Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
RSS
czwartek, 17 czerwca 2010
Heteroseksualiści CAŁKIEM NAGO
Od razu dodam, że niektórzy nawet PRZY ŚWIETLE. Co stanowi problem dla mifady:

Jakie macie podejście do wieczoru kawalerskiego, gdzie wynajęte są striptizerki? Pytanie to kieruje do osób zamężnych, żonatych? Jak ta druga osoba ze związku ma się czuć, gdy jego współmałżonek uczestniczy zaproszony w czymś takim? Co Waszym zdaniem jest fair, a co nie? Gdzie jest granica? Gadzie jest granica zdrady w myśli przez pożądliwe oglądanie... Bardzo proszę o odpowiedź:(

Ja co prawda nie jestem osobą zamężną, żonatą? ale gadzia granica zdrady w myśli przez pożądliwe oglądanie wzbudza we mnie wiele emocji (oraz zgryźliwego rechotu), więc oczywiście muszę skomentować nieproszony...

heniahenkowska:

Rzygać mi się chce, jak o tym pomyślę, choc pewnie wiekszość babek oppowie się tu przexciw, a facetów za. Chociaż...mój brat miał "przyjemność" brać udział w takiej imprezce ze stiptizerką i również uznał, że to obrzydliwe i nic w tym fajnego.

No, muszę wyznać w sekrecie, że gdyby mój brat był na imprezce ze striptizerką i potem mi się chwalił, jak mu się super podobało i pchał się do opowiadania detali, to bym go musiał niechcący uszkodzić.

Większość lasek striptizerek i facetów striptizerow jest na szczęście obleśnych :-))))

A skąd Henia wie?

k.l2 (nie wiem, jak to się odmienia) chwali się:

Dla mnie to nie jest spoko. Uwazam,ze wlasnie z facetem, ktory tylko tak potrafi sie zabawic na kawalerskim jest cos nie tak.
NO, ale ja z tych nie postepowych, ktore nie toleruja porno itp. i sa za czystoscia przedmalzenska.. ( i dobrze na tym wychodza :P)

Ja jestem za czystością przed, podczas i pomałżeńską, jak niestrudzenie powtarzam, biorę prysznic dwa razy dziennie.

Napisalam,ze dobrze na tym wychodze, poniewaz czesto na forum ktos pisze, ze czystosc przedmalzenka to "kupowanie kota w worku" i moze zakonczyc sie rozpadem zwiazku z powodu "niedopasowania". Wiec ja doswiadczam czegos wrecz przeciwnego - mam wspanialego meza i bardzo udane zycie seksualne oraz poczucie,ze maz szanuje mnie i nasze wspolne przekonania.

Nie chciałbym, żeby to zabrzmiało jak drwiny z czyichś wierzeń, ale zawsze się zastanawiam, skąd osoba, która miała w życiu jednego partnera WIE, że ma udane życie seksualne. Niewątpliwie, jeśli jadłem w życiu tiramisu raz jedynie, to było to najlepsze tiramisu w moim życiu, ale z drugiej strony, było to również tiramisu najgorsze...

freesophie prezentuje nam wysoki poziom, głównie polszczyzny:

Bardzo dobrze że tak napisałaś. żyjemy w świecie gdzie wszystko jest normalne. a może pójdzie to jakieś dziwki bo to też jest spoko, przynajmniej sobie w pełni ulży. Panny które uważają że to jest spoko się zdziwią jak zostaną zdradzone. Ja uważam że to jest wiocha i świadczy niskim poziomy jaki reprezentuje narzeczony. słabe to jest na maxa.

Ja też uważa, że to jest niskim poziomy na maxa!

kosciotrupek zadaje ważkie pytanie:

Dlaczego na wieczór PRZED ślubem to się wydaje wszystkim OK, a na imieniny/urodziny/grilla na balkonie PO ślubie już się striptizerek nie zaprasza?

Naprawdę, po pierwsze primo grill na balkonie to potworna żenada, a po drugie primo, widział kosciotrupek jakiej wielkości są średnio warszawskie (z tymi mam najwięcej doświadczenia) balkony? Tam się często ledwie grill mieści. Jeszcze by sobie striptizerka coś niecoś przypiekła, a potem pozwała za uszkodzenie ciała w miejscu pracy.

Cytaty z naszej ulubienicy iamhier staram się ograniczać, ale ten jest niemalże tak smakowity, jak grill na balkonie:

DO "KOSCIOTRUPEK"-ja nie lubie porno.Gdyby moj facet znajac mnie ogladal porno to ja bym sie czula potwornie nieatrakcyjna.On ma na mnie dzialac.....Gdy tak nie jest to raczej nici z naszego ukladu.

