Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
RSS
czwartek, 28 maja 2009
Poligamus hippopotamus
Rozrywki Materiału do badań nad heteroseksualizmem dostarcza nie tylko forum Gazety, lecz również wywiady ze sławnymi antropologami, którzy naukowo uzasadniają różne pierdoły teorie, np. tę, że wszyscy mężczyźni chcą uprawiać seks z mnóstwem kobiet, a ci, którzy nie chcą, po prostu się pomylili albo w ogóle nie istnieją i powinni się nad sobą zastanowić:

Zwolennicy wojny plemników twierdzą, że ewolucja wyprofilowała członek tak, by działał jak tłok wysysający wraz ze śluzem zalegające w drogach rodnych kobiety plemniki rywala. Zgodnie z tą hipotezą samce gatunków monogamicznych nie muszą obawiać się konkurencji rywali, więc mają małe narządy kopulacyjne. Poligamiści – duże.

Po pierwsze, a fuj. Po drugie, wynika z tego, że biali mężczyźni są mniej poligamiczni, niż czarnoskórzy, a Azjaci są najmniej poligamiczni. Nie będę się chwalił, jak poligamiczny jestem, ale żaden z moich 184 partnerów nigdy się nie skarżył.

Nie trzeba jednak zaglądać ludziom do majtek, by stwierdzić, że z naszą oficjalną monogamią coś jest nie w porządku. Jeśli bylibyśmy gatunkiem monogamicznym, to również dzietność obu płci powinna być taka sama: [...] znani są też mężczyźni, którzy mieli kilkadziesiąt lub nawet kilkaset dzieci, a takich kobiet nie ma.

Jak wiadomo, mężczyzna po zapłodnieniu kobiety musi odczekać 9 miesięcy przed kolejnym wytryskiem.

Związek między statusem męża a wiernością jego partnerki jest silny. Kobiety, które mają bardzo zamożnych partnerów, mogą stanowić przykład małżeńskiej wierności. Z kolei, według niektórych badań, aż do 30 proc. partnerek mężczyzn o niskim statusie miewa skoki w bok.

Ciekawe, czy zielonejabluszko ma męża o niskim statusie?

We Francji 12-15 proc. mężczyzn wychowuje cudze dziecko, nie wiedząc o tym. Badania w Wielkiej Brytanii dały podobne rezultaty, choć są tam miasta, gdzie wskaźnik był nawet wyższy.

Myśli Pan, że Polska odbiega od Francji i Wielkiej Brytanii?

Przypuszczam, że wskaźnik pewności ojcostwa przekracza u nas jednak 95 proc.

Ciekawe czy to z uwagi na wybitną cnotliwość Polaków, czy z uwagi na ich niewielkie, ten tego, narządy kopulacyjne?

Kobiety podczas owulacji są też najbardziej atrakcyjne dla samców.

Owulacja u ludzi nie jest ukryta?

Oczywiście nie jest tak widoczna jak na przykład u szympansa, ale nie jest całkowicie ukryta. Sygnały są jednak bardzo subtelne: skóra kobiety staje się wtedy jędrniejsza, usta bardziej czerwone, a jej zapach intensywniejszy i postrzegany jako bardziej seksowny.

Wnioskuję, iż subtelne sygnały oznaczają jedną z dwóch rzeczy: owulację lub przecenę szminek i kremów w Sephorze.

Badania pokazują, że już po roku stałego związku częstotliwość stosunków płciowych spada o ok. 50 proc. Seksualna atrakcyjność kobiety szybko maleje w oczach jej stałego partnera. To też wskazuje, że samiec Homo sapiens nie jest predestynowany do monogamii.

No, ciekaw jestem, czy pan dr hab. jest żonaty, a jeśli tak, to czy jego atrakcyjność aby przypadkiem nie maleje w oczach małżonki. A może żoną pana dr hab. jest zielonejabluszko?

