Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
RSS
wtorek, 24 maja 2011
Dziś: heteroseksualiści o kolorach
Jako zawodowy grafik i wielbiciel wszystkiego, co dziwne i nieprzeciętne z radością obserwuję wszelkie rozmowy heteroseksualistów na temat mody, a jeśli jeszcze dodatkowo udaje się w to wplątać jakieś wątki genderowe, jestem głęboko zachwycony. Oto kura17, osoba bliska memu sercu, dzieli się problemem:

nasi synowie maja 3 i 6 lat, juz teraz widze wyraznie wplyw przedszkola na niektore sprawy, w dodatku dosc mocno obciazony genderowo...

ulubionym kolorem starszego "od zawsze" byl rozowy... wszelkie gadzety zyczyl sobie w tym kolorze... do czasu, az w przedszkolu koledzy "uswiadomili" go, ze to kolor "dziewczynski"... juz rozowego (i fioletowego) nie lubi, bo "to kolory dla dziewczyn"... mlodszy najbardziej lubi zolty, pewnie wkrotce jego tez uswiadomia...

[...] gdy starszy syn dostal zaproszenie od kolezanki z grupy na urodziny, to od razu koledzy przedszkolni zaczeli go "straszyc", ze bedzie sie musial bawic barbi i ubrac na rozowo big_grin a on byl zachwycony, bo mama kolezanki robi "muffinki ksiezniczki lili-fii z rozowym lukrem", heh...
... a po powrocie opowiadal, jaki solenizantka miala boski domek dla lalek i on tez chcial by taki, bo sie u niej bawil i bylo super...

[...] chlopcy maja w domu lalke, maja wozek - na wlasna prosbe i chetnie sie tym bawia. mlodszy bardzo pragnie ostatnio sukienki smile

zwyczajnie widac, ze ta cala genderowa socjalizacja NIE jest dla nich naturalna, jest na nich wymuszana, nie pasuje im zbytnio... chcialabym im jakos pomoc sie w tym odnalezc, to sa trudne sprawy, a oni sa jeszcze malymi chlopcami... wspieram bardzo wszelkie anty-socjalne decyzje (wozek, lalki), ale staram sie to traktowac naturalnie, nie wywierac presji, nie psiocze na kolegow, na przedszkole, tylko tlumacze, ze mozna miec inne spojrzenie na te sprawy. ale wyraznie zaznaczam, jakie ja mam spojrzenie i ze uwazam je za sluszne.

co Wy sadzicie o socjalizacji w grupie?
staracie sie jakos to tonowac?
jak?

Pytanie jest dobre i trudne. Z jednej strony, wszelkie jednostki nieprzeciętne biorą się stąd, że nie pasują do grupy i nie czują się dobrze, jeśli dopasują się na siłę. (Słyszeliście kiedyś, żeby krytyka chwaliła malarza za to, że maluje tak samo, jak inni i w ogóle nie da się go odróżnić od pozostałych?) Z drugiej, nie jest tak zupełnie prosto być wyemancypowanym antysocjalnym wyjątkiem, jeśli przypadkiem mamy 6 lat. Z trzeciej, co powinni zrobić rodzice -- tłumaczyć? Ale co -- że dopasowanie do grupy jest złe? Czy dobre? Osobiście bardzo mi się podoba, że chłopcom W DOMU wolno robić, co tylko zechcą, ale... czy założyć, że dopasowywanie się do grupy jest robieniem tym, co chcą, czy też raczej ich do tego delikatnie zniechęcać? Fascynujący temat. Czy heteroseksualiści stanęli na wysokości zadania dyskutując o genderowo-kolorystycznych problemach przedszkolaków? Tego dowiemy się zaraz po reklamie.


Koniec reklamy, wracamy do treści. Na początek idzie verdana:

Problem w tym, że SĄ kolory dziewczęce (fakt, chłopięcych nie ma...). Można się z tym nie zgadzać, ale rzeczywistosci się nie zmieni.

O. A to mnie verdana zaskoczyła. Może verdana wymienić kolory dziewczęce w odróżnieniu od chłopięcych? (Sądząc po zawartości sklepów z odzieżą, jakie niekiedy odwiedzam w Warszawie, są to "wszystkie oprócz czarnego, szarego, brudnoszarego, brązowoszarego i niebieskoszarego".)

