Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
RSS
środa, 14 października 2009
Ja jestem Liroj scyzoryk z Wrocławia, jak ci się nie podoba to...
...ale nie uprzedzajmy faktów.

Dama imieniem marionetta odważyła się zadać pytanie, które zawsze ciążyło mi (i wielu innym kobietom płci obojga) na sercu:

dlaczego mężczyźni w Polsce są tacy nieestetyczni?

smutek i żal :( za granicą nie trzeba być gejem, żeby dobrze wyglądać. u nas chyba niestety jeszcze tak. albo być bajecznie bogatym. albo studentem kulturoznawstwa, czyli w gruncie rzeczy również gejem :( o co tu chodzi?

Mam wrażenie, że z tym studentem kulturoznawstwa to jakaś podpucha, ale nieważne, zapoznajmy się z odpowiedziami badanej grupy. A odpowiedzi są podwójnie smakowite przez to, że marionetta nie zdefiniowała, co to właściwie znaczy "estetyczny mężczyzna".

Na początek uderzamy w stół, a kobieta_na_pasach się odzywa:

nie daj mi Panie takiej synowej! mam syna, 19 lat. ciesze sie,ze jest prawdziwym mezczyzna w tych dziwnych czasach. ma mnostwo wlosow pod pachami i na nogach, z czego jest dumny, nie zeluje wlosow, tylko myje i strzyze, nie nosi aparatu na zebach (choc powinien) i nie uzywa wod toaletowych (pozadezodorantem). i najwazniejsze - nie ma kompleksow, a jesli je ma to nie maskuje ich.łyso ci?

Jest się czym chwalić, krzywe uzębienie i krzaczki pod pachami, to są właśnie te cechy, które powinien mieć prawdziwy mężczyzna. Gdyby jeszcze tego dezodorantu przestał używać... ach... można pomarzyć.

Na sugestię:

Są jednak pewne sprawy higieniczne, o które zdecydowana większość dba, tak jak choćby dbanie o to aby nie wystawały kudły spod pach. Jeśli Twój syn je hoduje i jest z tego DUMNY to sorry, ale coś jest z nim nie tak... w tą drugą stronę.

...kobieta_na_pasach odpowiada:

kobieto, ludzie mieli pod pachami wlosy od prehistorii i beda miec. sek w tym,czy spod tej pachy "wali" potem czy nie. czy wystaja klaki czy nie.

To syn ma krótkie kłaki niewystające czy jednak mnóstwo włosów pod pachami? A może ma mnóstwo włosków przyciętych na jeżyka? Potrzebujemy szczegółów!

co innego u kobiety.

No, bo kobiety i ludzie to generalnie nie jest to samo, prawdaż.

walnij sie w czolo.

Tymi włosami spod pachy?

W dalszym ciągu wątku kobieta_na_pasach opisuje nam siebie z takimi szczegółami, że gotów byłbym rozpoznać ją na ulicy:

mam 47 lat, gole nogi , pachy, latem nawet rece (bikini
nie, bo nie odbilo mi). nie smierdze, uchodze za kobiete zadbana.

A to zależy w jakich kręgach. Niewątpliwie są takie, w których "nie śmierdzę" i "uchodzę za kobietę zadbaną" to synonimy.

Nawiasem mówiąc, ciekawe, że nie tylko kobieta, lecz i mężczyzna uważają, że golenie okolic genitaliów jest objawem choroby psychicznej. Oto przedstawiamy vogońską poezję w wykonaniu vogona.jeltza:

Smutek i żal to jest jak się czyta takie smutne i żałosne guano. Sami pieprzeni esteci. Golić włosy pod pachami? Na jajkach? Może jeszcze na nogach mam golić? Niedoczekanie wasze.

ŁOBOZE!!! Toć ja całe życie marzyłem o tym, żeby vogon.jeltz sobie wygolił włosy na jajkach, a tu tak brutalnie, ciach, że niedoczekanie nasze. CO MY TERAZ ZROBIMY?! :( :( :(

Dezodorantów używam i swój ulubiony zapach też mam, ale kąpię się raz dziennie, a branie prysznica dwa lub nawet trzy razy każdego dnia (jak ten śmierdzący Armanim pedzio w firmowej bieliźnie parę wpisów wyżej) uważam za objaw ciężkiej choroby umysłowej.