Newsflash dla iamhier: 1. wszyscy faceci oglądają porno; 2. to, czy on na nią działa, nie ma związku z jego oglądaniem, co więcej, nawet to, czy ona na niego działa nie ma związku. Jako materiał instruktażowy polecam ten film edukacyjny w języku angielskim.

heniahenkowska uderza ponownie:

Pierdu pierdu...śmieszy mnie to pierdaczenie o zaufaniu w kontekście gołych chetnych babek. Nawet największego anioła baba by zaciągnęła do wyra gołym cycem.

Gołe cyce mają jakieś wypustki chwytne???

Wracając do zaufania, to jesteś bardzo naiwna (jesli jestes
kobieta,bo nie wiem) UFAJAC, ze twoj facio zyrkałby na taka
rozkraczona cizię bez cienia podniety i że poźniej gdzieś tam w
wyrze z Tobą by mu się to nie przypomniało.

O rany, nie daj Istoto, żeby mi się coś takiego przypomniało. Kiedykolwiek.

giciag:

Dla mnie nie do przyjecia.Moze sam striptiz to nic zlego ,ale niejednokrotnie panowie korzystaja z innych uslug wynajetej pani.

A skąd giciag wie?

ultra-kuku:

Zwroc uwage, ze spojrzenie na ulicy rozni sie od wieczoru kawalerskiego tym, ze na tym drugim leje sie morze alkoholu, wielu babkom trzeba tylko doplacic, zeby rozszerzyly zakres swiadczonych uslug

A skąd ultra-kuku wie? Poważnie, widzę tu mrowie ekspertów od seksualności striptizerek i ich klientów, jako badacz również pragnę takiej wiedzy! Czy to wyłącznie z własnego doświadczenia, czy gdzieś są dostępne źródła?

lia.13:

Ale w przypadku striptizu, czy nawet prostytucji, są meżczyźni, którzy uważają, że to wcale zdrada nie jest.
IMHO, jeśli facet płaci za striptiz, tudzież sex, to automatycznie jest bezmózgą istotą. Jak powiedział Woody Allen, najbardziej erogennym narządem człowieka jest mózg, to w nim jest cała nasza seksualność.

Droga lia.13, gusta są różne i ja rozumiem wszelakie fetysze, ale czy pani widziała, jak WYGLĄDA Woody Allen i czy pani wie, że jego żoną jest adoptowana córka jego eks-żony, z którą Allen ma biologicznego syna? No i jako zaawansowany badacz heteroseksualizmu stopnia czwartego muszę zwrócić uwagę na błąd początkującego, otóż słowa "striptiz" i "sex" lub "prostytucja" nie powinny być stosowane wymiennie.

Podobnie pokaz chippendale-sów chętnie bym zobaczyła, ale niekoniecznie uczestniczyła w wieczorze panieńskim, gdzie mi się koleś nagle zaczyna wyginać, gdzieś w drodze między kredensem z serwisem od cioci Kazi a stołem przykrytym nowym obrusem od rodziców. To jest po prostu takie jakieś dziecinne ;)

No i tego mi brakowało do tej pory w tym wątku: odrobiny poczucia humoru. Przecież od gołej pani na tle kredensu do zdrady i rozpadu związku droga daleka...?

kosciotrupek:

Rzecz w tym, że dla Ciebie zdrada zaczyna się dopiero w łóżku, a dla mnie (dla mojego męża też :-) ) zdradą jest już udział w takiej imprezie. Dodajmy, że świadomy i dobrowolny udział. Oglądanie pornosów też. To ja mam być dla niego (i on dla mnie), a nie jakieś towary zastępcze.

...albo i niedaleka. Chyba, że mąż został przemocą zaciągnięty na imprezę, lub podano mu pigułkę gwałtu i nic nie pamięta.

Autorka wątku, mifada, dzieli się z nami dalszymi przemyśleniami i powodami, dla których wątek założyła:

Jakoś ja nie potrafie z uśmiechem i pogodą ducha przyjąć samego faktu, że goła baba mizga się przed moim mężem. Mogłabym iść z nim na takie coś i razem sie "modnie pobawic, bo to podobno fajna zabawa", ale perspektywa 15 facetów z których połowa ma wzwody a druga połowa bedzie miala w chwili spokoju w domowym zaciszu, napawa mnie wstrętem i zastanawiam sie w jakim świecie my żyjemy.

