Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
RSS
niedziela, 30 sierpnia 2009
Seksoholizm kościelny, czyli nieś swój krzyż kobieto
Dzisiejsza notka nie jest wesoła, tylko raczej zgryźliwa; gdyż smutny jest artykuł o seksoholizmie w "Wysokich Obcasach". Czytamy tam między innymi:

"Sięgnęłam do kieszeni, patrzę, a tam telefon mi nieznany. Zamknęłam się w łazience. A w tej komórce setki SMS-ów o treści erotycznej, miłosnej do niego. Na przykład: 'Kotku, było mi cudownie z tobą ostatniej nocy. Zrobimy to jeszcze raz przez telefon'. Zawołałam go do auta. W domu zostały dzieci. On - biały jak ściana. Wykręca się, że to nie jego, że kumpla telefon. Potem mięknie. Że to takie SMS-y tylko, że czuł się samotny, jak byłam z córką w szpitalu. Że się nie spotykał, tylko pisał. Uwierzyłam. Pomyślałam, że wiadomo, jestem gruba, brzydka, darciuch (bo często krzyczałam na niego), więc musiał mieć odskocznię."

Dobrze wychowana żona, mąż pisze smsy o ostatniej nocy, a żona myśli, że to normalne, bo jest gruba i brzydka.

"Poszliśmy też kilka razy na terapię małżeńską, ale zrezygnował z niej. Miał swój laptop, który zabrałam do znajomego informatyka. Wszystko odzyskał, co zostało skasowane. Oj Boże, co tam znalazłam. Przeżyłam szok. Jego gołe zdjęcia, które wysyłał do dziewczyn. A on, że to nic takiego, sam sobie robił je telefonem i nigdzie ich nie wysyłał, tylko trzymał. 'Ale po co to robiłeś?' - pytałam. 'Tak sobie' - mówił. Albo: 'Nie wiem'. I gołe zdjęcia tych dziewczyn słane do niego."

Aha, one też tak sobie robiły i trzymały, u męża w laptopie. Nigdy nie wiadomo, w każdej chwili człowieka może zaatakować dziki zwierz i rozerwać na strzępy, lub też straszna choroba zdeformować, a wtedy takie gołe zdjęcia jak znalazł -- pokazujemy chirurgowi plastycznemu i mówimy "takie proszę".

"Różne filmy pornograficzne. I jego filmy. Nakręcał komórką, jak sobie dobrze ręką robi, i wysyłał innym. Wtedy poszłam do niego do pracy, do banku."

Jako żywo, gdybym znalazł film, na którym mój chłopak robi sobie dobrze, pierwszą moją myślą nie byłoby "chyba pójdę do niego do pracy".

"Mąż przestał okazywać mi czułość, bliskość, zaczął unikać zbliżeń. Wydawało mi się, że jak żona jest obok, to młody mężczyzna powinien chcieć z nią współżyć. Coś ze mną musi być nie tak, pomyślałam. Postanowiłam się zmienić. Schudłam, on nic. Więcej sprzątałam, on nic. Lepiej gotowałam, on nic. Byłam milsza, on nadal nic. Raz przełamałam wstyd i poszłam do sexshopu po płytę z filmem i taki żel intymny. Nigdy nie wyszedł z inicjatywą, żeby tych rzeczy użyć."

Może to mój homoseksualny punkt widzenia, ale naprawdę nie rozumiem, w jaki sposób zwiększenie częstotliwości sprzątania miało wpłynąć na częstość współżycia. A tej płyty i żelu to do czego miał użyć? Do polerowania mebli?

"Powiedziałam: 'Posłuchaj, mężu, jestem tu, obok. Będziesz miał ochotę, zapukaj'. Nigdy się to nie zdarzyło. Przyłapałam go na masturbacji. Leżał na łóżku rozanielony. 'To ze mną nie chcesz się kochać, a wolisz ze sobą?' - spytałam. Nic nie odpowiedział."

No tak, na takie pytanie ciężko jest odpowiedzieć. Chyba, żeby powiedzieć "kochanie, to nie to, co myślisz".

