Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
RSS
czwartek, 27 stycznia 2011
O niechcianej zdradzie
W odróżnieniu od większości zdrad, ta jest wyjątkowa i specjalna, gdyż po pierwsze primo jest zdradą niechcianą, a po drugie primo odbyła się w wyjątkowym, uświęconym miejscu... Ale nie uprzedzajmy faktów (które i tak już trochę uprzedziliśmy w komencikach do poprzedniej notki)... oddajmy głos aniwrobel2011.

kilka lat temu maz wyszedl do kolegi , upil sie do nieprzytomnosci , wracajac ledwo do domu napotkal moja "kolezanke"

Wracając ledwo do domu, zwróćcie uwagę. To okoliczność łagodząca numer jeden -- był nieprzytomny i wracał ledwo.

spala z 90 % mezczyzn naszego miasteczka, nie mogla upolowac mojego meza , jestesmy bardzo fajnym malzenstwem , mamy cudowne dzieci , prace , dom , no i jak sie mozna domyslec tego feralnego wieczoru upolowala mojego mezczyzne

Oh noes!

on nie pamietal nawet czy skonczyl ale odbyl z nia stosunek , od tamtej pory nigdzie nie wychodzil zamknal sie w sobie

Zamknął się w sobie i nie wychodził. :(

po tamtym razie probowala jeszcze kilka razy ale bez skutku , szalala na maksa , mijala sie ze swoim mezem w bramce , on do pracy ona "z pracy"

Ale przecież on nigdzie nie wychodził... a! Może był bramkarzem i stał w bramce i nie wychodził. Ależ ja niedomyślny.

zaszla w ciaze , oczywiscie wszyscy wiedzieli ze to dziecko nie jej meza , sama nie wiedziala czyje , w 7 miesiacu ciazy poinformowala mojego meza ze obliczyla sobie iz to jego

No, skoro 90% mężczyzn z miasteczka, to nie dziwota, że obliczenia trochę trwały.

przez dwa lata byl spokoj , po dwuch latach zaczela go szantazowac ze mi wszystko powie , rozbila przy okazji malzensto swoich sasiadow

Przechodząc -- w stronę bramki, zapewne -- rozbiła przy okazji, zahaczając rąbkiem sukienki.

wyciagala od mojego meza kase , trwalo to dwa lata , w koncu moj maz mial dosyc , myslal nawet o samobojstwie , powiedzial mi wszystko , chcemy zalozyc jej sprawe o szntaz , wyludzanie pieniedzy , ale nie wiemy czy moj maz jest ojcem czy nie

A to ma jakiś wpływ na sprawę o szantaż?

dowiedzial sie po 7 miesiacach ze jest podejzany o ojcostwo , nie mogl sobie przypomniec tamtej nocy , kiedy to dokladnie bylo , w tym samym czasie spala z kilkoma innymi facetami i mi sie chwalila

To jakaś nadzwyczaj wyzwolona dama! I jeszcze się chwali ostentacyjnie całemu miastu, a oni nadal tak na nią lecą i gumek zapominają założyć. Jej imię Megan Fox, czy co?

boje sie ze mozemy miec takiego pecha iz moze wyjsc ze to dziecko mojego meza czy mozecie nam pomoc jak mozna uniknac za ten czyn odpowiedzialnosci

Ależ wystarczy powiedzieć przed sądem, że jesteśmy bardzo fajnym małżeństwem, mąż był nieprzytomny i ledwo wracał, a dama spała z 90% mężczyzn w mieście, naprawdę, któż by nie uznał tak ważkiego argumentu.

czy moze byc tak ze moj maz bedzie musial placic na dziecko ja moge udowodnic przed sadem ze jest kobieta lekkich obyczajow ze brala tabletki antyk.

Ależ antyki nie mają nic wspólnego z dzieckiem, chyba, że mowa o Madonnie i Brahimku.

pliss pomocy nasze zycie leglo w gruzach

Cóż rzec mam? :(

uwierz mi jest bardzo fajny i zyczylabym kazdej kobiecie tak kochajacego i opiekunczego faceta

A dodatkowo takiego, co upiwszy się do nieprzytomności nie dość, że sam do domu wraca, to jeszcze po drodze jest w stanie uprawiać seks! Ja nigdy nie upiłem się do nieprzytomności, ale bywałem zauważalnie pijany i uprawianie seksu natrafiało wtedy na obiektywne trudności :(

ten blad kosztowal jego i mnie bardzo duzo

Wspomniała ania już, a jak się doda alimenty, to będzie kosztował więcej...

ja potrzebuje wsparcia a nie opini o moim mezu skoro go nieznacie

Ależ właśnie poznajemy.

boi sie badan bo moze byc ojcem a nie musi ci byc go szkoda czasami wina lezy po stronie kobiety nie zawsze facet jest winien

Ona go po prostu zgwałciła, taka jest moja teoria. On akurat ledwie szedł do domu, trzymając się płota dla stabilności, gdy ta okrutna kobieta podeszła i odsunęła płot. Mąż upadł na długopis, który wbił się w jego męski organ, przemocą go usztywniając. Na to podła wiedźma dosiadła go niezwłocznie i wyssała z niego soki życiodajne, którymi się błyskawicznie zapłodniła celem wysysania alimentów.

ja sie pytam czy mozna poprzez uwiedzenie pijanego mezczyzny podac go o alimenty

Konkretnie to się robi poprzez wytoczenie sprawy przed sądem.

zakletawmarmur oceniająco:

Baaardzo opiekuńczy, skoro żyje już dwa lata ze świadomocią, że może jest ojcem i sprawa interesuje go tylko tyle, czy nie będzie musiał alimentów na dziecko płacić...

E tam świadomością. Jak człowiek taki pijany, że nieprzytomny, to niewiele ma świadomości.

mps61132 pomocnie:

Nie ma innej możliwości jak zrobić badania DNA.Po co żyć w strachu,zastanawiać się i snuć domysły.Wierze,że mąż się boi wyniku badań i tego że on może być ojcem,ale wcześniej czy później sprawa wyjdzie na światło dzienne,dziecko podrośnie może być podobne do niego,albo kiedyś samo zażąda,jak będzie już duże,że chce znać swojego ojca,więc nie wiem czy jest sens unikać takich badań bo można sobie narobić jeszcze większych problemów,a Twój mąż żyjąć ciągle w takiej niepewności nabawi się nerwicy lękowej.

Właśnie. Biedny mąż, nabawiający się nerwic na myśl o tym, jak to obrzydliwe dziecko tej klempy podstępem wysysającej życiodajne soki może w każdej chwili zażądać badań DNA. :( Naprawdę, naprawdę mi go żal.

druga rada,jeśli chce uniknąć nękania itp.to wyprowadzcie się z tego miasta czy wsi,ale uciekając sprawy nie rozwiążecie.

Nie, to jeszcze trzeba zmienić nazwisko i zrobić operacje plastyczne całej rodziny. Wiem to, gdyż oglądałem wiele amerykańskich filmów.

A tak na marinesie to podziwiam Cię za to że taki wyskok mu wybaczyłaś-NAPRAWDĘ!!!

Na marinesie to ja też bym wybaczył. Albo pod.

aniawrobel2011 kontynuuje objaśnianie sprawy:

ja nie twierdze moj kochany maz a wredna baba ja sama jej pomagalam jak nie wiedzialam o zdradzie oczywiscie zrobomy badania i to nie podlega dyskusji , tylko boimy sie ze mozemy miec fatalnego pecha iz moze byc ojcem

To nie pech tylko wyrok boski. Bóg, przypominam, krzyczy w sumieniu i co do minuty podaje, kiedy jest ten właściwy moment, żeby się poczęło.

on nie przespal sie z nia tylko odbyl stosunek obok stodoly po pijanemu

Ach, skoro obok stodoły, to zupełnie wszystko zmienia! Wokół stodoły wyznaczona jest pięciometrowa strefa, w której poczęte się nie liczą. Trochę jak wolnocłówka na lotnisku.

ona w 7 miesiacu sobie o tym przypomniala moj maz okropnie mnie skrzywdzil i wie o tym ja nie wybacze mu tego nigdy nawet nie mam zamiaru pomoge mu bo on pomaga mi caly czas kocha mnie i nasze dzieci dba o dom o nasz interes

Głównie chyba dbał wtedy o swój interes. (Czy Caritas mógłby aniwrobel2011 podesłać parę kilo interpunkcji?)

to ze maz nie chce w razie pozytywnego wyniku placic na dziecko co jest w tym dziwnego to nie byl romans to nie byl normalny seks nie pamieta nawet jak do tego doszlo

Nie normalny seks? Znaczy co, fisting? Od tego się nie zapładnia, aniu. Więc chyba jednak normalny seks. I to bez gumki...

marianka.marianka:

Uprzedź męża, że wyskoki bez gumki mogą się skonczyć nie tylko niechcianą ciążą, ale również poniższymi ewentualnościami:
AIDS, Brodawki płciowe, Brodawki weneryczne, Chlamydia i ureaplazma, Condylomata acuminata, HSV, Human papillomavirus - HPV, Kiła, Kłykciny kończyste, Opryszczka narządów płciowych, Rzeżączka,, Rzęsistkowica, Syfilizm, Świerzb, Tryper, Wrzód miękki, Wrzód weneryczny, Zakażenie rzęsistkiem pochwowym, Zapalenie cewki moczowej, Żółtaczka HBV, HCV.


kotka.zielonooka:

ja na twoim miejscu bardziej bym się bała że macie "fatalnego pecha" i tój "przekochany i fajny" mąż zaraził się jakimś syfem od owej pani (wszak prezerwatyw nie użyto:)) i w konsekwencji również ciebie.
o to bym bardziej się martwiła - bo przez ten czas kiedy maż nic nie mówił mogło się to juz bardzo niefajnie rozwinąć - i tu NA PEWNO ZROBIŁABYM BADANIA !

Oj kotko, marianko, o czym Wy tu piszecie, przecież choroby weneryczne przydarzają się wyłącznie gejom, Wy heterycy zaś używacie prezerwatyw wyłącznie celem zabezpieczenia się przed ciążą. Nie mam racji? No, powiedzcie, że nie mam racji.

mwiktorianka:

Współczuje Ci sytuacji w jakiej się znalazłas,ale nie możesz zwalniac z męza z odpowiedzialnosci bo byl pijany.Jesli ktos nie potrafi sie kontrolowac i wypic tyle,żeby miec kontrole nad tym co robi to nie powinien pic wcale.

Ha, no i właśnie to jest moje zdanie na ten temat. Mój eks kiedyś twierdził, że zdrada po pijanemu się nie liczy. Ja na to odpowiedziałem uprzejmie, że ja go po pijanemu nie zdradzam, bo nie piję tyle, żeby zapomnieć, że już kogoś mam, a gdybym uważał, że jestem w stanie tyle wypić, to bym przestał tak ze dwa piwa wcześniej. Na wszelki wypadek.

triss.merigold6:

Tak na marginesie: szalenie podoba mi się klimat opowieści, taki żywcem z "Chłopów".

melani73:

A chłop widać bardzo zdesperowany musiał być, skoro zaułek za stodołą mu wystarczył:):)

aniawrobel2011 na to, zniesmaczona chamstwem i drobnomieszczaństwem:

ostroznie z wypowiedziami prosze ja tez ufalam swojemu "chlopowi" jestem ciekawa czy wy tez

:D

asocial:

no, niechciana zdraada w pewnym sensie istnieje. Facet/ kobieta mogl dojsc do takiej sytuacji, kiedy nie pozostawalo nic innego jak sie bzyknac (pijany/ nacpany, jakas super gra, pocalunki, itp).

Obstawiam, że asocial jest facetem i dochodzi do takiej sytuacji regularnie. I się bzyka z czystej uprzejmości. Coś jak Matka Teresa, z dobroci po prostu, żeby bliźniemu pomóc.

Chociaz fakt, na filmach sie zdarza, ze facet / babka w ostatnim momencie (albo tuz przed gra wstepna, a juz po napaleniu) mowi: sorry, ale nie. Kto nie byl w takiej sytuacji to nie wie.

W moim otoczeniu jeśli ktoś ma żonę lub męża, to na ogół nie dochodzi do takiej sytuacji.

Właściwie aniwrobel2011 należy wyłącznie współczuć. Biedactwo ma męża-anioła, który powodowany wyłącznie dobrocią i współczuciem nie może odmówić podłej wiedźmie rżniątka za stodołą. Oczywiście nie używa zabezpieczenia, ponieważ kobiety nie lubią gumek, pamiętamy, co na ten temat portal maskulizm.pl miał do powiedzenia. Potem biedaczek zamyka się w sobie i nigdzie poza bramkę nie wychodzi, co powoduje niesnaski z trenerem podczas strzelania karnych. Po 7 miesiącach od poczęcia wiedźma zaczyna go szantażować, a jemu zajmuje 2 lata powiedzenie o tym żonie, gdyż jest nieśmiały. Naprawdę, tak to jest, dobrzy, uczuciowi ludzie, którzy wszystko dla potrzebującej wiedźmy zrobią, bywają często nieśmiali i zamknięci w sobie. Wielu takich znam. Tylko oni mniej piją.
16:23, navaira
Link Komentarze (43) »
sobota, 15 stycznia 2011
O tym, dlaczego biała rasa musi wyginąć
Dzisiaj analizujemy temat niezwykle ważny w życiu każdego społeczeństwa, przerażonego myślą o tym, że przyjdą Arabowie i nabudują meczetów i biała rasa wyginie... jaki to temat? Nie, nie "czy Korwin-Mikke zostanie wreszcie premierem". Rozmnażanie! Aleście niemądre robaczki, tsk, tsk.

usunelamkonto pisze:

moj mezczyzna widzac przypadki wsrod naszych rowiesnikow(slub, dziecko - nawet jego kumpel rowiesnik go przegonil, poczatki ciazy, dalibysmy sobie reke uciac ze na ojca sie nie nadaje bo jest zbyt wybuchowy i zbyt imprezowy (kto wie moze sie zapomnieli albo ta jego go wkrecila w tacierzynstwo) do rzeczy) 
roczniki 86-88 i okolice 

...co?

twierdzi ze kazda kobieta teraz tylko chce usidlic faceta i go zlapac na dziecko, mnie rowniez to wygarnia - ze ja taka sama.

...ach, to było zdanie wielokrotnie podrzędnie złożone z podrzędnie złożonym zdaniem wielokrotnie podrzędnie złożonym wtrąconym wielokrotnie podrzędnie. Po polsku usunelamkonto chciała zdaje się przekazać, że jej facet jest adminem portalu maskulizm.pl.

a ja mowie tak ? 3,5 miesiaca razem jestesmy i jakos z brzuchem nie latam 

TO WSZYSTKO WYJAŚNIA.

BTW, w moich kręgach jeśli mówimy o okresie 3,5 miesiąca to nie "razem jesteśmy" tylko "się spotykamy".

nie wierzy mi na slowo ze ja sie do dzieci nie nadaje (moze za czesto mowie ze zamieszkamy razem - kto by nie mowil jak u niego jestem w m2 i dzielimy sie obowiazkami- ja sie czuje zobowiazana za sprzatanie skoro brudze , albo czesto mowie o ciazach z forum i sprawach ginekologicznych)

No nie, naprawdę, brudzenie u faceta ciążami z forum i sprawami ginekologicznymi to żaden powód do chwalenia się. Ja bym to raczej sprzątał jak najprędzej i baczył, żeby facet nie zauważył, co też się mi przydarzyło.

zdarzalo sie ze wczasie awantury mowil mi ze tylko licze na jego kawalerke i chce go na brzuch zlapac. 

Och, kawalerki to towar tak deficytowy, że nic po prostu piękniejszego na świecie nie ma, a żeby się do takowej wprowadzić należy przedstawić jedną sztukę brzucha i od razu policja eksmituje właściciela.

nawet moje obietnice aborcji go nie przekonaly - ale gratuluje mojej siostrze ktora dokonala aborcji (wlasnie z podobnych zyciowych powodow - mlody wiek, nie ten czas, nie ten facet) 

Ratunku! Ratunku!

bola mnie te zdania bo ja wymiotuje tymi ciazami wsrod znajomych

Nie, no, ale się para dobrała, ona nic nie robi tylko brudzi ginekologicznie i wymiotuje ciążami, a on ma obsesję na punkcie małych lokali.

ale go rozumiem i podziwiam ze sie zapiera nogami.