O rany. Po pierwsze, dużo facetów w pewnym wieku ma problemy ze wzwodem ogólnie, więc nie dołuj się mifado, może wśród tych 15 ośmiu nie będzie miało nawet w zaciszu. Po drugie, zdecydowanie żyjemy w różnych światach, Ty i ja, i mi się mój podoba zdecydowanie bardziej niż Twój Tobie.

Naprawdę uważasz, ze to całkiem ok, ze maz szuka wrazen u innych kobiet? Ja nie atakuje. Ja nie moge tego pojac. Ja odkad wyszlam za maz przestalam chodzic do klubu, co uwielbialam, bo moj nie lubil takich imprez, a sama nie moglam chodzic, bo byl zazdrosny o to ze za seksownie tancze... nieraz proponowalam mojemu bysmy gdzies wyszli, ale on nie lubi nic poza meczami:) (Na mecze tez z nimi chodzilam). Zrezygnowalam z tanca, bo on wyrazal sprzeciw, nie chcial tego bym chodzila sama z kolezankami do klubu, a ze mna nie chcial.

To nie mąż, to właściciel.

Hmm, faceci specjalnie ida na kawalerski bo ich kreca gole kobiety:( i to moze powodowac zazdrosc i to wlasnie powoduje:(

mifado, polecam poszukać męża geja, gwarantuję, że nie będzie zazdrości o to, że kręcą go gołe kobiety.

Jednak swiadomosc, ze jakas laska poraz pierwszy w zyciu wymachiwala cyckami przy nim (a mnie przy tym nie bylo) sprawia mi straszny bol. Ja takie rzeczy klasyfikowalam tylko do ostrego porno, filmow, zdjec w necie itd, a tym czasem do stalo sie na zywo i to przed moim mezem. Jak ja bym sie znalazla w jego sytuacji to bym spac nie mogla z wrazenia i bardzo by mnie to podniecilo.

To się dla odmiany nazywa projekcja.

Chcial sie kochac po tym kawalerskim nie dziwie mu sie, i tak dobrze ze wolal rozladowac sie ze mna, tyle ze ja nie moglam patrzec mu w oczy, ktore przed chwila na TO patrzyły, a co dopiero pozwolic by mnie dotknal. - taki byl efekt tej niewinnej imprezy... Dziś już ochlonelam, pogadalismy, wiem ze naprawde nie chcial ze wzgl na mnie tego widziec.

A co dopiero dotknąć tych oczu, które na TO patrzyły, ze względu na nią nie chcąc tego widzieć!

W kazdym razie zgotowalam mu taki nastepny wieczor, ze az mnie nie poznawal [...] chodzilo poprostu o fajny seks, ładnie
sie ubralam nawet nie wyzywajaco i uczesałam, z odrobina wiecej odwagi, nic wyuzdanego

Ladacznica. Uczesała się!!!

Moze jakbym byla imprezowiczka i przyzwyczajona do takich przezyc, to bym sie tu tak nie udzielala i nie zapalala i nie plakala od 4dni i jakos bym to zniosla, ze moj przez przypadek TO widzial. Z brudnym swiatem, z ktorym walcze w sobie nagle stanelam twarza w twarz w najokrótniejszy i najbolesniejszy sposob.

Uch, teraz mi wstyd. Siedzę i staram się zgorszyć myślą o striptizie i, kurczę, nie mogę. W najokrótniejszy sposób wyznam Wam, drodzy czytelnicy -- ale ani mru mru mojej mamie!!! -- że ja kiedyś też widziałem striptiz. W klubie gejowskim. Występujący pan Jasiu Steryd bardzo wyraźnie był hetero i przerażony otoczeniem. Seksownego nie było w tym w ogóle nic, mimo braku kredensu i obrusa od rodziców. Szczerze mówiąc, trochę mi go było żal. Ale teraz zaczynam rozumieć, że w świecie heteroseksualizmu to wygląda zupełnie inaczej; po pierwsze, wszystkie co do jednej striptizerki dają się przekonać do seksu z grupą nawalonych samców za pomocą niewielkiej dopłaty (jeden z komentatorów w wątku wie nawet, że one chętnie robią to bez gumy), po drugie -- striptiz stanowi ostre porno, a po trzecie -- oczy, które na TO patrzyły, stanowią brudny świat, z którym należy walczyć.