"Wzięłam go do teściów, powiedziałam przy nich. Byli w szoku, ale nie za bardzo chcieli uwierzyć. 'Przecież to fajny facet, wygłupiał się, w sumie to nic takiego nie zrobił - mówili. - Może sobie jakieś filmy ogląda, ale przecież każdy chłop ogląda. Musicie być ze sobą za wszelką cenę, dzieci muszą mieć ojca'. 'Przecież nie można mieć wszystkiego - mówiła moja mama. - Czy on krzyczy na ciebie, pieniędzy ci nie daje? No, okropne, że cię zdradzał, ale może się opamięta. Pamiętaj, u nas w rodzinie rozwodów nie ma'."

No i słusznie. Poza tym, pamiętaj, żeś gruba i darciuch, więc to normalne, że zdradza.

"Im było trudno w to uwierzyć, bo mój mąż uchodzi za ideał, niech mi pani wierzy. Przystojny, zaradny, nie pije, nie pali, opiekuje się dziećmi, wzór człowieka. Z pozoru żyliśmy jak rodzina z pięknej okładki, a w środku żarły nas robaki. Ale żebym myślała o rozwodzie, to nie. Tu troje dzieci, tu dom wspólny, ślub kościelny. Z domu wyniosłam przekonanie, że rodzina jest na pierwszym miejscu, a kobieta jako jednostka się nie liczy."

Tak, dużo heteroseksualistów płci żeńskiej tak ma, ale to się leczy.

"Znalazłam zapisy z erotycznych czatów na Sympatia.pl albo eAmore.pl, gdzie mąż ogłaszał się: 'Przystojny 29-latek, zamożny, poszukuje pani do seksu oralnego, z zabawkami, tradycyjnego. Chętnie zasponsoruję panią, niewykluczona dłuższa znajomość'. I jego nowy, lewy numer telefonu. Pisał tym dziewczynom, że żyje ze mną w separacji, że nam się nie układa, pytał, jak daleko mieszkają, bo może zaraz do nich przyjechać. Wiem też, że często jeździł do luksusowych prostytutek. Bez przerwy szukałam dowodów zdrad. Na ulicy wyławiałam wzrokiem kobiety w jego guście. Przeglądałam mu kieszenie, czytałam SMS-y, przeszukiwałam auto. Pod dywanikiem samochodowym znalazłam ukrytą kartkę z numerami telefonów, z podanym obok wiekiem i adnotacjami: 'bi', 'full', 'zabawki'."

Nie bardzo rozumiem, po co pani szukała dowodów zdrad, skoro w rodzinie rozwodów nie ma. Poza tym wygląda, jakby miała wystarczająco dużo. Postanowiła może dobić do tysiąca dowodów? Albo tysiąca kochanek męża?

"Leczę się. Bo też jestem chora. Współuzależniona. Tak jak są uzależnieni bliscy alkoholików czy narkomanów. To nie znaczy, że zachowuję się jak on i bez przerwy myślę o seksie. To znaczy, że obsesyjnie myślę o nim i o tym, co w danej chwili robi. Nie mam już czasu na swoje życie. Stałam się smutną kobietą. [...] Kocham go nadal, ale to nie znaczy, że będę z nim za wszelką cenę. Dojrzałam już do tego. Na razie mieszkamy razem, wychowujemy dzieci, nic więcej."

Ach, to straszna kara dla męża. Żona w domu gotuje, sprząta i się smuci, a mąż jeździ do prostytutek i daje ogłoszenia. Ale przekonany jestem, że mu bardzo wstyd.

"Mówi, że chce być ze mną i dziećmi, chce zacząć wszystko od początku. Może i chciałby, tylko dlaczego wracając wcześniej do domu, dwa razy przyłapałam go, jak szybko zmieniał stronę w komputerze? A gdy sprawdziłam, co oglądał, dlaczego wyskoczyły ogłoszenia prostytutek i pornografia? Zapytałam go o to, ale znów odpowiedział wymijająco."

No ja ZUPEŁNIE NIE WIEM DLACZEGO ONE WYSKOCZYŁY PANI GOŹDZIKOWA.

Druga pani, imieniem Katarzyna, również dzieli się przemyśleniami:

"'Zdradzałem cię przez kilka miesięcy. To były przypadkowe kobiety'. Jak to, ten najwspanialszy człowiek na świecie? Ten, z którym żyłam w jedności i miłości? Z którym na pierwszym miejscu stawiałam Boga? Ja do niego: 'I jak mam teraz żyć? Co dalej?'. Tak cały czas, jak katarynka. I do Boga: 'Panie, co teraz?'. Jakiś czas potem powiedziałam mu, że jak się nadarzy okazja, to też go zdradzę."