W tej zarzyganej kawalerce?

lonely.stoner wyraża moje uczucia:

aaa, a jak juz ci strzeli tego dzieciaka, to powie ze go wreszcie zlapalas na brzuch i na te jego wspaniala zlota kawalerke tez sie zalapalas. Oczywiscie ciaza to bedzie twoja wina, bo jak wiadomo faceci za to nie moze odpowiadac bo to jest babska sprawa. Gratuluje takiego cudownego misia hehehe 

na co usunelamkonto odpowiada, urażona wielce:

nie mowcie zebym znalazla kogos innego, bo nie chce. facet jest madry i ma cel w zyciu i nie jojczy jak wiekszosc "jakos to bedzie" 

No to w sumie tylko podziwiać. A jaki ma cel w życiu, zastanawiamy się? Nobla? Prezydenturę? Książkę pisze?

jaki cel ? ma 25 lat i chce sie wyszalec

*słabym głosem* Ach.

znalezc prace (ktora stracil przed swietami) i ktora mu kazdy pomaga szukac z rodziny, przede wszystkim on sam

To chyba objaw schizofrenii, pomaganie samemu sobie w poszukiwaniu pracy.

ja biore hormony , moj partner jest za gumkami - wiec szansa ze strzeli mi dzieciaka jest mniejsza jak wygrana w toto. poza tym skoro on mowi ze skoczy z mostu jak mu pokaze test z 2 kreskami nie sadze by zmajstrowal mi dzieciaka.

Już miałem coś powiedzieć o szansach wygranej w toto i skakaniu z mostu, ale przypomniałem sobie, że Bóg daje znać co do minuty i krzyczy w sumieniu jakby co, więc jestem pewien, że wspomagana gumkami samokontrola wystarczy i na pewno się dzieciak nie zmajstruje.

na hormonach obecnie sie stresuje konczyc mi w srodku

Dla faceta pigułki z hormonami to wielki stres, często kończy się to ginekomastią.

i sie bedzie zastanawial co bedzie lepsze. mowil o hormonach+ gumkach dla 100% pewnosci 

Dla 100% pewności to obawiam się, że szklanka wody zamiast.

nie wiem co w tym dziwnego ze facet nie jest z tych jak wiekszosc ze szykuje pompe bo laska w ciazy

Strażacką?

ta pompa to slub z weselichem i udawanie ze sa szczesliwi we wlasnym czy w cudzym M- nie sadze zeby pokazywali prawdziwa trwarz przy takich okolicznosciach

A, to nie zgadłem. Ale to dobrze, że on protestuje, nawet usunelamkonto nie wie, jakie to irytujące, wraca człowiek do domu, a tam mu się młoda para wprowadziła razem z pompą i udają, że są szczęśliwi.

pompeja:

Kozak z Ciebie, że pewnie kobietom, które urodziły dzieci z wpadek w pysk nie powiesz, że chowają bachory. 

Przykro mi zawiadomić, ale dzieci nie biorą się z wpadek w pysk tylko w zupełnie inną część ciała.

kitek_maly tłumaczy:

Nie zauważyłaś, że ona jest po prostu mega WYZWOLONA? ;) Pewnie dlatego, że była dwa razy po kilka dni w juesej. 

na co urażona usunelamkonto prostuje:

raz bylam 2 miesiace a raz miesiac :D poza tym wyzwolona jestem odkad skonczylam robic bierzmowanie dla szopki a tu bylo duzo wczesniej.

Albo ja nie wiem, co to jest bierzmowanie, albo za moich czasów szopkom nie było go potrzeba.

oczywiscie to ze mowie o sobie jako negatywna w oczach macierzynstwa nie znaczy ze nie biore dzieci z rodziny na kolana

Zupełnie jak ksiądz! Negatywny w oczach małżeństwa, a dzieci zawsze chętnie weźmie na kolana, zwłaszcza chłopców.

baby (tak baby, nie kobiety) uwazaja dziecko za jakis cud swiata i osoba ktora sie z nimi nie zgadza jest jakas obca, glupia, chora itp 
juz nawet fakt ze chcialabym usunac ciaze powoduje nerwy u niektorych samic 

Muszę przyznać, że u mnie też powoduje, mimo, żem niepodobien do samicy. Większość kobiet nie myśli o usuwaniu ciąży w kategorii przyjemności, której zgoła się trudno doczekać.

ja sama nie chce dziecka bo nie chce byc szafa 3 drzwiowa

A szkoda, ja potrzebuję nowej szafy. Z lustrem. 60 cm głęboko... a, po co gadać po próżnicy, skoro usunelamkonto nie chce :(

miec rozpie... piz..e i piersi

Wczoraj jadłem pizzę i nie wyglądała, jakby było w niej wcześniej dziecko. Zupełnie nie rozumiem o co chodzi. Może zamiast pizzy polecę usunelamkonto spaghetti albo lasagne?

i zamiast wyjechac na wczasy - bede nianczyc bachora w norze. 

O! usunelamkonto jest hobbitem!

widze na zdjeciach kolezanke rok starsza z 2 dzieci - po zdjeciach nie widac zeby sie przelewalo

Bo jak koleżanka wymiotuje ciążami przyjaciółek, to przed zrobieniem zdjęć szybko sprząta i nic się nie przelewa...

brak tez ojca dzieci 

Pewnie uciekł do kawalerki.

sory ale to ze jestem kobieta nieznaczy ze musze byc macica do zaspokajania czyis oczekiwan wzgledem plci K.

O jaką K chodzi i jakie są oczekiwania wobec jej płci?!

mamy inne poglady niz 90% osob w polsce.

Obawiam się, że to dobrze dla 90% osób w Polsce.

moja siostra ktora usunela dziecko (bedac w moim wieku) jest mezatka (z ojcem niedoszlego dziecka) i szczesliwa kobieta ktora sie rozwija w zyciu i robi to na co ma ochote.

Ale przysięgam i zapewniam, że usuwanie ciąży NIE JEST konieczne do robienia w życiu tego, na co ma się ochotę!

ka.rp:

Usunięcie ciąży, to zbrodnia. Konsekwencje poniesie nie tylko kobieta ale jej rodzina i dzieci do 4 pokolenia. 

No nie, to ja jednak nie mam również takich poglądów, jak 90% osób w Polsce.

Rola młodej kobiety. Dupczyć się i zamartwiać niechcianą ciążą. Uspakajać gacha, ze nie jestem jeszcze w ciąży. W razie wpadki aborcja, czyli zabójstwo dziecka. 

Ciekawe użycie wyrazu "czyli". Kolega (?) ka.rp niedługo zna język polski, prawda?

Rola młode mężczyzny. Dupczyć aż kondony bedą pękać... bo chce sie wyszaleć w piczce koleżanki. 

Mam teraz bardzo dziwne wizje dotyczące rozmiarów piczki koleżanki. Czyli.

Bo jak nazwać taki związek dupczaraki? 

Może Stefan?

Kolega rucha koleżankę i boi się, żeby go nie wyruchała na ciążę. 

Jakaś analna obsesja, naprawdę. Albo oralna. Wpadka w pysku na ciążę.

Wracamy do usunelamkonto, która ciekawie używa nie tylko wyrazu "czyli", ale zgoła wszystkich wyrazów:

moj watek jest ogolnikowy bo dotyczy naszych rocznikow. pewnie z polowa moich i jego znajomych juz z pieluchami sie bawi i mamy wstret do takiego zycia i nie mozemy pociac - łaj? 

Pociąć? Czego pociąć? Pieluch?

tak, racja, nie ja przystawiam do cyca a kolezanka z dzielnicy poludnie i to jej interes

To jest dosyć podstawowy błąd u kobiet, które rozpoczynają życie seksualne, otóż interesu nie przystawia się do cyca, tylko zupełnie gdzie indziej.

widac ze kobiety lat 20-25 lubia sie bawic w pampersy nawet jesli to sa czyste przypadki, para sie zna pare miesiecy i lubia urzadzac huczna impreze. 

Impreza pampersowa -- przynieś własną pieluchę i zabawimy się razem?

oczywiscie wsrod tych ludzi sa nasze kolezanki/koledzy ktorzy wzieli slub - bo taki mieli kaprys? coz ja moge powiedziec o 22 letniej zonie-kolezance. 

O MÓJ BOŻE usunelamkonto to ksiądz! Widzę DYWIZ!!!

I to wszystko wyjaśnia. Ksiądz i jego chłopak starają się zabezpieczyć przed ciążą. Jeden bierze hormony, drugi używa gumek, a na wszelki wypadek mają pod ręką aborcję i eutanazję. W wolnych chwilach zajmują się wymiotowaniem po całej kawalerce i organizowaniem imprez pampersowych.

I tylko ciężko nie stwierdzić, że jeżeli tak ma wyglądać podtrzymywanie przy życiu białej rasy, to im szybciej biała rasa wyginie, tym lepiej dla świata.
11:01, navaira
Link Komentarze (34) »
środa, 29 grudnia 2010
O mężczyźnie, który nienawidził kobiet
Dziś o prawach reprodukcyjnych! (Serdeczne podziękowania dla Sporothrix.) Autorem będzie portal (tak, wiem, że portale nie są osobami i nie piszą artykułów, ale co począć, gdy portal się uparł) www.jęczydupa.pl www.maskulizm.pl.

Wiele się mówi o tzw. prawach reprodukcyjnych kobiet. Podobno w garści trzymają je mężczyźni. Rzadko mówi się natomiast, że mężczyźni pozbawieni są wszelkich praw reprodukcyjnych, a prawa te faktycznie trzymają w ręku kobiety.

Nawet umiem to sobie wyobrazić, jak je trzymają w ręku, a mężczyzna wzdycha "och, och, proszę, puść moje prawa reprodukcyjne, albo chociaż ściśnij mocniej".

Wyobraź sobie, że poznajesz dziewczynę, z którą rozpoczynasz współżycie.

Hmmm. No dobra. Dla dobra nauki. *patrzy w sufit i myśli o Anglii*

Być może ty jako mężczyzna do tej pory chciałeś tego bardziej, ale skoro teraz obydwoje się na to decydujecie, to znaczy to, że coś skłoniło twoją partnerkę, by chcieć tego równie mocno jak ty.

To znaczy to, że jako obydwoje ona pewnie nie powiedziała... nie, chwila, gramatyka Mistrza Yody mi szkodzi. To znaczy, że ona powiedziała "nie", ale my, mężczyzna, wiemy, że to znaczy "tak". Tak?

Jak by nie było, ważne, że skoro uprawiacie seks, to, statystycznie, oboje jesteście do tego skłonni w równym stopniu.

Chyba że oczywiście zupełnym przypadkiem statystycznie zdajemy sobie sprawę, że częstość gwałtów na obojgu płciach nie rozkłada się 50-50%. Ale wiemy, że portal nie o tym, tylko się użala nad ciężkim losem mężczyzny trzymanego za prawa.

Otóż z seksu mogą wyniknąć negatywne konsekwencje w postaci potomka, którego wcale się nie chce sprowadzać na świat. 

NO JAK TAK MOŻNA O POCZĘTYM SCHRODINGERA.

Zastanówmy się, której z płci owo zagrożenie dotyczy w stopniu wyższym? Wyobraźmy sobie przy tym, że, tak jak postulują feministki, prawo dopuszcza aborcję na życzenie matki, a w dodatku podatnicy ją beztroskim panienkom fundują.

No właśnie wyobraźmy sobie tę świetlaną, nierealną przyszłość, a potem sobie przypomnijmy, jak świat NAPRAWDĘ wygląda. Beztroskie panienki pominę milczeniem.

Już na wstępie kobieta ma nad mężczyzną przewagę. Tylko ona wie, czy w danym momencie znajduje się w fazie owulacji.

No jak to? Przecież Bóg co do minuty podaje obojgu i krzyczy w sumieniu.

Zatem już choćby z tego względu na niej spoczywać powinna większa odpowiedzialność za zabezpieczenie się na wypadek niechcianej ciąży.

Chciałem uprzejmie dodać, że nawet jeśli nie słuchamy, co nam krzyczy Bóg w sumieniu, to mężczyzna jest płodny przy każdym stosunku, a kobieta nie, zatem już choćby z tego względu na mężczyźnie spoczywać powinna większa odpowiedzialność etc.

Jeżeli jednak kobieta wie, że w ciągu kilkudziesięciu następnych godzin może połknąć środek antykoncepcyjny zapobiegający zapłodnieniu

W Polsce?

w ciągu kilku kolejnych dni może połknąć środek wczesnoporonny

W Polsce?

w ciągu kilku następnych miesięcy może zdecydować się na skrobankę

W Polsce?

a po 9 miesiącach może bez żadnych konsekwencji zostawić dziecko w szpitalu

Nie w szpitalu, tylko w Oknie Życia.

to nie posiada ona żadnej motywacji do zachowywania odpowiedzialności za zabezpieczanie się w trakcie stosunku.

Nie, bo dla kobiety bycie w ciąży to niezauważalna niemal opuchlizna na brzuszku, niezwiązana w ogóle z niczym innym, nic jej nie boli, nie przeszkadza, żadnych problemów ani objawów nie ma, nikt w jej otoczeniu nic nie zauważa, jej życie w ogóle nie ulega zmianie. Właściwie ciężko zrozumieć, czemu niektóre kobiety NIE są bez przerwy w ciąży. Pewnie to leniwe feministki, albo brzydkie, których nikt nie chce.

Jeżeli prezerwatywa będzie w danym momencie niedostępna...

...bo akurat jesteśmy w jaskini w Timbuktu...

...to kobieta wyposażona w takie przywileje będzie bardziej niż mężczyzna skłonna do kochania się bez kondoma i nakłaniania go do tego.

O tak, kobiety są znane z nakłaniania mężczyzn do nieużywania prezerwatyw, czemu mężczyźni opierają się bohatersko. Poza tym, jak wiadomo, prezerwatywa ma metr na metr na metr i waży 300 kg, więc nie ma takiej możliwości, żeby zawsze mieć takową przy sobie.

A co gorsza, mężczyznę, jako osobę, która musi dołożyć więcej starań i poświęcić więcej czasu by znaleźć sobie nową partnerkę seksualną

Bitch please... a nie, portal mówi o sobie. No tak, czytając te jęki i westchnienia mogę zrozumieć, czemu tłumy nowych partnerek nie lecą na portal z przytupem.

A momencik. W zasadzie to ja nie wiem, co to jest maskulizm. Sądząc po tym, co do tej pory przeczytałem, jest to nienawiść do kobiet i kompleks małego ptaszka. Sprawdźmy w SJP:

We współczesnym Uniwersalnym słowniku języka polskiego nadal brak hasła maskulizm, ale wyraz maskulinizm ma już nowe znaczenie: 'męski punkt widzenia'

Aha, to już wiem, czemu nie wiem.

Wracamy do jęków:

kobieta, która stosunkowo prosto może znaleźć sobie innego adoratora, jest w stanie bardzo bez wysiłku nakłonić do takiego stosunku, jakiego sobie zażyczy. 

Bardzo bez wysiłku.

Co więcej, jeżeli zechciałaby złapać jakiegoś faceta na dziecko, łatwo może do tego wykorzystać każdą posiadaną przez siebie przewagę. Wie, kiedy w której fazie miesiączki się znajduje. Wie też, czy używa antykoncepcji, podczas gdy facetowi raczej trudno byłoby skłamać, że używa prezerwatywy, gdyby jej nie używał.

A zdziwiłby się portal.

Ale przede wszystkim kobieta wie, że niewiele ryzykuje.

Najdalej po 30 latach dziecko się wyprowadzi i kobieta znowu ma spokój i może biednego portala łapać za prawa.

W razie niepowodzenia akcji, czy też jakichkolwiek kłopotów, łatwo może ona zapobiec zagnieżdżeniu się komórki jajowej lub doprowadzić do poronienia jej, może zdecydować się na aborcję albo porzucić dziecko w oknie życia, nie informując nawet kim jest jego ojciec.

O tak, pstryk i kobieta już roni i abortuje. Ciała kobiet są tak skonstruowane, że kobieta tylko mały guziczek naciska i już się wyabortowało i nawet nie zauważyła, gdzie jej embrionek wyleciał.

Dla faceta próba złapania kobiety na dziecko to przekroczenie rubikonu

Uprzejmie informuję, że Rubikon to nie jest jakaś abstrakcyjna przenośnia, tylko rzeka we Włoszech i pisze się to z dużej litery.