Chyba tylko hobbes1980 (może kryptogej?) postrzega to podobnie do mnie:

Sam byłem na kilku takich imprezach, na moim własnym tez była striptizerka, wynajeta przez moich kolegów (moja żona doskonale o tym wiedziała jeszcze przed impreza bo jej o tym powiedziałem- stwierdziła tylko abym 'nie dał sobie robić zdjęc')- przyszła rozebrała się, zatanczyła, wyszła- koniec sagi, towarzystwo wrociło do picia. I wygladał tak kazdy tego typu wieczór kawalerski na jakim byłem.A co do obaw ze przyszły mąż 'nawet może się z taka przespać' to daj spokój- jak to mowili w 'Seksmisji'- do tego porządne łózko jest potrzebne, a mało który pan młody chyba zdecydowałby sie przeleciec striptizerke na stoliku w knajpie na oczach kumpli (ktos tak pijany byłby raczej niezdolny do seksu;).

No, ale skoro hobbes1980 był już na kilku takich imprezach, to już jest wielokrotna zdrada w myśli przez pożądliwe oglądanie. I takiego kogoś już się nie da uratować. Stoczył się na samo dno. Pod nim jestem już tylko ja -- człowiek tak podły, że na wszystkie dylematy tego typu ma wyłącznie odpowiedź "ludzie, wyluzujcie odrobinę, a wasze życie będzie prostsze".
10:27, navaira
Link Komentarze (20) »
piątek, 11 czerwca 2010
Dziś: Heteroseksualiści uczą się o seksie, tfu! rodzinie
Jako niestrudzony badacz zjawiska zwanego heteroseksualizmem, z wielką radością i zaciekawieniem witam podręczniki do tak zwanego wychowania w rodzinie. Jak wiadomo, heteroseksualiści do seksu podchodzą raczej nieufnie, kojarzy im się z różnymi rzeczami (np. z ogórkami, kiełbasami, korzeniami drzew i w ogóle dziwnie), toteż warto się dowiedzieć, skąd też biorą oni te skojarzenia i jakimi ścieżkami biegną ich procesy myślowe. Profesora Magdalena Środa podjęła się próby przybliżenia nam pokrótce sposobu, w jaki heteroseksualiści uczą się żyć w rodzinie. (I jak tu się potem dziwić, że instytucja rodziny podupada.)

Już na początku dowiadujemy się, iż:

Dziewczęta dużą książkę niosą zwykle tak, jakby przytulały ją do siebie - nieraz przyciskając obiema rękami. Chłopcy nigdy tego nie robią! - piszą autorzy firmowanego przez MEN podręcznika wychowania do życia w rodzinie

A! I to jest odpowiedź na głupie pytanie zadawane często parom homoseksualnym -- "które z was to mężczyzna, a które kobieta" -- kobietą jest ten, który przyciska książkę do siebie obiema rękami.

"Spróbuj wyjaśnić myśl zawartą w następującym haśle: Jeśli zabicie nienarodzonego dziecka jest tylko >>przerwaniem ciąży<<, to zabicie emeryta nazwij >>przerwaniem emerytury<<" (s. 277, "Zanim wybierzesz...");

Więc (nie zaczyna się zdania od więc) moim zdaniem ta myśl jest bredzeniem idioty, pani profesoro...

 "Wypisz cechy powszechnie uznawane za typowo męskie i typowo kobiece. Czyje zeszyty i książki są na ogół bardziej zadbane, a czyje bardziej zniszczone?" (s. 85, tamże);

Kasi zeszyty są zniszczone psze pani, ona tam ciągle coś rysuje na marginesach, jakieś kwiatki i inne szlaczki, a moje są zadbane, po każdym użyciu okładam je w nowy papier ścierny i nabijam nowymi ćwiekami!

"Odpowiedz i uzasadnij, czy następujące sytuacje: a) poślubienie dziewczyny tylko z powodu ciąży; b) pokochanie i poślubienie panny z dzieckiem mieszczą się w wymiarze miłości osobowej?" (s. 106 tamże).

Ja bym powiedział, że w sytuacji a) jest to miłość półtoraosobowa, a w sytuacji b) chodzi o miłość dwuosobową. Czy zdałem?

Na stronie 107 w tej samej książce znajdziemy również "małe ćwiczenie z rozpoznawania rodzajów miłości": "O, Ela, straciłaś przyjaciela, musisz się wreszcie nauczyć, że miłości nie można odrzucić"; "Najlepsza na świecie jest miłość na klozecie".

:D Miłość heteroseksualną dzielimy na rodzaje: półtoraosobową, dwuosobową, grafomańską i śmierdzącą.

Aby przekonać uczniów, że każdy może znaleźć w sobie jakąś wartościową cechę, autorzy "Zanim wybierzesz..." podają taki przykład: "Pewien chłopczyk, w którego otoczeniu znajdowało się zawsze dużo dziewczynek, czuł się w ich towarzystwie niepotrzebny i odsunięty na bok. Pewnego dnia jednej z dziewczynek rozplótł się warkoczyk i żadna z koleżanek nie potrafiła go poprawnie zapleść. Potrafił to jedynie ten malec. Od tej pory jego >>notowania<< poważnie wzrosły" (s. 26).

