Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
RSS
wtorek, 18 listopada 2008
Namawiające pingwiny
Polskie środowiska homoseksualne zamierzają wydać w Polsce homoseksualne bajki dla najmłodszych pisze dziennik "Polska".

Homoseksualne bajki to bajki sypiające wyłącznie z bajkami tej samej płci, jak mniemam.

Zdaniem specjalistów pomysł jednak jest mocno kontrowersyjny. - Polska pod względem kulturowym nie jest jeszcze gotowa na przełknięcie takich inicjatyw bez żadnego sprzeciwu. Zainteresować czytelników taką tematyką będzie bardzo trudno - mówi profesor Janusz Czapiński, psycholog społeczny z Uniwersytetu Warszawskiego.

Zainteresować reporterów "Polski" było jak widać całkiem łatwo.

Według Izy Franckiewicz, socjologa i kulturoznawcy z Uniwersytetu Łódzkiego, będzie to możliwe tylko wtedy, gdy bajki będą poruszały kwestie tolerancji wobec gejów i lesbijek, nie namawiając jednak do homoseksualizmu.

Pan Iza, socjolog i kulturoznawca wyraźnie jest zdania, że homoseksualizm lęgnie się z namawiania przez pingwiny. Tak tak owieczki moje i baranki. Ja sam też byłem heteroseksualistą, miałem liczne żony i dzieci, ale pewnego dnia spotkałem na ulicy pingwina, pingwin do mnie "ej ty Oliveira, może byś tak gejem został?" a ja na to "łojeju! ale ekstra!" i od tego czasu nigdy już nie musiałem mierzyć penisów pięciolatkom, zastanawiać się, czy siusianie na siedząco jest męskie czy niemęskie, tudzież chodzić na nauki przedmałżeńskie żeby odzyskać dziewictwo.
08:52, navaira
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 17 listopada 2008
genderowy prezent pod choinkę

Aż się prawie pokłóciłem z koleżanką z pracy.

Moja firma, ponieważ źle się w niej nie zarabia, prowadzi w tym roku na swięta aż DWIE pracownicze akcje charytatywne. Pierwsza to wpłącanie na fundację "mam marzenie" (o czym gdzie indziej) a druga to "zostań świętym mikołajem"

W ramach zostawania świętym można sobie wybrać jeden z listów do świętego mikołaja napisanych przez młodych podopiecznych opieki społecznej (czyczegoś tam innego) i spełnić opisane w nim życzenie. Znaczy zanabyć prezent.

I to zgrzyt, bo koleżanka stwierdziła że to wspaniały pomysł (znaczy tyle to i ja też stwierdziłem) bo "będzie mogła jakiejś dizewczynce kupić lalke Barbie"Więcej1 ona CHCE kupić koniecznie jakiejś dziewczynce lalkę Barbie.

Każda okazja jest dobra do powielenia heteromatrixa, nawet boże narodzenie. Czyż może być lepszy prezent dla rozwijajacej się młodzieży niż plastykowa imitacja cycastej anorektycznej blondyny, której jedyną ambicją jest kupić sobie nowa sukienkę, kucyka, BMW i blond-Kena?

 Na znak protestu wyszukałem sobie list gdzie jakas inna dziewczynka zażyczyła sobie klocki Geomag. A i tak czuję się jak Grinch.

14:51, trekski
Link Dodaj komentarz »
respawn chastity

mam słabość do anglicyzmów

Respawn - w grach komputerowych ponowne stworzenie postaci lub przedmiotu po uprzednim jej zabiciu lub zniszczeniu. [wikipedia]

Chastity \ˈchas-tə-tē\ -  1: the quality or state of being chaste: as a: abstention from unlawful sexual intercourse b: abstention from all sexual intercourse [merriam-webster]

Ostatnio co raz cześciej obserwuję coś co nazywam "respwawnem czystości przedmałżeńskiej". Typowy (biały, genetycznie patriotyczny, katolicki heteroseksualny) Polak i Polka mają wspaniałe narzędize, żeby "zjeść ciastko i je mieć" - mogą wyzerowac licznik bara-bara.

Przykład pierwszy - nauki przedmałżeńskie A. i M. K.

Razu pewnego państwo K. byli na etapie pobierania nauk przedmałżeńskich, jako że jest to obecnie wymagane w ramach procedury przystępowania do ślubu kościelnego. Tak, "procedury" - choćby dlatego, że na wszystko jest odpowiedni kwitek. Kwitek na żarliwość wiary (do jakiej parafii chodzisz - podpisany tylko jeżeli regularnie bywasz w Domu bożym), kwitek na czystość sumienia (podpisywany przez spowiednika). Kwitek naodbycie nauk też chyba był.