Chłopcy nie założą spódniczki, choćby i lubili

A czemu?

a dorosła kobieta raczej nie wyjdzie obecnie na ulicę w ubraniu z lat 60-tych czy 90-tych, choćby uważała, że sa przepiękne

A czemu?

Wyemancypowany facet i wyemancypowana kobieta nadal dostosowują sie do pewnych wymogów dotyczacych ubioru.

Spisanych i opublikowanych przez verdanę osobiście. Nawiasem mówiąc, 3 i 6 lat to dla mnie niekoniecznie jeszcze jest wyemancypowany facet, więc odpowiedź nie dość, że błędna, to nie na temat. Siadać, verdana, pała.

camel_3d:

sa pewne rzeczy ktore sa jakby "przypisane" do dziewczynek, a inne do chlopcow.

Na przykład dziewczynki mają przypisanego mopa, garnki i patelnie, a chłopcy -- motocykle, samochody i karabiny. Tak tak owieczki moje i baranki.

I jak do tej pory to kobiety doza na sile do umezczyzniania sie... a mezczyzni nie chca sie ukobiecac..za to kobiety robia wszytsko zeby ukobiecac mezczyzn...

I mężczyznom za cholerę nie przychodzi do głowy, że może one to robią PO COŚ. Nawiasem mówiąc, wzmiankowani 3 i 6-letni mężczyźni sprawiają wrażenie, jakby chcieli się ukobiecać. Oczywiście w rozumieniu osób, dla których różowy kolor to pierwszorzędna cecha płciowa.

scher:

Nie daj Boże, żeby moja córka kiedyś się zafascynowała takim chłopakiem "mocno nieobciążonym genderowo".
Nie za bardzo mam pomysł, jak miałaby wtedy wyglądać mądra reakcja ojca genderowo obciążonego wink
Spuścić gościa ze schodów, czy czekać, aż córce samo przejdzie?

Zrzucanie ludzi ze schodów za nieodpowiedni wygląd jest uznawane za pierwszorzędną cechę płciową wśród pewnego rodzaju mężczyzn. Na ogół jest to ten sam rodzaj, który uważa, że używanie dezodorantu jest niemęskie.

maksimum zgadza się z przedmówcą:

Tez tak sobie pomyslalem,bo 3-latek jeszcze jest niekumaty,ale 6-latek juz wie co sie czym je.
Przeciez ogladaja tv kolorowa i widza kolory dziewczynek i chlopcow na ulicach czy w przedszkolu.
Cos mnie sie zdaje,ze chlopaki daja ci pierwsze znaki a ty je lekcewazysz.

Tak jest. 6-latki generalnie nic nie robią, tylko oglądają telewizję pod kątem kolorów dziewczynek i chłopców i robią notatki celem późniejszego przekazywania rodzicom znaków. (Drogowych?)

Ja nie przywiazywalem wagi do kolorow idzieci chyba wybieraly prawidlowo,choc synowi jest obojetne w jakich kolorach chodzi,ale dziewczyny do niego juz regularnie dzwonia.

Nie wiedziałem, że kolory się wybiera prawidłowo, ale jeśli synowi jest obojętne, co na siebie zakłada, to mur beton rzeczywiście heteroseksualny.

alinawk:

Kura , powinnaś się cieszyć. Twój syn przejawia zdrowy instynkt samozachowawczy - upodobnić się do tłumu. Nie być tym 'innym'. A tłum nie lubi tych 'innych'. Jeszcze przedszkole, wczesna podstawówka to pikuś, ale potem, a już zwłaszcza w gimnazjum takiego innego moga zeżreć żywcem. To ci mówi matka 'innego', chłopca z ZA.
Różowy kolor to on sobie moze lubić, ale w domu.

O rany, Polska w pigułce. :(

Znów verdana, tym razem sensowniej:

Opieranie się naciskom grupy jest istotne, pod warunkiem, ze dziecko opiera się nim dlatego, ze jest dostatecznie silne, by nie robić tego , co inni (i tu należy zastanowić się, czy zawsze jest to pożądane zachowanie), a nie dlatego, ze boi się, ze mama bedzie niezadowolona, ze przyjął wartości grupy, a nie rodziców.