Dziewczęta na ogół lubią gejów, więc nie dziwi mnie, że notowania chłopczyka wzrosły...

Twórcy "Zanim wybierzesz..." z kolei, uatrakcyjniają podręcznik rysunkami. W rozdziale dotyczącym naturalnych metod zapobiegania ciąży mamy rysunki przedstawiające wychudzoną, samotną kobietę z dziurawym parasolem na deszczu lub tę samą, równie samotną postać, z zamkniętym parasolem, w domu. Do rysunków dołączony jest instruktaż: "Metody naturalnego planowania opierają się na obserwacji. Logika ich zastosowania jest taka: najpierw zobaczę pogodę, a potem zdecyduję, co zrobię. A jeśli wiem, że pada, a mój parasol jest dziurawy, to wolę zrezygnować z wyjścia i pozostać w domu".

Metody naturalnego planowania ciąży jednoosobowej kończą się właśnie tym, że potem trzeba poślubiać panny z dzieckiem, które to dziecko zrobiły sobie same za pomocą parasola w domu.

Pragnieniem kobiety jest "chęć posiadania ogniska domowego". Kobieta chce być w życiu "dla kogoś", "chce zainteresować sobą mężczyznę". Kobieta również "oczekuje uznania dla swojej urody, dzięki czemu czuje się akceptowana" (s. 60, "Wychowanie"). Kobietę w ogólności: "bardzo boli brak stabilizacji finansowej". Potrzebuje "odmiany w codziennym życiu, potrzebuje nowych drobiazgów w domu, nowych ubrań i to nie tylko w czasie narzeczeństwa" (s. 88 "Zanim...").

No, to chyba oczywiste. Po trzydziestu latach małżeństwa ubrania z okresu narzeczeństwa mają szansę już w ogóle nie istnieć, rozpadłszy się na strzępy. Ale z tym ogniskiem to chciałbym nieśmiało dodać, że nie tylko heteroseksualne kobiety to lubią, ja też się lubię bawić ogniem. Najchętniej chciałbym mieć domowy kominek, ale ognisko na upartego też może być. Co jakiś czas urządzam je sobie na patio.

Kobieta "stara się o wygląd domu i o to, by było posprzątane i by sprzęty pasowały do siebie, łatwo ją zranić krytykując jej dom". Można ją porównać do szyby - piszą obrazowo autorzy "Zanim wybierzesz..." - "uderzona w jednym miejscu, rozpada się cała"

I co jakiś czas trzeba ją przecierać miękką ściereczką z dodatkiem płynu Mister Muscle.

A oto kobieta szczęśliwa:

"Kiedy Bogdan wędruje do pracy, cały dzień o nim myślę. Sprzątam, ustawiam kwiaty - uśmiecham się do niego, patrzę jakby jego oczami - spodoba mu się czy nie. Gdy kupię nowe firanki, z drżeniem serca czekam, czy je zauważy" (s. 62 "Wychowanie").

To nie jest kobieta szczęśliwa, tylko osoba współzależna, prawdopodobnie cierpiąca na odmianę syndromu sztokholmskiego.

"Pewna dziewczyna postanowiła, że każdego roku opanuje jakąś nową umiejętność. Dlatego wyznaczyła sobie coś, nad czym chce pracować od podstaw albo co chce doskonalić, i na tym skupiła swoją uwagę. Dziś jest już żoną i mamą. Ładnie haftuje (zna kilka rodzajów haftów), szyje, robi na drutach, gra na gitarze" (s. 28 "Zanim...").

Jaka utalentowana! Teraz czas na taniec, kaligrafię, a potem może już iść na bal, gdzie pozna pana Darcy'ego... eee...

Jeśli już uda się zachęcić go do małżeństwa, to dziewczyna powinna wiedzieć, że mężczyzna nie lubi, by żona traktowała go jak matka i dlatego nie należy mu niczego wytykać.

Przeciwnie - radzą narzeczonym autorzy "Zanim wybierzesz..." - mężczyznę trzeba chwalić i uznawać. A jak nie, to wiedz (narzeczono, żono), że "wiele kłopotów w małżeństwach pochodzi stąd, że mąż nie znajdując uczucia u żony, próbuje go szukać gdzie indziej" (s. 89).

Ja się w zupełności zgadzam, że mężczyznę trzeba chwalić i uznawać. I broń Istoto niczego mu nigdy nie wytykać. Dzięki temu rodzajowi wychowania polscy mężczyźni są tak piękni i inteligentni jak poseł Witaszek.