Tu pozwalam sobie zgadywać, że:
1. albo vogon nie bywa na siłowni, nie jeździ na rowerze, nie uprawia żadnych sportów, w lecie się nie poci (i w ogóle się nie poci generalnie w ciągu dnia pracy lub aktywnego wypoczynku), lub też
2. mówiąc "swój ulubiony zapach" ma na myśli zapach przepoconego vogońskiego podkoszulka, który to aromat rzeczywiście jest równie estetyczny, jak vogońska poezja.

Ale ja tu robię dygresje, a kobieta_na_pasach czeka...

uwazam, ze ludzie doszli do absurdu z wygladem . bardziej skupiaja sie na powloce cielesnej niz na wnetrzu. boleje tylko,ze ktos moze oceniac w przyszlosci mojego syna po tym ,jak wyglada , a nie, jakim jest czlowiekiem.

No tak to już jest proszę kobiety, że estetykę ocenia się na ogół po tym, jak kto wygląda. Słyszałem o pięknie wnętrza ludzkiego, ale o wewnętrznej estetyce nie, chyba, że mowa o projektowaniu wnętrz.

43agawa odbija piłeczkę kobiecie:

Nie daj Panie Boże takiej teściowej,jak ty,mojemu 16 letniemu
synowi.Cieszę się,że jest prawdziwym mężczyzną:goli włosy pod pachami i używa dezodorantu,codziennie zmienia bieliznę i skarpetki,kąpie się dwa razy dziennie,nosi krotkie włosy i czasami uzywa żelu.Aparat nosił do niedawna.Chętnie uzywa dobrych wód toaletowych,ku uciesze swojej i otoczenia.

I pani pewnie myśli, że on jest hetero. ŻARTUJĘ!!!

tytus_flawiusz dzieli się z nami swoimi kompleksami:

> smutek i żal :( za granicą nie trzeba być gejem, żeby dobrze wyglądać.
napisała miss Polonia, miss publiczności, miss gracja i miss skromności.

Zwiąż się Holendrem, być może zamiast ciebie będzie posuwał twojego ratlerka, ale za to będzie taki słodki i "estetyczny" jak Christiano Ronaldo

Tak tak owieczki moje i baranki, od zgolenia wąsów, pójścia do fryzjera i używania kosmetyków jeden tylko krok do posuwania ratlerków.

zeberdee24 ocenia krytycznie szanse Polaków na dorównanie estetyką Europejczykom zachodnim:

Może pod względem jakości i staranności w wyglądzie dobijemy, ale do "ometkowania" nam jeszcze duuużo brakuje:)

Naprawdę, nie wiem, skąd się bierze przekonanie, że metka zwiększa estetyczność mężczyzny. Być może o to chodziło marionetcie, ale naprawdę, Lepper w garniturze nie pociągał mnie ani trochę bardziej niż Lepper w swetrze i gumiakach.

s.p.7 dzieli się z nami swoimi przemyśleniami o naturze gejów heteroseksualnych:

to jest takie pzdrzenie sie gejowskie
facet w wlosach w zelu na dyskoteke
myli ze jest czarujacy
dziala tylko na takie syma rodzaj ludzi - kobiecy odpowiednik

lalunia z tipsami w brozawej skorze z pod solarium z prostowanymi wlosami farbowanymy przewaznie na blond

wyglada to sztucznie i plastikowo, gejowsko, blondynsko

nie czuje głebi w takim czlowieku

Jeśli ja dobrze rozumiem, jak s.p.7 pojmuje głębię człowieka, to jako żywo w lecie w autobusach w Warszawie same głębokie egzemplarze posuwają. Poza tym jako żywo nie wiem, skąd wrażenie, że geje używają żelu do włosów jakoś nadmiernie, może do Polski najnowsze trendy gejowskie nie dotarły jeszcze, ale tutaj wśród sceny gejowskiej raczej rządzą albo łysiny (ku mojemu żalowi), albo fryzury, do których się używa nieco bardziej wyrafinowanych produktów. Żel pozostawiamy heteroseksualnym marokańskim maczos.

brzydula_betty:

zauważyłam, ze u niektórych facetów dbanie o siebie nie idzie w dobrym kierunku tylko zmierza do "ukobiecenia" sie. nie ma złotego środka między zadbanym, czystym mężczyzną a metroseksualną panienką.

Ależ jest. Przedstawiam mnie. Oraz Hugh Jackmana. No, oczywiście nie w tej kolejności...

Mi się ten "nowy" przesadnie zadbany typa faceta nie podoba. taki co mu metki wszędzie wystają a logo krzyczy z koszuli. I taki od którego wręcz śmierdzi perfumami - to też charakterystyczny znak buractwa. Ale co kto lubi.

