Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
RSS
środa, 22 kwietnia 2009
Zapraszam gościnnie
...do szacownej Sporothrix, która odkrywa przed nami tajemnice bezwiednie tworzących atmosfery dusz kobiecych oraz kojarzących się z górami mężczyzn!
09:55, navaira
Link Komentarze (1) »
środa, 08 kwietnia 2009
Heteroseksualizm w oczach naukowca
Szanowni Państwo, czaszki z głów -- odkryłem kogoś, kto do ważnej dziedziny naukowej, jaką są badania nad heteroseksualizmem, przyłożył się jeszcze bardziej niż ja. Oddajmy głos ekspertowi.

1) Jako mężczyzna muszę przyznać, że niewielu facetów wie/rozumie co to znaczy "prawdziwy mężczyzna". Niestety, ojcowie nie uczą synów "jak stać się mężczyzną", bo sami tego nie wiedzą, nie rozumieją.

I w ten sposób skoro ojcowie nie wiedzą i synowie też, większość heteroseksualistów porusza się we mgle metroseksualizmu, obijając się o Davida Beckhama meble. Nie traćcie jednak nadziei!

2) Proces dobierania się w pary składa się z kilku etapów:
(w dużym uproszczeniu)

13 cm to nie jest dużo.

a) prezentacja atrakcyjności na poziomie instynktów
-kobieta: atrakcyjna fizycznie; gotowa podnosić pozycję swojego mężczyzny w grupie i poszerzać jego "terytorium" w szczególności przez udostępnienie własnych zasobów, wspiera go w trudnych decyzjach, wierzy że mu się uda, w sytuacjach społecznych prezentuje jednomyślność ze swoim mężczyzną; zadaje mu czasem zadania typu "smok do pokonania" w których facet może się wykazać swoim męstwem
-mężczyzna: pewny siebie; posiada swoje "terytorium", poszerza je, broni go, w szczególności broni swojej kobiety, która jest częścią jego terytorium; posiada zdolności przywódcze; podejmuje decyzje i ponosi ich konsekwencje; ma jakiś swój sekretny obszar do którego nie wpuszcza nawet swojej ukochanej; realizuje to co zapowiedział że zrobi

Tu wstawiłem duży kawałek, bo wydaje mi się to nadzwyczaj ważnym odkryciem. Otóż wszystkie kobiety są piękne, udostępniają własne zasoby (ładniej tak powiedzieć, niż "rozkładają uda", doceńmy niezwykłą poetykę Autora), skoro już mowa o udach, to wierzą, że mu się uda, tudzież zadają mu zadania typu "smok do pokonania". Wszyscy mężczyźni są pewni siebie, a kobiety stanowią część ich terytorium. (Posadzka? Ściana? Chmurka na horyzoncie? Drzewo do obsikania? Poszukam później, czy autor precyzuje.) Mężczyzna ma swój sekretny obszar, gdzie realizuje to, co zapowiedział, że zrobi. (Na przykład śmietnik, gdzie realizuje obietnicę wyrzucenia śmieci.) Brzydkie kobiety i mężczyźni niepewni siebie dogorywają na śmietnisku samotności, wyrzucając sobie w ostatnich drgawkach -- "a mogłam zrobić operację plastyczną", tudzież "a mogłem mieć swój sekretny obszar, gdzie bym realizował to, co zapowiedziałem, że zrobię".

- można wyróżnić 4 główne typy osobowości:
"wojownik" - logiczny, pewny siebie, nastawiony na akcję, walkę
"urzędnik" - logiczny, wykształcony, niezbyt odważny w działaniu
"czarodziej" - pewny siebie, lubi robić "show", rozwinięta intuicja
"poeta" - uczuciowy, dużo romantyzmu, niezbyt odważny w działaniu
typy dotyczą obydwu płci

A jeśli ktoś jest nielogiczny, ale pewny siebie, nie lubi robić show, lecz posiada rozwiniętą intuicję? Na przykład Medium Zofia z Poznania, która przy kawce stawia przyjaciółkom tarota i zapewnia je, że to się sprawdzi, jednocześnie słuchając Radia Maryja i wierząc w Boga Jedynego i Ojca Tadeusza?

Najlepiej zaprzyjaźnia się wojownik z poetą oraz urzędnik z czarodziejem. W takich parach partnerzy uzupełniają się, są dla siebie nawzajem intrygujący i interesujący.

