Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
RSS
środa, 29 sierpnia 2012
Heteroseksualista o heteroseksualistach
Dzisiaj gości u nas ekspert ds. biologii człowieka, profesor Bogusław Pawłowski, żonaty. (Sprawdziłem, żeby się upewnić, czy NA PEWNO hetero -- i przy okazji trafiłem na smakowity cytat z pana profesora, który twierdzi, że "jak każdy mężczyzna zwracam uwagę na kobiecy urok". Nie ma to jak kompetentny ekspert na stanowisku profesorskim.) Pan profesor tłumaczy nam, dlaczego 25% Polek w Wielkiej Brytanii zachodzi w ciążę z nie-Polakami, zaś 95% polskich mężczyzn na Wyspach zawiera związki wyłącznie z Polkami.

Pan profesor zaczyna tłumaczenie tym oto zdaniem:

Prof. Pawłowski: Intuicyjnie już czujemy, że tak właśnie jest, wiele osób mówi "kobiecie jest łatwiej".
Nie ma jak profesor z intuicją. Zawsze intuicyjnie czułem, że tytuły profesorskie dostaje się za posiadanie wyjątkowej intuicji.
Jedno z potencjalnych wyjaśnień tej zagadki możemy chyba już znaleźć w naszej ewolucji. Kobieta, podobnie jak szympansica, jest egzogamiczna: oznacza to, że to ona opuszcza rodzinę czy grupę, aby iść do mężczyzny. Ma to odzwierciedlenie nawet w języku: kobieta przecież "wychodzi" za mąż, a mężczyzna "bierze" żonę.
To tylko w języku polskim ma odzwierciedlenie, panie profesorze szympansicologu. Jednakowoż rozmawiamy o Wielkiej Brytanii.
Brytyjczykowi łatwiej więc "przygarnąć" imigrantkę, jego otoczenie nie uzna tego za coś tak zadziwiającego, jak gdyby sytuacja była odwrotna.
Znaczy, gdyby imigrantka przygarnęła Brytyjczyka? Dobrze rozumiem pana profesora?
Z wielu badań, również prowadzonych przez biologów i psychologów ewolucyjnych wynika również, że kobieta i mężczyzna musi mieć zupełnie inne atuty, aby odnieść sukces na rynku matrymonialnym.
To prawda, kobieta ma atut lewy i prawy, a mężczyzna środkowy. (Oczywiście mówimy o szympansach?)
Jakie to są atuty?

U kobiety bardzo ważna jest atrakcyjność fizyczna świadcząca o płodności i jej wieku.

Ha! Zgadłem -- mowa o szympansach!
Na dalszej pozycji, choć ważne zwłaszcza przy tworzeniu długotrwałych relacji, są komunikatywność czy inteligencja społeczna.
Co ciągle nie wyjaśnia mi, dlaczego 25% Polek zachodzi w ciążę z obcokrajowcami. Dla Polaków są niewystarczająco atrakcyjne?
Uroda mężczyzny ma dużo mniejsze znaczenie.
AND THIS IS WHY THEY'RE SINGLE
Aby był odbierany jako atrakcyjny, powinien mieć na przykład poczucie humoru, być inteligentny i mieć odpowiednią pozycję społeczną i wynikający z niej status materialny.
No tak, teraz rozumiem, dlaczego 95% polskich mężczyzn nie zadaje się z Brytyjkami, ale ciągle nie rozumiem, czemu nie umierają bezdzietnie i w samotności.
Widać więc jak na dłoni, że kobietom, jadącym na zmywak do Londynu, łatwiej zawieźć pożądane cechy ze sobą niż mężczyźnie.
No tak, inteligencja i poczucie humoru przekraczają te dozwolone 20 kilogramów bagażu, jak taki mężczyzna się zabierze na zmywak.
Ona, nawet jeśli sprząta i nie ma pieniędzy, ale jest młoda, ładna i ma zdolność komunikacji w języku tubylców- jest świetną partią.
Określenie "Świetna partia" wydaje mi się tutaj lekutkim nadużyciem.
A Polak na budowie czy na zmywaku? Status społeczny: żaden. Gdyby chociaż umiał piękną angielszczyzną żartować, zabawiać opowieściami o obejrzanych filmach i przeczytanych książkach! Ale on często potrafi tylko powiedzieć "I don't speak English very well".
Biedak, miał zabrać wszystkie dzieła Szekspira i słownik polsko-angielski, ale mu się w bagażu nie zmieściły. A kobieta upchała sobie toto w staniku i proszę, jak się świetnie komunikuje w języku tubylców. Rozwiązaniem są męskie staniki!
Co innego gdy zaleca się do Polki - świetna znajomość języka pozwala mu rozwinąć skrzydła i może kobietę znacznie łatwiej oczarować.
Świetna znajomość którego języka? Pytam, jako osoba, która kilka razy rozmawiała z Polakami płci męskiej.
Kobiety mają też dodatkowe ułatwienie od natury: łatwiej niż mężczyźni opanowują języki obce, szybciej zaczynają mówić, są bardziej komunikatywne.
Różne seksistowskie pierdoły już słyszałem, ale tej jeszcze nie. Czy kobietom pomaga w opanowywaniu języka wagina, jajniki czy brak zarostu? Inquiring minds want to know, że tak się po kobiecemu wyrażę.
Mam wrażenie, że kobiecie w ogóle łatwiej dostać się do nowego towarzystwa, w pubie czy na uczelni. Mam dobrą intuicję?