Droga betty, przysięgam, że istnieje całkiem duży złoty środek pomiędzy Tomaszem Jacykowem, a posłem Witaszkiem przy pracy.

menk.a uzasadnia tytuł notki:

Niniejszym zawiadamiam, iż nikt nie nałożył na panią obowiązku zachwycania się ani wiązania się z mężczyznami konkretnej nacji, w tym wypadku polskiej. W związku z powyższym może pani spakować manatki i wytykać z PL (wszędzie czekają na panią z rozłożonymi ramionami) lub, pozostając na terenie PL, ślinić się na widok pięknych, pachnących i modnych śniadych, żółtych albo czarnych. Dodam: wszystkich jak jeden mąż heteroseksualnych (i też czekają z otwartymi ramionami).:P

poprioniony, który ogólnie wydaje się być trollem lub wyborcą PiS (pojęcia równoznaczne) poprawia na odlew łopatą:

Jak juz napisano wyzej, wypie...j z tego zalosnego kraju
jak tak Ci sie nie podoba. Z pozytkiem dla siebie i dla Polski.

A nie mówiłem? "Jak ci się nie podoba to wypier..."

Na koniec cirilla28 wyznaje:

Jestem kobietą prawie 30-letnią, wiem czego chcę, nie muszę ulegać modzie, na prawde wolałabym faceta w typie wikinga, może mieć włosy gdzie chce, brodę, niech nosi ciuchy z lumpeksu (nie mylić z brakiem higieny osobistej) ale niech dba o swoj rozwój i wnętrze.

No i dotarliśmy do sedna.

Po pierwsze primo, nie rozumiem, skąd się bierze pogląd, że geje to wiotkie, nażelowane blond istotki przyodziane w ometkowane ciuszki, niemniej jednak ten pogląd pozwala mi zrozumieć, jakim cudem 85% Polaków uważa, że nie zna żadnego geja. Takich to i ja znam bardzo niewielu.

Po drugie primo, dla mnie osobiście obrona przez atak metodą "pewnie chciałabyś wyżelowanego gogusia" jest objawem zakompleksienia. Podobnie jak i metoda "jak ci się nie podoba w Polsce to spier...". A w cytowanym wątku dużo jest postów osób, które spostrzegły, że marionetta wcale nie napisała, o co konkretnie jej chodzi, kiedy domaga się estetycznych facetów w otoczeniu. Ale tych nie cytowałem, bo nie były śmieszne.

Geje, i owszem, bywają bardziej estetyczni. Niekoniecznie w sposób prezentowany przez wspomnianego Tomasza Jacykowa, który moim zdaniem jest równie atrakcyjny i pociągający jak rozjechana przez rower ropucha. Marzenia cyrilli o "typie wikinga" zacytowałem z premedytacją, bo tak się akurat składa, że mój partner na wikinga nadałby się zdecydowanie, ma długie blond włosy, szerokie bary, zarost na twarzy, a dodatkowo odpowiadające mi (swoją wewnętrzną estetyką ;)) wnętrze. Nie śmierdzi ani brudem i potem, ani wiaderkami Armaniego, prysznic bierze dwa razy dziennie. Żelu do włosów nie posiada, za to dobre kremy i kilka rodzajów wody toaletowej jak najbardziej. Nie ubiera się ani w rozciągnięte beżowo-szare gacie i sweterki a la Onyszkiewicz, ani w garnitury za tysiące euro, tylko w podkreślające muskulaturę t-shirty z American Apparel i dżinsy. Nie wiem, czy spodobałby się marionetcie, mi się podoba nadzwyczajnie. Jest Holendrem. Ratlerka nie posiada.

A, miałem jeszcze wspomnieć, czemu geje są moim zdaniem bardziej estetyczni -- po prostu, my jesteśmy sami dla siebie konkurencją, dodatkowo każdy z nas chciałby mieć fajnego partnera, a żeby takiego znaleźć, dba o siebie -- czasami zewnętrznie, czasami wewnętrznie, czasami i tak i tak, średnia w każdym razie zwyżkuje. Zaś heterycy? Cóż, wymagania kobiet wobec owych zaprezentowały nam kobieta_na_pasach oraz menk.a, nie ma się więc co dziwić, że heterycy się nie starają w najmiejszym stopniu. Bo i po co by mieli? Zawsze się znajdzie chętna do podziwiania ich za tak niezwykłe osiągnięcie intelektualno-fizyczne, jak odmowa noszenia aparatu na zębach lub samo bycie Polakiem. W końcu, jak napisał me.etek, "Lepsze polskie gó.wno w polu, niźli fiołki w Neapolu."
18:17, navaira
Link Komentarze (18) »
poniedziałek, 12 października 2009
Heteroexklusiv! Dziś specjalista
Dzisiaj wystąpi przed nami gościnnie ekspert ds. seksu, miłości, hetero i homoseksualizmu, osoba wypowiadająca się jako autorytet na wszelkie tematy dotyczące więzi w parach i trójkątach, zakonnik ojciec Maciej Zięba.