Kobieta łapana na dziecko może się go pozbyć na każdym etapie jego rozwoju.

Ale naprawdę, łapanie kobiety na dziecko wydaje mi się wyjątkowo zabawnym pomysłem na życie. (Tu wstawić w całości film "Junior" ze Schwarzeneggerem.)

Wróćmy jednak do uczciwych kobiet. Nawet gdy panna nie łapie nikogo na dziecko, to przywileje, jakie posiada, i tak czynią ją bardziej skłonną do rezygnacji z zabezpieczenia i do nakłaniania mężczyzny do tego samego.

Zwłaszcza kobiety, które lubią choroby weneryczne i w szczególności HIV znane są z nakłaniania mężczyzn do rezygnacji z zabezpieczenia.

Jeżeli mężczyzna da się jej przekonać, to nie będzie miał później żadnych sposobów, żeby odkręcić konsekwencje tego.

To niech nie będzie jęczypindą i ciamkaduszą tylko po męsku odmówi. (Przepraszam za te seksistowskie teksty, ale obawiam się, że portal inaczej nie załapie.)

Tyle się mówi o tym, że o kwestii reprodukcji za kobiety decydują mężczyźni, ale niech ktoś mi wskaże chociaż jedną aborcję dokonaną na życzenie mężczyzny...!

Nawet wpisałem w google "aborcja na życzenie mężczyzny", ale wyskoczyły mi takie pierdoły, że nawet do drugiej strony nie dotarłem.

Ktoś może powiedzieć, że trudno, aby mężczyzna decydował o losie płodu, który znajduje się w ciele kobiety. Jednak kwestia tego, gdzie się on znajduje, nie ma tutaj znaczenia.

A to niech se portal płód w mosznę wsadzi, a po 9 miesiącach rodzi przez cewkę moczową i zobaczymy, jak portal będzie (cienko) wtedy śpiewać.

Po pierwsze, aborcji nie dokonuje się na ciele kobiety, tylko na ciele dziecka

Kobieta znajduje się wtedy w poczekalni i czeka na informację, czy aborcja się udała.

a dzieci wyskrobane po 22-tygodniu, które mogą już przeżyć poza macicą, nie są nigdy odcinane od pępowiny, wyjmowane z łona matki i przekazywane ojcu oraz lekarzom tylko zawsze miażdżone.

Ktoś się chyba filmów z serii Piła naoglądał. W Polsce ktoś dokonuje aborcji po 22 tygodniu?

Po drugie, jeżeli kobieta miałaby posiadać jakieś większe niż mężczyzna, a właściwie całkowite, prawa do decydowania o płodzie z powodu zerowego, kończącego się jeszcze przed zapłodnieniem, związku mężczyzny z tym płodem, to jakim prawem związek ten miałby wracać pojawiać się 9 miesięcy po zapłodnieniu w postaci ojcowskich obowiązków?

O Morrisseyu, ile przecinków, w tym zdaniu, I just can't, with this one,.

Po trzecie, żądanie połknięcia tabletek antykoncepcyjnych po, czy nawet tabletki wczesnoporonnej, jest minimalną ingerencją w ciało kobiety, ale nawet do tego nigdzie na świecie mężczyzna nie ma prawa.

A żądanie założenia gumki jest zerową ingerencją w ciało mężczyzny, ale portal jęczy jakbyśmy się co najmniej autokastracji od niego domagali.

Chciałbym zobaczyć, jak zareagowałaby policja i prokuratura, gdyby jakiś mężczyzna po stosunku zmusił swoją partnerkę do połknięcia tabletki antykoncepcyjnej albo chociaż podał je jej po kryjomu… Oczywiście byłby wielki krzyk o naruszeniu nietykalności osobistej. Tymczasem zupełnie niesłusznie, chyba że mowa o męskiej nietykalności osobistej. Bowiem przez kilka dni po stosunku w ciele kobity znajduje się męskie nasienie, które nie zapłodniło jeszcze komórki jajowej. Stanowi ono część organizmu mężczyzny.

Kiedy ostatnio widziałem mężczyznę, nie pierdolił takich farmazonów, proszę o wybaczenie delikatne oczęta moich czytelników.

I nie ma najmniejszych powodów, aby mężczyzna nie miał prawa decydować o tej części swojego ciała, tylko dlatego, że na około tego ciała znajduje się kobieta.

Mówiłem? Naoglądał się "Piły" i teraz sobie wyobraża swoje części ciała otoczone dookoła kobietą.

Wręcz przeciwnie, to znajdowanie się kobiety na około ciała mężczyzny i jej samowolne wpływanie na nie stanowi ingerencję w ciało mężczyzny.

Ależ drogi portalu, celibat jest świetnym sposobem na wszelkie tego typu ingerencje.

Na życzenie mężczyzny kobieta powinna być zobowiązana , jeżeli nie jest w stanie mu nasienia zwrócić, uczynić z nim wszystko, czego on sobie zażyczy

Np. dokarmiać okruszkami, głaskać i śpiewać mu piosenki.

np. zapobiec jego dotarciu do komórki jajowej albo zabić je.

A to nie zgadłem. ZABIĆ NIEPOCZĘTEGO SCHRODINGERA?!! Wie portal ile potem przepraszania?!

Nikt przecież poprzez akt ejakulacji nie przekazuje praw do swojego nasienia.

Ależ właśnie przekazuje. Na tym polega akt ejakulacji. I jeśli portal nie ma tyle rozumku, żeby to rozumieć, niech się spyta prawnika od rozwodów.

Wręcz przeciwnie, przetrzymywanie męskiego nasienia przez kobietę można by uznać za kradzież.

:D Niech portal już odstawi te pigułki z kobiecymi hormonami, bo szkodliwe.

Podobnie zresztą ma się sprawa z płodem. Jeżeli nie uznajemy go za nowy podmiot (dziecko, człowieka itd.), to staje się on własnością obojga rodziców, a nie jedynie matki.

I właśnie na tym polega "przekazywanie praw do swojego nasienia", panie portal.

Matka jedynie przetrzymuje w sobie coś, do czego nie posiada 100% udziałów i na życzenie mężczyzny powinna albo być w stanie zwrócić mu jego 50% udziałów albo przerwać inwestycję w momencie jego wycofania się z projektu. Innymi słowy, to na życzenie mężczyzny powinna być dokonywana aborcja!  

Jeśli tylko portal wynajdzie sposób na to, żeby w połowie przypadków w ciążę zachodzili mężczyźni, to ja zaraz potem zadbam, żeby w prawie pojawiła się możliwość decydowania przez mężczyznę o aborcji.

Mężczyzna powinien posiadać prawo do aborcji, a prawo to powinno być szczególnie chronione, jako że mężczyzna, przebywając z dala od własnego płodu, posiada ograniczoną kontrolę nad nim.

No dobrze, dobrze, jak portal zajdzie w ciążę to może się abortować, proszę, daję prawo. Zadowolony?

Widzimy więc, że nie tylko to nie kobieta lecz mężczyzna pozbawiony jest wszelkich praw reprodukcyjnych ale też to nie mężczyźni kontrolują reprodukcję kobiet lecz kobiety uwłaszczyły się na reprodukcji mężczyzn.

Widzimy też, że przecinki z tego zdania zużyły się już kilka paragrafów temu i nie starczyło do końca artykułu.

Drogi portalu, posłuchaj porady prawdziwego mężczyzny: przestań mamleć, skamleć, jęczeć i snuć idiotyczne teorie. Noś w portfelu gumkę, a nawet dwie, gdyby akurat w tym roku szczęście spotkało Cię aż dwa razy, a akurat znajdowałbyś się na rocznej delegacji w jaskini w Timbuktu i prezerwatywy były tam niedostępne. A jeśli naprawdę Twoje życie jest aż tak mroczne i potworne w związku z perspektywą niemożności dokonania aborcji na Twoje życzenie, to poddaj się wazektomii, zostań gejem lub żyj w celibacie. Tylko przestań tak jęczeć, jaki jesteś nieszczęśliwy i zdeptany przez złe kobiety, bo szczerze Ci powiem, że to okropnie nieatrakcyjne.
10:39, navaira
Link Komentarze (53) »
sobota, 18 grudnia 2010
O grzechach ciężkich, lekkich i takich sobie (cz. II)
Na razie dość już o pocałunkach, bo my tu gadu, gadu, cmoku, cmoku, a tam rozpropagowane akty czekają:

Konieczne do ważności rozgrzeszenia jest wyznanie grzechów popełnianych ‘przeciw naturze’, tj. uprawianie namiastki stosunku podejmowanego poza pochwą – tym jedynym miejscem, jakie Stworzyciel podarował małżonkom do przeżywania aktu zjednoczenia. Chodzi m.in. o rozpropagowany akt odbywany w ustach, ewentualnie w innych częściach ciała.

W nosie, oczodołach oraz łokciach.

Konieczne jest pełne wyznanie w przypadku stosowania jakichkolwiek środków technicznych przeciw-rodzicielskich.

Na miejscu Autora dałbym tu przypis i wyjaśnił: "Np. tak zwane GUMKI".

Chodzi wówczas każdorazowo o grzech ciężki – a najczęściej ponadto: czyn zbrodniczy przeciw Życiu.

W skrócie ludobójstwo.

Stosowanie niemal wszystkich technicznych środków ‘ochrony-zapobiegania’ staje się tym samym wyrażoną zgodą-akceptacją na zabicie Poczętego. Zupełnie niezależnie od tego, czy w danym cyklu dojdzie do poczęcia, czy nie.

To trochę jak Poczęty Schrodingera!

W obliczu Bożym liczy się czynem potwierdzona wewnętrzna postawa: ma być seks, a nie ma być Dziecka.

To oblicze Boże to ma jakieś Straszne Problemy ze sobą.

Małżonkowie (i nie tylko oni) nie mogą się tłumaczyć wybiegiem, jakoby nigdy nie słyszeli, iż stosunek przerywany, petting, stosunek wynaturzony, użycie środka przeciwpoczęciowego, a tym bardziej przeciwciążowego – jest obiektywnie biorąc każdorazowo grzechem ciężkim, a w przypadku środka przeciwciążowego ponadto zbrodnią. Bóg przy takim działaniu głośno krzyczy w sumieniu (por. Rz 2,15).

I JUST CAN'T WITH THIS ONE cz. IV

Każdy człowiek jest jednakowo Żywym Bożym Obrazem. Niezależnie od tego, czy o tym wie, czy nie. Bóg ze swoim Żywym Obrazem: mężczyzną i kobietą, prowadzi nieustanny dialog.

A to zauważyłem u moich sąsiadów, i nawet nie wiecie, jak ciężko przy tym zasnąć!

Również wtedy, gdy to sumienie zostaje świadomie zagłuszane, jest zatwardziałe w złu.

To brzmi jak nowy podtytuł mojego bloga!

Nie-sięganie po autorytatywną informację (w razie wątpliwości co do oceny etycznej danego działania) ze względu na to, iż jest to krępujące, lub co gorsza: gdy sumienie podpowiada jasno, iż tu chodzi o grzech ciężki ewentualnie o zbrodnię, przy czym jednak głos ten zostaje świadomie wyciszany-zadeptany

Co autor z tymi dywizami ma? Ilość dywizów wystarczyłaby na pięć artykułów o świadomym wyciszaniu-zadeptaniu głosów.

(-- Słyszysz głosy? i co mówią? -- ucieszyła się Lucyna. -- Że moja siostra to kretynka -- odparła gniewnie Teresa.)

Jeśli małżonkowie pragną uzyskać Boże rozgrzeszenie przez sakramentalne pośrednictwo Kościoła, powinni do ważności Spowiedzi świętej wyznać (w przypadku użytego jakiegokolwiek środka przeciwrodzicielskiego; w przypadku bowiem stosunku przerywanego i pettingu zob. wyjaśnienie wyż. pod '1'): czy środka użył mąż – czy żona, ewentualnie czy oboje ‘zabezpieczyli się’ przed ciążą na sobie właściwy sposób. Chodzi wtedy o jakość grzechu

Wszystkie moje grzechy są jak najwyższej jakości!

Niemniej nowe rzetelne badania naukowe (wyniki ich znane są już od końcowych lat 80-tych) wykazują coraz bardziej jednoznacznie, że również środki rzekomo jedynie plemnikobójcze (nimi są wyściełane prezerwatywy, błony ...) wywierają ostatecznie działanie także poronne.

W jaki konkretnie sposób prezerwatywa wywiera działanie poronne? Może chodzi o działanie przedporonne! Jak to ujął Brat Anzelm, mordowanie niepoczętych !!!

Jest to okoliczność, która całkowicie zmienia ocenę etyczną użytej prezerwatywy, błony dopochwowej, naszyjkowej, czy też innych chemicznych preparatów rzekomo jedynie ‘plemnikobójczych’. Zaistniałego poczęcia nikt ‘nie zobaczy’, gdyż zastosowany środek doprowadza do śmierci Małego Człowieka w ciągu 1-2 tygodnia.

Ale to chyba naprawdę tylko w wypadku połknięcia prezerwatywy pełnej kokainy i niedokładnie zabezpieczonej przez przedwczesnym, nomen omen, rozwiązaniem! (SEE WHAT I DID THERE?) Mały Człowiek też się prosi o komentarz, ale nie będę już szargać imienia Jarosława nadaremno.

Pozostaje jednak odpowiedzialność w obliczu Boga – a oczywiście także ludzi: ci dwoje spotkają się ze swymi Poczętymi – w chwili przekraczania progu wieczności.

Średnio 1.2 Poczętego na prezerwatywę. Wyobrażenie sobie takiego tłumu milczących embrionków z morderstwem w niewykształconych oczkach powoduje u mnie dreszcze przerażenia i gwałtowną radość związaną z faktem, że mi ciąża nie grozi.

Wszelkie pozostałe środki przeciwrodzicielskie są środkami poronnymi. Zaliczają się tu zarówno środki mechaniczne: wkładka domaciczna (IUD, dokładniej: IUAD: intra-uterine-abortifiant-device; wkładki nowej generacji są mechaniczno-hormonalne), jak tym bardziej wszelka chemia hormonalna (tabletki-pigułki doustne, zastrzyki, preparaty podskórne, plastry itp.). Osoba działająca bierze wtedy każdorazowo na sumienie odpowiedzialność za Życie Nowego Człowieka. 

A osoba uszkodzona i w związku z tym niedziałająca? (Widzę dywizy.)

Informacje zaś reklamowe, iż chodzi tu o środek jedynie ‘hamujący-blokujący owulację’ [Ovulationshemmer], są kłamstwem reklamowym, obliczonym na zmylenie czujności potencjalnych klientów (zob. tutaj m.in. Evangelium Vitae, 11.58).

Evangelium Vitae to jakieś pismo medyczne, którego redaktorzy zajmują się testowaniem środków hamujących-blokujących? (Widzę dywiz. Moje oczy widzą dywiz.)

– Innymi słowy współżycie z użytym środkiem poronnym jest zawsze szukaniem seksu za cenę Krwi ludzkiej – swego ‘z miłości’ poczętego, i ... niebawem zgładzonego Dziecka.

HOLOCAUST POCZĘTYCH I ZGŁADZONYCH NIEWINIĄTEK.

Jest jasne, że w przypadku stosowania jakiegokolwiek środka poronnego trzeba przy Spowiedzi świętej tak określić użyty środek, żeby spowiednik się zorientował, o jakiego rodzaju grzech chodzi w danym przypadku.

"Używaliśmy środka jedynie hamującego-blokującego owulację [Ovulationshemmer]."

Ponadto zaś trzeba do ważności Spowiedzi wyznać, przez jaki czas ci dwoje stosują dany środek poronny. [...] Środek poronny stosowany przez 5 lat oznacza gotowość i poczytalność przed Bożym Obliczem za zabicie ok. 60 Poczętych (5 lat x 12 cyklów). Chociażby nawet w żadnym cyklu do poczęcia nie doszło.

60 Poczętych Schrodingera! A co z bliźniakami? Ja bym liczył średnio 1.2 Poczętego Schrodingera w ciągu miesiąca.

Inna rzecz, że tabletki itp. prowadzą do pozbawienia życia tego Poczętego zbyt wcześnie, by nawet matka zdążyła się zorientować, iż – i czy nastąpiło poczęcie. Jeśli ciąży ‘nie widać’ (to samo dotyczy użycia prezerwatywy itd.), nie znaczy to wcale, że poczęcie w tym cyklu nie nastąpiło... Prawda ujawni się 

...tuż po reklamach...

w chwili przekraczania progu wieczności.