No więc, w kazdymbądźrazie, państwo K. in spe właśniebyli w połowie procedury i uczęszczali na nauki przedmałżeńskie. I dowiedziałem się, między innymi, że:

 - ksiądz ktory nauki prowadzi jest super-hiper bo tak mądrze opowiada o tym jak żyć ze sobą w zgodzie, jak pielęgnowac związek itepe itede. Fascynujacym znajduję jak bardzo ludzie są chętni i gotowi przyjmować rady dotyczące ich osobistego życia od osób które wedle wszelkiego prawdopodobieństwa nie mają najmniejszego doświadczenia w danej dziedzinie. Chyba  nastepnym razem po poradę na temat komputera pójdę do jakiegoś polonisty.

- druga rzecz jakiej sie dowiedziałem to że przyszli małżonkowie są odpytywani z tego czy ze sobą żyją (znaczy czy mieszkaja, choc jak mniemam chodzi o to czy razem śpią) i oczywiście własciwą odpowiedzią jest, że absolutnie jeszcze nawet nie widzieli swoich nagich kostek.

Teoria teorią, a praktyka praktyką. państow K. in spe w tym momencie mieszkali (i nie tylko) ze sobą już rok z okładem. Co - ku mojemu zdziwieniu, gdyż zawsze ich miałem za ludzi prawdomównych - nie przeszkodziło im odpowiedzieć przecząco na powyższe pytanie (wot siurpryza!). Co więcej relacjonowali całe zajście z wielką wesołością, właściwą gimnazjaliscie ktoremu się udalo przechytrzyć nauczyciela i ściągnąć na kartkówce.

Przypadek drugi - znajomi A.

Razu innego siedzimy z A. i A. mi opowiada o tym że jej znajomi niedługo się pobierają. Dowiedizałem się między innymi, że:

"Został im jeszcze miesiąc do ślubu więc już ze sobą nie sypiają"

I moje obowdy logiczne inteligencji emocjonalnej sie zwarły. Łyknąbym "Są już x czasu po ślubie, więc ze soba nie sypiają" - bo, smutne ale prawda, tak już bywa jak się w z wiązku namiętność wypali. Łyknąłbym też od biedy "Został im jeszcze miesiąc do ślubu wiec jeszcze ze sobą nie sypiają". Ale to zestawienie jeszcz - już nie mieściło się w żadnym stosowanym przeze mnie schemacie i chwilowo przeciążyło obwody, wiec pytam:

- jakto "jeszcze miesiąc, więc juz nie sypiają"?

na co, stosując wzrok numer 5 ("jakto, czego nie rozumiesz?") A. odpowiada:

- no tak. Byli już u spowiedzi przed ślubem [są czyści] więc teraz do ślubu ze sobą nie bedą sypiać.

O_o że jak?

Bo otóż widzicie - może to wiedzieliście, ale ja nie - spowiedź to jak respawn w grze RPG - startujesz z zerwoym poziomem doświadczenia i od nowa zbierasz manę. A jak kapłan w pobliskiej tawrenie nie chce ci sprzedać czaru na respawn, to możesz zawsze pójśc gdzie indziej! Fajowo, nie? Obowiazuje Cię żelazna logika 10 przykazań, ale jak trzeba to możesz rach-ciach zresetować grę (przypadek 1.) albo wpisać kod na cheata (przypadek 2.).

Swoją droga ciekawe jak szeroko jest interpretowane przykazanie 6. Znaczy ja tam specjalistą od archaizmów nie jestem, wiec może językowo da się to jakos nawet uzasadnić, ale jednak jak czytam "nie cudzołóż" to rozumiem że prawdziwemu chrzescijanowi nie wolno sypiać z cudzym małżonkiem. Co nawet jest spójne jak weźmiemy to od strony tegoż małżonka, bo przecież musiał kiedyś przysięgać wierność aż "śmierc..." itd. aby tymże małżonkiem zostać. Zatem nawet i bez dekalogu, pod warunkiem złożenia przysięgi, byłby/byłaby po prostu małym kłamczuszkiem. Ale jak ktoś jeszcze małżonkiem nie jest i sypia z kimś kto też małżonkiem nie jest - to gdzie problem? ech.. nie na moją to głowę.