Kobiety, a to też wynika z biologii, są mniej agresywne i łagodzą obyczaje.

Jezu, jezu (nieczyt.)
W ciągle patriarchalnym społeczeństwie, w którym jesteśmy zarówno, my jak i Brytyjczycy, to często mężczyzna zaprasza do towarzystwa. Jedna kobieta więcej w grupie towarzyskiej to dla niego żaden kłopot, dodatkowy mężczyzna - a po co?
To się nie nazywa towarzystwo, tylko orgia, panie profesorze, ale dopuszczam, że znowu się panu z szympansami pomyliło.
Na minus Polaków szukających partnerki na Wyspach działa więc też to, że nie mają społecznie ugruntowanej lokalnej sieci społecznej, trudniej im taką stworzyć czy dostać się do już istniejących.
A Polki szukające partnera na Wyspach mają społecznie ugruntowaną lokalną sieć społeczną?
Kobiety też oczywiście ze sobą rywalizują, ale to inaczej wygląda, to jest taka gra ukryta, podskórna, często nie zagrażająca istnieniu grupy.
Wszystkie kobiety są fałszywe, to wiemy z nauki zwanej "seksistobiologią".
Z powodu wszystkich tych cech, które wymieniliśmy, kobiecie łatwiej o hypergamię, czyli awans społeczny dzięki zamążpójściu. Mezalianse w tę stronę zdarzają się znacznie częściej.
Panie profesorze, używa Pan wielu naukawo brzmiących wyrazów, ale przysięgam, że to samo wrażenie wywarłby Pan na mnie pisząc wzorem polskich komentatorów z Onetu "bo to są dziwki i szmaty co sypiajom z arabami !".
Nie mam wielkiej pensji ani majątku, więc fakt, iż mężczyźni nie zwracają uwagi na te rzeczy powinien mnie cieszyć. Panie profesorze, ale dlaczego właściwie tak jest? Dlaczego mężczyzn nie obchodzi, ile zarabiam?
Pani dziennikarko Aleksandro, pozwolę sobie tu na lapsus spoza świata szympansów – w społeczeństwach rozwiniętych generalnie jest tak, że z jednej pensji da się utrzymać, kupić mieszkanie i jeździć na wakacje, więc z wyjątkiem pewnych specyficznych środowisk typu nuwo ricz nikogo specjalnie nie obchodzi, ile pani zarabia. Natomiast Polacy płci męskiej czują się emaskulowani (czy udało mi się zabrzmieć jak pan profesor?) jeśli partnerka zarabia więcej od nich, co wydaje mi się lepszą odpowiedzią na pytanie, czemu się nie zadają z Brytyjkami, niż "bo kobiety łatwiej opanowują waginalnie języki obce". Ale, ale, oddajmy głos panu profesorowi.
Mężczyźni są wzrokowcami! Tworząc poważną relację zarówno mężczyzna jak i kobieta inwestuje w nią bardzo dużo. Tylko że nie to samo.
To prawda, plemniki produkuje się szybciej i w większych ilościach.
Kobieta wiele inwestuje w sensie biologicznym - to kwestia czasu, którego ma mniej na reprodukcję niż mężczyzna czy energii i czasu, które musi włożyć w kolejne ciąże i w karmienie piersią, że nie wspomnę o jej dużym zaangażowaniu w opiekowanie się dziećmi.
Znowu korci mnie, żeby wspomnieć coś o szympansach.
On do wspólnego domu wnosi poczucie bezpieczeństwa oraz zasoby zarówno niezbędne partnerce, której wymogi energetyczne są znacznie większe w ciąży i gdy karmi, ale też niezbędne dla rozwoju ich dziecka czy dzieci.
No tak, panie profesorze, ale JAKI TO MA ZWIĄZEK Z PYTANIEM?
Jego inteligencja, status społeczno-ekonomiczny i poczucie humoru zaświadczają, że sobie powinien poradzić. Kiedyś bardziej świadczyły o tym silne plecy i barki. Ale to się zmieniło. Proszę popatrzeć na kulturystę czy trenera z siłowni. Siła fizyczna nie świadczy już o wysokim statusie społecznym.
Czy sugeruje pan profesor, że Polacy są mało inteligentnymi mięśniakami, a Polki szukają inteligencji? Poniekąd zgadza się to z moimi obserwacjami na forum onetu, ale po profesorze biologii człowieka spodziewałem się czegoś bardziej wyrafinowanego. Z drugiej strony, pan profesor jest jednakowoż Polakiem płci męskiej, z czego wnoszę, że w langłydżu się nie porozumiewa, inteligencji i poczucia humoru nie posiada, bo mu nie włażą do aktówki, a na katedrę załapał się wyłącznie dzięki intuicji. Co za szkoda, że kobiety nie poszukują u kandydatów na męża wyłącznie intuicji. Z drugiej strony, jak wspominałem, pan profesor jest żonaty, więc nie rozpaczajcie, Polacy w Wielkiej Brytanii. I dla Was jest szansa!
20:26, navaira
Link Komentarze (15) »
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
Podrażniona pani profesor