Ojciec Maciej uderza od razu w wysokie C:

To nie gadulstwo, kiedy mówi się kobiecie kolejny raz, że się ją kocha, lecz nam się wydaje, że jak już raz się to powie, to nie ma o czym więcej gadać. A przecież jeśli wypowiada się słowo "kocham" całym sobą, to za każdym razem jest to nowe wyznanie i, co więcej, stwarza ono coś nowego, jest twórcze.

Łatwo byłoby skomentować, że ojciec Maciej mówi tak z wyżyny wieloletniego doświadczenia, trudniej, że to piękne, poetyckie wyznanie, co więcej trudne, gdyż oparte wyłącznie na teoretyzowaniu. Taka filozofia miłości.

Znacznie gorzej niż wy, kobiety, radzimy sobie z uczuciami. Nadal funkcjonuje stereotyp Marlboro-mana i samca alfa.

Lata 80 dzwoniły, proszą, żeby im ojciec oddał Marlboro-mana.

Czy ojciec przyjaźnił się z kobietą?

- Wchodziłem z dziewczynami w różne związki, ale - dziś widzę to lepiej - miały one głównie kontekst erotyczny.

No ŁADNE RZECZY PANI GOŹDZIKOWO.

Przed wstąpieniem sądziłem, że w relacjach z kobietami wystarczało, że byłem z nimi uczciwy. Dopiero kiedy rozwinąłem się poprzez budowanie przyjaźni, zobaczyłem, jak potwornym byłem egoistą.

Co ciekawe, większość ludzi na świecie potrafi nawiązywać i budować przyjaźnie, nie wchodząc w tym celu do zakonu.

W zakonie unikałem przyjaźni z kobietą. Bałem się, że mogę się emocjonalnie pogubić. [...] Tym bardziej że w relacji z kobietą nie potrafię rozdzielić sfery przyjaźni od erotyki. W małżeństwie jest to bezcenne dopełnienie, poza nim bywa niebezpieczne. Być może jest różnie dla różnych ludzi, ale wydaje mi się, że w realnym życiu nie da się tych sfer od siebie odseparować.

A nieładnie ojcze, kosmate myśli. Heteroseksualiści to jednak są małe zboczki, ja się potrafię przyjaźnić z mężczyznami bez mieszania w to erotyki. A chwila, ja nie żyję w celibacie... jak to szło z tymi zachowaniami naturalnymi? Zna ojciec jakieś zwierzęta, żyjące w celibacie w związku ze swoim pobyciem w zakonie?

W naszej prymitywnie rozerotyzowanej kulturze ludzie nie wyobrażają sobie nawet, że istnieje przyjaźń. Gdy mężczyzna czuje coś do kobiety, to z pewnością - tłumaczy mu nasza kultura - stoi za tym pragnienie seksu, podobnie jeśli czuje się coś do innego mężczyzny.

To nie kultura tłumaczy, tylko ojca kosmate myśli, przykro mi to mówić, ale to oczywista oczywistość jest.

Dzisiejsza kultura próbuje brutalnie zniszczyć głębsze relacje międzyludzkie. Nie istnieje dla niej przyjaźń, miłość, sympatia, ale wyłącznie erotyzm. Według niektórych środowisk gejowskich - ponieważ nie istnieją inne relacje niż erotyczne - to właśnie ona ma być podstawą bliskości Jezusa i św. Jana czy starotestamentalnych przyjaciół Jonatana i Dawida. Smutne to i żałosne. Okropne prymitywizowanie i zubażanie ludzkiej głębi.

Wybaczy ojciec, ale niektóre środowiska gejowskie nie odpowiadają za ojca dziwne pomysły. Te środowiska gejowskie, które nie znają innych relacji niż erotycznych, nie zajmują się Jezusem i św. Janem, tylko kupowaniem na ebay akcesoriów skórzanych i fistingiem w zaciszu darkroomów. Chyba, że mówimy o biskupach-gejach?