A to nie zgadłem.

Do ważności Spowiedzi świętej należy w takim przypadku decyzja natychmiastowego odstawienia tabletki-pigułki itd.

(szeptem) Widzę dywiz. (głośniej) Decyzja należy do ważności? W sensie, do spowiednika zwracamy się per Jego Ważność?

Piątym warunkiem ważnej Spowiedzi świętej jest zadośćuczynienie ‘Bogu i bliźnim’. Przed uzyskaniem rozgrzeszenia trzeba wyraźnie prosić swego Poczętego-Zabitego (względnie: Poczętych; chociażby zgładzonych jedynie ‘potencjalnie’) o przebaczenie.

"Joaśka, pójdziemy dziś do kina?"
"Nie, dziś nie mogę."
"Dlaczego?"
"Mam już plany na wieczór."
"Ooo, coś fajnego?"
"No nie wiem, będę prosić swego Poczętego-Zabitego o przebaczenie."
"A to ja nie przeszkadzam."

Kolejnym warunkiem uzyskania rzeczywistego rozgrzeszenia jest w takim przypadku wprowadzona w życie decyzja nauczenia się Bożego daru biologicznego rytmu płodności. W taki sposób, by o Bożym rozwiązaniu swego problemu nie tylko ‘słyszeć’ i powiedzieć (np. kapłanowi): „Ja o tym dawno wiem: owocem ‘Metody’ stało się kolejne Dziecko...”

Przysięgam, gdyby moi rodzice mówili o mnie per Dziecko, z użyciem słyszalnej dużej litery, musiałbym się ich wyrzec. Na szczęście mój ojciec był prawdziwym katolikiem, w związku z czym powiadomiony o tym, że owocem 'Metody' stało się Dziecko poczuł się w obowiązku poinformować moją mamę, że ups, zapomniał wspomnieć, ale już ma żonę i dzieci, a rodzina jest bardzo wierząca, więc niniejszym oto wręcza jej pieniądze na aborcję.

...oczywiście jeśli i na ile istnieją liczące się w oczach Bożych powody dla odłożenia poczęcia ‘na później’, niekiedy nawet na zawsze (z wyjątkiem, gdyby mimo wszystko doszło do poczęcia nie planowanego; w takim przypadku obowiązkiem sumienia jest stać na stanowisku ochrony Życia nawet za cenę życia własnego).

Dziwnym trafem, nigdy nie jest to cena życia mężczyzny, lecz zawsze cena życia własnego kobiety. Chciałem powiedzieć, Matki Życia Poczętego.

Małżonkowie nie mogą uchylać się od zadania sobie co jakiś czas pytania: „Boże Ojcze, jakie jest oczekiwanie Twoje odnośnie do naszej zdolności rodzicielskiej”?

No to chyba nie sobie, tylko Bogu Ojcu? Podszywanie się jest karalne.

Bóg jest zbyt ‘uczciwy’, by do poczęcia zmuszać. Stworzył On mężczyznę i kobietę w taki sposób, że informuje każdorazowo z precyzją niemal do minuty, czy dziś poczęcie staje się możliwe, czy też poczęcie w dniu dzisiejszym jest z całą pewnością wykluczone. 

Poważnie? To znaczy, nie przeczę, z moich doświadczeń i badań wynika, że mężczyznę informuje każdorazowo, że poczęcie jest dziś możliwe. W zasadzie w przypadku mężczyzny poczęcie jest możliwe o prawie każdej porze dnia i nocy. Ale żeby co do minuty?

Rzeczą człowieka, czyli jednym z zadań dwojga ludzi jako małżonków pozostaje i to: Bożego Daru biologicznego rytmu płodności trzeba chcieć się rzeczywiście nauczyć. I w tym celu tam sięgać po wiedzę w tym zakresie, gdzie jej można zaczerpnąć bez jej zniekształceń.

Do artykułu, który właśnie cytuję! Tu jest tyle wiedzy bez zniekształceń, że głowa mała.

Mąż ponad wątpliwość dostosuje się do rytmu płodności małżonki, jeśli ta będzie go obdarzała poczuciem pewności w tym zakresie. Ilekroć bowiem żona sama nie wie, czy poczęcie dziś może nastąpić czy nie, dochodzi niemal w 100% do upadku ich obojga.

Myślę, że najlepszym sposobem jest tutaj unikanie 'zbliżeń' 'małżeńskich' w ogóle, bo zawsze można się pomylić i niemal w 100% dojść do upadku ich obojga. (Co?)

Większa odpowiedzialność ciąży wtedy jednak na kobiecie-żonie, której nie chce się chcieć – rzeczywiście się nauczyć rytmu płodności.

Wot, lieniwa kobieta-żona.

Kobieta potrafi niekiedy wymyślać dla podbudowania swej wrodzonej odrazy do podejmowania obserwacji i ich notowania

No ale przecież kobiety już takie są. Ich wrodzonym przeznaczeniem jest gotowanie, rozkładanie nóg i co tam jeszcze? a, prasowanie, podczas, gdy do prowadzenia obserwacji i ich notowania (co wymaga Intelektu -- należy mianowicie umieć pisać!) przeznaczony przez Boga został mężczyzna.

Mąż zaś powinien właśnie jako mąż służyć małżonce prawdziwie małżeńską zachętą w tym względzie: w zrozumieniu metody naturalnej (tzn. odpowiadającej godności małżonków jako osób wezwanych do życia wiecznego)

"Joaśka, co z tym kinem?"
"Dziś nie mogę, zostaliśmy wezwani do życia wiecznego."
"A to ja nie przeszkadzam."
"Wrócimy po sądzie ostatecznym i wtedy się jakoś ustawimy."

Autor niniejszego tekstu zaleca z całym przekonaniem i zgodnie ze swą wiedzą (międzynarodowa współpraca w tym zakresie od roku 1956), by w tym celu nauczyć się i stosować w swym małżeństwie ‘Metodę Owulacji (wg prof.) Billingsa’ (= MOB).

Cóż za szkoda, że nie jestem Sporothrix i nie umiem się ustosunkować do międzynarodowej od roku 1956 metody MOOBS :(

Jest ona perspektywiczna

A, skoro perspektywiczna, to jej wyższość nad wszystkim innym jest poniekąd naturalna i oczywista.

Metoda ta przyszła do znacznej części krajów Europy wraz z jej ściśle naukową dokumentacją przez autora niniejszego tekstu.

Przyszła przez autora do znacznej części?

Warunkiem korzystania z MOB jest oczywiście stosowanie jej w jej autentycznej formie – bez kombinacji z elementami czerpanymi z innych metod.

To tak, jak z dietą. Jeśli kombinujemy z różnymi dietami, zawsze znajdziemy sposób, żeby zjeść na lunch dwa Marsy i banana.

W przypadku jej arbitralnego ‘ubogacania’

HE SAID "UBOGACANIA"

...o elementy zaczerpnięte z innych metod należy uczciwie wyznać, że nie będzie już wówczas chodziło o ‘MOB’, lecz o metodę nową, wykombinowaną przez indywidualną, nie upoważnioną osobę.

Nie upoważnioną przez Boga Ojca osobiście, rzecz jasna.

Osoba ta nie będzie w stanie przedstawić jakiejkolwiek dokumentacji naukowej dla owego, przez siebie arbitralnie utworzonego ‘zlepku metod’.

Tak rzecze autor strony, którego nazwiska i zawodu ciągle nie zdołałem znaleźć. :(

Kobiecie nie wolno – w Obliczu Bożym – wyrazić zgody na sterylizację m.in. po kolejnym rozwiązaniu przez cięcie cesarskie, chociażby warunki życia małżeńsko-rodzinnego, zdrowotne, mieszkaniowe były dramatyczne.

Jak to mawia Młodzież Wszechpolska celując kamulcem w matkę z dzieckiem na ręku podczas Manify, Bóg zesłał, Bóg wyżywi, nienarodzonych bronimy, a narodzonych mamy w dupie.

– Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, gdy wskutek np. choroby nowotworowej wewnętrzne narządy płciowe muszą być usunięte. Operacja nie zostaje wtedy podjęta w celu sterylizacji kobiety, lecz dla ratowania jej zdrowia (HV 15).

To nie wyjątek, tylko okoliczności łagodzące. Czas pobytu w piekle zostanie skrócony o 5%.

Kobieta sterylizowana (np. przez zabieg przecięcia i podwiązania jajowodów) powinna zdawać sobie sprawę, że w 3-5% przypadkach w jakiś czas potem może nastąpić ponowne poczęcie [...] U sterylizowanego mężczyzny możność poczęcia utrzymuje się nadal jeszcze przez ok. pół roku.
– Fakt poddania się tego rodzaju operacji trzeba wyznać przy Spowiedzi świętej – do jej ważności. Małżonkowie powinni po chirurgicznej sterylizacji nadal kierować się biologicznym rytmem płodności, jeśli w ich przypadku istnieją powody, liczące się w Bożej ocenie, dla odłożenia kolejnego poczęcia.

Czyli generalnie po sterylizacji mają jeszcze pół roku na uprawianie 'zbliżeń małżeńskich' raz w miesiącu, a potem już ten tego. E, chwila, kolejnego poczęcia po sterylizacji chirurgicznej?

W nawiązaniu do leczenia niepłodności małżeńskiej należy stwierdzić z punktu widzenia etycznego:
– Dawanie nasienia do badania przez samogwałt itp. jest zawsze grzechem ciężkim przeciw VI Przykazaniu. Nikt z lekarzy, nawet w najlepszym zamiarze, nie ma władzy występowania przeciw któremukolwiek z Bożych Przykazań.

"Jedenaste: nie dawaj nasienia do badania przez samogwałt itp."

To samo dotyczy kobiet-dziewcząt, które nierzadko dla celów komercyjnch zgadzają się na sztuczną stymulację hormonalną dla uzyskania większej ilości komórek jajowych i zarobieniu na ich oddaniu. Jest to czysto użytkowe traktowanie swojego ciała, które nie jest własnością człowieka lecz Boga. Z punktu widzenia ściśle medycznego zabiegi te pociągają za sobą zwykle daleko idące, trudne do leczenia powikłania chorobowe tych kobiet.

Np. wyrastanie błony między palcami oraz owłosienie wnętrza dłoni. A nie, przepraszam, to samogwałt itp. (Also, widzę dywiz.)

W procesie technologii zapłodnienia sztucznego „in vitro” (w próbówce) używa się niemal z zasady nasienia, które pochodzi z różnych ‘źródeł’. 

Naprawdę? Ksią... autor się chyba za dużo kryminałów medycznych naczytał.

Nasienie jest przechowywane w ‘Banku Nasienia’.

Przy przejściu przez Start Bank Nasienia wypłaca Kobiecie-Żonie 200 plemników.

Samym zabiegiem takiego zapłodnienia i kojarzenia gamet zajmują się często nie lekarze, lecz weterynarze.

Albo zgoła rzeźnicy, ostrzem pokrwawionego topora mieszają gamety w garnku po zupie grzybowej.

Dla kobiety-żony procedury i techniki stosowane przy sztucznym zapłodnieniu wiążą się nie tylko z grzechami ciężkimi, lecz wielorakimi zbrodniami – zwykle wielu przy okazji zabitych Dzieci

...Schrodingera.

Technik od ‘in vitro’ musi dysponować wieloma gametami, aż wreszcie uda się ‘wyhodować’ jakąś zygotę, tzn. Dziecko-Człowieka

W przypadku weterynarza trzeba uważać na Dziecko-Byka (Minotaur), Dziecko-Konia (Centaur) oraz Dziecko-Hello Kitty (Mariah Carey).

Ta dopiero zygota zostaje następnie wszczepiona w błonę śluzową macicy – w nadziei, że być może ... przeżyje i będzie się dalej pomyślnie rozwijała. Dzieje się to zatem każdorazowo poprzez zwłoki innych, uprzednio zabitych Małych Ludzi.

Ależ się pan tego Jarosława uczepił.

Odpowiedzialność i poczytalność w oczach Boży za ‘in vitro’ dotyczy oczywiście nie tylko kobiety-żony, ale w równym stopniu jej męża, który na ten zabieg wyraża zgodę, i oczywiście wszystkich ‘techników’ zoologicznych i medycznych, bez których udziału zabieg by się nie potoczył.

W skrócie, całego tego bydła.

Dziecko nie może stać się ‘środkiem’ dla osiągnięcia np. samozadowolenia małżonków z faktu, iż wreszcie stali się rodzicami. Dziecko winno być „chciane dla niego samego”, jak i Bóg chce człowieka dla niego samego: „Trzeba, ażeby w to chcenie Boga włączało się ludzkie chcenie rodziców: aby oni chcieli nowego człowieka, tak jak go chce Stwórca” (LR 9).

Potwornie to skomplikowane. :( Skomentowałbym jakoś, ale odczuwam słabość członków na myśl o chceniu dla niego samego ludzkiego chcenia rodziców aby oni chcieli nowego człowieka, tak jak go chce Stwórca.
11:59, navaira
Link Komentarze (34) »
czwartek, 16 grudnia 2010
O grzechach ciężkich, lekkich i takich sobie
Dzisiaj poznamy problemy, jakie towarzyszą heteroseksualistom przy odbywaniu tzw. 'stosunku' 'płciowego', zwanego również 'zjednoczeniem' 'małżeńskim'. W zasadzie artykuł dotyczy tylko heteroseksualistów-katolików, ale jak nam wiadomo z wielu źródeł (np. z ust Jarosława Kaczyńskiego) wszyscy Polacy to heteroseksualiści, wszyscy Polacy to katolicy, ergo wszyscy heteroseksualiści to katolicy i tego należy się trzymać.

(Nie mylić z trzymaniem się za 'inne' 'części ciała'.)

Pomijamy teologiczne rozprawy na temat Sakramentów, albowiem się na tym nie znamy, i przystępujemy do komentowania tego, na czym się znamy nieomal tak dobrze jak każdy ksiądz, czyli 'aktów' 'płciowych'.

Płciowość: powierzona małżonkom jedynie w zarząd

Komisaryczny, rzecz jasna.

Ograniczamy się do nawiązania tutaj do samych tylko grzechów popełnianych przez małżonków przy przeżywaniu wzajemnej bliskości w sposób sprzeczny z podarowanym im w chwili ślubowania małżeńskiego Bożym upoważnieniem.

Ten fragment wstawiam tylko po to, aby Szp. Czytelników uświadomić, z czym mamy do czynienia.

Wszystko, co tu zostaje przypomniane, dotyczy oczywiście tym bardziej narzeczeństw oraz partnerstw, wkraczających na teren płciowości – własnej, względnie kogoś drugiego: tej samej płci, lub płci przeciwnej bez Bożego upoważnienia (VI i IX Przykazanie Boże).

Jezu, tfu, chciałem powiedzieć, Morrisseyu, zgubiłem się. Płciowości własnej lub tej samej płci lub płci przeciwnej bez Bożego upoważnienia? Wyszły mi trzy płci. Płcie. Płecie.

Małżeństwo jest Sakramentem świętym. Nie jest ono instytucją zalegalizowanego uprawiania seksu-dla-seksu.

Nie, to prawda, tę instytucję nazywamy zgoła inaczej. Ciekawe swoją drogą, która instytucja jest starsza.

Pismo święte mówi, iż Małżeństwo zawierać należy „w Panu” (1 Kor 7,39).

A nie w kościele?

Stąd też: „We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg”

...a tych, co nie piorą pościeli regularnie, osądzi Sanepid.

Osoby żyjące w Przymierzu Małżeństwa powinny zakodować sobie głęboko w świadomości, że Bóg, który wprowadza ich w chwili wyrażania zgody małżeńskiej na teren intymności płciowej

I JUST CAN'T WITH THIS ONE

wręcza im dar nie ‘seksu’, lecz zjednoczenia małżeńskiego. Rzeczywistości tych, zmierzających w całkowicie przeciwstawnych kierunkach, nie da się sprowadzić do wspólnego mianownika.

Poważnie, zjednoczenie małżeńskie jest całkowicie przeciwstawne seksowi? Zaczynam rozumieć, skąd się biorą liczne wątki na forum "Brak seksu w małżeństwie". Po prostu najpierw ludzie się zakochują, potem idą do ślubu, potem Bóg im wręcza dar, a oni ku swojemu zdziwieniu odkrywają, że ten dar jest w całkowicie przeciwstawnym kierunku od tego, co się spodziewali ujrzeć. Moim zdaniem to troszkę nie fair.