(Obrazek: http://niebedzieteleranka.wordpress.com/2012/08/13/o-tym-ze-gdy-juz-umrzesz-gej-skradnie-ci-trumne/ )

Pani profesor Pawłowicz, była kandydatka PiS do Trybunału Konstytucyjnego, zgłosiła swoje uwagi do ustawy posła Żalka o związkach rejestrowanych. Chciałbym zgłosić swoje uwagi do uwag pani profesor. (Zwykle pisałbym "pani profesory", ale nie chcę, żeby prof. Pawłowicz się obraziła.)
Platforma dlatego wychodzi z takim projektem, bo z jednej strony (dzięki Bogu!)
Nie dzięki Bogu, tylko dzięki hipokryzji -- ta ważna cecha pozwala głosować przeciw projektom, których nawet się nie czytało...
...przyczyniła się do odrzucenia projektów SLD i Ruchu Palikota, ale z drugiej strony – być może przestraszyła się słupków, bo lewackie środowiska „mają” media, i przed zapowiadanymi jesiennymi protestami chce się tym kręgom przypodobać. Ale to ciężkie naruszenie Konstytucji i zasady ustrojowej jaką jest małżeństwo - mówi w rozmowie z portalem Fronda.pl prof. Krystyna Pawłowicz.
Zasada ustrojowa kojarzy mi się z płynem ustrojowym, ale wiecie, tym gejom to wszystko się tak kojarzy.
Projekt posła Jacka Żalka nie ma sensu o tyle, o ile niewiele różni się od projektów, które wcześniej składał Ruch Palikota i SLD. W projekcie Żalka usunięto te najbardziej drażniące przywileje, na przykład dotyczące ulg podatkowych czy wspólnych odpisów.
Jeśli pani profesor pod wpływem "przywilejów" robią się podrażnienia, to polecam zasypkę dla niemowląt...
Jednak nadal znajdują się w nim propozycje nie do przyjęcia, na przykład o prawie do pochówku czy ustawowym dziedziczeniu
Prawo do pochówku to w ogóle jest skandal. Osoby niezamężne powinno się porzucać w rynsztoku, gdy już zejdą (na AIDS, rzecz jasna).
Taka konstrukcja jest jednak sprzeczna z art. 18 Konstytucji, który mówi, że Rzeczpospolita chroni małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny.
Małżeństwo, pochówek i dziedziczenie jako związek kobiety i mężczyzny...
To oznacza, że ochronie prawnej podlega tylko małżeństwo zawarte pomiędzy kobietą i mężczyzną, które ma na celu prokreację.
To niezwykłe, a w którym miejscu tego zdania widzi pani profesor wyrazy "tylko" oraz "prokreacja" i czy w wieku lat 60 -- akurat tyle pani profesor stuknęło w kwietniu, gratulować dobrego zdrowia -- nie należałoby małżeństwa pani profesor anulować, gdyż nie może już posłużyć prokreacji?
Państwo nie może jednocześnie udzielać ochrony prawnej, czyli przewidywać jakichkolwiek przywilejów i ulg konstrukcjom prawnym, które mają obniżyć atrakcyjność małżeństwa.
A w jaki sposób konkretnie obniża się atrakcyjność małżeństwa za pomocą pozwolenia związkowi rejestrowanemu na pochówek partnera lub partnerki?
[...] w projekcie Żalka nie ma nic o ulgach podatkowych, ale skoro przyzwala on na związki paramałżeńskie, to najpewniej wkrótce ktoś zacznie domagać się tego przywileju i zostanie on przywrócony.
Nie ma tam też nic o pociągach wąskotorowych, ale skoro przyzwala on na związki paramałżeńskie...
Ten projekt wyraża interesy osób, które mają nieuporządkowane emocje seksualne, namiętności.
Pani profesor, to się nazywa "projekcja".
To jedyne kryterium, na podstawie którego żądają oni przywilejów.
No bo jeśli para homoseksualna jest razem przez 20 lat, to jedynym powodem trwania ich związku jest rzecz jasna nadmiar emocji seksualnych.
Jeśli państwo już miałoby komuś takie przywileje przyznawać, to najwyżej osobom, które opiekują się rodzicami czy rodzeństwem. Jakim prawem związki homoseksualne miałyby mieć przywileje np. przy pochówkach?!
PRZYWILEJE PRZY POCHÓWKACH. 

