Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
RSS
wtorek, 17 kwietnia 2012
Emo księdza Gowina
Czasami sobie myślę, że formuła bloga kompletnie się wyczerpała. Ileż w końcu można się natrząsać z facetów, pytających na forum, czy heteroseksualista powinien golić się pod pachami, tudzież kobiet przerażonych faktem, iż ich mąż siusia na siedząco. Dlatego też notki pojawiają się rzadko -- w zasadzie wtedy, gdy ktoś naprawdę mnie zachwyci rozmiarem swojego heteroseksualizmu. Chodzi, rzecz jasna, o bardzo mały rozmiar, bo osoby naprawdę pewne swojej orientacji nie muszą nadrabiać poszukiwaniem promocji homoseksualizmu w każdej reklamie, w której nie występuje mamusia, tatuś i dwoje dzieci płci odmiennej, mamusia nie zmywa naczyń, tatuś nie gra w piłkę, dziewczynka nie bawi się lalką, a chłopiec nie strzela z karabinu...

...tak więc, rzecz jasna, musiałem zwrócić uwagę na najnowszy wyskok księdza... a fuj! posła Gowina.
Podpisanie i ratyfikacja konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, otwiera w Polsce furtkę środowiskom feministycznym i związkom partnerskim rozumianym, jako związki homoseksualne.
Tak zaczyna się wywiad z księdzem Gowinem, a jeśli myślicie, że w tym miejscu pojechał po bandzie, zaczekajcie na kolejne zdania!
Co gorsze, podpisanie konwencji RE zobowiązywałoby Polskę do promowania postaw homoseksualnych i aktywnego zwalczania poglądu, że małżeństwo, to jest związek kobiety i mężczyzny, a przecież taki pogląd jest wpisany w polską konstytucję - powiedział w pierwszej części rozmowy z Onetem Jarosław Gowin.
Naprawdę, tyle się słyszy o nielegalności dopalaczy w Polsce, a tu ksiądz Gowin wykrywa w konwencji dotyczącej zwalczania przemocy wobec kobiet promowanie postaw homoseksualnych. Zdawałoby się, że skoro konwencja dotyczy kobiet, to postawy powinny być lesbijskie, a to wielu posłów (np. Znany Z Lewicowości Leszek Miller) bardzo lubi, ale Gowin akurat nie lubi i co mu pan Miller zrobi. 

No, ale dowiedzmy się, w jaki sposób lesbijki zapobiegają przemocy domowej.
Dlaczego sprzeciwia się pan podpisaniu konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej?
- Stanowisko Ministerstwa Sprawiedliwości będzie jednoznacznie przeciwne podpisaniu i ratyfikacji konwencji Rady Europy. To konwencja służąca zwalczaniu tradycyjnego modelu rodziny i promowaniu związków homoseksualnych. No tak, to już wiemy, a teraz poznajmy szczegóły.
Konwencja Rady Europy jest sprzeczna z polską Konstytucją. Art. 18 Konstytucji RP mówi: „Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.” Z kolei art. 12 , pkt. 4 konwencji RE orzeka: „Strony stosują konieczne środki, aby promować zmiany w społecznych i kulturowych wzorcach zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji i wszelkich innych praktyk opartych na pojęciu niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn.” Konwencja Rady Europy wyraźnie zobowiązuje więc do promowania wzorców kwestionujących małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny i do wychowywania dzieci w przekonaniu, że związki homoseksualne są równorzędne ze związkami heteroseksualnymi.
Patrzę na to i nie rozumiem, co czytam. Patrzę znowu i nadal nie rozumiem. W którym miejscu te dwa artykuły są sprzeczne? W którym miejscu we wzmiankowanym fragmencie konwencji RE pada słowo "małżeństwo", "homoseksualizm", "lesbijka" lub "parada równości"? 