A, to dość nietypowo Bóg doradził, rzekłbym. Spodziewałbym się czegoś o niesieniu swojego krzyża, świętości przysięgi małżeńskiej i o tym, że dziecko musi mieć ojca.

"Szłam więc z dziećmi na obiad do rodziny i wymyślałam, że on, niestety, nie mógł. Bo delegacja, bo musiał iść do babci, bo ma spotkanie. Czułam się z tym źle, ale brnęłam w kłamstwa. Wykazywałam cechy współuzależnienia."

Bo ja wiem? Brzmi jak typowe cechy Matki Polki. Może one wszystkie wykazują?

"Mój mąż nosił w sobie zalążek tej choroby. W podstawówce u kolegi obejrzał film pornograficzny. Inni zapomnieli o tym zaraz. Ale on już nie mógł przestać myśleć o tym, co zobaczył."

Dobra Bogini, w podstawówce film obejrzał i choroba mu się zalęgła?! To jak z syndromem postaborcyjnym który się pojawia u dzieci kobiet, które tylko pomyślały o aborcji, człowiek nawet nie wie kiedy już jest za późno.

"Nie mogłam powiedzieć nikomu o tamtym wieczorze, gdy mój mąż przyznał się do zdrady. Mamie, teściowej - absolutnie wykluczone. Nikt by tego nie zrozumiał, a ja nie chciałam rozdmuchiwania swoich spraw. To była moja sprawa małżeńska. Wstyd mną powodował. Trudno mi było się zwrócić nawet do Boga."

Osobiście pomyślałbym raczej o prawniku od rozwodów.

"Na stronach katolickich przeglądałam linki o zdradzie. I trafiłam na katechezę, w której jest mowa, że Chrystus kazał przebaczać nie siedem, ale 77 razy. Zabrzmi to magicznie, ale to była łaska od Boga. Doznałam przebaczenia. Napisałam do męża SMS-a. Przyjechał, zjedliśmy razem kolację."

Tak tak owieczki moje i baranki. Rolą męża jest zdradzanie, a rolą kobiety przebaczanie 77 razy.

"Wytłumaczył mi, że jestem współuzależniona i muszę poszukać jakiejś wspólnoty terapeutycznej."

Tak tak, to wszystko wina Katarzyny, powinna natychmiast udać się do wspólnoty terapeutycznej.

"Wiem już, że będę wolna od współuzależnienia, kiedy będę mogła cieszyć się życiem. Bo nadal miewam napady złości, niechęci, apatii. Ale jest już coraz lepiej. Już dawno nie sprawdzałam rzeczy męża. On też powoli wychodzi z choroby. Nie ukrywa przede mną zmagań, że jest wciąż narażony na pokusy."

Ale niesprawdzanie rzeczy z pewnością pomaga im się oprzeć. (Nawiasem mówiąc, każdy człowiek jest narażony na pokusy, być może z wyjątkiem niewidomych i głuchych, pozbawionych zmysłu węchu.)

Barbara pisze:

"W kilka godzin skleiłam prywatne rozmowy po nocach, wysłane MMS-y, kody do stron pornograficznych w internecie. Wiem, bo sprawdziłam. Poznałam świat internetu, który służy do uprawiania seksu, czaty erotyczne, filmy, ogłoszenia, wulgaryzm. Nie jestem dewotką, ale mnie to poraziło. Powiedziałam mu, że teraz zamilknę na kilka dni i poczekam, co ma mi do powiedzenia. To było trzy lata temu."

To ja bym się jednak po jakichś dwóch miesiącach odezwał.

"Jeżeli człowiek funkcjonuje w dwóch światach i wszystko ma zorganizowane, to w pewnym momencie przestaje widzieć, że coś tu jest nie tak. Jedno życie służy mu do uprawiania seksu. Jest zaspokojony pod tym względem. Drugie życie to świat, w którym ktoś musi prać gacie i skarpetki, gdzieś trzeba jeść obiady."

Oj odczepiłaby się pani od tych księży.

"Dwa lata temu kazałam mu się wyprowadzić. Ostatnio zapytał, czy mógłby do nas wrócić. 'I gdzie będziesz spał? - zapytałam. - A jak nasz seks miałby wyglądać?' (pytałam retorycznie). A on na to: 'O nie, seks to nie. Seksu to ja mam dosyć'."

