Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
RSS
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Dziś: Porady dla heteroseksualistów...
...którzy na nie zasługują.

fioretta999:

Umowilam sie z dwoma facetami poprzez portal randkowy. Przyszlam elegancko ubrana, z lekkim makijazem, z obydwoma facetami rozmowa byla bardzo sympatyczna, z jednym nawet do polnocy, az do zamkniecia knajpy. Obydwaj wydawali sie zainteresowani, ale zaden z nich sie po spotkaniu do mnie nie odezwal.Co bylo nie tak ?

Na drugi raz umówić się z nimi oddzielnie, a nie naraz -- albo chociaż uprzedzić, że chodzi o trójkąt.

bezmyslna:

3 tygodnie temu byliśmy na imprezie integracyjnej. Pod wpływem alkoholu, w trakcie jednej z rozmów w szerszym gronie wypłynął temat seksu a ściślej biorąc wielkości penisów. W pewnym momencie palnęłam, że “F ma dużo mniejszego niż mój były mąż ale daje mi 10 razy tyle przyjemności”. Dziewczyny się uśmiechnęły ale wśród kolegów zaczęły się kretyńskie docinki w stronę mojego faceta. F się strasznie zdenerwował. Próbowałam go przepraszać i tłumaczyć, że dla mnie jest najlepszy ale on jak tylko zaczynam rozmowę na ten temat wychodził.

Może on nie wychodził, tylko po prostu wypadał, skoro za krótki? Generalnie rzecz biorąc, gdybym robił listę 10 sposobów na jak najszybsze zerwanie, powiedzenie publicznie "mój facet ma małego" byłoby w top 3. Pozostałe wpisy w top 3 zawierałyby przedstawienie naszemu facetowi naszego nowego faceta (w miarę możliwości wyższego i lepiej zbudowanego) oraz regularne robienie awantur i scen zazdrości połączonych z ciskaniem naczyniami o podłogę, płaczem i wrzaskiem "skoro się nie przyznajesz, to znaczy, że coś jest na rzeczy". Co do problemu bezmyślnej, sorry Winnetou, penis jest penis. Za późno na łzy nad rozlanym, hm, mlekiem.

ciasteczkowy_diabelek:

Mam do Was pytanie dot. zachowania mojego chłopaka. Jesteśmy razem krótko, ok. miesiąca, jest bardzo fajnie, ale jest rzecz, która mnie martwi.

Zawsze, jeśli gdzieś wychodzimy, ja płacę za siebie. Nie przeszkadza mi to, bo nie lubię, kiedy ktoś za mnie płaci, ale jeśli zaprasza mnie na obiad, to uważam, że powinien za mnie zapłacić, albo przynajmniej zaproponować,że to zrobi. Niestety, taka propozycja nigdy nie padła. Poza tym, na 2 randkę przyniósł mi kwiaty, wczoraj niestety stwierdził, że bardzo się wykosztował, bo wydał na nie...aż 25zł! Byłam w takim szoku, że w sumie nic na to nie odpowiedziałam. Kiedy u mnie ostatnio nocował, przyszedł z lodami, jak podkreślił, dla siebie. Owszem, zapytał czy chcę, ale kiedy poczęstowałam się, więcej już mnie nie zapytał czy chcę. Poza tym, wszystko sprowadza do kasy, jakie to wszystko drogie, w weekend do kina nie, bo drogo.

[...] Czy mogę w jakiś sposób z nim o tym porozmawiać? Chcę mu o wszystkim powiedzieć, jeśli się obrazi, tzn., że to nie ten. Ale z drugiej strony, zależy mi, więc nie chcę go tracić.

...

Bitch please. To jest typ faceta, który po ślubie będzie kupować wino Łzy Sołtysa i przelewać do butelki po Carlo Rossi.

W drugą stronę -- krystolina:

Niedawno w mojej firmie zorganizowane było szkolenie w pięknej nadmorskiej miejsowości. Wieczorem organizowana była impreza i razem z koleżankami z pracy szykowałyśmy się na nią. Wyciągnęłam swoje kosmetyki- tusz max factor, podkład loreal, szminka z rimmela i...zostałam wyśmiana i skrytykowana przez koleżanki! Stwierdziły, że nie tknęły by takiego "badziewia", że powinnam zainwestować w droższe kosmetyki, bo to świadczy o klasie człowieka i ża osobom na naszym stanowisku zwyczajnie nie wypada sięgać po kosmetyki z drogerii. One same używają tylko Lancomów, YSL, Diorów.

"Z butów sterczy słoma, literaturę zna z opracowań lektur, buraczana dama. Kto rodzi się prostakiem, prostakiem przemija, choćby słoma w butach ze złota była."

Na koniec zima.zla.1 zapytuje:

po czym poznac, ze mezczyznie na mnie zalezy? tzn jezeli jeszcze z nim nie jestem, jak sie zachowuje?