Co jest wrodzoną predyspozycją mężczyzny? Otóż: 1. bycie królem, 2) wojownikiem, 3) mędrcem i magiem oraz 4) kochankiem i ojcem. Niestety "dzisiaj te wzorce natrafiają na poważne trudności", choć "coraz częściej pojawiają się ruchy społeczne, które doceniają rolę duchowości mężczyzny i jego ideału"

Huhuhuhu. Trudno mi się nie zgodzić, że moją wrodzoną predyspozycją jest bycie królem. Tylko jeśli mężczyźni zaangażują się w ruchy społeczne (feminizm?), ryzykujemy, że królestw może zabraknąć.

Kiedy studiowano zachowanie dzieci w plemionach Buszmenów, okazało się, że dzieci w wieku czterech lat wykazywały różne zainteresowania w zależności od płci. Chłopcy zajmowali się gonitwą, chwytaniem, grami technicznymi i walką, natomiast dziewczęta bawiły się w gry zespołowe, zręcznościowe, np. >>taniec z melonem<<

W przypadku Lolo Ferrari, w grę wchodzi nawet taniec z dwoma melonami.

Masturbowanie jest niezgodne z naturą (choć jego przyczyną są jak najbardziej naturalne "robaczyce, stany zapalne" lub "samotność" s. 149 i s. 151 "Zanim...") i prowadzi do poważnych napięć psychicznych; jest nałogiem, od którego trzeba się koniecznie uwolnić.

97% chłopców cierpi na robaczyce!!! Czy to się usuwa za pomocą picia nafty, moczu i podłączania do prądu?

Jak? - najlepiej przeczekać. Autorzy uważają, że pięć minut wystarczy ("poczekaj i zajmij się w tym czasie czymkolwiek, co odwróci twoją uwagę") nie tylko, by zmniejszył się penis, ale również, by odbudowało się poczucie własnej wartości (s. 114-115 "Zanim...").

Obawiam się, że w przypadku wielu mężczyzn zmniejszenie się penisa może spowodować również zmniejszenie poczucia własnej wartości :(

Jeszcze gorsze konsekwencje ma oglądanie porno- grafii: "Znany jest wstrząsający przypadek pewnego Amerykanina - z porządnej rodziny, wykształconego - skazanego na karę śmierci za około stu gwałtów i zabójstw na tle seksualnym. Przed wykonaniem wyroku powiedział, że widzi, jak oglądanie pornografii powoli zmieniało jego wrażliwość..." (s. 148 "Zanim...").

TACY SĄ WŁAŚNIE HETEROSEKSUALIŚCI. Z doświadczenia powiem Wam w zaufaniu, że nam homoseksualistom oglądanie pornografii nie szkodzi -- moja całkiem wymierna kolekcja nie zaowocowała jak do tej pory ani jednym gwałtem, ani zabójstwem na tle seksualnym. Wrażliwość też mi się jakoś specjalnie nie zmieniła, jak kochałem Kylie, tak kocham ją nadal. Mmm.

Homoseksualizm w podręczniku "Zanim wybierzesz..." zostaje definitywnie zdemaskowany. I nie chodzi tu nawet o to, że narusza "prawidłowości fizjologicznej misji człowieka, jaką jest prokreacja" (jak twierdzi bardziej postępowe "Wychowanie...", s. 114), czy też, że u jego korzeni tkwi wykreowany przez liberalne społeczeństwo "wizerunek prawdziwego mężczyzny", któremu nikt nie jest w stanie sprostać (co rodzi kompleksy).

Ależ chyba tylko u heteroseksualistów rodzi. A, moment, zaczynam rozumieć -- prawdziwym mężczyzną może być tylko gej, a heteroseksualiści próbujący mi sprostać nabywają kompleksy! No, w sumie mogę w to uwierzyć po mojej przedwczorajszej sesji zdjęciowej w rękawicach bokserskich...

"W trakcie czteroletnich badań prowadzonych na Wydziale Psychiatrii na słynnym Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles na grupie 128 homoseksualistów stwierdzono między innymi, że w tym okresie więcej niż 92 proc. >>gejów<< umawiało się z kobietami od czasu do czasu, a 2/3 miało stosunek płciowy z kobietą."

Jakąś kiepską próbę losową na tym uniwersytecie sobie znaleźli. Nie dało się znaleźć jakichś homoseksualistów nieheteroseksualnych?