A zapomniał pan tu wspomnieć, że skoro mężczyzna jest pewien siebie i poszerza swoje terytorium, to właściwie można powiedzieć, że zaprzyjaźnia się wojownik z poetką, tudzież urzędniczka z czarodziejem.

c) partnerstwo na poziomie intelektu

A skąd kobieta weźmie intelekt?!

- zgodne systemy wartości, wyznawane zasady i przekonania, zbieżne cele życiowe

Aaa, pan miał na myśli zgodne katolickie systemy wartości, sorki.

Jeśli jesteś "wojowniczką", poszukaj odpowiedniego "poety" i nie martw się że nie jest tak odważny jak policjanci ścigający przestępców czy strażacy. Ma on inne zalety i będziecie szczęśliwi.

Ma on inne zalety, na przykład napisze wiersz opiewający Twoje, kobieto-wojowniczko, walki ze smokiem. Wiersz zatytułuje "Odważny Sir Robin".

3)W niektórych komentarzach faceci zarzucają kobietom, że mają takie czy takie "wymagania" i "fochy", ale kiedy trzeba, prawdziwy mężczyzna umie przywołać swoją kobietę do porządku "jednym spojrzeniem", a kobieta jest w duszy wdzięczna mu za to że zareagował jak mężczyzna :)

Jako, że kobietą jestem tylko honorową, tu nie mam pewności, co rzec. Parę kobiet, które znam, by takiemu mężczyźnie sprzedały ostrego kopa w klejnoty rodzinne, ale w duszy pewnie byłyby wdzięczne za możliwość wyżycia się na palancie...
09:05, navaira
Link Komentarze (13) »
niedziela, 05 kwietnia 2009
Kto sadzi buraki....

"Od ponad miesiaca mam romans z kolezanka z biura. Oboje jestesmy w zwiazkach. Miało być na zimno, ale niestety skrewilem i zaczelo mi na niej na powaznie zalezec. Tymczasem po kilku tygodniach moja piekna, fascynujaca mnie kochanka zaczela limitowac nasze rozmowy i spotkania. na dodatek jawnie flirtuje z innymi kolesiami w firmy: praktycznie na moich oczach. mowi, ze chce skonczyc nasz romans, a na pytania o tych innnych lovelasów uganiajacych sie za nia tylko glupio sie usmiecha. (..) delikatnie mowiac denerwuje mnie to, bo czuje sie jak ostatni frajer. Zastanawiam sie nad zakonczeniem tego romansu "z hukiem". Chce spotkac sie z jej mezem (ktory jest ponoc przeswiadczony o jej swiętości) i powiedziec mu ze w jakims sensie jedziemy na tym samym wózku - jedna kobieta robi frajerow z nas obu. Koles niech zrobi z ta wiedza co chce- nie zalezy mi wcale na tym zeby ja rzucil aby zrobic miejsce dla mnie. Wystarczy ze ukroci jej zabawe.
Prosze darujcie sobie komentarze dot samego faktu rozpoczecia tego romansu, zdrady itd. Moje pytanie to czy bede mega burakiem jesli wytne jej numer mowiac o tym jej mezowi? Czy bede swinia wobec niego? Na jego miejscu chcielibyscie wiedziec? Cos musze zrobic, bo jak widze ją z innymi krew mnie zalewa..."

Drodzy słuchacze! 

Mamy tu do czynienia z przypadkiem klasycznym. Nasz pacjent, nazwijmy go dla uproszczenia Burakiem, prezentuje sposób myślenia typowy dla wielu heteroseksualnych mężczyzn. Otóż uważają oni, że jeśli mężczyzna zalicza kobiety na prawo i lewo, to jest to wyrazem jego męskości. Typ ten nazywa wtedy siebie og(ie)rem. Jeśli dodatkowo udaje mu się te kobiety rzucać bez jakiegokolwiek wyjaśnienia i powodu oraz, jeśli zerwanie następuje w sposób szczery - mailem, lub przez smsa - to jest to dla niego najpełniejsze udowodnienie męskości. /Męskość bowiem jest czymś, z czym cała masa heteroseksualnych mężczyzn ma wielki problem. Boją się oni utracić swą męskosć np poprzez kontakt z homoseksualistami. Dlatego muszą ją na każdym kroku udowadniać; ją - MĘSKOŚĆ - ów tajemniczy byt; tak zwiewny, delikatny, czuły i podatny na wszelkie ingerencje, że niczego nie spodziewający się heteryk może go w każdym momencie bezpowrotnie stracić./
Jeśli natomiast okaże się, że kobieta, z która ww. typ się zadaje, postępuje w identyczny sposób, to ta kobieta jest kurwą, dziwką, sprzedajną suką, itp. itd. etc. Taki Burak, przepraszam, typ nie jest w stanie pojąć - jest to spowodowane ilością spermy i testosteronu zalewającą jego kurzy mózg - że kobieta ma prawo sama dysponować swą seksualnością i ciałem; że ma prawo sama wybierać, z kim realizuje swe potrzeby, w jaki sposób, gdzie i kiedy; ma też prawo po prostu zachować się jak Burak, czyli zostawić takiego gagatka z opuszczonymi gatkami i penisem w ręku (który bardzo szybko też się opuści). 

