Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
RSS
środa, 20 października 2010
Ciemno to widzę, cz. II
kombinerki.pinocheta piszą:

Tak sobie przegladalem wczoraj profile przypadkowych kobiet na nk (zgadza sie, nie mam swojego zycia, wiec interesuje mnie zycie innych)

Lubię samokrytycyzm :)

i z tego co zauwazylem czarni faceci maja spore branie u polskich kobiet.

A nie uwierzyłby Pan ile ja znam kobiet, które mają białych znajomych! Że też, cholera, nikt nie przegląda profili na naszejklasie pod kątem znajomych, na przykład, niebieskookich, albo rudowłosych...

Ich znajomi to w 80% kobiety i to atrakcyjne kobiety. Do tego wsrod dziewczyn panuje chyba jakas moda na robienie sobie fotek z egzotycznymi facetami i wrzucanie ich do wlasnych galerii.

A biali mężczyźni kobiet raczej unikają i jeśli jakaś chce sobie z nimi zrobić zdjęcie, odmawiają, po czym uciekają w popłochu?

Dlaczego czarny mezczyzni sa tak atrakcyjni dla Polek? Co maja w sobie takiego, ze Polki tak sie do nich garna?

Cytując klasyka, a naprawdę chcesz, żebym ci odpowiedział?

Odpowiem, proszę bardzo, ale najpierw dowiedzmy się, co mieli do powiedzenia współforumowicze. real_mayer, na przykład, miał do powiedzenia to:

pewnie uległy mitowi dużego penisa, czy coś

E tam zaraz mitowi.

poecia1 popiera moje zdanie:

Ha! Ja to nawet na studiach o tym miałam, przedmiot się nazywał problemy współczesnej zoologii. Więc można rzec, że to żaden mit, a najprawdziwasza prawda potwierdzona naukowo!

Szczerze mówiąc mam problem z powyższym paragrafem i nawet nie bardzo mam chęć tłumaczyć, dlaczego...

puszysta_gimnazjalistka:

Gdybym miał fotkę z japońską siatkarką plażową, nie wahałbym się umieścić jej na fb.

Pytasz dlaczego ? Bo japońskie siatkarki plażowe są fajne !

Ja też tak uważam! (Ale spacje przed wykrzyknikami i pytajnikami som niefajne łone.)

kombinerki.pinocheta wydają się nie zgadzać:

dlatego tez pytam co fajnego jest w czarnych

A naprawdę chcesz, żebym ci powiedział?

poza tym zeby umiescic zdjecie z japonska siatkarka najpierw musialbys ja poznac, a wydaje mi sie, ze nie jest to Twoj cel nadrzedny, natomiast dla kobiet to chyba jakis rodzaj spelnienia

Nie wydaje mi się, żeby dla kobiet poznawanie japońskich siatkarek było rodzajem spełnienia, ale też z drugiej strony ja nie znam aż TAK wielu kobiet używających zabawnego portalu naszaklasa, więc, hmm, kto wie. Co na to moi ukochani komentatorzy, a zwłaszcza komentatorki? Lubicie japońskie siatkarki?

i jeszcze dodatkowo nie rozumiem tego fenomenu
zna sie kogos kilkanascie lat i nie wrzuca sie z nim zdjec, a tutaj znasz kogos egzotycznego pol roku i sru fota leci z podpisem "moj przyjaciel Dzihad"

I naprawdę to jest tak ciężko zrozumieć? Cholera, może napiszę ten ostatni paragraf dużymi literami...

triss_merigold6:

Nie mam pojęcia co jest fascynującego w tego rodzaju egzotyce, zawsze byłam seksualną rasistką.

Naszaklasa publikuje zdjęcia o treści seksualnej? Nie wiedziałem, u nas na facebooku to jest zdaje się zabronione.

aneta-skarpeta:

ja równiez z tych "rasistek seksualnych", ale z tego co wyczytałam na temat ręcznikowych z egiptu to sa podobno czysciejsi, bardziej zadbani, słodcy, romantyczni i generalnie oh i ah na tle naszej szarej polskiej masy

Eee, a ktoś coś mówił o Egipcie?

co do czarnoskórych to nie bardzo wiem czemu- tylko wielkośc członka przychodzi mi na myśl;)

Eee, a ktoś coś mówił o członku?

poza tym wakacje di egiptu raczej sa jednymi z najtanszych zagranicznych- to dziewuchy jezdzą. Słońce, plaza, wakacje, luz blues..faceci lecą do Ciebie jak pszczoły do miodu- żeby nie powiedzieć jak muchy do....;) to pewnie duzo z nich sie na to łapie i uwazają ze ich natarczywosc i namolosc jest sweet:)

Eee, a ktoś coś mówił o wakacjach...? Przypomina mi się dowcip o zboczeńcu, któremu WSZYSTKO kojarzyło się z seksem. Lekarz pokazał mu zdjęcie drzewa, a pacjent na to: no panie doktorze, co mi pan za świństwa pokazuje? Pan widzi jaki to drzewo ma KONAR?

p.s.j:

wielki penor.
wiesz, taki co to się nim w pasie można owinąć na dwa razy, jak pasem słuckim (żeby było bardziej słowiańsko).
Albo taki, że jak go włożysz w nogawkie spodni, to i tak ludzie na ulicy mówią, że ci kalesony na buty zachodzą.