To się nazywa brutalna szczerość.

"Podobno człowiek, który zaczyna zdrowieć, czuje żal, ma poczucie wyrządzonej krzywdy. Mój mąż myśli, że ja mu wszystko zepsułam. A miał taką fajną bazę."

No bo to poniekąd prawda.

"U bliskich znajomych był problem alkoholowy. Wiedziałam stamtąd, że nie należy uzależnionemu podawać ręki, bo wciągnie w bagno. Wiedziałam, że trzeba mu dać kopniaka, żeby oprzytomniał. Wiedziałam, że pomoc jest potrzebna też mnie. Powiedziałam mu z tym rachunkiem w dłoni: 'Masz się zacząć leczyć. I sam musisz sobie to zorganizować'. Poszedł do terapeutki raz czy dwa, ale był tym rozdrażniony. Poszliśmy na terapię małżeńską. Tam dowiedziałam się, że najpierw mąż powinien zacząć leczyć się z uzależnienia, potem ewentualnie możemy ratować nasze małżeństwo. Do grup terapeutycznych nie zajrzał. Nie było w nim woli leczenia."

Smutna prawda brzmi tak, że jeżeli kobieta oskarża samą siebie, więcej sprząta i gotuje, przebacza 77 razy, przez trzy lata się nie odzywa z rachunkiem w dłoni, za to podaje obiady i pierze skarpetki, to mąż niespecjalnie będzie miał powody, żeby poczuć wolę leczenia.

"Kazałam mu się wynieść. Moja mama: 'Daj mu szansę'. 'Mam gdzieś szansę, mamo. A gdybym miała teraz HIV, dzieci były zakażone, też byś tego chciała?' 'Ach, nie pomyślałam' - wycofała się."

Oj tam, wierzący heteroseksualiści nie miewają HIV.

Z poniższym akapitem zgadzam się w stu procentach:

"Sposób rozumowania innych, że to fajnie mieć męża seksoholika, to dramat. Te komentarze na forach: 'Pewnie głupią babę miał, to poszedł do innej'. 'Dajcie mi do niego namiary, chętnie się skontaktuję'. Gdybym miała życzyć jakiejś kobiecie bardzo źle, tobym zaproponowała, żeby związała się z seksoholikiem."

Prawda. Tyle, że po lekturze artykułu zupełnie nie mam wrażenia, jakobym czytał o seksoholizmie. Z wyjątkiem ostatniej, Barbary, panie wykazują zaawansowany masochizm, samobiczowanie i kompletnie wyrzekają się samych siebie, aby zaspokajać potrzeby męża. Naprawianie braku seksu za pomocą gotowania i sprzątania niewątpliwie dla męża jest szalenie wygodne, ponieważ sprzątaczka i kucharka w sumie wychodzą drożej niż żona, niemniej jednak nie odnoszę wrażenia, żeby obie damy dużo na tym zyskiwały.

Odrębną sprawą jest seksoholizm. Trzeba mieć specyficzną umysłowość (nader często spotykaną wśród heteroseksualistów), żeby wysnuć wniosek, że "choroba się zalęgła" gdyż mąż w podstawówce obejrzał jedną sztukę filmu pornograficznego. Ten rodzaj umysłowości generuje również konstrukcje typu "wszyscy palacze marihuany uzależniają się od heroiny", "granie w gry komputerowe powoduje masowe mordy" oraz "wszyscy geje umierają przed 40 rokiem życia na AIDS".

Wiele jest na forum "kobieta" wątków pt. "jak znaleźć męża", "jak rozpalić z powrotem ogień pożądania", "mąż mnie zdradza" oraz "przespałam się z Egipcjaninem, bo tak na mnie patrzył". Ciężko się oprzeć myśli, że gdyby autorki wątków ograniczyły masochizm i hipokryzję, mogłyby zamiast tego dojść do wniosku, że być może NIE jest wszystko jedno, jaki jest mąż i co robi, na zasadzie "niechby bił i pił, byle był". No, ale jestem pewien, że każda z nich, zapytana, czy jest feministką, wyparłaby się, bo przecież "nie nienawidzi mężczyzn".