Oczywiście, zachowuję się obłudnie, bo tak naprawdę doskonale wiem, o co chodzi księdzu Gowinu. Tradycyjne rozumienie małżeństwa opiera się dokładnie na pojęciu niższości kobiet i stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn. Kobieta ma siedzieć w kuchni, rodzić dzieci, sprzątać i prać, podczas gdy mężczyzna ma brylować w świecie, zarabiać pieniądze i polować na mamuty. Zaskakuje mnie głównie to, że Gowin tak otwarcie przyznaje, że polska tradycja oparta jest na uznaniu niższości kobiet za naturalną. Nie rozumiem natomiast, skąd pomysł, że wyrównanie praw i promowanie równej roli kobiety spowoduje legalizację związków osób homoseksualnych. Mężczyźni, wystraszeni nagłym wzrostem rangi kobiet płci odmiennej, nagle staną się homoseksualistami i pobiegną do USC domagać się związków? To chyba tylko ksiądz Gowin jest aż tak niepewny swojej orientacji...
A pan jako polityk o przekonaniach konserwatywnych nie może zgodzić się na promocję związków homoseksualnych i feminizmu w Polsce? 
- Jako minister sprawiedliwości stoję na straży Konstytucji RP. A jako człowiek kierujący się zdrowym rozsądkiem nie dam się przekonać, że jeśli zacznie pan pełnić określone role społeczne, to stanie się pan kobietą...
Tego nie umiem skomentować, bo nie wiem, ile trzeba zjeść grzybków halucynogennych, żeby poznać kręte drogi, którymi pobiegł chyżo umysł Gowina. Czy chodzi o to, że człowiek gotujący obiad staje się kobietą? Mąż niebijący żony staje się kobietą? Kobieta wyzbyta niższości staje się kobietą? Nie, no, nie rozumiem :(
Podpisanie i ratyfikacja konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, otwiera w Polsce furtkę środowiskom feministycznym i związkom partnerskim rozumianym jako związki homoseksualne. Co gorsze, podpisanie konwencji RE zobowiązywałoby Polskę do promowania postaw homoseksualnych i aktywnego zwalczania poglądu, że małżeństwo, to jest związek kobiety i mężczyzny, a przecież taki pogląd jest wpisany w polską konstytucję.
ALE W KTÓRYM MIEJSCU OJCZE -- bo jeśli chodzi o ten artykuł 12, punkt czwarty, to może ja jakiś ślepy jestem, ale za cholerę nic tam w ogóle nie widzę o małżeństwie jako związku kogokolwiek. Ten wyraz się tam nie pojawia. 

Pominąłbym "promowanie postaw homoseksualnych", bo blog traktuje o heteroseksualistach, ale wzrusza mnie rozmiar obaw księdza Gowina przed nagłą zmianą własnej orientacji. Co to jest postawa homoseksualna? Czy jeśli stanę z rąsią na biodrze, to prezentuję postawę homoseksualną? A może mam się kusząco wypiąć? Jak to się promuje, i to jeszcze w sposób wpływający na orientację posłów Gowinów? I gdzie na miłość Bogini ta konwencja o tym wspomina?
A pan, ze swoimi prawicowymi poglądami, na to się nie godzi? - Nie z poglądami prawicowymi, tylko zdroworozsądkowymi.
Oczywiście, wszystko, co konserwatywne, jest zdroworozsądkowe, dlatego nadal mamy niewolnictwo, kobietom nie wolno głosować, małżeństwa osób różnej rasy są zakazane, a w Sejmie wisi krzyż... ups...
Jako poseł będę głosował przeciwko konwencji. Nie chcę, żeby w Polska była przymuszana do promocji homoseksualizmu.
ALE JAKIEJ ZNOWU PROMOCJI NA MIŁOŚĆ DWÓCH KUSZĄCYCH FEMME BOGIŃ. Jakaś mania straszna. "Czy lubi pan mleko? Sprzeciwiam się promocji homoseksualizmu! Jaka jest pana ulubiona pora roku? Sprzeciwiam się promocji homoseksualizmu! Czy często ogląda pan musicale i słucha Celine Dion? Sprzeciwiam się promocji homoseksualizmu!"
Prof. Piotr Winczorek, autor komentarza do konstytucji, o pańskim oporze przed podpisaniem konwencji powiedział „Gazecie Wyborczej”: Pan minister Gowin jako konserwatysta być może ceni sobie tradycyjną rolę kobiety jako matki i gospodyni domowej, ale nie znajduję żadnych podstaw do twierdzenia, że taki model promuje polska konstytucja. (…) Nierówność płci bywa uwarunkowana kulturowo czy religijnie, ale polska konstytucja odnosi się do tych uwarunkowań, gwarantując równość.
- Pan prof. Winczorek powołuje się na słowa, których nigdy nie wypowiedziałem.
Pan profesor Winczorek prawdopodobnie tak samo jak ja usiłuje dociec, co ksiądz Gowin ma na myśli wygadując androny o tym, że równy status kobiet zlikwiduje małżeństwa osób różnej płci...
Czy wg pana, kobieta powinna zajmować się domem i wychowywać dzieci, kiedy mężczyzna pracuje i robi karierę zawodową? 
- Kobiety mają dokładnie takie samo prawo do kariery zawodowej jak mężczyźni.
Zwracam uwagę, że to nie jest odpowiedź na zadane pytanie. Jest to hipokryzja tego samego rozmiaru, co stwierdzenie, że osoby homoseksualne mają takie same prawa, jak heteroseksualne, bo przecież też mogą wziąć ślub z osobą odmiennej płci.

