzi, delektuje się widokiem mężczyzn.

Zamiast spluwać z obrzydzeniem.

Podnieca ją widok śliniącego się faceta, nie angażuje się. Lubuje się w rozbijaniu małżeństw, okropny typ, dodatkowo nie najlepsza w łóżku, drobne nawet niedociągnięcia perfekcyjnie maskuje.

Jak można maskować bycie nie najlepszą w łóżku?

Taka specyficzna "femme fatale". Przez te kilka(naście) lat świetności - pełna wdzięku, siły i uroku, z biegiem lat panicznie się retuszuje, na słowo starość dostaje drgawek. Ma zakodowane w głowie, że tylko to co jest młode i piękne ma prawo bytu na ziemi.

LEKCJA DLA KOBIET: Mężczyźni nie zgadzają się, że tylko młode i piękne mają prawo bytu na ziemi.

Kobiety kontrolujące – prze..bane, babski kanar w związku - kilka byłych w tym była żona, schematy różne cel ten sam napędzany psychozą. Niewiasty owe do tego się posuwają, że już nie tylko czytają pocztę czy sms-y, ale i potrafią odpisać!

O Jezu! Ja znam takie, co nawet przeglądarkę same obsługują!!!

Popadają w histerię, bez przerwy węszą, szukając śladów zdrady. Nie są w stanie bezgranicznie zaufać, a na fałszywym podłożu o przyjazne relacje trudno. Korelują z wiecznie zranioną...

LEKCJA DLA KOBIET: Unikać wysyłania maili i sms-ów, albo zostaniemy posądzone o psychozę.

To tyle, napisałem to dla mężczyzn, by ułatwić poruszanie się w życiu przy zachowaniu zdroworozsądkowych reguł z dystansem do siebie samego. Ogólnie nie piszę na forum

Ja zaś zinterpretowałem to dla kobiet, by ułatwić poruszanie się w życiu przy zachowaniu zdroworozsądkowych reguł i uniknięcie posądzenia o psychozę i psychopatię. Będzie trudno. Mam cichą nadzieję, że wesmar nie jest psychiatrą lub psychologiem, bo jeśli tak, to chyba należy do tych, co na każdego, tzn. każdą paragraf znajdą.
11:31, navaira
Link Komentarze (30) »
wtorek, 15 marca 2011
Dziś przypadkowo z nieznajomym
Voca Ilnicka z portalu seksualnośćkobiet.pl (który, jak sama nazwa wskazuje, znajduje się pod adresem www.seksualnosc-kobiet.pl) pisze specyjalnie dla gazeta.pl o przypadkowej seksualności kobiet z nieznajomym. Cóż mogłoby być piękniejszego w szary wiosenny poranek? (Z wyjątkiem oczywiście jakiegoś nieznajomego.)

Miałam odpowiedzieć na pytanie, czy warto uprawiać seks z nieznajomym. Wyliczyć korzyści i oszacować ryzyko. Nie wyjść na pruderyjną. Być bezstronną, obiektywną, prawie... naukową.

Dlaczego tylko prawie? Prawie robi wielką różnicę.

Niestety, gdy powołam się na badania dotyczące ochoty kobiet na szybki seks z nieznajomym, szybko okaże się, że kobiet przystających na takie propozycje jest... 0 proc.

Ale właśnie się pani skompromitowała w swojej prawienaukowości, bo posiadanie ochoty nie jest tym samym, co przystanie na propozycję.

Gdy z ręką na sercu wypiszę sobie korzyści i możliwe straty, okaże się, że... korzyści właściwie nie ma. Gdy zapytam znajomych - rożnego wieku, płci i orientacji psychoseksualnych - jakie są korzyści seksu z nieznajomym, po chwili rozmowy okazuje się, że... właściwie to trudno powiedzieć.

Oj, bo pani ma pruderyjnych znajomych. Ja na koniec chętnie przybliżę korzyści z seksu z nieznajomym.

Pamiętacie baśń o śpiącej królewnie? Królewicz przyjeżdża po nią po stu latach, przedziera się przez otaczające zamek zarośla zdziczałych róż, budzi ją pocałunkiem, a potem żyją długo i szczęśliwie. Czy właśnie nie tego podświadomie oczekujemy, gdy myślimy o seksie z nieznajomym?