Ale to jest temat na zupełnie inną notkę.
16:58, navaira
Link Komentarze (60) »
czwartek, 20 sierpnia 2009
Blox, ty kupo :(
Wypieściłem właśnie nową notkę, ale blox po kliknięciu "Publikuj" kazał mi się zalogować, po zalogowaniu zaś notki ni śladu ni popiołu. Toteż zaproszę Was po prostu do lektury wątku murzyniera, który zdradza nam prawdziwą naturę heteroseksualistów. W skrócie, heteroseksualiści mężczyźni dzielą się na zboczeńców, impotentów i nieprzyłapanych, zaś kobiety... kobiety głównie na nieprzyłapane przez swoich facetów-przygłupów, którym nawet nie przychodzi do głowy, że są zdradzani. Alleluja i do przodu!
18:56, navaira
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 17 sierpnia 2009
Heteroseksualista niezrozumiany, czyli pełne głębi przemyślenia z Marsa i Wenus
Niejaki harry122, zwany również Polarnym, tłumaczy, dlaczego kobiety nie rozumieją mężczyzn. Po przeczytaniu notki Polarnego Harrego zrozumiałem, dlaczego ja nie rozumiem heteroseksualistów. Oto krótkie podsumowanie:

Polarny przedstawia powody dlaczego kobiety nie rozumieją mężczyzn:

- bo nie rozumieją, że zimne piwo jest lepsze od sexu;

Biedni ci heteroseksualiści :( Sugeruję wizytę u seksuologa lub dominatrix.

- bo nie rozumieją, jak się można fascynować tym, że 22 facetów ugania się za jedną piłką;

Ja nie rozumiem tylko czemu mecz trwa 90 minut a wymienianie się koszulkami minutę, a nie odwrotnie.

- bo, nie rozumieją, że mecz jest ważniejszy od sexu;

Naprawdę, to się leczy.

- bo nie rozumieją, że poza piwem i meczem sex jest najważniejszy;

Ja zaczynam rozumieć, czemu polskie kobiety na wakacjach sypiają z Egipcjanami.

- bo nie rozumieją, że golonka nie jest tłusta, tylko smaczna;

Golonka przede wszystkim jest niezdrowa i obleśna.

- bo nie rozumieją, że mężczyźni też czasami myślą (nie koniecznie o piwie, golonce, meczu i sexie);

Jeszcze czasem o stereotypach.

- bo nie rozumieją, że brudne skarpetki wcale tak bardzo nie śmierdzą;

Jako żywo, poza krajami Europy Wschodniej i dawnymi Republikami Sowieckimi takich mężczyzn spotyka się rzadko.

- bo nie rozumieją, dlaczego czerwone światło oznacza stop, a nie przyśpiesz;

Tak po prawdzie to ja też nie wiem DLACZEGO czerwone światło oznacza stop. Zdaje się, że jest to kwestia połączenia umowy społecznej z jakimiś atawistycznymi odruchami, czerwony kojarzy się z ogniem, czy coś.

- bo nie rozumieją, że mężczyzna jest najważniejszy i wcale to nie jest egoizm, a prawda;

Drodzy czytelnicy, tak wygląda poczucie humoru polskiego heteroseksualisty. (Mam nadzieję. Bo jeśli on tak poważnie, to ja nie mam słów.)

- bo nie rozumieją, że mężczyzna to wieczne dziecko, a dziecko potrzebuje cycka, najlepiej dużego;

Znane mi dzieci przechodzą na pokarmy stałe poczynając od 6 miesiąca życia.

- bo nie rozumieją, że kochanka to też kobieta;

*navaira bulgoce coś o świętości sakramentu małżeńskiego jako związku między mężczyzną i kobietą, uświęconego Tradycją i Moralnością*

- bo nie rozumieją, że fryzura, makijaż i sukienka interesuje ich tylko u „nieswojej”;

Ci heteroseksualni mężczyźni to jacyś metroseksualni się zrobili. Sukienki i makijaż ich interesują?

- bo nie rozumieją, że to mężczyzna jest skomplikowany, a nie kobieta;

Sądząc po tych głębokich przemyśleniach? Nie powiedziałbym.

- bo nie rozumieją, że „bo tak” to nie jest odpowiedź na pytanie rozpoczynające się od słowa „dlaczego”.