Posłankę PiS Krystynę Pawłowicz pozwolę sobie krótko załatwić odmownie.
Przeciwko feministkom wystąpiła posłanka Prawa i Sprawiedliwości Krystyna Pawłowicz, która broniła ministra Gowina i atakowała dokument Rady Europy. Mówiła, że "definicja płci w tej konwencji jest absurdem sprzecznym ze stanem naturalny", oraz zaatakowała stosowane w konwencji pojęcia stereotypowych i niestereotypowych ról płciowych.
A won do kuchni babo, co w mediach siedzisz, dzieci płaczą, mąż nienakarmiony, pranie niezrobione.

Kolejna baba, co nietradycyjnie zamiast mężowi gotować, to w mediumach siedzi i wygaduje choć jej się od tego mózg przegrzewa, to rzecznik Loose (specjalnie nie piszę rzeczniczka, żeby się biedactwo nie obraziło):
"Zastrzeżeniem związanym z tym aktem prawa międzynarodowego jest definicja społeczna płci i związane z nią obowiązki promocji postaw społecznych. W tym zakresie konwencja wykracza poza konstytucyjny system uwarunkowań aksjologicznych" - tak na nasze pytanie o przyczynę zastrzeżeń ministra odpowiedziała jego rzeczniczka Patrycja Loose.

Poproszona o sprecyzowanie, na czym ta aksjologiczna niespójność polega, odpowiedziała, że definicja płci zawarta w konwencji "nie jest spójna" z konstytucyjną zasadą ochrony godności człowieka oraz z art. 18 konstytucji mówiącym, że "małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką RP".
Powiedziałbym, że wszystko jasne, gdyby nie to, że nic tu nie jest jasne. "Konstytucyjny system uwarunkowań aksjologicznych" kojarzy mi się z tym oto komiksem o Dilbercie:


No, więc w konstytucji najwyraźniej siedzi coś, co się nazywa systemem uwarunkowań aksjologicznych. Cokolwiek to może być, jest to sprzeczne ze stwierdzeniem, że powinno się unikać praktyk opartych na pojęciu niższości kobiet. Uznanie równości kobiet jest sprzeczne z zasadą ochrony godności człowieka. O małżeństwie już mówiliśmy -- uznanie równości żony Anny spowoduje u posła Gowina gwałtowne przejście na homoseksualizm oraz wprowadzenie w Polsce związków partnerskich, a pierwszym, który w związek wstąpi, będzie sam Jarosław. A mówi nam o tym kobieta, która wylazła z kuchni, bo ma za długi łańcuch, że posłużę się tym jakże uroczym porównaniem Korwinka.

Hmm. Zastanowiło mnie. Gowin nazywa się Jarosław. Czy wszystkie Jarosławy w Polsce są na silnych psychotropach?
21:08, navaira
Link Komentarze (10) »