Uważa się, że dzięki społecznie narzuconej monogamii łatwiej utrzymać ład społeczny. Reguła nakazująca jednemu mężczyźnie współżyć z jedną kobietą, proponuje demokratyczny dostęp do seksu. Zmniejsza się liczba mężczyzn nie posiadających partnerki, samce nie muszą silnie rywalizować o samice, maleje liczba konfliktów między nimi.

A ja myślałem, że to dlatego, że uświęcony sakrament przed obliczem Pana Boga powoduje, że heteroseksualiści wchodzą w święte związki małżeńskie i są sobie naturalnie wierni w odróżnieniu od puszczalskich homoseksualistów.

Dziś socjologowie francuscy opisują nowe zjawisko – ukrytą bigamię. Wielu zamożnych mężczyzn ma dwie rodziny: jedną z żoną, drugą z kochanką. Przyznają się tylko do pierwszej, a ukrywają tę drugą. Konieczność ukrywania nieformalnej rodziny przed tą prawnie usankcjonowaną, naraża ich na duży stres.

Współczuję najserdeczniej.

A są to przecież ludzie bardzo wartościowi w sensie społecznym.

Z doświadczenia wnioskuję, że na ogół są to konserwatywni prawicowcy, polemizowałbym z ich wielką wartością w sensie społecznym.

Jeśli wiele kobiet zostałoby drugimi żonami bogatych, zabrakłoby ich dla biednych. Zwłaszcza w silnie rozwarstwionych społeczeństwach. Bogaty biznesmen mógłby sobie pozwolić na kilka żon. Bezrobotny natomiast miałby małe szanse na zdobycie choć jednej. W społeczeństwach dopuszczających poligamię większości mężczyzn faktycznie nie stać na kilka żon. A kobiety wolą być trzecią małżonką bogacza niż jedyną biedaka.

Straszne te kobiety :( Na pocieszenie dodam, że ich atrakcyjność dla bogacza szybko maleje, jak to już pan dr hab. ustalił.

Pomimo że wiele biologicznych cech wskazuje na umiarkowaną poligamię Homo sapiens, na całym świecie ogromna większość ludzi żyje z jednym partnerem.

Jak wyczytałem w Glamour, około 2020 większość Brytyjczyków będzie singlami. Poza tym, w Polsce ogromna większość ludzi żyje z teściową, dziećmi, wnukami i prababcią, bo mieszkania drogie.

Chociaż ludzką tendencję do monogamii tłumaczy się z biologicznego punktu widzenia koniecznością dużych inwestycji obojga rodziców w bardzo kosztowne i przez wiele lat bezradne potomstwo, to "miłosne i rozrodcze strategie" naszego gatunku ciągle jednak są w jakimś stopniu ewolucyjną zagadką.

Zauważyłem. :)
16:53, navaira
Link Komentarze (9) »
Heteroseksualiści z przychówkiem
Forum gazeta.pl jak zawsze dostarcza nam, niestrudzonym badaczom heteroseksualizmu, żeru i materiałów. Oto dramat, z jakim zmaga się plockier1972:

Moja rodzina jest pełna mąż, żona i dwoje dzieci. Oboje pracujemy
jedno dziecko chodzi do szkoły a my płacimy podatki. Miasto jednak
promuje konkubinaty w których niepracująca kobieta, wciąż narzeka na
brak czasu na kosmetyczkę i solarium, więc miasto wychodzi im na
przeciw i zapewnia pierwszeństwo w przyjęciu do przedszkola. Gdzie
jest polityka prorodzinna ? Czy rodzina to coś nienormalnego? Ta
cała poprawność polityczna i tolerancja nas zgubi..

Jako syn samotnej matki, która chyba nigdy w życiu nie była w solarium, za to sprzedała własną obrączkę ślubną (kiedy to małżonek wykonał numer z wyjściem po zapałki), żebyśmy mieli co jeść, od razu poczułem, że łączy mnie z plockier1972 niezłomna więź.