Dlaczego polscy heteroseksualiści płci męskiej lubią cuchnące skarpety, tłuste mięcho, przedkładają mecz i piwo nad seks z kobietą płci przeciwnej, a potem są zaskoczeni tym, że owa kobieta wybiera towarzystwo Egipcjanina?
11:39, navaira
Link Komentarze (6) »
piątek, 07 sierpnia 2009
Podpatrz bajerę arabusów, czyli heteroseksualiści rasy białej okazują swoją wyższość
Heteroseksualiści polscy mają wiele cech wspólnych. Oczywiście, jedną z nich jest ich dziwne zamiłowanie do płci przeciwnej. Jednak są również inne cechy. Religijność, która często zmusza ich do zachowywania zdrad w tajemnicy przez współparafianami jest jedną z nich, jednak to nie na niej dziś się skupimy -- dziś porozmawiamy o wyższości rasy białej nad wszelkimi innymi.

Ta wyższość to oczywiście nie jest mój wymysł, lecz zdanie polskich heteroseksualistów. Wątek, o którym mówię, dotyczy żony zdradzającej swojego męża z Egipcjaninem na wczasach. Cynnamonido pisze:

Krążyłem jak obłąkany od baru do baru, poirytowany półuśmieszkami innych turystów i obsługi. Wiedzony jakimś przedziwnym, instynktownym tropem poszedłem jej szukać nawet tam, gdzie na logike bym się jej nie spodziewał. No i BINGO - zjarzałem przez murek okalający amfiteatr hotelowy i najpierw szybko się wyofałem widząc obściskującą się parę w kązcie na ławeczkach. Po chwili jednak jak porazony pradem zajrzałem jeszcze raz i już nie miałem cienia wątpliwości. Miłość mojego życia oddawała się namiętnym pocałunkom jakiegoś faceta.

Tsk, tsk, biedny człowiek -- szuka miłości i wierności w związku heteroseksualnym. No ale nie krytykujmy, gdyż po pierwsze w niczym nie pomożemy cynnamonido, a po drugie, jak uczy nas psychologia, heteroseksualizm jest jedną z wielu orientacji seksualnych i nie jest uleczalny. Zamiast tego przyjrzyjmy się odpowiedziom.

al675 uświadamia nas:

Babie zawsze będzie brakowało tego, czego w danej chwili nie ma.
Choćby miała w domu najwspanialszego męża i kochanka zarazem, to
puści się przy najbliższej okazji z kanalarzem, bo będzie miała taką
ochotę. To już taka k...a natura i dlatego nie należy się wiązać na
stałe i komplikować sobie życia, bo komplikacje i problemy to tylko
kwestia czasu, więc trzeba zawsze wcześniej odejść.

Tak tak owieczki moje i baranki. Takie są wszystkie kobiety co do jednej. I tylko nie rozumiem, czemu al675 ocenzurował wyraz "kobieca"?

facet_normalny (już po nicku wiem, że polubilibyśmy się) pisze:

to, że my, faceci z polski mamy takie a nie inne problemy z podrywaniem i
przegrywamy z arabusami, to prawda. duzo by na ten temat pisać, ale oni to maja w genach a my co najwyżej mozemy się kilku ichnich sztuczek nauczyć.

Tak, "arabusy" rodzą się z umiejętnością podrywania, pierwszy wyraz jaki wymawia Egipcjanin to "hey sexi lasko", a wy, faceci z Polski możecie co najwyżej się ichnich sztuczek nauczyć, najlepiej na serwisach o "sztuce uwodzenia".

gosia0409 dzieli się z nami przemyśleniami:

jest mi wstyd za polki ktore upijaja mezow a potem laduja w ramionach
arabow,nieraz bylam swiadkiem jak panie opowiadaly ile to razy byly juz w
egipcie a biedny maz siedzi z dziecmi w polsce,smieja sie potem z nas i z
mezow,i wychwalaja swoje arabskie kobiety,jakie to one sa przyzoite

Ten biedny upity mąż siedzi z dziećmi? To chyba powinno być karalne. Ale cóż, najsmutniejsze, że dzieci się potem śmieją z nas i z mężów i, eee... wychwalają swoje arabskie kobiety...

majusia1970:

Ja jako zdradzona żona jestem w stanie dokładnie Cię zrozumieć i cieszę się że miałeś odwagę napisać na TYM forum. [...] Z pewnego punktu widzenia mam śmiałość powiedzieć że w pewnym stopniu rozumię je - na mnie też próbowali tych swoich sztuczek,ale niestety(dla habisiów)źle trafiali.