Nie dziwmy się więc, że wychowani w naszej kulturze mężczyźni często, mając poznawczy dysonans, boją się głębszych relacji. Czują się bowiem heteroseksualni i zarazem pragną przyjaźni z mężczyzną. Mają jednak w głowach kliszę, że pod spodem zawsze kryje się seks.

Cóż, mogę jedynie wyrazić swój głęboki żal, dużo tracą przez własną homofobię.

Jeżeli wszystko wokół - szkoła, media - wypełnia moją świadomość i podświadomość, że trzeba inwestować w siebie, że istnieją tylko przelotne relacje, że rodzice są toksyczni, przyjaciele cyniczni, a małżeństwo to walka o dominację, że wierność jest anachronicznym obciążeniem, a seks bez zobowiązań oczywistością, to ludzie przesiąkają tą papką.

Ja chyba w jakiejś innej szkole byłem. Może to tylko szkoły zakonne tak nauczają? Chociaż, chwila, tak, owszem. Nauczyłem się, że trzeba inwestować w siebie.

Poppsychologia to zły duch naszych czasów eliminujący z życia miłość i przyjaźń. Jak może uczyć się kochać drugiego człowieka ktoś, kto jest skupiony przede wszystkim na swych doznaniach i roztrząsaniu, czy odczuwa psychiczny komfort?

No nie wiem. A ojciec do zakonu poszedł po to, żeby tam kochać drugiego człowieka, czy dlatego, że dało to ojcu psychiczny komfort?

Budowanie przyjaźni to proces oczyszczania relacji z dodatku toksyn.

Oczywiście nie z kobietą, bo kobieta ma tyle toksyn, że człowiek do końca życia nie doczyści.

Dziś ekspertami od małżeństwa i miłości stają się oszuści poświęcający życie na zyskanie rozgłosu

Oj czepiłżeś się pan tych księży. Tfuj, przepraszam, pomyłka, hmmm...

Samotność trzeba umieć przyjąć. Kiedy człowiek ucieka od samotności, to buduje chwilowe relacje, zajmuje się clubbingiem albo maskuje się przez bieganinę i ustawiczną pracę. Wszystko po to, by uniknąć bycia sam na sam ze sobą. Dopóki człowiek nie zaakceptuje samotności, dopóty nie będzie gotowy na spotkanie drugiej osoby, gdyż stanie się ona środkiem - wieszakiem, na którym pragnę się oprzeć, albo wypełniaczem mojego wolnego czasu.

No niech nam ojciec opowie o tej osobie, którą ojciec spotkał dzięki swojemu rozwojowi duchowemu, naprawdę. Taki ekspert...

Filozofia singli jest wygodna dla zaradnych trzydziesto- czy czterdziestolatków. [...] A ja wracam supersamochodem do swego supermieszkanka, a w środku pusto. Z czasem nieuchronnie stawy okażą się słabsze, ciśnienie wzrośnie, włosy zrzedną i pojawi się myśl, że kiedy człowiek się zestarzeje, to nikt do niego nie zajrzy. Przez całe życie nie zbudowałem bowiem z nikim głębszej relacji.

Ciekawe, czy ta pierwsza osoba to freudówka?

Czym jeszcze różni się męska przyjaźń od przyjaźni kobiet?

- W upraszczającym skrócie: częściej budujemy ją na żołnierskim uczuciu wierności. Jesteśmy towarzyszami broni, łączy nas poczucie misji - taka mieszanina czegoś pięknego oraz zabawy "dużych chłopców". Powiedziawszy to z niejakim wstydem, muszę dodać, że łączy nas także poczucie humoru.

Kobiety nie posiadają rzecz jasna żołnierskiego uczucia wierności (swoją drogą, piękna to wiara, że wierność jest cechą głównie męską). Nie posiadają, rzecz jasna, również poczucia humoru, przynajmniej tego opartego o dowcipy o dupie.

Uczono nas, by racjonalnie przewidywać przyszłość, a na świat patrzeć w sposób naukowy. Tymczasem nigdy w historii wróżki i znachorzy nie mieli się tak dobrze jak dzisiaj.

Na miejscu ojca ograniczałbym się z tym narzekaniem na popularność wróżek i znachorów. Na wszelki wypadek zacytowałbym potem dziennikarza GW Romana Graczyka, który na łamach GW wsławił się kiedyś passusem o tym, że rzecz jasna wszystkie religie są równe, ale nasza jest inna, bo nasza jest objawiona, a pozostałe wymyślili ludzie.
10:33, navaira
Link Komentarze (10) »