No szczerze mówiąc to nie, bo ja rzadko sypiam przez sto lat, a zarośla zdziczałych róż widuję wyłącznie na obrazkach… poza tym, długo i szczęśliwie to może sobie żyli, ale co to ma z seksem wspólnego?

Że będzie umiał nas przebudzić, czyli dać nam to, czego jeszcze nie zaznałyśmy? Że będzie umiejętny, uważny, namiętny i gorący? Że będzie myślał o naszym przebudzeniu, a nie o zaspokojeniu własnych potrzeb? Że osiągniemy z nim jakąś jedność? Że... może nas pokocha?

Dżizas, ale pani Voca ma wymagania, że stąd do ho ho i jeszcze trochę. Seks z nieznajomymi na ogół wyróżnia się tym, że każdy z obecnych myśli wyłącznie o własnym zaspokojeniu, jedność dotyczy co najwyżej ustaleń typu "czy masz dziś ochotę na oral, czy coś więcej", a przed pokochaniem to ja jednak potrzebuję trochę konwersacji, np. przedstawienia się sobie nawzajem. Taki jestem dziwny. Osoba, która by się we mnie zakochała po jednorazowym seksie, prawdopodobnie wzbudziłaby we mnie podejrzenie posiadania problemów psychicznych.

Jeśli tego oczekujesz po chłopaku poznanym w nocnym klubie, z którym udajesz się do toalety lub jego mieszkania, to lepiej sobie odpuść.

Jeśli udajesz się do toalety celem zakochania, to naprawdę, na twoim miejscu udałbym się raczej do psychologa.

Szansa na to, że on okaże się księciem z bajki jest naprawdę mała. To, że okaże się gwałcicielem, sadystą lub mordercą również nie jest tak bardzo prawdopodobne. Najprawdopodobniej będzie zupełnie przeciętnym, trochę podpitym, trochę niecierpliwym i trochę niezgrabnym nudziarzem.

Teraz jestem cały podniecony. Jak pani Voca pisze o seksualności, to tylko zawilgnąć, naprawdę.

Z nieznajomym możesz mieć naprawdę dobry seks. Prawdziwe przeżycie metafizyczne, orgazmiczną burzę. Pytanie tylko: czy to jest niemożliwe z kimś, kogo znasz? Z kimś - o kim przynajmniej masz pojęcie, że nie zrobi ci niczego, czego sobie nie życzysz?

Nie każdy ma takich znajomych jak pani Voca, poza tym, dla niektórych brak bezpieczeństwa i poczucie, że nieznajomy może im zrobić coś, czego sobie nie życzą jest akurat dokładnie tym, co ich kręci.

Moim zdaniem nieco łatwiej porozumieć się z osobą, która ma pewne pojęcie o twojej cielesności, i której nie trzeba wszystkiego uczyć od podstaw. Z drugiej strony - największe pożądanie odczuwamy zazwyczaj w stosunku do nowej, nieznanej osoby.

Zabawne uczucie, w zasadzie się z madame Vocą zgadzam, ale się nie zgadzam. Może dlatego, że mi się nie każda nowa osoba podoba tylko dlatego, że jeszcze jej nie znam.

Podnieca nas to, co nowe, niecodzienne, niezwykłe, szalone i dzikie.

Nagle zrozumiałem, skąd się bierze popularność określenia "szalona szesnastolatka".

Niektóre kobiety mówiły mi, że tylko w seksie z nieznajomym gotowe są zrobić to, na co mają ochotę - bez udawania, bez zahamowań. Ale wiele kobiet nie ma żadnych zahamowań w seksie ze znajomymi czy stałymi partnerami. Czy więc każda musi się uciekać do seksu z nieznajomym?

Niektóre, wiele i każda to nie są synonimy, pani "prawie-naukowa" Voco.

Jeszcze nie tak dawno kobiety uważane były za niezdolne do pełni doznań seksualnych, chęci przeżywania erotyzmu w pełnym jego wymiarze. Zawsze były czymś ograniczone: a to ówczesną moralnością, a to brakiem antykoncepcji. Od czasów pigułki i rewolucji seksualnej nic już nas nie ogranicza.