Na AIDS zapadają narkomani, homoseksualiści, ci, którzy współżyją przed ślubem lub ci, którzy używają prezerwatywy. Przynajmniej dwa fragmenty podręcznika "Zanim wybierzesz..." zdają się sugerować bezpośredni związek między używaniem prezerwatyw a zarażeniem się wirusem HIV. "40 proc. osób w Wielkiej Brytanii zaraziło się w wyniku tak zwanego bezpiecznego seksu" oraz: "na 100 mężczyzn używających prezerwatywy mamy 35 zarażeń".

No, to ja jestem praktycznie skazany, palę zioło, używam prezerwatyw, a ślubu ciągle niet. Ale może jestem bezpieczny, bo nie mieszkam w Wielkiej Brytanii?

Kobiety zażywające pigułki powinny wiedzieć, że powoduje to zachwianie naturalnej gospodarki hormonalnej [...] mogą nie mieć córek i wnuczek, lecz tylko synów i wnuków.

Ale to chyba niektórym by się całkiem spodobało. Tym oczywiście, którzy nie zgadzają się ze znanym przysłowiem, że kobieta musi kupić dom, przyozdobić drzewo bombkami i zrodzić córkę.

Na stronie 245 "Wychowania do życia w rodzinie" czytamy: "W wyniku tzw. edukacji seksualnej w Stanach Zjednoczonych nastąpił: (...) wzrost częstości ciąż wśród niezamężnych nastolatek o 88 proc. (od 1972 roku do 1988); wzrost porodów u niezamężnych nastolatek o 90 proc. (ponad 1 mln rocznie od 1970 do 1990 roku); wzrost odsetek nastolatek (15 - 19 lat), które rozpoczęły współżycie o 80 proc. (...); wzrost do 26 proc. dziewcząt, które miały czterech lub więcej partnerów (... etc.). I tak myślę i zastanawiam się, komu zależy na tym, aby w Polsce stało się tak samo?".

ŻYDOM PANIE, I MICHNIKOWI.

Zacytujmy teraz spostrzeżenia dr. Gerharda Dirksa, konstruktora, który ma olbrzymią liczbę patentów dla IBM. (...) Przedmałżeńskie doświadczenia seksualne dr Dirks widzi tak: >>Dziewczyna jest programowana przez jednego, dwóch (albo dwudziestu) mężczyzn. Następnie spotyka tego, za którego wychodzi za mąż, i nie umie w pełni reagować na jego programowanie z powodu sprzecznych programowań z poprzednich doświadczeń. Naprawdę wierzę, że dla osiągnięcia maksymalnego zadowolenia z seksu najlepsze dla dwojga ludzi jest wspólne programowanie<<

Obawiam się, że jeśli pan konstruktor uważa, że seks i programowanie są porównywalnymi czynnościami, to niechybnie nadal żyje w chwalebnym dziewictwie.

 Katolik, aby być zbawionym, nie powinien podejmować przedmałżeńskiego współżycia, używać innych środków antykoncepcyjnych niż naturalne (ekologiczne, jak piszą "nowocześni" autorzy), powinien wystrzegać się masturbacji i zachowań homoseksualnych. Kobieta powinna pogodzić się z domowym powołaniem i z kompletnym uzależnieniem od mężczyzny i własnej płodności (co nazywa się naturalną rolą kobiety).

Cóż, być może nie będę zbawionym, ale po lekturze artykułu pani Magdaleny Środy jestem niewątpliwie rozbawionym. Trochę. A trochę mam doła. Idę poszukać królestwa.
11:08, navaira
Link Komentarze (19) »
wtorek, 08 czerwca 2010
Dziś: Heteroseksualiści zaniepokojeni
"Cała Polska chroni dzieci" - pod tym hasłem fundacja Mama i Tata protestuje przeciwko planowanej w lipcu w Warszawie europejskiej paradzie mniejszości seksualnych. Nie podobają mi się parady pod hasłami takiej czy innej orientacji seksualnej, bo seksualizm to sprawa intymna i nie należy go eksponować - mówi b. rzecznik praw obywatelskich prof. Andrzej Zoll, który podpisał apel."

Ooo! Rzecznik praw obywatelskich nie eksponuje swojego seksualizmu. Ale, ale, zaglądam na stronę wikipedii pana rzecznika, a tam coś o synu Fryderyku. Trzeba usunąć, pan rzecznik nie lubi eksponować swojego seksualizmu. Ewentualnie dopisać, że syn adoptowany -- czy prawda, czy nieprawda, zniknie drażniące pytanie czy to prawda, że pan Zoll uprawiał kiedyś seks z kobietą płci odmiennej.

"Wśród 31 sygnatariuszy są też naukowcy oraz muzycy Paweł Kukiz i Adam Nowak z zespołu Raz Dwa Trzy."