Tak czy inaczej, zasady są, ale jak ktoś zna cheaty i umie zrobić respawn to nie jest tak ciężko nawet. Podejrzewam, że jak dobrze się zastanowić to są też cheaty na inne przykazania (jakkowiek szeroko i dowolnie interpretowane). Na przykład na 5. jest taki, że trzeba wpisać w linii poleceń hasło "ale on jest zboczeńcem i zwyrodnialcem" - wtedy możesz i nazwywa się to "słuszna kara". Ale to temat na inny post.

P.S. od czasu przypadkow 1. i 2. zanotowałem jeszcze co najmniej 3 kolejne, z czego w jednym okres na respawn został skrócony do tygodnia - też można.

11:14, trekski
Link Komentarze (4) »
sobota, 15 listopada 2008
EKSKLUZIF: Heteroseksualiści rozmawiają o kobietach!!1!
Via Segritta oto prawdziwa rozmowa prawdziwych mężczyzn o dupeczkach kobietach w męskiej szatni na hiphopowym forum dla twardzieli joł! Uwaga: fragmenty o tym, jak jeden twardziel-heteroseksualista posuwa drugiego w jego miękką, mokrą c**kę tylko dowodzą heteroseksualizmu piszących i proszę bez dowcipów o gejach, bo wyrezam komencika brutalnie.
14:37, navaira
Link Komentarze (1) »
czwartek, 13 listopada 2008
Rozmiar się jednak liczy
Witam, mam pytanie do mam chłopców pięciolatków. Jak mniej więcej długi jest penis u Waszych chłopców? Podobno nie ma to większego znaczenia, ale jednak trochę się martwię. Mój syn ma penis długości 2,5 cm. ostatnio zobaczyłam w przedszkolu rok młodszego chłopca, który z sobie tylko wiadomych powodów się rozebrał Długość jego przyrodzenia troszkę mnie zaskoczyła, stąd też moje pytanie.
 
Tak rozpoczyna się wątek na forum Gazeta.pl ---> Dziecko ---> Małe Dziecko
 
Czyli tak: mamusia zobaczyła penisa swego syna (nieśmiało zakładam, że w zwisie) i stwierdziła, że "cosik mały". Mam wrażenie, że mama (o ile to nie było niepokalane poczęcie) powinna wiedzieć, że jest spora różnica między penisem w stanie wolnym a penisem w stanie postawionym. Dziecko ma 5 lat, czyli - przy pesymistycznym założeniu, że penisa to ona ostatni raz widziała 5 lat i 9 miesięcy temu - powinna jeszcze pamiętać. Widać wyleciało z głowy.
 
Ponieważ nie ma tak głupiego tematu do dyskusji, żeby ludzie zareagowali, pojawiło się zaraz sporo wpisów od matek, które poleciały z suwmiarką i zmierzyły klejnoty rodowe swoich synów. 
 
Dziwię się, że żadnej nie przyszło do głowy doprowadzić swego penisa swego syna do wzwodu i umieścić na nim poziomicy w celu zbadania, czy długo trzyma poziom i nie odchyla się od normy (zwłaszcza normy umysłowej swej matki).
 
Ta agentka też jest niezła:
 
Myślę, że autorce wątku chodzi o to, czy długość penisa dorosłego faceta zależy od tego jaką długość penisa miał jako mały chłopiec. Sama się nad tym zastanawiam. Chyb powinny się wypowiedzieć mamy dużo starszych chłopców, które
mają porównanie... 
 
 Jestem tego samego zdania. Badaniu należy poddać chłopców przynajmniej 16 letnich, ale tylko takich, którzy mieli już ze 3 partnerki. Do partnerek nie zalicza się ich matek, chyba że mama pisuje bzdury na forum a syn nazywa się Edyp.
 
 Był też komentarz radzący troskliwej mamie, żeby regularnie syna masturbowała lub robiła mu loda, gdyż, jak wiadomo, organ nieużywany zanika. Niestety, GW skasowała (komentarz, nie organ).
 
11:06, kallipygos
Link Komentarze (1) »
środa, 05 listopada 2008
Po życiu czeka mnie piekło!
Na początku wystarczał mi seks "klasyczny", bez udziwnień. Jednak teraz, kiedy wdarła się nuda i rutyna, mam ochotę w łóżku poeksperymentować, spełnić swoje fantazje.

No tylko przyklasnąć. Prawie jak nie heteroseksualistka!