Wielu heteroseksualistów rychle przychyliło się do opinii plockier:

Cała ta nasza hipokryzja z samotnymi matkami to jedna wielka bzdura i oszustwo dla społeczeństwa. W imie czego reszta społeczeństwa ma ponosić konsekwencje wyborów jakiejś paniusi która ma wole "wolnego związku" lub wstręt do małżeństwa. Prosze bardzo - chcesz byc wolna- ponoś tego konsekwencje i nie domagaj sie przywilejów. Życie to sztuka wyborów, tylko nie rozumiem w imie czego społeczeństwo ma ponosic za to odpowiedzialność.
Bo facet był zły- nie moja wina komu pchałaś się do wyra.
Bo preferujesz wolne zwiazki- twój wybór - nie wiem dlaczego ma ci sie coś z tego powodu należec??!!

W pełni zgadzam sie z autorką wątku samotni rodzice często sami sa
winni że są samotni czy dziecko z pełnej rodziny jest dzieckiem
GORSZYM cz ma być ukarane za to że jest z pełnej rodziny ?. Dzieci z
rodzin gdzie jest tylko 1 rodzic mają pierszeństwo przy zapisach do
żłobka do przedszkola taki rodzic rozlicza się z podatku razem z
dzieckiem. Nie widzę różnicy w możliwościach zapewnienia opieki
dziecku z rodziny pełnej gdy obydwoje rodzice pracują i w rodzinie
gdzie jest tylko 1 pracujący rodzic.

Kiedy się wreszcie skończy w tym państwie tyranizowanie przez
rozwódki,alimenciary i konkubentki?

Cieszę się, widząc, że heteroseksualiści potrafią prowadzić tak głębokie dyskusje pełne kultury i poszanowania drugiej osoby:

napisalam o ludziach zarabiajacych mniej niz 1500zl i ktorzy musza
za to zyc i zyja uczciwie, a nie jak jakies naciagaczki,ktore praca
sie nie skalaly, jedyne co potrafia to zajsc w ciaze,bo sa takie
glupie,ze sie zabezpieczyc nie potrafia, no albo zachodza w ciaze by
dostawac zasilki, zeby nie musiec pracowac, ja zarabiam dobrze wiec
nie wysylaj mnie do Anglii, dzieci nie posiadam,bo ich nie lubie,
wiec ani nie jestem samotna matka ani matka ktora ma meza,tylko
widze jak te idiotki kombinuja,zeby wyrwac kase, wiec daruj sobie
chamskie komentarze.

Zawsze jestem zachwycony, gdy czytam, że życie poczęte jest darem od Boga i należy mu się szacunek i miłość bezwarunkowo (oprócz inwitrów zesłanych przez Szatana i Łunię), ale życia narodzonego już to nie dotyczy.
11:30, navaira
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 25 maja 2009
Mój mąż mnie już nie pociąga!
A w zasadzie nie mnie, jeno zielonegojabluszka on nie pociąga:

Jestem mężatką od parunastu lat..Mam problem bo mój mąz nie pociąga
mnie seksualnie.Nie chodzi o to,ze jest zaniedbany czy mało
przystojny.Nie,wręcz przeciwnie zwraca uwage wielu kobiet w kazdym
wieku.Problem w tym ,ze nigdy nie czulam przy nim ekscytacjii
seksualnej ale kocham go bardzo mocno. [...] Moj maz moglby byc rownoczesnie moim synem...Mam na mysli uczucie milosci jakie do niego zywie.Jestem atrakcyjna i zwracam uwage , nie raz zdradzalam...Dostawalam to czego nie mam przy mezu.

Znam parę osób, które kocham bardzo mocno i nie czuję przy nich ekscytacji seksualnej. Nazywam je przyjaciółmi. zielonejabluszko jednakowoż kilkanaście lat temu wzięła ze swoim ślub i teraz go zdradza. Przyznacie, że to interesujący problem filozoficzny.