Reasumując, nasz pacjent jest burakiem, ale oprócz tego jest zapatrzonym w siebie samcem, któremu wydawało się, że może traktować koleżankę z pracy niczym ciało służące zaspokajaniu jego potrzeb. Tymczasem sam został potraktowany jak penis z podstawką.
Słodkie. Życzmy sobie, żeby więcej kobiet było zdolnych do podobnego traktowania tego typu buraków.

Do Pacjenta (=Buraka): Idź i powiedz jej mężowi. Mam nadzieję, że Ci mordę skuje. Potem zaś, z tą obitą tępą mordą idź do swej żony i powiedz jej, że Twoja zmieniona twarz to wynik żmudnego udowadniania swej męskości.

 

P.S. Pomijam we wpisie kwestię zdrady, będącej zresztą udziałem obu stron.

22:25, kallipygos
Link Komentarze (4) »
piątek, 03 kwietnia 2009
Like a virgin
Czepiają się czytelnicy, że zawsze kiedy jest coś o heteroseksualizmie jest też o Kościele, ale co poradzić. Piszę wszak o Polakach, z których 97% to katolicy (z czego 60% wierzy w Boga), a te pozostałe 3% to błąd statystyczny i w zasadzie nas nie interesuje.

Dzisiaj, moi drodzy, dla odmiany dowiemy się wielu ciekawych rzeczy o dziewictwie. Dziewictwo kobiece jest przez heteroseksualistów uważane za wielki dar, który kobieta winna zachować do dnia, kiedy poślubi swego wymarzonego Małżonka. Dziewictwo męskie jest sprawą wstydliwą i powinno zostać utracone jak najprędzej. Dogmat milczy o tym, jak konkretnie te dwie postawy powinny zostać pogodzone. Być może pewnym rozwiązaniem byłoby zezwolenie mężczyznom heteroseksualnym na zawieranie małżeństw w wieku lat 13.

Ale ja tu gadu gadu, a źródło czeka:

Alicja ma 39 lat, na jednym z kobiecych forów internetowych napisała: „Jestem dziewicą, a nie dziwadłem. Nie mam powodu do wstydu. [...] Czy tak trudno zrozumieć, że czasami nie trafia się na swoją drugą połówkę?”. [...] Na studiach miała chłopaka, ale rozstali się, bo jak twierdzi Alicja, poza sympatią nic między mini nie było, a to za mało, żeby zbudować związek. Potem już nigdy nie była z żadnym mężczyzną, a seks to dla niej zbyt ważna sprawa, żeby zrobić to przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Czasami jest to aż taka ważna sprawa, że zgoła przez całe życie się nie przydarza. To trochę tak jak z osobami, które kupują drogie meble, opakowują je w plastik i zabraniają ich używać, bo się zniszczą.

Radosław Jerzy Utnik, seksuolog z Kliniki „Nasze Zdrowie” w Warszawie, zauważa, że kultura masowa wykreowała model zachowania, gdzie seks przedmałżeński z wieloma partnerami jest normą, tak jak wchodzenie w przelotne związki.

Oj, od razu kultura. Oj, od razu wykreowała. Oj, od razu model. Oj, od razu przedmałżeński. Oj, od razu z wieloma. Oj, od razu normą.

Karolina nie zamierzała z decyzją o pierwszym razie czekać do ślubu, chciała jedynie lepiej poznać swojego chłopaka. Pamiętała, co jej matka często powtarzała: "Jak dziewczyna sama się nie szanuje, to żaden facet nie będzie jej szanować. Takie, co to zaraz pchają się do łóżka, kończą na bruku z brzuchami”. Tak jak jej starsza koleżanka z klatki obok, która pod koniec liceum zaszła w ciążę. Całe miasteczko wytykało ją palcami. Karolina nie chciała być taką pierwszą lepszą, chciała, żeby jej chłopak ją szanował. On też nie naciskał. Później okazało się, że jednocześnie ma romans z mężatką.