PRZYWILEJE.
PRZY POCHÓWKACH.

Chciałbym, żebyście popatrzyli na to zdanie i zapamiętali je sobie, a przy następnym spotkaniu z panią profesor zapytali ją, czy po drodze na wywiad upadła na głowę.
Dlaczego osoby zupełnie obce, a nie te, które ze zmarłym łączyły więzy krwi?
Pani profesor, w Polsce kazirodztwo jest nielegalne i to akurat bardzo dobrze...
Na marginesie dodam, że młode osoby czasem podstępnie wchodzą w takie związki tylko po to, aby wejść w stan posiadania majątku swojego wybranka kosztem jego krewnych. Do podobnych wykroczeń dochodzi przy okazji dziedziczenia, czy pochówku.
Kradzieże trumien w związkach rejestrowanych to plaga we Francji i Holandii, tak tak owieczki moje i baranki.
Ten projekt to nic więcej, ponad sposób na obejście Konstytucji i wyłudzanie majątków. To nieuporządkowane, a co więcej osłabiające instytucję małżeństwa.
Nieuporządkowane to pani profesor ma może garnki w kuchni...
W projekcie Żalka samo założenie jest sprzeczne z Konstytucją. Państwo nie może jedną ręką konstytucyjnie popierać małżeństwa, a drugą – tworzyć instytucje, które będą to małżeństwo osłabiały.
Ja też uważam, że właściwym rozwiązaniem jest legalizacja małżeństw osób tej samej płci, ale rzecz jasna pani profesor nie to ma na myśli, tylko nieuporządkowane kradzieże trumien...
Jeśli ktoś będzie mógł mieć te same przywileje bez obowiązków, to nie będzie żadnej motywacji do zawierania związków małżeńskich!
Zaczynam mieć wrażenie, że te związki małżeńskie to jakiś koszmar, skoro tak trzeba do nich motywować...
Małżeństwo ma zamiar trwałości, a te wszystkie związki, gdyby miały zamiar trwałości (jak w przypadku konkubinatów) to już dawno byłyby zawarte!
Jak to miło wiedzieć wszystko o wszystkich i móc się wypowiadać w imieniu całej ludzkości :)
Jeśli chodzi o nieuporządkowane relacje homoseksualne, to państwo nie ma żadnego interesu w tym, by je chronić.
Ale państwo nie ma żadnego interesu w ogóle w chronieniu jakiegokolwiek typu związku, niezależnie od tego, czy w szafkach garnki stoją uszami w jedną stronę, czy w różne. Nie rozumiem tych zysków, jakie rzekomo PAŃSTWO ma z małżeństw jednopłciowych -- co najwyżej straty spowodowane wspólnym rozliczaniem się z podatków i preferencyjną stawką podatkową. Idąc tropem rozumowania pani profesor, należy zakazać zawierania małżeństw, anulować małżeństwa, w których kobieta przekroczyła 50 rok życia, a przed udzieleniem zgody na ślub przymusowo wykonywać testy płodności.
19:37, navaira
Link Komentarze (6) »