No i właśnie w tym cały problem. Wychowanie konformisty i nauczenie go, że różne rzeczy to sobie można w domu, a na zewnątrz trzeba się dostosowywać, jest proste. Nauczenie go, że różne rzeczy to sobie można w głowie, a poza tym trzeba się słuchać mamusi i robić to, co mamusia lubi, też jest proste, ale niestety niezupełnie o to nam chodzi. Z drugiej strony czyha możliwość, że wychowamy sobie socjopatę-sadystę kompletnie niezainteresowanego tym, co czuje i myśli otoczenie. Wspominałem, że uważam, że posiadanie dzieci powinno być poprzedzone wieloletnimi studiami zakończonymi serią egzaminów...?

panpaniscus:

Nie przypuszczałam, zanim nie doszło do praktyki, jak trudno jest nie-obciążać genderowo. Zorientowałam się, jak kupowaliśmy prezent dla syna znajomych - ręka mi zadrżała, nim zdecydowałam się na ten serwis dla lalek (z którego on się bardzo ucieszył). Co ciekawe, przed kupnem koparki dla dziewczynki miałabym duże mniejsze opory, przeraża mnie to samą.
W PL - ale może to kwestia mojej próby - to obciążanie jest ogromne, dużo większe niż to, z którym się spotkałam w DE. Może też kwestia mojego nieuświadomienia językowego wink.

BTW z kolegi, co nosił moje spinki do włosów w podobnym wieku, wyrósł bardzo męski mężczyzna.

Ja jako dziecko bawiłem się samochodami i pistoletami, bo nic innego nie miałem, ale po cichu marzyłem o Barbie. Barbie nie dostałem, dostałem za to granatowego jeepa. Co ze mnie wyrosło to sami państwo widzą. Może lepiej kupować chłopcom serwisy dla lalek i spinki do włosów? (Chociaż mam wrażenie, że mnie też by można określić mianem bardzo męskiego mężczyzny, oczywiście do momentu, kiedy na me muskularne, wytatuowane ciało wdzieję pidżamkę w króliczki, odpalę hiciory Kylie Minogue i udam się do łóżeczka z nowym numerem Glamour i kieliszkiem chardonnay.)

Na koniec bi_scotti, który sądząc po ksywie powinien płynąć środkowym nurtem i ubierać się we wszelkie kolory dostępne we wzorniku Pantone:

Czy naprawde da sie meskosc/kobiecosc sprowadzic do noszonych kolorow? C'mon, postrzegamy, analizujemy i reagujemy na swiat inaczej niz plec przeciwna ale to przeciez nie dotyczy takich dupereli jak kolor bluzki czy wybor miejsca na kolczyk.

Nie da się. Ale czy w ogóle męskość i kobiecość da się sprowadzić do czegokolwiek tak prostackiego, jak różowy kolor i serwis dla lalek? Czy niemiecka pływaczka imieniem John, która grubym głosem drze się wniebogłosy na widok białej myszki jest męska, czy kobieca? Czy męski, czy kobiecy jest wymuskany, delikatny paniczyk, posiadacz pudla, który właśnie pobrudził sobie żabocik ratując z pożaru dziecko? Nie podejmuję się odpowiadać na te pytania, zostawię to osobom, które spuszczają chłopaków swoich córek ze schodów za niewłaściwy kolor koszuli. Dla mnie pytaniem o wiele ważniejszym jest to, jak nie zadusić w dziecku nonkonformizmu, a jednocześnie nie dopuścić do tego, żeby spędziło pierwsze 18 lat swojego życia dręczone przez grupę rówieśniczą nauczoną, że wszystko, co inne należy męczyć tak długo, aż nie wytrzyma i się złamie. Ale odpowiedź na to pytanie niestety wymagałaby kilku książek napisanych przez mądrzejszych ode mnie, a nie prześmiewczej notki na satyrycznym blogasku.
16:29, navaira
Link Komentarze (53) »