I tu pojawia się problem: nie mam odwagi. Wstydzę się tego, że mogłabym przy mężu robić pewne rzeczy, być wyuzdana, bez hamulców. A chciałabym. Dużo o tym czytałam, wiem że duże znaczenie ma moje wychowanie, to że byłam chowana w katolickiej rodzinie, w której każdy przejaw spontaniczności kwitowany był "karami boskimi", wstydem itp. I teraz myślę, że to procentuje. Wyobrażam sobie, że po życiu na takich harcach z własnym mężem (!) czeka mnie piekło itp. Wiem, że mój mąż chętnie by przyjął wszelkie moje objawy otwartości, ale nie mogę się przełamać.

Muj borze! Ja osobiście kiedy jestem w nastroju na harce z udziwnieniami wyobrażam sobie zupełnie inne rzeczy niż piekło (chociaż w niektórych z moich fantazji pojawiają się zaiste ogniste klimaty), ale co kto lubi.

Zastanawiałam się, czy łatwiej byłoby mi z kochankiem, obcym mężczyzną... Może i byłabym odważniejsza, ale nie chcę zdradzać. Kocham męża i to z nim chcę mieć super seks.

Hmmm... no, widać, że katoliczka, łatwiej z kochankiem niż z mężem, jednak poczucie winy nie pozwala zdradzać. W napięciu czekamy na kolejne rozdziały historii o katolickiej żonie, której wychowanie na urozmaicony seks nie pozwalało!

http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=86784621
17:02, navaira
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 listopada 2008
Oni farbują sobie włosy!!1!
Zacierają się granice między tym co męskie a tym co kobiece. Nawet ubrania
zaczyna robić się typowo unisex. Czyli takie same dla mężczyzn i kobiet. Bez
różnicy. Fryzura? Ciężko teraz powiedzieć jaka jest fryzura typowo kobieca.
Panowie zaczęli nawet farbować sobie włosy. O depilacji nóg już nie wspomnę. A
panie? Coraz więcej widać ich na siłowni jak ładują w bicepsy i tricepsy.
Czy za parę lat pojęcia "męskość" i "kobiecość" zostaną faktycznie zastąpione
słowem UNISEX?

http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=86584992

Muj borze -- jestem spiczles.
23:35, navaira
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 30 października 2008
Celibat heteroseksualny jest lepszy niż celibat homoseksualny
Kandydaci do kapłaństwa powinni przed wstąpieniem do seminarium udać się na konsultacje u psychologa - ogłosił Watykan, prezentując nowe wskazówki dotyczące procedur przyjmowania do seminarium, przygotowane przez Kongregację Wychowania Katolickiego. Jej prefekt kardynał Zenon Grocholewski powiedział na konferencji prasowej, że homoseksualizm, także ten niepraktykowany, to "dewiacja, nieregularność, rana", które uniemożliwiają pełnienie posługi kapłańskiej.

:)))

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,5867273,Badania_u_psychologa_dla_kandydatow_na_ksiezy.html

17:50, navaira
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 października 2008
Biedactwo :(
Jestem wierząca i rozwodzę się
To dla mnie koniec, cios. W mojej społeczności rozwód jest grzechem. Będę wykluczona :(
To ja złożyłam pozew o rozwód.

http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=79034140&a=79034140

Wpisy poniżej są dość smutne, np. o tym, że mąż nie zgadza się na sprzedaż domu, nie zgadza się oddać pieniędzy, nie zgadza się również na rozwód, a autorka żyje bez dachu nad głową. "Z męzem bez zmian, zresztą on nie mieszka nawet w moim mieście, tylko całkiem gdzieś indziej. Teraz już miesiąc nie miał czasu zabrać dziecka do babci. Przed sądem też mówił, że nie poszedł do córki do szpitala przez 4 tygodnie jej pobytu, bo był..."zarobiony". W końcu sędzina mu sama kazała tam iść. Wtedy dopiero poszedł." Przykre jest życie dziecka pary heteroseksualnej :(
12:34, navaira
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 października 2008
Problem
Mam problem: mój mąż chce się kochać ze mną codziennie, a najlepiej i rano i
wieczorem. Jeśli nie kocha się ze mną (wyjątkowo), po 3-4 dniach robi to sam
:/ Mówi, że gdy nie był w stałym związku robił to sam co najmniej raz
dziennie, a zazwyczaj 3 razy dziennie właściwie od kiedy był nastolatkiem, od
kiedy odkrył, że tak można. Powiedzcie, czy to jest ok?

http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=86170256&a=86170256
19:00, navaira
Link Komentarze (2) »
1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10