Proszę pozwolić, że przedstawię: oto pani Voca, nowa na naszej planecie, oto polskie prawodawstwo, w którym aborcja jest zabroniona, a aptekarze domagają się klauzuli sumienia, coby mogli nie sprzedawać gorszących prezerwatyw.

Sęk w tym, że wiele kobiet pada ofiarą myślenia, że jeśli mają jakieś ograniczenia w seksie, to znaczy, że są staromodne.

A ja myślałem, że skoro się nie zakochuję po seksie w toalecie, to jestem staromodny. (Z drugiej strony, nigdy mi się nie przydarzył seks w toalecie. Być może to rzeczywiście metafizyczne przeżycie.)

To "szaleństwo" i "romantyzm" wydaje mi się pułapką zastawioną na naiwnych. Jeśli nieznajomy, jeśli tylko seks, to nie dopisujmy do tego od razu gorących uczuć, porywów serca, bo o ile taki seks może być udany, to oczekiwanie, że zmieni się w miłość stulecia jest chyba zbyt wiele.

Z innych odkryć naukowych, regularne oddychanie zapobiega nagłej śmierci przez uduszenie.

Pewnie sto lat temu najważniejszym pytaniem byłoby: czy tak w ogóle można? Dziś podstawowym pytaniem, które może zadać sobie kobieta jest: po co? Po co chcę to zrobić? Dla przyjemności? Z ciekawości? Chcę coś sobie udowodnić? A może jestem pijana i nie chce mi się opierać? Tęsknię za seksem, miłością, adrenaliną?

W piśmie Charaktery jest artykuł pt. "237 powodów, dla których kobieta uprawia seks". Jeszcze zostały 232. Pani Voco, czekamy.

Powodów dla przypadkowego seksu może być wiele.

Określenie "przypadkowy seks" wzbudza we mnie wiele radości. Ot, szedłem sobie ulicą, słuchając Azariego & III i jedząc rogalika, GDY NAGLE!!!! -- odkryłem, że przypadkiem potkłem się, zdjonem spodnie i bieliznę i wylądowałem genitaljami memi w genitaliach przechodzącej obok damy, która akurat tyż się potkła i rozłożyła. Czy państwu też się to zdarza? Bo mi średnio raz w tygodniu.

Jeśli już się na taki seks decydujemy, to dobrze zrobić to z dobrego powodu i tylko dla siebie. Jeśli pojawią się wątpliwości - to raczej odpuścić. Wiem, wiem, że lepiej żałować, że coś się zrobiło, niż żałować, że się tego nie zrobiło, ale czy to samo stosuje się i w tym przypadku? Nie wiem...

To prawie naukowo pani Voca napisała. Że wie, ale nie wie.

Fantazja zawsze jest piękna, podniecająca. Seks i jego konsekwencje - bywają czasem bardzo problematyczne.

Ale to wyłącznie, jeśli roztrząsamy przypadkowy seks za wierszówkę dla gazety, pani Voco. Tak poza tym, to jeśli się zabezpieczymy, to rzadko bywają problematyczne.

A ja obiecałem podać korzyści z seksu z nieznajomym. No więc (nie zaczyna się zdania od no więc) oto one: 1. po zakończeniu można zwyczajnie sobie pójść; 2. nie trzeba czekać, czy zadzwoni (bo i tak nie ma naszego numeru); 3. nie trzeba się martwić, czy polubimy jego rodzinę, znajomych, bulteriera, gust filmowy; 4. nie trzeba przesadnie się przejmować, dopytywać i zapamiętywać jego wymagań łóżkowych, ani żadnych innych (bo co nas to tak naprawdę obchodzi) i przede wszystkim 5. nie grozi nam zakochanie, chyba, że jesteśmy panią Vocą. Bo ona to i w toalecie nawet.
10:00, navaira
Link Komentarze (29) »
wtorek, 01 marca 2011
Chyba nadszedł już ten moment...
...kiedy mogę zaprosić na nowego bloga:


Inna formuła, bo ta jakby mi się nieco wyczerpała. Ale heteroblogaska nie zamykam, może nawet dzisiaj wykopię z forum jakiś ciekawy rodzynek w stylu "mój mąż siada na desce podczas siusiania, czy on jest kobietą?".
10:22, navaira
Link Komentarze (3) »