Niestety dla kogo? Nie rozumię, majusiu, musisz przetłumaczyć.

Ja w sumie też mogłam zasmakować tego ciacha,bo przecież jestem zdradzona,mąż mnie nie kocha,nie rozmawia,tylko egzystuje pod jednym dachem.Jestem kobietą i jak każda chciała bym czuć się kochaną,jak każda chciała bym być adorowaną,być tą jedyną więc miałam możliwość mieć to wszystko gdzie??? no w Egipcie,ale nie skorzystałam.Co po niektórzy powiedzą - głupia dupa nie korzysta z życia,ale czy na tym to życie ma polegać???

A na czym, majusiu, ma polegać? Na egzystowaniu pod jednym dachem ze zdradzającym mężem? A, to piękne życie, pogratulować.

Może żona Twoja powinna wiedzieć że jest i była kolejną zdobyczą Habisia nic nie znaczącą(jak setki innych kobitek-naiwnych europejek).

Gubię się w domysłach. Może on miał na imię Habiś?

szalonaburza uświadamia:

Jeżeli przejrzałeś trochę to forum, to pewnie już wiesz, że Egipcjanie to
wytrawni podrywacze. Tak jak można paść ofiarą jakiegokolwiek oszustwa, tak można paść ofiarą oszustwa chwilowego zauroczenia. Jest to w pewnym stopniu początek oszustwa finansowego. To Twoja żona jest w jakimś stopniu ofiarą.

Tak tak, owieczki moje i baranki, to wina Egipcjanina, który w pewnym stopniu oszukał żonę finansowo za pomocą całowania się z nią na ławce. (Oprócz tego żona była zapewne trochę w ciąży.)

off-with-you tłumaczy (niechcący) Habisia:

Poza tym żeby nie brnęła więcej w fałszywe emocje - powinieeś jej również pokazać to forum, aby miała świadomość, że jej "habibi" obrócił danego lata nie jedną kobietę...

A! No i teraz już wiem. "Habiś" to taki polaczek, żydek lub ajrysz, czyli określenie pogardliwe używane przez rasę wyższą wobec rasy niższej.

Mniej więcej w tym momencie zacząłem zmieniać zdanie na temat dzisiejszego posta i wątku -- generalnie oczywiście lubię się natrząsać z biednych heteroseksualistów i ich problemów, ale lektura fragmentów typu "Moja rada ? Uswiadom jej, ze jest ku..wom - tylko dobitnie i niech idzie do ahmeda", "pieknie piszesz - bo moze jestes ciota i twoja zona potrzebowala przytulic sie do mezczyzny", "warto podpatrywać u arabusów jaka mają bajerę bo tym zdecydowanie z nami wygrywają" i tak dalej stała się dziwnie nieinspirująca...

Niech podsumuje belavia swoim pełnym klasy postem (cytuję w całości):

Nasuwają mi się podstawowe pytania. Pytania skierowane do tych wszystkich głupich, naiwnych bab, które idą "na stronę" z arabusami?

Czy kiedykolwiek widziałyście w jakich warunkach oni żyją, jak jedzą, jak srają, jak śpią?

Czy nie czujecie tego odrażającego odoru wydobywającego się z ich gęb wypełnionych zepsutymi zębami?

Czy nie jesteście w stanie wyobrazić sobie ile chorób noszą w sobie te brudasy. Przywozicie to później do kraju, rozsiewacie na męża, chłopaka, kochanka itd. Nie szkoda wam zdrowia waszego i partnerów?

Czy ta chwila rozkoszy z arabusem warta jest takich sytuacji jakie mają miejsce później? Czy warto niszczyć siebie, partnera, rodzinę???

Zastanówcie się zanim jakiś brudas włoży rękę w wasze majtki...

Tak, belavia, kobiety rzucają się bez pamięci na śmierdzące zęby srających arabusów, a nie wiedzieć czemu nie padają w ramiona polskich Adonisów typu belavia, znanych w całym świecie ze swojej niezwykłej higieny, wybitnej sztuki dentystycznej, a przede wszystkim bycia członkiem rasy wybranej. W ogóle tych kobiet nie rozumiem.
10:40, navaira
Link Komentarze (9) »