Przy uprawianiu ‘seksu’ znika z horyzontu osoba (własna i tego drugiego)

Eee, to nie zawsze, tylko jak jest naprawdę fajnie. :)

Na czoło i jako cel wysuwa się doznanie rozkoszy: uwaga skoncentrowana na ‘seksie’, a nie na osobie.

A ksią... chciałem powiedzieć Autor to z kim seks uprawia? Nie z osobami?

Zamierzenie to każe zwykle sięgać po coraz bardziej wyrafinowane środki dopingu

Nie, no, zostawmy kolarzy w spokoju.

a równolegle poszukiwać dróg dla wyeliminowania perspektywy ciąży.

...czyli cudowne dziecko dwóch pedałów, jak powiedziałem, zostawmy w spokoju sporty wyczynowe, naprawdę.

Ta bowiem stałaby się ‘klęską’ dla uprawiania nieograniczonego ‘seksu’.

Szanowny Autor ma jakieś nietypowe poglądy na to, czym jest ciąża.

Temu celowi ma służyć ‘zabezpieczanie się’ przed ciążą poprzez sięganie po środki, których mechanizm działania pociąga niemal z zasady (potencjalną) śmierć Poczętego.

POTENCJALNĄ. ŚMIERĆ. POCZĘTEGO.

Celem użytego przeciw-rodzicielskiego środka jest przecież jedno: dziecka ma ... nie być!

I JUST CAN'T WITH THIS ONE cz. II

Sam w sobie ‘seks’ nie zmierza do zjednoczenia osób. Świadectwem tego jest stawianie bariery nie do obalenia dla zjednoczenia osób.

Czy chodzi o kratkę w konfesjonale?

Tym dwojgu chodzi wtedy o wyzwolenie samogwałtu (pojedynczo lub we dwoje), uatrakcyjnionego poprzez korzystanie z ciała tego drugiego.

O tak, wszystkie moje ulubione samogwałty odbywam we dwoje, korzystając z drugiego ciała. Potem ciało chowam z powrotem do piwnicy i jest porządusio.

Jednakże nie-zastanawianie się nad mechanizmem działania użytego środka jedynie podwaja poczytalność z racji podejmowanych czynów, które są „złe w oczach Bożych”: najczęściej nasycone Krwią Niewinnych. 

Ależ Autor ma fantazje, naprawdę. Ja lubię S/M, ale jak się pojawia krew, to dla mnie za mocno już jest. (Dlatego też nie oglądałem "Zy Peszyn of Zy Krajst", tam są takie sceny, że ja wymiękam nawet słuchając oględnych opisów.)

Wspomnianą nie-wiedzę cechuje w takim wypadku charakter nie-wiedzy zamierzonej. Niezbywalna poczytalność etyczna wzrasta jedynie tym bardziej.

O rany, co to jest niezbywalna poczytalność etyczna? Czy skoro ja czytam te fascynujące informacje, to jestem poczytalny etycznie?

Bóg zaś pragnie obdarować dwoje ludzi związanych z sobą przymierzem Sakramentu Małżeństwa aktem zjednoczenia ich osób. Zjednoczenie winno stać się i pozostać rzeczywistym zjednoczeniem: podjętym w taki sposób i w tym jedynym miejscu, jakie w tym celu stworzył Bóg: w pochwie.

A ja słyszałem, że w sypialni.

Tylko tutaj może z pełnym pokryciem w rzeczywistości dojść do głosu „mowa ciała” uaktywnionych narządów płciowych.

Nie dość, że vagina dentata, to jeszcze gadająca!

Ci dwoje jednoczą się z poszanowaniem zarówno dla struktury podjętego aktu, jak i jego dynamizmu. 

A ja czasami lubię też powoli i bez przesady z dynamizmem podczas struktury podjętego aktu.

Ten zaś, tzn. rozwijające się przeżycie [‘dynamizm’ aktu] otwiera się w samym podjętym akcie na oścież na potencjalność rodzicielską.

I JUST CAN'T WITH THIS ONE cz. III

Pełne, normalne zjednoczenie małżeńskie staje się uaktywnieniem małżeństwa jako przyjętego Sakramentu: „Dwoje-Jednym-Ciałem” tych dwojga w Obliczu Trójjedynego. Winno ono być przeżyciem opromienionym Bożą Łaską, Bożym Pokojem i Błogosławieństwem, przeżytym zatem każdorazowo w stanie Łaski uświęcającej.

Wychodzi mi, że w zasadzie lepszym miejscem od sypialni jest rzeczywiście konfesjonał.

Winno to zatem być działanie nie na ‘szastu-prastu’, lecz zjednoczenie pełne, przedłużone

Mmm, o taaaak, co najmniej 30 sekund.

i zawsze zakończone wyrazami wdzięczności względem siebie wzajemnie, a tym bardziej Boga.

Przyznam, że zdarza mi się w takich chwilach wzywać imienia Bożego.

Jakiekolwiek eksperymentowanie dla podjęcia zafałszowanego zjednoczenia gdzie indziej lub w inny sposób, będzie każdorazowo sprzeczne z Bożym ładem aktu zjednoczenia

Oficjalne, niezafałszowane akty zjednoczenia rozpoznajemy po hologramie ZAIKS.

Na przypadek w oczach Bożych uzasadnionego motywu nie-nastawiania się aktualnie na poczęcie 

Na przypadek motywu nie-nastawiania się aktualnie? Babelfish warning?

wyposażył Bóg małżonków w stworzony przez Siebie szczególny dar: biologicznego rytmu płodności. Nauczenie się go w taki sposób, by móc korzystać z niego z poczuciem pewności, staje się dla małżonków w wieku rozrodczym obowiązkiem sumienia.

Ojoj. Strach myśleć, co też mają robić małżonkowie w wieku nierozrodczym...

Oto szczegółowe warunki ważnej Spowiedzi świętej w przypadku małżonków, którzy poczuwają się do popełnienia grzechów przy przeżywaniu wzajemnej bliskości.

Szalenie im z góry współczujemy, bo trochę oszukiwaliśmy i już przeczytaliśmy szczegółowe warunki.

Konieczne w przypadku nie-stosowania wprawdzie środków technicznych dla zapobiegania poczęciu czy ciąży, ale mimo to podejmowanych działań przeciw-rodzicielskich, jest wyznanie stosunku przerywanego oraz wszelkich odmian form wynaturzonych.
– Do tej grupy działań należą formy zastępcze zamiast stosunku płciowego, czyli podejmowanie pettingu [1].

A to dobrze, bo bałem się, że fisting i orgie.

Zarówno stosunek przerywany, jak petting jest obiektywnie biorąc każdorazowo grzechem ciężkim.

To w zasadzie już potem wszystko jedno, czy dodamy do tego fisting i orgie, prawda?

Stąd też warunkiem uzyskania rozgrzeszenia – oprócz decyzji zerwania z grzechem, wymagane jest wyznanie ilości i jakości popełnionego grzechu.

O tak, ze szczegółami, a najlepiej załączyć zdjęcia i filmiki.

Grupa ta obejmuje również pewne odmiany pocałunku [2] .

Z przerażeniem klikamy [2].

Ujmowanie narządów płciowych wprost ustami w celu ich pobudzenia działa z zasady silnie podniecająco. Tym samym staje się takie całowanie inną formą ‘pettingu’, tym razem uprawianego za pomocą ust – z całą jego etyczną kwalifikacją, obciążoną dodatkowo wyrafinowaniem w zwyrodnieniu.

Nie wiem, czy ja bym to określił mianem całowania.

„Mowa ciała” uaktywnionych narządów płciowych może się wyrazić w całej prawdzie wyłącznie w zjednoczeniu obojga w pochwie.

No mówiłem już, gadająca pochwa, a jeszcze dodatkowo prawdę mówi. Jak Pytia!

Składanie pocałunku wypada zastrzec do wyrażania więzi miłości podyktowanej nie pożądliwością, lecz pełnią subtelności i uszanowania dla godności własnej i tego drugiego jako osób zjednoczonych na poziomie serca, pełnego pokoju i prawdy.


Konsekwentnie wypada przyjąć postawę wyraźnego ‘nie’ w obliczu praktyki pocałunku głębokiego, tj. z wsuwaniem języka do ust. Taki sposób całowania powinien być wyeliminowany – zarówno w małżeństwie, jak tym bardziej wśród partnerstw nie związanych ślubem małżeńskim. 

A to są jakieś inne rodzaje pocałunku? Ups...

Rezygnacja z pocałunku głębokiego może początkowo swoiście ‘boleć’.

NO SHIT SHERLOCK.

Pojawia się kolejne pytanie: o ocenę gry wstępnej podejmowanej za pomocą ust, gdy ci dwoje zdążają docelowo do pełnego zjednoczenia płciowego. W takiej sytuacji: zamierzonego pełnego współżycia, pieszczota ta byłaby możliwa do przyjęcia. Z wyraźnym zastrzeżeniem, że będzie to faza wstępna przed pełnym współżyciem oraz że szczytowanie nie jest zamierzone w ustach (to bowiem obiektywnie biorąc jest zawsze grzechem ciężkim).

A jak się niechcący skończy za wcześnie, to wtedy liczy się jako grzech ciężki, czy w związku z niezamierzeniem szczytowania jako grzech lekkopółśredni?

Czym innym jest złożenie samego tylko pocałunku – również na intymnych częściach ciała, a czym innym ich branie do ust.

Mam ochotę zapytać, co ksią... autor powie na rimming, ale nie chcę niewinnego człowieka do zawału doprowadzić...

Wydaje się jednak, że nie jest Wolą Bożą, by faza wstępna małżeńskiego zjednoczenia płciowego podejmowana była w formie podniecania się poprzez ujmowanie narządów płciowych w usta (nawet w założeniu, że szczytowanie nie nastąpi w ustach).

"Wydaje się jednak"? No chwila, albo jest, albo nie jest Wolą Bożą. Należy spytać Ojca Tadeusza, on rozmawia z Bogiem przez telefon raz w tygodniu (chyba, że jest zajęty -- Ojciec Tadeusz, rzecz jasna, nie Bóg) i może spytać.

Całkowite zaniechanie takiej formy podejmowania pieszczot genitalnych sprawi, że staną się one skromniejsze. Z biegiem czasu małżonkowie dojdą do wniosku, że dzięki wyeliminowaniu takiej formy pieszczoty – ich więź nabywa większej przejrzystości i czystości, wyrażając się pokojem serca, poczuciem pełni i pogłębieniem widzenia siebie jako osób.

Albo też zaczną pisać na forum "Brak Seksu w Małżeństwie". #samaniewiem

Oboje dostrzegą pozytywne skutki dokonującego się oczyszczania z odradzających się odruchów pożądliwości. 

Na to oczyszczanie u mężczyzn pomaga viagra.

Druga część notki nastąpi, kiedy wytrzeźwieję po napojach, jakie muszę teraz spożyć, aby wrócić do spokoju ducha świętego.
23:47, navaira
Link Komentarze (27) »
poniedziałek, 06 grudnia 2010
Srebrna obrączka
Nasz Dziennik Gazetka Parafialna Konserwatyzm Dziś Gość Niedzielny Gazeta.pl opublikowała wybitnie interesującą i głęboką analizę powodów, dla których seks jest złem demoralizującym dzisiejszą młodzież. Oto one!

Seks na pierwszej randce, przyjaciel do łóżka (ang. F*ck Buddy) -

F*ck (ang. łóżko)

coraz częściej spotykamy się z sytuacją, kiedy seks przestaje być czymś wyjątkowym i zarezerwowanym tylko dla jednej, wyjątkowej osoby.

Osobiście lubię seks dwuosobowy.

Podajemy 6 powodów dla których warto zrezygnować z przypadkowych zbliżeń i z relacji opartych tylko na seksie.

Nie mogę się doczekać!

1. Choroby przenoszone drogą płciową

Nie zawsze pamiętamy o zabezpieczeniu.

Niech redakcja mówi za siebie.

Szczególnie kiedy w grę wchodzi alkohol.

Nigdy nie słyszałem o chorobie przenoszonej drogą płciową przy pomocy alkoholu, ale redakcja wyraźnie bardziej uświadomiona. To trzeba polewać czy nacierać?

Ryzyko zarażenia się jedną z chorób wenerycznych wzrasta, kiedy nie ograniczamy się do jednego partnera i kiedy wdajemy się w bliskie relacje z przypadkowymi osobami.

Sex (ang. wdawanie się w bliskie reakcje)

2. Dół po...

Kiedy "zaliczanie" staje się stylem życia warto zastanowić się nad swoją kondycją psychiczną.

Redakcja nie dopuszcza możliwości istnienia stanów pośrednich pomiędzy zakonnicą i Elvisem?

Uzależnienie od narkotyków czy słodyczy również wynika z poczucia pustki czy kompleksów. Zamiast pakować się do kolejnego łóżka, być może warto zastanowić się nad tym, że chwila uniesienia nie sprawi, że staniemy się szczęśliwsi.

A być może sprawi i co nam pan zrobi.

Niemal każda w miarę wrażliwa osoba nie czuje się komfortowo następnego dnia po seksie na pierwszej randce.

To często oznacza, że osoba użyła zbyt małej ilości lubrykantu.

Poczucie winy o czymś musi świadczyć.


Catholic guilt (ang. poczucie winy)

3. Społeczna stygma

Ohohoho. http://www.pwn.pl/?module=multisearch&search=stygma&submit2=szukaj

Nie zależy nam na tym co myślą o nas inni. Ale to co myślą o nas przyjaciele już nie jest takie obojętne.

A jak to jest z innymi przyjaciółmi? Czy na innych przyjaciołach nam nie zależy, czy też nie jest to takie obojętne?

Bez względu na to, czy jesteś kobietą czy mężczyzną, wcześniej czy później przylgnie do ciebie łatka osoby niestałej w uczuciach i nie potrafiącej poukładać sobie życia.

ZWANEJ RUWNIERZ SZMATO I PUSZCZALSKO.

4. Koniec znajomości

Jakiej znajomości?

O tym, że nie warto "lądować" w łóżku ze znajomym z pracy wie każdy kto przez spontaniczny seks stracił przyjaciela. Tylko nielicznym udaje się kontynuować znajomość po nocy zapomnienia.

Tak tak, ja też zawsze uważam, że seks to tylko z nieznajomymi. Eee, moment, na pewno o to redakcji chodziło?

5. Jedno z was będzie chciało więcej

W relacjach opartych tylko na seksie rzadka zdarza się, aby obydwie strony chciały tego samego.

Redakcja taka obcykana w tych relacjach, że zaczynam podejrzewać, że autorem artykułu jest ksiądz.

Po jakimś czasie, jedna z osób, oprócz seksu, będzie chciała czegoś więcej. Uczucia, przyjaźni, miłości, związku. Warto zdać sobie z tego sprawę decydując się na znajomość od której początkowo oczekuje się tylko dobrej zabawy.

No i jak zechce jedna z osób, to co wtedy? Wujek Samozło przyjdzie i odstrzeli? Ja rozumiem, że redakcja by się nie związała ze szmato i puszczalsko co z redakcją do łóżka poszła na pierwszej randce, ale może to redakcja by zechciała czegoś więcej i co wtedy?

6. Fu*king friend zawsze cierpi

Co zawsze cierpi? Czemu cierpi? Czy chodzi o relację S/M?

Początkowo umawiacie się, że jesteście ze sobą tylko dla miłości fizycznej.

Fu*king (ang. miłość fizyczna)

Teoretycznie żadne z was nie angażuje się w ten układ emocjonalnie. Pomyśl jednak o tym co stanie się, kiedy jedno z was spotka kogoś w kim się zakocha.

Nic. Skoro drugie się nie zaangażowało, to pierwsze powie mu "spotkałam Zbycha, on jest wartościowy i w ogóle, nie taka szmata i puszczalski jak ty. Odchodzę. Baj", a drugie odpowie "tylko nie zapomnij oddać mi wibratora, i tym razem go umyj".

Albo ty zranisz, albo poczujesz się wykorzystana i odrzucona. Dodatkowo, wchodzenie w relacje bez zobowiązań mogą ci wejść w krew i z czasem okaże się, że już nie potrafisz kochać.