Bo pani Karolino widzi pani, mężczyźni tacy są. Jak nie naciskają, to znaczy, że mają romans z mężatką. A ta mężatka potem kończy na bruku z brzuchami.

Kiedy mogłoby się wydawać, że dziewictwo jest już nikomu niepotrzebnym przeżytkiem, zrodziła się moda na wstrzemięźliwość seksualną. Gwiazdy show biznesu publicznie zapewniały: „seks tak, ale dopiero z mężem”. Kilka lat temu prekursorką czystości przedmałżeńskiej była Britney Spears.

Przynajmniej na forum publicznym, bo prywatnie podobno czekała aż do czternastki.

Zachowanie dziewictwa do ślubu deklarowała Sasha Strunin, Jola Rutowicz i Gosia Andrzejewicz, które publicznie zwierzały się, że dla niech utrata dziewictwa jest bardzo poważną sprawą i zamierzają z tym poczekać do ślubu.

No nie wiem, czy jakby mnie Jola Rutowicz namawiała do dziewictwa, to bym się skusił. Jeszcze by się ktoś dowiedział, że mam jakąś wspólną cechę z Jolą Rutowicz.

O ile gwiazdy mogły składać takie deklaracje dla podsycenia zainteresowania sobą mediów, to najczęściej jednak przyczyną wstrzemięźliwości seksualnej są poglądy religijne.

Sam widzisz, drogi czytelniku, curz poczonć.

Powstają stowarzyszenia, które wspierają dziewczyny w zachowaniu „czystości” - w Stanach Zjednoczonych "Srebrna Obrączka", w Polsce „Ruch Czystych Serc". Patronką ruchu jest błogosławiona Karolina Kózkówna, która zginęła broniąc swojej cnoty.

O stowarzyszeniach wspierających chłopców w zachowaniu czystości artykuł nie wspomina, ale przypomina mi się, kiedy Bud Bundy pracował w telefonie zaufania dla dziewic.

Kasia i Janek swój pierwszy raz mieli w noc poślubną. Dla obojga wiara w Boga jest sprawą fundamentalną. Poznali się na spotkaniu bractwa przy jednym z kościołów w Krakowie. Pobrali się 1,5 roku później. Oboje wiedzieli, że chcą z seksem poczekać do ślubu. Myślą, że gdyby zrobili inaczej, całe życie musieliby nieść na sobie grzech seksu przedmałźenskiego.

Zaprawdę, ciężkie jest życie heteroseksualisty. Z drugiej strony, życie osoby, której głównym problemem jest ewentualny grzech seksu przedmałżeńskiego wydaje mi się być niezwykle proste i usłane różami. Hmmm.

Jestem żoną mężczyzny, któremu ufam bezgranicznie. Po prostu wiem, że on mnie nie zdradzi, bo jest facetem z zasadami, który umie powiedzieć „nie”.

Ale może tylko tobie, Kasiu?

Wyszliśmy z tej próby wzmocnieni. I przede wszystkim możemy z podniesionym czołem wejść do kościoła - przekonuje Kasia.

A, no to jak przede wszystkim, to co innego. Ciekawe, czy Kasia wywiesiła zakrwawione prześcieradło po nocy poślubnej. Bo może ktoś z parafian nie wie? I wtedy by Kasia wchodziła do kościoła, a taki parafianin-drań sobie myślał "o, to ta lafirynda co być może nie czekała do ślubu".

Czy warto czekać z seksem do ślubu? Radosław Utnik twierdzi, że z medycznego punktu widzenia ślub nie ma większego znaczenia.

Z innych ważnych odkryć medycznych, warto jest rytmicznie oddychać, co pozwala uniknąć nagłego uduszenia.

Tak naprawdę, dziewictwo Alicji mało mnie interesuje, traktowanie własnego dziewictwa jako "próby" bawi (zabawa chastity należy do niegroźnych perwersji, sam nie próbowałem, ale rozumiem, że niektórych to może kręcić), kultura masowa miała na moją własną inicjację (o zgrozo -- przed ślubem) wpływ nader nikły, natomiast zachwyca mnie, że link do artykułu zawiera słowa "styl życia".
12:02, navaira
Link Komentarze (4) »