Oczywiście znalazło się wiele osób skłonnych doradzić:

Mam podobny do Was problem. Moja zona nie pociaga mnie seksualnie. Dobrze jest nam razem. Na pewno kocham ja - to wiem. Ale nie czerpie przyjemnosci z seksu. Mamy cudowne dzieci, a ona jest taka szczesliwa. Mimo wszystko postanowilem, ze ja zdradze. Co Wy na to?

A nie, przepraszam, to nie porada, to szczere wyznanie czułego małżonka, który -- tak zgaduję na podstawie statystyk -- w kościele przysięgał dozgonną wierność takdopomurzmibuk. Może tu?

zgadzam się w 100% z przedmówcą! całe to gadanie o wielkiej miłości
ale bez seksu bo mnie nie pociąga. Pierdu pierdu - jest to mega
nieuczciwe, robienie w konia, najgorszego rodzaju oszukiwanie kogoś
kto trwa przy Twoim boku, zapewnia Ci spokój, bezpieczeństwo, to
żadne kochanie a czysty egoizm, skoncentrowanie wyłacznie na sobie
bo jest mi tak wygodnie. [...] aż mnie skręca jak czytam takie pierdoły
umacniam się wtedy w przekonaniu że to że nas faceci zdradzają to w
99% nasza wyłaczna wina i życzę Ci by Ciebie też mąż zaczął
porządnie a regularnie zdradzać. Wtedy docenisz i może zrozumiesz
jakaś głupia

Nie, przepraszam, tu są życzenia, żeby mąż zaczął ją porządnie a regularnie zdradzać.

Tu mamy poradę:

przeciez nie chodzi o to, zeby tkwily w zwiazku, ktory nie jest
dla nich satysfakcjonujacy, ale badzmy szczerzy: latwiej jest puscic sie z
kochankiem, latwiej jest lezec jak kloda i wyplakiwac sie na forum; to co jest naprawde trudne, to obnazyc swoj "miekki brzuszek" i powiedziec facetowi to co naprawde je podnieca, opowiedziec o swoich naintymniejszych fantazjach czy wreszcie przelamac rutyne (i nie chodzi mi o figury czy gadzety!), tylko naprawde zainicjowac "romantyczno-erotyczny" wieczor...

Porada ignoruje fakt, że nie podnieca przede wszystkim ten konkretny facet i nie rutyna jest problemem. Smutne trochę to życie heteroseksualistów:

Chyba większość kobiet jest w podobnej sytuacji. Nasi partnerzy niby
są ok i nie chciałybyśmy od nich odejść, ale nie czujemy już tego co
na początku związku. Po prostu rutyna, monotonność, itp. Czy zdrada
coś zaradzi? Poczujesz się suuuuper, a co do sumienia-każdy ma
swoje:)

Dir gad. A ja sądziłem, że heteroseksualiści co do jednego żyją w wiernych, monogamicznych związkach małżeńskich uświęconych sakramentem pod czułym okiem Jana Pawła II i łączy ich dozgonna miłość i seks celem poczęcia.

Ekza, mówisz tak jakby w związku liczyła się tylko namiętność. Niektóre kobiety najpierw się zakochują, a później sprawdzają jaki Ich wybranek jest w łóżku. A jeszcze inne tak bardzo kochają, że nie przeszkadza im fakt, iż nie czują pociągu do swojego mężczyzny. Myślą, że to się zmieni i po prostu nie przywiązują do tego wagi. Niestety za późno zdają sobie sprawę z tego, że to mimo wszystko jest jednak ważne w związku (choć nie najważniejsze!!!) i dopiero po czasie zaczynają się tym martwić.

Szczerze mówiąc, zgadzam się, że seks nie jest najważniejszą rzeczą w związku, ale bez seksu mamy przyjaźń, a nie związek. Ale jak to pogodzić z czekaniem aż do ślubu i obrączkami dziewictwa?