Urzekła mnie historia redakcji, naprawdę. Redakcja, wyniszczona fu*kingiem z friendami i stygmą innych przyjaciół odkrywa, że już nie potrafi kochać. Ku ostrzeżeniu innych popełnia ten jakże wartościowy i pełen ważnych informacji artykuł. Być może dla niektórych z Was, Kobiety (tylko kobiety) nie jest za późno! Być może macie jeszcze szansę uratować się przed losem gorszym niż śmierć! Czekajcie, czekajcie i pielęgnujcie cnotę, a spotka Was nagroda. Jaka nagroda? Spytajcie redakcję.
11:17, navaira
Link Komentarze (33) »
wtorek, 30 listopada 2010
Zbychu ma dylemat
No więc mam taki dylemat.

Tako rzecze Zbychu. Słuchamy, zacierając macki.

Jestem w związku z cudowną kobietą, piękną, niezależną mądrą. Jesteśmy razem od pól roku, nasz związek to zrozumienie, akceptacja i możliwość długich rozmów, wspaniały seks, miło spędzany czas. Niestety, problemem jest to, że jestem zonaty od 17 lat. 

A, to faktycznie problem. Zwracam uwagę na ciekawe i kreatywne wykorzystanie określenia "jesteśmy w związku".

Z żoną nic mnie nie łączy, zero wspólnych tematów zero zrozumienia tylko dzieci dom. Nie rozmawiamy, nie interesujemy się sobą nie dbamy o siebie. Do dzieci też w sumie nie za bardzo jestem przywiązany, wychowuje je żona inaczej niż bym chciał. Dzieci są bierne nijakie.

Tego się nie da skomentować, więc zamilczmy.

Łapię się na tym, że dzieci mojej Ukochanej są dla mnie bliższe niż moje własne. Nigdy nie zapomnian co lubią, zawsze mam z nimi o czymś do porozmawiania są otwarte choć czasami pokazują Różki, ale nawet to lubię. Dla swoich dzieci nie miałem nawet czasu pojechać po wyprawkę do szkoły choć obiecywałem to zrobić. 

Ciekawe w takim razie, dlaczego wychowuje je żona. Przecież tatuś tak się stara.

Ale do rzeczy, problemem jest ultimatum jakie postawiła mi moja Ukochana. Jakieś dziesieć dni temu w czasie kolacji w restauracji wygadałem się, że mam żonę i że z nią mieszkam. 

Ups! No każdemu się może wydarzyć zapomnienie o takiej pierdółce!

Reakcja była niesamowita, Ukochana wstała, odeszła od stolika zamówiła taryfę i odjechała.

Ta reakcja może się wydawać niesamowita wyłącznie osobie z meduzą zamiast mózgu.

Pobiegłem za nią – musiałaem jednak zapłacić –więc złapałem ją jak wsiadała do taksówki rzuciła tylko masz miesiąc na złożenie pozwu o rozwód. 

No i tu mam dylemat. Minęło 10 dni, nie wiem czy chcę się rozwieść, nie chcę płacić alimentów, nie chcę widywać dzieci raz na dwa tygodnie nie chcę podziału majątku i prania brudów. Nie nawidzę sądów, procedur itp. Ale z drugiej strony stracę moją Ukochaną bez której moje Zycie jest niczym, puste. 

Cóż za pech! zbychu1966 nie może zjeść ciastka i mieć ciastka i ma dylemat, co wybrać! Szalenie współczujemy.

Ona jest piękną kobieta i szybko znajdzie innego, co wiecej nie wiem czy mnie kocha skoro tyle czasu może być beze mnie i jest tak twarda. Dobra no i co mam robić????? 

Redakcja ma wiele ciekawych sugestii, ale zobaczmy, co na to telewidzo... chciałem powiedzieć forumowicze!

plujeczka:

radze na serio 
-zabić włane dzieci bo nie jesteś do nich przywiazany sa byle jakie wg.twojego opisu 
-utopić zonę lub zamurować w piwincy do garażu policja tak szybko nie odnajdzie,( ostatnio w telewizji pokazywali ,ze odkryli zwłoki dopiro po 10 latach) 

Łojezu, plujeczka strasznie brutalna. Poza tym, zbychu1966 wygląda na takiego, co go byle 10 lat szczęścia nie zadowoli. Polecam zaprzyjaźnienie się z obsługą pieca kremacyjnego.

-wprosić się na chama do domu kochanki i natychmiast wyrzucić jej meza z domu, 

Ale kochanka nie ma męża. Kochanka akurat wydaje się być osobą wyjątkowo na poziomie.

-zaadoptowac dzieci kochanki , dbac o nie, rysowac, malowc z nimi domki, pojśc na rower, pograć w piłke, 

E tam, to się może skończyć tylko tym, że kochanka wychowa je sama nie tak, jak zbychu by chciał.

-kochankę wysłac nao perację plastyczą bo jakoś na "BLONDYNKĘ" wygląda ,doradzam zmianę kolorów włosów. 

Właśnie zupełnie nie wygląda.

Zyczę Ci powodzenia bo na nie w całej rozciagłości ze wzgledu na szlachetny charatekr zasługuje

Tu się zgodzę, tak wybitnych i przesympatycznych jednostek jak Zbychu to ze świecą szukać.

Niestety, Zbychu w ogóle nie dziękuje za życzenia szczęścia, jeno się dziwi nadal:

Nie rozumiem waszej agresji?? Nie chcę sie rozwodzić, bo na tym stracę. Stracę materialnie, stracę i tak słaby kontakyt z dziećmi.

Wstrząsające, Zbychu, urzekła mnie twoja historia.

Żona będzie wredna i będzie walczyła, jak tylko dowie się że mam kogoś.

Ale wredna! W ogóle nie chce zrozumieć, że sama jest obleśna i głupia, a Zbychu jest wybitnym, wartościowym Człowiekiem przez duże czy, który posiada potrzeby i wymagania.

Czy tak trudno zrozumieć, ze ja już nie pamiętam nawet za co kiedyś kochałem żonę? 

Oj Zbychu, takie rzeczy się zapisuje gdzieś.

Że nie mamy żadnych, ae to żadnych wspólnych tematów, że jest zaniedbana, mimo, że mamy dobrą sytuację materialną, że nigdzie nie chce wychodzić, że jak otwiera buzię to mówi tylko o jakiś głupich tematach z jej głupiej pracy, pracy bez perspektyw, bez dochodów, bez mozliwości awansu. 

W odróżnieniu od Zbycha, który mówi na same fascynujące tematy z dziedziny literatury pięknej, teatru i jego fascynującej pracy, po dziurki w nosie przepełnionej perspektywami, dochodami i awansami.

Nas już nie ma, ale są wspólne interesy, na których nie chcę stracić. Nie rozumiem postawy mojej Ukochanej, jeśli nie chce wychodzić za mąż, nie chce mieć dzieci, to co jej przeszkadza, że formalnie i tylko formalnie mam żonę.

Tak, to kompletnie niezrozumiałe, że "piękna, niezależna mądra" kobieta nie chce być w związku z żonatym facetem, który "nie pamięta, za co kiedyś kochał żonę", jej pracę uważa za głupią, dzieci za byle jakie, a rozwodu nie chce, bo ma interesy. Tak wspaniały egzemplarz, pełen zalet, i tylko ta dziwna kochanka tego nie rozumie!

agamagda zapytuje dramatycznie:

Nie wiem czy to prowokacja czy nie, ale abstrahując od tego, zastanawia mnie fakt, jak jest możliwe aby kobieta była 6 miesięcy w zwiazku i nie zorientowała się że kochanek ma żonę? 

ef.endir odpowiada:

A co Cię dziwi? 
przecież jak się kogoś kocha to chce mu się zaoszczędzić trosk i o tak mało ważnych sprawach jak zona i dzieci się kochance nie mówi, prawda? 

No i bingo! Po co o drobnych pierdołach opowiadać Ukochanej i jej piękną główkę zawracać jakimś tam 17-letnim związkiem i nijakimi dziećmi.

A kochanka powinna być wdzięczna. Ale ona chyba nie rozumie co to za uczucie (była taka piosenka: Chciałabym wiedzieć co to miłość), bo inaczej to by go po piętach całowała! I weź tu traf za kobietą!!! Zero wdzięczności i zrozumienia....... 

Nagle rozumiemy, czemu mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus. Na Marsie po prostu hoduje się stworzenia z meduzami zamiast mózgów i to prowadzi do licznych problemów i nieporozumień!

widanka12:

Ja się nie dziwię, bo sama dałam się nabierać przez ponad pół roku. Pan był przeuroczy, wrażliwy, opiekuńczy, porzucony i okradziony przez poprzednią kobietę, w związku z czym mieszkał chwilowo u dalszej rodziny, więc się kulturalnie nie wpraszałam mu do domu. Z dzieckiem, którym się odpowiedzialnie opiekował(ach, myślałam, jaki wspaniały facet, dzieckiem się zajmuje!). [...] Na kolanach mówił, że traktuje mnie poważnie, chciałby ze mną zamieszkać i mieć dzieci, więc zaczęłam go traktować jako potencjalnego kandydata do wicia gniazda.
Po kilku miesiącach sprawa się rypła, bo coś mi zgrzytało w tej historii i jak zaczęłam cisnąć i zagrałam, że już wszystko wiem, to pan się z placzem przyznał, że ma żonę z którą mieszka i z którą go nic nie łączy (tia) , dzieci ma dwoje a nie jedno, a kobieta która go porzuciła przede mną to jakaś jego kolejna kochanka mężatka. I on myślał, że ja o tym nie chcę wiedzieć więc mi dlatego nie powiedział. 

No, bo on był z tych dobrych, co nie chcą damie pierdołami główki zawracać, a widanka12 zamiast docenić...

Nie wiem co by było gdyby dał mi spokój a wrócił po kilku miesiącach jako wolny. Na pewno częściowo by się zrehabilitował za zatajenie prawdy, i zyskał w moich oczach, bo to oznaczało dowód, że traktuje mnie poważnie a małżeństwo ma naprawdę zamknięte tak jak mówił a tylko formalności ich łączyły. Wg jego słów z żoną się mieli przyjaźnić i tworzyć luźny związek tylko dla wychowania dzieci. Żona niestety tak nie uważała :D

No, bo żonie też nie powiedział, że z nią go nic nie łączy. Generalnie, sympatyczny człowiek, który się stara zaoszczędzić damom problemów i rozmyślań, do których jak wiadomo kobiety nie mają talentu i głowa im się przegrzewa (na Wenus panuje niższa temperatura), a one takie, kurna, niewdzięczne.

tautschinsky wreszcie wykazuje odrobinę zrozumienia:

Krótko, zbychu - nie rozwódź się dla takiej kobiety! NIE WARTO! Cóż ona zaskakującego zrobiła wychodząc z tej restauracji? Nic. Wie, czego chce. Rozgrywa sprawę jasno - szantażując cię. Dziś to, jutro tamto. Cieknie ci ślinka na nią, opamiętaj się, chyba jej dwa rozwody i to jak teraz zachowujej się wobec ciebie powinny dać ci do myślenia.

Ha! Nareszcie ktoś rozpracował tę larwę, co się Ukochaną mieni! Ona po prostu jest szantażystką, której niemoralne prowadzenie i liczne rozwody powinny dawać do myślenia. Zbychu nie rozwiódł się ani razu i proszę.

Ciesz się, że tak się stało zanim żona się dowiedziała o twojej głupocie, jaką jest zadawanie się z taką kobietą jak twoja ukochana.

Ciekawe swoją drogą, czy żona wie o tym, że jest zaniedbana, a jej dzieci (no bo nie Zbycha przecież, on tego wychowywać nie będzie) są bierne i nijakie. Zakładam, że Zbychu nie zaprząta jej ślicznej... chciałem powiedzieć zaniedbanej główki takimi wyznaniami...

Swoje nudne, nieudane życie u boku obojętnej ci kobiety i dzieci możesz tylko zamienić na koszmar życia z kobietą przy której będziesz musiał na paluszkach chodzić a i tak będziesz obrywał po uszach aż cię rzuci - po podziale majątku, zasądzonych alimentach, życiu z nią na co dzień i wszystkich tych powszednich problemach dla niej będziesz mniej atrakcyjny tak jak ona dla ciebie - i jeszcze zaskomlesz za swoim małżeństwem. 

Boże, co za szczęście, że Zbychu ustrzegł się losu gorszego niż śmierć! Zbychu też rozumie, że uratował się w ostatnim momencie:

W koncu jakaś konkretna wypowiedź. Tak tałczyński masz rację częściowo. Ale jak se pomyślę że następna 40 lat mam żyć z moją żoną , to sie normalnie załamuję.

Ale nie aż tak, żeby się od razu rozwodzić, prawdaż.

Niestety, mam wrażenie że rozumiem jej działania w tym wypadku. Przecież jej nic nie da mój rozwód BO ONA NIE CHCE WYCHODZIĆ ZA MĄŻ kolejny raz. za to wiem, ze jeśli tego nie zrobię szybko znajdzie mojego nastepce.....

Między wychodzeniem za mąż, a sypianiem z cudzym mężem jest całkiem duże, niezagospodarowane terytorium.

ganesza pociesza:

ty się tak nie martw chłopie, faceci żyją krócej. a jak będziesz miał szczęście to cie jutro jakis pijany kierowca skasuje. i czym sie ty martwisz. czterdzieści lat... marzyciel. 

Właściwie to świetny pomysł Zbychu. Nie znasz jakichś pijanych kierowców?

markos28mr wdaje się w rozważania teologiczne:

Zbychu nie bierz sobie do serca tych wrednych wpisów bab. One zawsze są razem jak mafia , dla nich jak facet chce sobie życie ułożyć od nowa to łajdak i jak najwredniejszy ham zostawiajacy żonę i dzieci , nawet taką która już od dawna olewała jego i jego potrzeby. Jednak jak żona znajdzie sobie kochanka to radzą " idź za głosem serca". Taka to już wredna nacja te baby i to prawie wszystkie . [...] co się tyczy związków kobiet i mężczyzn to Bóg ułożył to w ten sposób i musimy z tym żyć .

Życie heteroseksualisty to nieustające pasmo bólu i znoju :(

Oczywiście kobietom , na których mi zależy nie mówię takich komplementów .

No bo po co im zawracać ich śliczne etc.

Sądzę ,że również Ty nie mówisz mężczyznom na których Ci zalezy co o myślisz na temat mężczyzn . Chociaż mężczyźni nie bardzo biorą sobie do serca tego co sądzą o nich niektóre kobiety , a myślę że przed wyborem kobiety powinni znać ich zdanie na ten temat.

Ja na przykład myślę, że o ile spacje przed przecinkami sadzą wszyscy wyborcy PiS, to przed kropkami chyba tylko ci wybrani, a przed i po naraz to już tylko ci, co głosowali na Nelly Rokitę.

Bóg dał mężczyznom większą siłę fizyczną ( w większości ) , ale kobietom większą siłę psychiki i brak sumienia dla mężczyzn na których im nie zależy i z tego powodu są gotowe zniszczyć każdego faceta , który w ich mniemaniu zrobił im krzywdę .Mężczyźni rzadko kiedy są zdolni do takich podłości.

Mężczyźni po prostu zdradzają żony, o dzieciach mówią, że są bierne i nijakie, a rozwodu nie chcą, bo im to w interesach przeszkadza, ale to żadna podłość, po prostu uprzejmość i niechęć do zawracania damie ślicznej etc.

Dochodzi do tego jeszcze popęd płciowy inaczej ukierunkowany u mężczyzn , a inaczej u kobiet 

Tak tak, owieczki moje i baranki, bo Pan Bóg stworzył heteroseksualistów tak, że u mężczyzn popęd jest ukierunkowany na kobiety, a u kobiet na mężczyzn. Tę mądrość warto sobie gdzieś zapisać, np. na karteczce koło komputera, co jakiś czas spoglądać i odczytywać powoli na głos tonem pełnym namaszczenia i powagi.

nangaparbat3:

> A kochanka w całej tej sytuacji wg mnie zachowała się w jedyny możliwy do przyj 
> ęcia sposób. Znaczy zna swoją wartość kobieta i dobrze. 
A ja myślałam, że chodzi o lojalnosc wobec tamtej pani (żony). Jednak jestem naiwna :(

Ale kochanka nie zna żony i domaga się wszczęcia sprawy rozwodowej. Wydawałoby mi się to dziwnym sposobem okazywania lojalności wobec kompletnie obcej osoby.

jol.ka1:

Człowieku?! Powiedz żonie, a ta mądra kobieta sama złoży papiery w odpowiednim sądzie i pozbędzie się ciebie, choć z pewnością ją to zaboli. Jesteś.........., szkoda słów., sam sobie to powiedz, jak masz odwagę?! 
Mam nadzieję, że ten facet naprawdę nie istnieje, bo wśród tylu istniejących gadów on jest nie do przebicia, taki wyjątkowy!