Naukowcy oraz muzycy Kukiz i Nowak? To ciekawe. W jakich dziedzinach naukowcy Kukiz i Nowak się specjalizują?

"Apel opublikowała "Rzeczpospolita" jako ogłoszenie fundacji. Głosi on: "Doświadczenia krajów Europy Zachodniej pokazują, że [Europride] jest to pierwszy etap na drodze do adopcji dzieci przez pary homoseksualne"."

Zgodnie z logicznym wnioskowaniem fundacji, narodziny dwugłowej świni to pierwszy etap na drodze do wybrania Polaka papieżem.

- W innych krajach wprowadzenie pewnych zmian prowadziło do następnych żądań. Polska nie jest izolowaną wyspą - uważa Zoll.

Ogólnie wprowadzanie pewnych zmian prowadzi do żądań kolejnych zmian. Nie jest mi znany kraj, w którym osiągnięto stan powszechnej szczęśliwości i nikt w ogóle niczego się nie domaga, spędzając życie w błogiej nirwanie.

- Nie jestem przeciwny samej manifestacji - powiedział nam Adam Nowak. - W wolnym kraju wolno manifestować każdemu. Ważne jednak, co homoseksualiści chcą uzyskać w sensie społecznym. Jeśli mają plan, by możliwe było adoptowanie przez nich dzieci, to z taką manifestacją się nie zgadzam. Nie z nią samą, lecz z jej treścią.

To niech pan nie przychodzi. :) W wolnym kraju każdemu wolno manifestować niezgodę za pomocą nieprzychodzenia na manifestację zgody.

W apelu napisano: "Osobisty przykład życia matki i ojca jest fundamentem kształtującym w dzieciach świat wartości, wrażliwość społeczną oraz obraz kobiety i mężczyzny". Prof. Zoll się z tym zgadza: - Nie należy wspierać prawnie sytuacji, które burzą naturalny porządek: że dziecko w procesie wychowania ma zarówno męski, jak i kobiecy wzór osobowy.

Profesor Zoll, jak widzę, żyje w przekonaniu, że adopcja polega na tym, że para homoseksualistów wyrywa przemocą bobaska z ramion płaczącej mamy, podczas gdy tata przywiązany do krzesła wierzga bezradnie. Chyba, że ten męski i kobiecy wzór to pani dyrektor domu dziecka i pan policjant, który co jakiś czas przychodzi?

Autorzy alarmują, że głoszenie takich poglądów będzie wkrótce zakazane: „Dzisiaj aktywiści środowisk homoseksualnych zmierzają do wprowadzenia zmian prawnych, które będą miały opłakane skutki dla wolności słowa, przekonań i sumienia”. I apelują do polityków o sprzeciw wobec „legalizacji »małżeństw « homoseksualnych oraz adopcji dzieci przez pary homoseksualne”. [...] Fragment o ograniczaniu wolności słowa może dotyczyć zabiegów, by do zakazu znieważania i fizycznej napaści ze względu na narodowość, rasę czy wyznanie dopisać: niepełnosprawność, wiek, płeć i orientację seksualną.

Naprawdę współczuję panu Zollowi, że już nie będzie mógł skopać geja bezkarnie :( Przykro mi, że jego wolność będzie tak ograniczona. Ale szczerze mówiąc, gdyby pan Zoll zechciał mnie skopać, to istniałaby niewielka możliwość, że oddałbym mocniej. Możemy się kiedyś umówić na ustawkę i sprawdzić. Z panem Kukizem wolałbym nie, bo on wygląda na takiego, co przyjdzie z rozbitą butelką za pazuchą.

Tak ogólnie rzecz biorąc, to przykro się czyta, że heteroseksualiści są tak zaniepokojeni możliwością, że osoby nieheteroseksualne mogłyby się kiedyś doczekać traktowania jak pełnoprawni obywatele Rzeczpospolitej. Bo tak naprawdę, nie da się obronić żadnego z powyższych stwierdzeń w żaden inny sposób, niż tylko zakładając, że homoseksualiści to gorszy rodzaj człowieka. A co do naturalnego porządku, polecam panu Zollowi badania, które opublikowano nader niedawno: oto okazuje się, że dzieci wychowane przez pary lesbijskie nie dość, że radzą sobie równie dobrze, jak dzieci par hetero, to dodatkowo są grzeczniejsze i sprawiają mniej problemów wychowawczych. Pewnie dlatego, że nie spotkały pana Zolla, co chciał im skopać mamusie.
15:37, navaira
Link Komentarze (12) »