Okej, teraz chcę te zdjęcia obejrzeć. Muszę poprosić kombinerki, żeby mi je przesłał. Najbardziej mnie te kalesony fascynują.

princessjobaggy na koniec udziela odpowiedzi kompleksowej (nie mylić z posiadaniem kompleksów):

Nie mam pojecia, ale jak wszyscy moge sie tylko domyslac, ze moze jedno lub wiecej z ponizszych:

- kieruje nimi ciekawosc i zainteresowanie czyms nowym/odmiennym od tego co mialy na codzien;

Całkiem trafnie.

- wrazenie, ze sa niezwykle nowoczesne, otwarte, tolerancyjne;

Wrażenie, jak mniemam, kompletnie niezgodne z prawdą, tak? Zabrakło mi tu czegoś o politycznej poprawności i lewactwie, kiepsko się princess postarała.

- sa lase na komplementy i malo odporne na podryw, byc moze ciemnoskorzy mezczyzni sa w tym lepsi?

Nie mogę zaprzeczyć, że gdy czytam na forum o sposobach na wyryw lachona zaczynam odnosić wrażenie, że nawet meble kuchenne są w tym lepsze.

Wsrod emigrantek moze dochodzic jeszcze uczucie, ze w obcym kraju szybko potrafia wtopic sie w srodowisko tubylcow (bledne myslenie, bo tak naprawde najczesciej nie jest to srodowisko miejscowych, a kolejna grupa imigrantow).

Czarnoskórzy, jak wiadomo, pochodzą z kosmosu i wszędzie, ale to wszędzie są imigrantami...

Wątek krótki, to i post krótki. A teraz my take: dużo jest powodów, dla których my, białe kobiety (w moim przypadku chodzi, rzecz jasna, o kobiecość honorową) lecimy na czarnych facetów. Po pierwsze primo, egzotyka -- wiem, że trudno w to uwierzyć, ale czasami człowiek ma po dziurki w nosie przaśnych dowcipów o dupie, disco polo i kłótni o to, co powiedział Jarosław Kaczyński. Po drugie primo, o czym pisałem w poprzednim poście, może niektórym się czarnoskórzy zwyczajnie podobają, tak, jak rudzi, blondyni czy też Radek Majdan. (To ostatnie ciężko mi zrozumieć, ale być może Doda była z nim związana z uwagi na jego wybitny intelekt?) Po trzecie primo, pewne cechy są nieapetyczne. Należy do nich rasizm, unikanie kosmetyków, nadużywanie alkoholu, nazywanie kobiet "lachonami", głosowanie na PiS i posiadanie kumpla o imieniu Zenio, który co tydzień ląduje na naszej kanapie w stanie ululania po czubki uszu. Ze swojego doświadczenia wiem, że po spotkaniu trzech lub czterech tak fascynujących egzemplarzy wybujałej swojskiej męskości nabiera się chęci unikania wszystkich im podobnych i poszukiwania wszystkiego, co odmienne; niezależnie od tego, czy ma to sens, czy też nie, na wszelki wypadek unikamy wszystkiego, co mówi po polsku, wygląda, jakby miało kumpla o imieniu Zenio i czasami czytało "Rzeczpospolitą" nie po to, żeby się pośmiać. I kiedy nagle wpadamy na Ahmeda, Dżihada lub prozaicznego Michaela, który w życiu nie był w Polsce, piwa nie lubi, a za to jego kumpel nazywa się John i ląduje co tydzień na kanapie upalony zielem, odkrywamy, że życie ma więcej niż jeden, hmm, odcień...

A jak wiele ma to sensu? Tego dowiemy się być może z następnego odcinka naszego heteroserialu pt. "Jadę do Kairu szukać męża". Wielce serdecznie zapraszam państwa zaraz po reklamach...
14:08, navaira
Link Komentarze (21) »
poniedziałek, 18 października 2010
Ciemno to widzę
Czyli heteroseksualiści roztrząsają ważką kwestię "związku z czarnoskórym".