No i tu by się jol.ka1 zdziwiła.

Niestety, w wyniku moich obserwacji środowiska heteroseksualistów muszę stwierdzić, że ta część społeczeństwa nie jest przesadnie moralna, inteligentna ani sympatyczna. Mężczyźni zajmują się głównie zdradzaniem, podrywami za pomocą metod Elvisa, kobiety traktują jak skrzyżowanie odkurzacza z fleshlightem (nie będzie linka, sami sobie guglajcie) ukierunkowane na wydawanie ich ciężko zarobionych pieniędzy, i tylko niestety tak to pan Bóg stworzył, że mają też cycki i wedżajny i co tu panie zrobić. Kobiety natomiast szukają sobie habisiów w Egipcie, bes sęsu zakochują się w misiach z tendencjami do przemocy i alkoholizmu, a na koniec zostają Lady Gagami i przekraczają wszelkie granice etniczne, darkając na sobie rajstopy i robiąc jednoznacznie wyraźne aluzje. Tak tak owieczki moje i baranki. W zasadzie zaczynam mieć wrażenie, że promocja homoseksualizmu jest jak najbardziej istniejącym zjawiskiem, a zajmują się nią heteroseksualiści.
20:59, navaira
Link Komentarze (27) »
sobota, 27 listopada 2010
Lady Gaga, zrecenzowana
Panie i panowie, dziś inaczej niż zwykle: heteroseksualista recenzuje koncert Lady Gagi! Skąd wiem, że heteroseksualista? Poznaję po fryzurze i braku zająknienia... ale o tym za moment.

Takiego widowiska nie widziało dotąd nie tylko Trójmiasto, ale wręcz cała Polska.

Sądząc po 12 tysiącach widzów, cała Polska nadal takiego widowiska nie widziała.

Były wszystkie wielkie przeboje, tancerze, wizualizacje i niezwykłe rekwizyty z instrumentami klawiszowymi ukrytymi pod maską opancerzonego samochodu na czele.

Mujborze! Wszystkie wielkie przeboje i tancerze! To szalenie nietypowe jak na koncert! Z pewnością czegoś takiego wcześniej w Polsce nigdy nie było.

Piątkowy koncert Lady Gagi w hali Ergo Arena zaczął się z wielkim hukiem - prawie na samym początku zabrzmiał jeden z największych przebojów artystki, utwór "Just Dance". 

Szkoda, że tylko prawie :( Czy recenzent Gulda sugeruje, że przez pierwsze, bo ja wiem, 20 minut Lady Gaga zanudzała publikę niegraniem swoich największych przebojów?

Dwunastotysięczna publiczność wpadła w prawdziwy amok, zgodnie z przesłaniem utworu rzucając się do tańca. Tańcząc łatwo było jednak przegapić to, co działo się na scenie, a działo się mnóstwo. Wymowna była wizualizacja, na której artystka najpierw jest skulona, a potem powoli pręży się do skoku. W kulminacyjnym momencie na gigantycznym ekranie jej postać ma ogromne rozmiary. Przekaz jest prosty: Lady Gaga jest wielka.

A, to faktycznie warto nie tańczyć, żeby zobaczyć coś tak niezwykle oryginalnego.

Artystka bez pardonu i bez żadnych zahamowań nieustannie przekraczała wszelkie granice: gatunkowe, estetyczne, etniczne, polityczne.

Co chwilę bez pardonu i żadnych zahamowań zmieniała kolor skóry i narodowość, przekraczając wszelkie granice etniczne.

Przekraczała nawet linię, która dla wielu jest granicą dobrego smaku.

A tyle razy jej mówiłem, Gaga, jesteś w Ergo Arenie, zobacz, tu jest taka linia namalowana, ta linia dla wielu jest granicą dobrego smaku. Ty jej Gago nie przekraczaj! Ale czy państwo myślicie, że ona się mnie słucha. *zwiesza wymownie ramiona*

Przekraczała samą siebie.

Wyglądało to trochę jak moonwalk skrzyżowany z klonowaniem.

I robiła to z taką klasą i gracją, że nikt się nawet nie zająknął: ani wtedy, kiedy robiła jednoznacznie wyraźne aluzje o homoseksualnym i biseksualnym zabarwieniu

Jednoznacznie wyraźne aluzje, a tu nikt się nawet nie zająknął!!! Pan recenzent Gulda wszystkich obecnych pytał: czy mają państwo coś do powiedzenia? a oni odpowiadali płynnie, nawet się nie zająknąwszy, "Alejajandro, alejajandro".

kiedy wyuzdane ruchy taneczne łączyła z symbolami religijnymi

MADONNA W ŻYCIU BY NA TO NIE WPADŁA

kiedy darka na sobie rajstopy,

Kiedy co na sobie rajstopy?

kiedy przechadzała się po scenie, zbrukana prawie od stóp do głów sztuczną krwią. 

A może nie sztuczną i co nam pan zrobi.

W sztuce, nawet w jej najbardziej komercyjnym, popowym wydaniu, wolno wszystko - zdawała się mówić gwiazda w każdym momencie swego ponad dwugodzinnego widowiska. Acha, a ja jestem wielka i nie próbujcie o tym zapominać - dodawała.

To drugie na ogół w trakcie refrenów piosenek. "Stop calling, stop calling, acha, a ja jestem wielka i nie próbujcie o tym zapominać, te-te-te-telephoning me lalalalaaaaaa".

A dwunastotysięczna publiczność przytakiwała bez wahania.

Zamiast usiąść i sobie to spokojnie przemyśleć. Rozumiem zgorszenie recenzenta Guldy!

I udowadniała, że dla takiej artystki można dokonać nawet tak zawrotnej sztuki, jak taniec w pozycji na kolanach.

Odnoszę wrażenie, że podczas pisania tej recenzji autor tańczył na kolanach, oczywiście no homo, i stąd takie banialuki.

Któryś z zachodnich dziennikarzy nie mylił się kilka miesięcy temu: do widzenia, Madonno. Umarła królowa, niech żyje nowa królowa.

Och, John Któryś to mój ulubiony zachodni dziennikarz! Zawsze miło widzieć, jak go ktoś cytuje. Ogólnie, czyż nie warto było wysłać recenzenta Guldę na koncert po to, żeby przeczytać tak błyskotliwy artykuł? Zaś co do śmierci Madonny, nie tacy, jak John Któryś ze znanego pisma Jakieś Pismo Na Zachodzie wysyłali ją do katakumb 10 lat temu. Jak na razie, Madonna ciągle żywa. A co do Gagi, to pogadamy, jak wyjdzie jej dziesiąty album.
10:17, navaira
Link Komentarze (19) »
środa, 17 listopada 2010
Słuszne w sumie pytanie
abrigado zapytuje nas mianowicie, a w zasadzie nie nas, tylko forumowiczów, ale my jesteśmy znani z odpowiadania na nie nam zadane pytania...

"po co facetowi stały związek?"

nie, nie są to użalania kogoś wątpiącego, porzuconego itepe...

chodzi po prostu o to, że w dzisiejszych czasach nie ma za wiele uzasadnienia dla stałych związków. standard życia i oczekiwania wobec niego są takie, że stały związek ich na dłuższą metę nie zaspokaja.

Nie, no, jasne. Standard życia jako powód dla niebycia w związku. Znaczy, że za niski, czy za wysoki, ten standard? (Lub związek?)

z punktu widzenia faceta jedynym powodem mogłaby być więź uczuciowa i seksualna z partnerką ale przecież po kilku latach większość zwiazków wypełnia nuda i obojętność, a seks wygląda...

Z punktu widzenia faceta możnaby niby pójść do kina, ale po co, skoro kiedyś film się skończy i będzie trzeba wyjść...

Byle przelotna znajomośc jest w stanie i kobiecie i facetowi dostarczyć więcej emocji.

Huh, huh, you said 'przelotna'.

Więc po co to wszystko? tym bardziej, ze w zdecydowanej większości przypadków to facet ponosi koszty utrzymania partnerki, wspólnego domu itd, a od kobiety nie otrzymuje w zasadzie nic w zamian

W ogóle kobieta jest trochę jak grzyb na ścianie, w zasadzie, tylko nie można jej usunąć sprayem na bazie chloru, co przemawia za związkiem z grzybem raczej niż z kobietą.

żyję trochę na tym świecie i przyznam szczerze, że wszystkie długoletnie związki, które znam wyglądają i funkcjonuja raczej jak pary współlokatorów ewentualnie wspólników niż związki uczuciowe.

Dowody anegdotyczne, jak wiadomo, dowodzą wszystkiego. Ja na przykład znam jednego Azjatę z dużym przyrodzeniem, co dowodzi, że wszyscy Azjaci są niezwykle obdarzeni.

tak wiem nie ze wszystkimi byłem w intymnych chwilach- ale czasem wystarczy widzieć jak ludzie się wobec siebie zachowują zeby wyczuć ,czy jest między nimi bliskość czy zwykła wspólnota interesów ewentualnie przyzywczajenie

Widzę tu dwie możliwości: albo obrigado jeśli akurat nie wyczuwa, to sobie dopowiada co mu pasuje, albo też jest światowej klasy wróżem-jasnowidzem i powinien robić karierę w telewizji.

coelka pisze romantycznie:

Wiesz zwiazki i wspólne zycie bywaja cięzkie, ale miłośc jest piękna z tym , ze nic nie ma za darmo. O uczucia trzeba dbac i je pielegnowac, wszyscy by chcieli tylko od zycia super uniesien i ksiazkowej miłosci oczekując od partnera duzo samemu dając mało>

No ale skoro od kobiety nie można oczekiwać nic w zamian, to czego się coelka spodziewa. Trza gejem zostać, panie. Jeno kobiety mają gorzej, chyba, że złapią jakiegoś naiwniaka, któremu one dadzą mało albo w ogóle nic, a on je utrzyma i poniesie koszty. Chciałem powiedzieć, będzie kochać.

Jak to było w pewnym serialu powiedziane, miałeś kiedys miłość skopałeś to a teraz toniesz w morzu brudnych cipek, co chwile masz inna , ale jednak toniesz i ciągle myślisz o tej z która skopałeś sprawę.

Tonięcie w morzu brudnych cipek wzbudza we mnie uczucia estetyczne trudne do opisania...

bimota odpowiada:

O babskie uczucia... O prawdziwe nie trzeba ani dbac, ani ich pielegnowac.

Pozwolę sobie nieśmiało zgadywać, że bimota albo ma 12 lat, albo żyje w samotności przekonany o tym, że wszystkie kobiety to wariatki?

coelka podpowiada bimocie kilka technikaliów:

Trzeba tak samo jak o samochód czy rower, jak nie dbasz to sie szybciej psuje i pojexdzisz tak długo jak bys mogł, z miłoscia jest jak z samochodem, trzeba dbać bo inaczej masz nie pojezdzisz sobie , wszystko sie rozreguluje i rozwali ale jesli tego nie rozumiesz to twoja sprawa.

No właśnie! Smarować trza miłość, dokręcać co jakiś czas tu i ówdzie i raz w roku na przegląd do warsztatu.

bimota zresztą więcej ma do powiedzenia, oto, jak odpowiada samemu obrigado: (też mi nick swoją drogą, jak ja mam to odmieniać...)

Po to by nie tracic czasu i nerwow na podrywy.

Lenistwo jako podstawowy filar związku? Dla mnie bomba. "Kochanie, jestem z tobą, bo mi się nie chce dupy do baru ruszyć. Podaj piwo."

facettt:

Tylko z jednego powodu

wbrew powszechnemu (kobiecemu) mniemaniu - sa mezczyzni chcacy miec
(nie tylko miec, ale i odchowac) przychowek.

Ale zboczeńcy.

a do tego potrzebny jest staly zwiazek.

Eee tam, tyle dzieci się wychowało w komunach.

naturalnie, przejsciowych wypadow "w nieznane" - to nie wyklucza :)

Chyba, że ktoś jest leniwy jak bimota, rzecz jasna.

foremny:

Wolałbym jeden rok żyć z kobietą w przekonaniu że to na zawsze, niż przez całe życie rwać panny na weekend.

Muszę wyznać, że w moim przypadku zależałoby to jednak od partnera, bo życie z kobietą w przekonaniu, że to na zawsze, może wyglądać też tak:



Nikt Tobie nie da gwarancji na związek. Twoje życie też się skończy.

Nie bój się tak.

Teraz nie wiem, czy to groźba, czy obietnica. POWIAŁO GROZOM

sokoll1 tłumaczy zalety wynikające ze stałych związków:

> Więc po co to wszystko? tym bardziej, ze w zdecydowanej większości przypadków
> to facet ponosi koszty utrzymania partnerki, wspólnego domu itd, a od kobiety n
> ie otrzymuje w zasadzie nic w zamian
stały seks!!! jak nic w zamian? nie musi co drugi dziń sie głowić cholera co zrobić i wydzwaniać jak ten cudny i przystojny nasz czeski odpowiednik Seana Connery: Zdenek Sferak. Uwielbiam tę scenę z filmu Kola:
sam w domu... no miałbyu ochotę na seks... dzwoni do jednej i gada tym swoim zabawnym czeskim: den dobry Milenko, ja sem samotny, mysle o tebe i takie tam
ona nie może- dziecko ma gorączke
dzwoni do drugie z tym samym tekstem że myśli.... :DDDDD potem trzeciea czwarta... to nieekonomiczne!!! :)))) i zasnął sam :PP

No i proszę, stały związek można również rozumieć jako sposób zaoszczędzenia na rachunku telefonicznym.

stałe zwiazki sie kalkulują właśnie. i tak wiele sobó sie zdradza... a stabilizacja jest? jest!

Oj tam zaraz zdradza, związek otwarty i z głowy.

grzeczna_dziewczynka15 chwali się znajomością życia nieco przesadną jak na swój wiek (chyba, że 15 to rok urodzin):

Dla faceta stały związek może być wygodny, jeśli kobieta wejdzie w rolę tej, która zajmuje się domem, a często się tak dzieje.

Czyli darmowa sprzątaczka i kucharka. Tak, zaczynam rozumieć, czemu kilka moich przyjaciółek żyje w samotności. Słabo pewnie sprzątają i gotują. Może jakiś kurs? "Znajdź męża za pomocą pysznego risotto zaserwowanego na błyszczącej podłodze!"

Ja się z Tobą zgadzam. Patrząc na związki po kliku latach z boku, nie specjalnie emanują napięciem erotycznym, czy miłością. U wielu par widać za to nudę, zdziadzienie i irytację na siebie.

Jakby mi grzeczna_dziewczynka15 przyłaziła do domu i gapiła się na mój związek, to by mogła odnotować irytację na siebie, tak.

Dlatego moja zasada jest taka, że nie planuję niczego i zakładam tymczasowość każdego związku. Jak trwa i jest dobrze, to super, ale nic na siłę. W momencie jak nużące kłótnie przysłaniają radość z życia, a seks nie cieszy, nie ma co liczyć, że będzie lepiej i trzeba się rozstać.

A z tym akurat się zgodzę, ale to poniekąd niewiele ma wspólnego z zadanym pytaniem. Przypomnę: po co facetowi stały związek? Wiemy już, że można zaoszczędzić na ogrzewaniu, rachunku telefonicznym (łatwiej wrzasnąć Margaret! Margaret!) i zwolnić kucharkę i sprzątaczkę. Szukamy dalszych powodów, dla których heteroseksualiści wchodzą w stałe związki...

No wbrew pozorom, stały związek jest bardziej korzystny dla facetów. Kobiety, mimo większej samoświadomości itd.jak piszesz, i tak zazwyczaj ponoszą większą część obowiązków domowych. Z różnych powodów - bo bardziej im zależy, bo tak je wytresowano, bo chcą spełnić oczekiwania itd.

Może biedny obrigado trafia wyłącznie na dziedziczki w stylu Paris Hilton, które nie umieją nawet ugotować wody, ale za to w międzyczasie rodzina zubożała i majątku też już ni ma :( Tak mu współczuję.