To jest trudne pytanie i już, już miałem napisać elaborat, gdy odkryłem odpowiedź triismegistosa:

Salvador Dali kiedy poznał swoją przyszłą żonę pociął na strzępy swoją ulubioną koszulę, ogolił pachy i pomalował je na niebiesko, wysmarował się mieszanką rybiego auszpiku i koziego gówna i założył naszyjnik z pereł. Kieruj sie tymi wskazówkami.

Alleluja i do przodu!
17:23, navaira
Link Komentarze (14) »
czwartek, 07 kwietnia 2011
Ulice Pełne Maszyn
Najpierw myślałem, że to będzie nowy singiel Kultu: "Ulice pełne maszyn co sprzedają kondomy/nagrzeszy pani Mania, nagrzeszy też pan Romek/Zdemoralizowane są dzieci ze Szczecina/I ciąża im niestraszna, gdy pieszczą się w kominach", ale okazało się, że to nowy radny PiS.

Najpierw, żeby dać kontekst, konterfekt radnego Piotra Jani. Pani Haniu, pani daje konterfekt:


Dziękujemy za konterfekt, pani Haniu. Pan Jania ma lat 49, interesuje się polityką morską, literaturą fantastyczno-naukową oraz uprawą egzotycznych odmian pomidorów. W obliczu tego drugiego rozumiem, że ulice pełne maszyn napawają go przerażeniem.

11 automatów z prezerwatywami stojących na ulicach Szczecina przestało działać. Bo radny z PiS twierdzi, że dzieci "nie powinny zaczynać edukacji seksualnej na ulicach pełnych takich maszyn".

Ja w ogóle uważam, że edukację seksualną to się powinno zaczynać gdzie indziej, niż na ulicy, ale ja nie jestem prawicowym heteroseksualistą o poglądach konserwatywno-fantastycznych i się nie znam.

Pierwszy automat, w którym można kupić tampony, chusteczki, środki przeciwbólowe i prezerwatywy, pojawił się w Szczecinie rok temu. - Osoby starsze, małżeństwa z dziećmi, a nawet młodzież pisali do mnie, że miasto nie powinno być zaśmiecane w ten sposób. 

Oj, bo opakowania się nie powinno wyrzucać obok automatu, tylko do śmietnika. Osoby starsze powinny chwilę pomyśleć, zanim zaśmiecą.

Chodzi także o wychowanie dzieci. One nie powinny zaczynać swojej edukacji seksualnej na ulicach pełnych takich maszyn - twierdzi radny Piotr Jania (PiS).

Dzieci powinny zdecydowanie zaczynać edukację seksualną na ulicach wyzbytych jakichkolwiek maszyn, ewentualnie z wyjątkiem maszyn do szycia. Tak?

Interpelował w urzędzie miasta, żądając usunięcia automatów. - Mogą być w pewnych momentach potrzebne ludziom, ale powinny stać w nocnych klubach, restauracjach i szaletach - twierdzi.

Tak tak, to są dokładnie te miejsca, gdzie heteroseksualiści o poglądach prawicowych najczęściej uprawiają seks.

Poza tym chodzi o estetykę.

Ja też uważam, że różowe byłyby ładniejsze.

Ale interpelacja radnego Jani zrobiła wrażenie na urzędnikach. - Wystąpiliśmy do inspekcji handlowej i rzecznika praw dziecka o wskazanie, czy publiczna dystrybucja prezerwatyw w automatach ustawionych w pasach drogowych nie narusza prawa - mówi Kwiecień-Zwierzyńska.

Prawa do przechodzenia ulicą wolną od publicznej dystrybucji prezerwatyw?

Protestów nie rozumie Adrian Czech, właściciel automatów: - Przecież takie maszyny funkcjonują we Francji i Włoszech. Tam nikt nie robi problemu. Dlaczego miałyby demoralizować dzieci? Prezerwatywy sprzedaje się wszędzie: na stacjach benzynowych, w sklepach spożywczych. Ja tylko robię to w innej formie.

No i od razu widać. 1. Czech, znaczy nie-Polak, znaczy piąta kolumna wysłana przez Herra Von Thuske celem eksterminacji działaczy prawicowych za pomocą podstępnej dystrybucji prezerwatyw! 2. Przemyca do mowy publicznej złowrogie słowa "robię to w innej formie" -- promocja homoseksualizmu!

Czech jednak unieruchomił chwilowo automaty. - Zaczekam, aż ZDiTM ustali, czy moja działalność nie narusza prawa - tłumaczy.

Podstępny Czech udaje, że boi się prawicowych działaczy i Jasnej Panienki, lecz my wiemy, że on tylko tak podstępnie unieruchomił, żeby dołożyć do automatów lubrykanty i może nawet, o zgrozo, wibratory. Tak tak owieczki moje i baranki. Dziękujmy działaczowi Jani, który sokolim okiem wypatrzy wszelkie perwersje i ochoczo ich zakaże!

(PS. Nie wracam z Amsterdamu.)
09:04, navaira
Link Komentarze (17) »