Mój mąż też mnie
nie pociąga.To co musze przeżywać idąc z nim do łóżka to koszmar.Po
prostu uprawiam z nim ten bez nadziejny sex bo tak trzeba.Zero
przyjemnosci,podniecenia.W ogóle mało tego sexu w tym moim życiu
jest.Zawsze jakos uda mi się wykręcić.Tak zdradziłam i to nie
raz.Nie ma poruwnania....Było tak pieknie że brak słów.Prawdziwa
rozkosz,pożądanie,spełnienie.

Dżizas, naprawdę, zaczynam się cieszyć, że nie jestem heteroseksualistą. Życie tej zapomnianej mniejszości seksualnej nie jest do pozazdroszczenia! Całe szczęście, że chociaż zdradzać mogą. I że nie ma "poruwnania".

Hanulka32:

Maz kupil nowe ubrania, zmienil fryzure, stara mi sie zaimponowac, (bo prawie przez to wszystko od niego odeszlam chcialam miec swobode i moc sie spotkac z kochankiem kiedy chce i w koncu poznac kogos z kim bedzie mi dobrze rowniez w lozku) ale to nie pomaga i ciagle mysle o zdradzie. Zdradzilam ponownie i tez bylo lepiej niz z mezem. Niestety mam duzy temperament wiec pewnie znowu do tego dojdzie.
W tej chwili znowu jestem wierna, ale strasznie duzo mnie to kosztuje.
Udany seks jest jednak bardzo waznym elementem zwiazku! Niestety.

No niestety! Patrz pani jak to się porobiło w tym 21 wieku.

Byc madrym czlowiekiem - kosztuje duzo
Sprowadzic cale zycie tylko do seksu - bezcenne w swej glupocie.

Jak Ci tylko jedno w glowie to nigdy go nie kochalas, zostaw i nie marnuj mu zycia!!!

To samo podejście (chociaż pewnie nieświadomie) prezentuje autor tego posta:

Boże chroń mnie od takich kobiet. Stawiając się w sytuacji tego mężczyzny zdecydowanie, bez względu na sytuację chciałbym usłyszeć, że ona ode mnie odchodzi - zanim mnie zdradzi. Mniej by mnie to bolało.

Życie heteroseksualisty zaprawdę jest trudne i opiera się wyłącznie o seks, jeśli ten pan wolałby, żeby żona go zostawiła, niż przespała się z kimś innym. Ach te obsesje.

Moje własne zdanie prezentuje post poniżej (nie mojego autorstwa):

ach te kobiety, wychowywane od dziecka, że seks jest czymś złym.
dające sobie wpajać, że bez seksu można żyć, że to coś złego, a w najlepszym razie, nawet jak chcą, to debilni frajerzy z czasów nastoletnich im ten seks wystarczająco obrzydzą!

i potem pojawia się taka Dama i pisze taki obrzydliwy post, co się nie wiem czy śmiać, czy płakać. jak w ogóle można ożenić się z kimś, kto nie pociągał seksualnie?

jest fajny, ale niepociągający? idealny na przyjaciela. i na tym trza było
pozostać. no ale, pewnie poszłaś drogą wielu kobiet, co to ich przyjaciel
zakochuje się i nie wiedzą co zrobić, a że go cenią, a nawet kochają (bez
podtekstów) często ulegają i potem jest taki dramat...

Tak naprawdę, to chciałem coś śmiesznego napisać na zakończenie, ale smutno mi się zrobiło. Biedni ci heteroseksualiści. To znaczy żałowałbym ich bardziej, gdyby nie to zestawienie zdradzania na prawo i lewo ze świętym sakramentem, który zostałby śmiertelnie splamiony i runąłby w pissdu gdyby gejom i lesbijkom umożliwiono rejestrację związków.
11:05, navaira
Link Komentarze (4) »