Jak napisałaś, kobiety dają facetowi oparcie w trudnych chwilach, nakręcają go, wspierają czy dają kopa, jak piszesz, na rozpęd. Tylko powodem nie zawsze jest miłość, a raczej próba wykreowania faceta zgodnie ze swoimi wyobrażeniami.

Ale podłe te kobiety, dobrze, że grzeczna_dziewczynka15 nam to uświadomiła.

No i jak to ktoś ujął (może Senyszyn?) "Mężczyzna zawdzięcza pierwszej żonie karierę, a karierze drugą żonę".

A co kobieta zawdzięcza karierze? *nie wiadomo czemu myśli o Madonnie i Baby Jesusie*

plec.na.plazy: (męska plec czy żeńska? ciekawym)

Dzisiaj ciska się ludziom, że zakochanie==miłość. A później robią się klocki, bo zakochanie mija, a ludzie myślą "kurde to nie to"

Klocki? Kobieta z klockiem? Twin Peaks? O przepraszam, moja podświadomość znowu się wierci *łupie podświadomość łyżką po łbie*

Trzeba porzucić te bzdury o emocjach, motylkach w brzuchu i popatrzeć na długotrwały związek jak na wyrachowaną seksualno-ekonomiczno-partnerską umowę między mężczyzną i kobietą

Zaczynam rozumieć o co chodzi z tą świętością sakramentu małżeństwa. Kościół zawsze był dobry w wyrachowanych ekonomicznych umowach.

Na koniec redakcja jak zwykle odpowie na niezadane jej pytanie: my tam nie wiemy, po co heteroseksualiście stały związek. My geje na ogół wchodzimy w stałe związki z miłości.
22:57, navaira
Link Komentarze (15) »
niedziela, 24 października 2010
Wyszłam za mąż, zaraz zwracam
Zgodnie z obietnicą dzisiaj doradzamy dove2 jak znaleźć męża w Kairze. Alleluja i do przodu!

Przedstawię Wam oto mój boski plan :) otóż w tym roku kończę studia więc postanowiłam poodkładać sobie trochę pieniędzy do czerwca i wyjechać do Kairu :) dlaczego do Kairu spytacie :) a już wam odpowiadam. Dlatego do Kairu gdyż bardzo ale to bardzo podobają mi się Egipscy mężczyźni tzn mowie o ich wyglądzie . Po prostu mam taki gust, ze w Polsce jest ciężko abym zwróciłam na kogoś uwagę a wiec wpadłam na pomysł czemu by nie poszukać kogoś tam .

Poniekąd znany nam tutaj na blogasku problem.

A wybrałam Kair a nie np Sharm czy Hurgade gdyż jednak nie szukam kelnerów leżakowych itp tylko faceta który nie leci na kasę, nie zalicza iluś turystek tygodniowo tylko takiego z normalna praca i przyszłością.

Nie szukam też osób, których znajomość interpunkcji wykracza poza używanie kropki.

Postanowiłam najpierw jechać na cale wakacje i wynająć tam mieszkanie a w międzyczasie szukać tzn tak naprawdę dać sie odszukać temu jednemu :D

W tym mieszkaniu? W mieszkaniu to na ogół znajduje nas listonosz, czasami też dostawca pizzy. Z rzadka również włamywacze, ale tego nie życzę, rzecz jasna.

A wiec trzymajcie kciuki a moze uda mi sie odnaleźć szczęście :) jeśli sie nie uda to przynajmniej będę mogła stwierdzić, ze próbowałam :) poza chęcią znalezienia jakiegoś fajnego faceta mam również ochotę na przeżycie ogromnej przygody

To może się udać. Zwłaszcza z włamywaczem!

To Was zaskoczy, ale post dove2 wzbudził żywe reakcje, np. plec.na.plazy (Płeć czy pleców?)

Jedź jedź - jak Cię taki muzułmanin przetrenuje i pokarze gdzie jest rola kobiety w świecie islamu to od razu docenisz polskich misiaków. Nawet ortodoksyjny katol wyda Ci się liberalny.

Jak Cię pokarze za te głupie pomysły, tak? Dobrze zrozumiałem?

ryszard_mis_ochodzki:

nie waż sie qrwo leczyc hiva czyinnego gowna w NFZ
lecz sie w tym panstwie gdzie cie zarażą

No ja w ogóle nie rozumiem co się dove2 nie podoba w czarujących Polakach.

dijonka:

na chwile zaniemowilam....co za super boski plan!!!! :) :) :)
jedz dziewczyno, jedz, a moze tam pierwsze rozum odzyskasz? :)

Odzyska rozum od jedzenia? To niestandardowy sposób.

dove2 nieco się zdziwiła reakcjami i postanowiła bronić:

no wybaczcie ale w takim Kairze gdzie mieszka ponad 6 mln ludzi na pewno musi sie znaleźć jakis wolny, przystojny , inteligentny , zabawny , moze byc również bogaty bo czemu nie :) facet

No jasne, ale przejrzenie 6 milionów ludzi może jakiś czas zająć, szczególnie, jeśli upieramy się tego dokonać nie wychodząc z mieszkania.

2009-wawa odpisuje:

Jedz szybko

Co to za mania z tym dokarmianiem dove2?

najlepiej juz dzisiaj bo wlasnie taki facet czeka na ciebie na lotnisku, jest bardzo bogaty i ma nowego mercedesa,

Eee, ja nie lubię mercedesów. *anuluje rezerwację*

a za pare tygodn bedziesz szukac pomocy na tym lub na innym forum www.forum.hurghada.pl/
Albo znikniesz bo on zamknie twoj paszport w swoim schowku w banku zebys mu nie uciekla.

Czy w Egipcie nie można szukać pomocy na forum jeśli nasz paszport znajduje się w schowku? To brzmi trochę jak gra planszowa, w której zamordowano wikarego w bibliotece pogrzebaczem...

Nie wiedzialam ze wyksztalcone dziewczyny nie maja rozumu, i mysla tak plytko sorrrrrrrrrry.

A ja nie wiedziałem, że dove2 jest wykształcona, ale ja na tym forum nowy jestem. Moje rozterki popiera jednakowoż jacek226315, którego post nosi znamiona pisanego przez wytrawnego psychologa:

dodam jescze jedno. Sadzac po poziomie jej wypowiedzi,jest to jakas malolata bez szkoly.Inwantylny jezyk zupelnie jak u przedszkolaka

...lub, rzecz jasna, wytrafnego psyhologa.

dove2 dzieli się z nami przeżyciami ze swej przeszłości:

Byłam juz w związku z Egipcjaninem ale on był z Sharm .

To wszystko tłumaczy.

Był mega przystojny, boski w łóżku i wszystko byłoby ok gdyby nie fakt , ze był tylko sprzedawcą i nie oszukujmy się ale taki związek nie miał przyszłości wiec musiałam go zakończyć. Nie chodzi o to , ze jestem materialista tylko o podastawow potrzeby np nie bylo go stac żebyśmy zamieszkali razem tzn wynajęli mieszkanie itp , za większość rzeczy musiałam płacić ja a tak sie nie da zyc w nieskończoność .

Rozumiem problem. Ja też nie mogę żyć w nieskończoność na koszt dove2. Zaczynam mieć wyrzuty sumienia i w ogóle.

Wtedy właśnie powstal moj plan tzn pomyślałam , ze skoro mam taka słabość do Egipcjan murze pojechać \do Kairu gdyż tam mam szanse na znalezienie normalnego faceta :)

Do listy wymagań dopisujemy "nie sprzedawca".

fajnyhabibi chwali się osiągnięciami życiowymi:

Dobry plan, czemu nie... Ja też uwielbiam Egipcjan, moim zdaniem to najprzystojniejsi mężczyźni na świecie. A to, że nasi tacy nie są to już ich problem. Jednego cudownego już mam, mój plan tylko się różni... Zrobię wszystko, aby mógł mieszkać w Polsce na zawsze i tu też weźmiemy ślub. Został mu tylko rok studiów :) :) Nie mówcie, że coś w tym złego, bo mogę się założyć, że wszystkie laski padną jak go zobaczą :) :) chachacha, a dlaczego? Bo u nas takich cukiereczków po prostu NIE MA. :) :)

Ale czy aby Wasze osobowości są długofalowo kompatybilne? Does he make you laugh? Dr Laura powraca po reklamach...

2009wa-wa, wytrawny socjolog, ostrzega przed szkodliwością związku z Egipcjaninem...

> A jeśli dziewczyna jest niezłą laską, to dlaczego miałaby nie mieć cudownego pr
> zystojniaczka :)
Na jak dlugo? Tych co znam byli w Polsce najdluzej trzy lata, gdyz bylo im za zimno, tesknili za zyciem i tradycjami rodzinnymi, no i zobaczyli ze w Polsce dla kasy trzeba pracowac, a oni wola oszukiwac wyciagac kase a nie brudzic sobie rece praca.

...co prawda niegramatycznie, ale proszę, jak wiele wiedzy na temat zwyczajów Egipcjan można wysnuć z wypowiedzi 2009wa-wa. Ciekaw jestem tylko, jakim cudem wszystkie kraje arabskie dawno nie zbankrutowały, a ich mieszkańcy nie wymarli z głodu, skoro wszyscy tam lubią wyłącznie oszukiwać, a nikt nie pracuje.

dove2 informuje, skąd wybór lokalizacji geograficznej:

Nie wiem czy na zawsze ale w Egipcie jest coś co mnie pociąga :) jakoś inaczej się tam czuje .

Ja się ogólnie czuję inaczej w innych krajach. Konkretnie czuję się w nich jak turysta.

Chyba nie chciałabym mieszkać z Egipcjaninem w Polsce bo nie mam ochoty na głupie komentarze na ulicy , ze idę z terrorysta albo ciekawe kiedy zacznie mnie bić :)

Sądząc po tym, co mają do powiedzenia forumowicze, obawa niepozbawiona słuszności.

mari-bell:

No i to was zaszokuje ale ja tak właśnie poznałam mojego faceta :)
[...] gdy poszlam do centrum handlowego city stars poznałam własnie mojego Ahmeda :) . Chodził z amną chyba z dobre pół godziny az wkońcu podszedł i powiedział, ze jesli sie z nim umówie na kawe bedzie najszczesliwszym mezczyznom na swiecie,

Właściwa pisownia tego wyrazu to "menszczyznom".

oczywiscie poczatkowo sie nie zgodzilam ale lazil za mna nastepne pol godziny i przekonywal i czarowal wiec stwierdzilam co mi tam :) . nigdy jeszcze sie tak dobrze nie bawilam jak podczas tej godzinki razem spedzonej :)

Ciekawe, co na to Eksperci Podrywu? Czy Ahmed zastosował aby właściwe techniki?

Jestesmy razem od 2 lat ;) jest mega przystojny, zabwny czuły kochany i bardzo wyrozumiały :) zrobilby dla mnie wszytsko.

O, cholera, to chyba niewłaściwe. Przecież Ahmed miał puknąć lachona, a nie być razem przez 2 lata! Ahmed musi więcej Elvisa czytać.

Mieszkam z nim w Kairze , ma 28 lat , on pracuje w miedzynarodowej firmie , ja nie pracuje , daje mi na wszytsko czego tylko chce ,

2009wa-wa by skomentował, że Ahmed dobrze kradnie i dużo kasy wyciąga.

 co 2 miesace jestem w pOlsce zeby odwiedzic rodzine i przyjaciol

Ja bywam rzadziej, ale języka jeszcze aż tak nie zapomniałem, żeby pisać "pOlska".

nie myslslam, ze moze mnie spotkac w zyciu takie szczescie a jednak jest to możliwe a jesli chcecie pisac glupoty ze po slubie sie zmieni itp to sobie darujecie bo ja wiem , ze sie nie zmieni :)

Słynne Ostatnie Słowa:

"Przechodzimy, nic nie jedzie"
"Ten klif wygląda na solidny"
"Spójrzcie, jadę na motorze bez trzymanki!"
"Ja wiem, że on po ślubie się nie zmieni"

mam swoje sposoby żeby oowinac go sobie wokół paluszka i tak juz zostanie

Ohoho, moja nieprzyzwoita umysłowość już sobie wyobraża, co konkretnie mari-bell owija sobie wokół paluszka i co Ahmed na to.

parad221:

Już czytając pierwszy post mam o Tobie wyobrażenie. Jesteś wyjątkowo piękna , bogata i ....inteligentna . A z takimi walorami to ja proponuję męża plemiennego z Sudanu.

Ooo! parad221 jest właścicielką agencji matrymonialnej!!! A ja też chcę męża! Jestem piękny, inteligentny i może niezbyt bogaty w piniondz, ale za to niezwykle bogaty duchem. Z zainteresowań wymienić mogę przyrodę, urodę, modę i wygodę... To co? Zasłużyłem na Sudan?

Po co Egipt ? I do tego marna ambicja - KAIR !!! Cały Sudan, Czad stoją przed toba otworem. Daję gwarancję ,że wzięcie będziesz mieć , jakiej tylko można pozazdrościć./
Wiesz , słowo idiotka to dla Ciebie pochlebstwo.

Oj, najpierw podtykamy kontrakt do podpisania, a potem mówimy klientom co o nim myślimy! Nigdy w odwrotnej kolejności! parad221 musi być nowa w biznesie agencyjnym.

4dilajla:

Ja Ciebie popieram w 100 %, ja mam męża Polaka BYDLAKA - jestem w separacji w tej chwili (pisałam o nim w innym poście). Nie mam w Egipcie swojego Habibi ale jestem Egiptem zauroczona i lubię jak tamtejsi mężczyzni uśmiechają się do mnie i mile rozmawiają zemną. W Polsce można trafić na takiego samego gnoja jak tam.... ale można również trafić na fantastycznego kochanka...Tego Ci życzę !!!! Powodzenia !!!

And I, my Lord, may I say nothing?

latika101:

Pytam z czystej Ciekawości PO CO CI TO ? czemu chcesz tak naprawdę mieszkać w Kairze , latem , w duchocie , czemu chcesz patrzeć na ten brud i biedę, sama , Kair to nie miejsce dla samotnej turystki . Jeżeli poważnie mówisz o małżaństwie to musisz zmnieć swoje postrzeganie na miejsce kobiety w społęczeństwie. Jesteś na to gotowa ?Tam kobiety nie szukają samotnie męża , nie jesteś dziewicą , możesz być jedynie kochanką .Kończysz studia po to się uczyłaś po nocy do sesji ? że by zostać własnością jakieś ładnego chłopca z Egiptu ?

Nie, po to, żeby mieszkać w Polsce z mężem bydlakiem...

Wybaczcie kochani, jeszcze dużo wątku zostało, ale ja już mam dosyć, bo nawet moja odporność na ludzką głupotę, rasizm i zwykłe chamstwo czasami się kończy. Przy czym, żeby nie było niejasności, nie uważam, że dove2 wykazuje się tu niezwykłą mądrością życiową; raczej mi się wydaje, że po części prowokuje (bo ciężko uwierzyć, że naprawdę wierzy, że znajdowanie męża polega na wyjeżdżaniu do obcego kraju na wakacje i czekaniu, aż się nawinie jakiś fajny bogaty egzemplarz z europejskimi poglądami na rolę kobiety), a po części naoglądała się trochę zbyt wielu komedii romantycznych. Gdyby to mnie dove2 spytała o poradę, życzyłbym jej miłej zabawy, doradzał, aby nie oczekiwała zbyt wiele po tych wakacjach, zaopatrzyła się w zapas prezerwatyw i pilnowała swojego paszportu, bo niezależnie od tego, czy wszyscy Egipcjanie odruchowo kradną paszporty Polkom i chowają je w sejfach zgubienie paszportu i konieczność wyrabiania nowego nie należy do przyjemności.

Niestety, ponieważ dove2 nie przyszła po poradę do mnie, tylko do forum "Faceci z Egiptu", otrzymała takie odpowiedzi, dzięki którym utwierdziła się w swoim przekonaniu, że Polacy to głupi rasiści nienawidzący habisiów, ponieważ ci są od nich o wiele przystojniejsi. Forumowi komentatorzy zaś utwierdzili się w mniemaniu, że wszystkie laski, które lecą na Egipcjan są głupie i w ogóle nie rozumieją, że oni ciągle tylko kradną i chowają paszporty. Innymi słowy wszyscy utwierdzili się w przyjemnym przekonaniu, że mają rację, i tylko ja nie wiedzieć czemu mam jakiś dziwny niesmak.
11:51, navaira
Link Komentarze (14) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10