Już sam tytuł wątku ukazuje nam jasno, o co biega. Otóż czarnoskóry po pierwsze musi być mężczyzną, po drugie zaś nie pytamy go o zdanie w temacie bycia częścią związku. Tego drugiego może się nie będę czepiać, bo w zasadzie możemy założyć, że wątek nie tylko do białych jest adresowany, pary złożone z dwojga czarnoskórych heteroseksualistów również mają prawo odpisywać, gdyby zechciały.

Wątek założyła manka_swojska...

Zakladam ten watek z czystej ciekawosci.

...z czystej ciekawości.

Dlaczego europejskie kobiety wchodza w zwiazki z mezczyznami z Afryki, co nimi kieruje, wiadomo, ze roznice kulturowe sa ogromne.

To w sumie niezłe pytanie. Ja na przykład odnotowuję ogromne różnice kulturowe między mną, a heteroseksualistami na forum Gazety i dlatego nie wchodzę z nimi w związki.

Czy jest to milosc, chec wyroznienia sie, czy moze jeszcze cos innego. Gdy mialam te dwadziescia kilka lat wiele moich rowiesniczek deklarowalo chec odbycia seksu z czaroskorym facetem z racji tego, ze maja znacznych rozmiarow wacka.

Te rówieśniczki?

Nie jestem bynajmniej rasistka, ale nigdy nie podobali mi sie czarnoskorzy mezczyzni, nigdy nie bylam zainteresowana i do dzis nie jestem. Zawsze gustowalam w szatynobrunetach, szczegolnie wieczorowa pora i moze dlatego nie interesowalam sie specjalnie mezczyznami w innym typie urody, chociaz na przystojnego blondyna rowniez milo popatrzec:)

Na początek porozmawiajmy o rasizmie.

Już fakt zapytania o to, dlaczego kobieta europejska miałaby wejść w związek z czarnoskórym mężczyzną jest rasistowskie. Aby zrozumieć dlaczego, wyobraźmy sobie, że manka_swojska zakłada wątek "związek z blondynem", w którym domaga się tłumaczenia, dlaczego też jakakolwiek kobieta miałaby chcieć związku z blondynem, dodając, że wcale nie jest włosistką, ale zawsze gustowała w brunetach. Nie każdy rasizm polega na rzucaniu kamieniami, podobnie, jak nie każda homofobia i nie każdy antysemityzm.

Z drugiej strony pamiętając, że w Polsce wszyscy są białymi, heteroseksualnymi katolikami głodnymi rozwoju i poszerzającymi wiedzę na temat innych kultur, nie zrażamy się i śmiało wkraczamy na ścieżki dalszej lektury wątku, gdzie manka_swojska dzieli się przemyśleniami:

Ja nie dyskryminuje tego typu zwiazkow, zwyczajnie jestem ciekawa. Ci ludzie pomimo odmiennosci kultury potrafia byc ze soba szczesliwi.

Ja też nie dyskryminuję związków heteroseksualnych, zwyczajnie jestem ciekaw. Ci ludzie pomimo NATURALNYCH RÓŻNIC między płciami potrafią być ze sobą szczęśliwi! (Sprawdzić, czy nie rozmawiamy o forum "Brak seksu w małżeństwie".)

mona_blue donosi:

moja kolezanka wyszła za Murzyna, sa konflikty w ich związku, ale przezwyciezaja je, myslę, że oboje sa zadowoleni ze swojego związku, maja dwójkę dzieci

A moja ciotka wyszła za Polaka, a potem się rozwiodła. Mają dwójkę dzieci. To znaczy mieli, zanim umarł. To też mogło być związane z jego kolorem skóry. Nigdy nic nie wiadomo.

esmeralda_215:

Stereotyp czarnoskórego mężczyzny z dużym "osprzętem" to tak naprawdę mało zgodny z prawdą mit... ;]

O, współczuję, musiała Esmeralda naprawdę kiepsko trafić :(

może już w naszej polskiej kobiecej świadomości czarnoskóry facet jest rarytasem i polem do popisu??

A, tu już prędzej. Ja na przykład bardzo lubię rudych. Nie dlatego, że uważam, że mają jakieś wyjątkowe cechy charakteru, lub wacki o wyjątkowo zabawnym kształcie, tylko właśnie dlatego, że jest ich mało i się wyróżniają. Zresztą, żeby nie było niejasności, czarnoskórych też lubię.

manka_swojska odpowiada na to:

To samo z muzulmanami, ile Polek za nimi sie ugania, a pozniej niestety tragedia, bo kobieta dla nich jest nikim. Rozumiem zwiazki z tymi spoza religii, tam ludzie podobnie jak i znaczna czesc ludzi w Polsce mysli logicznie. Rowniez nie zwiazalabym sie nigdy z ortodoksyjnym katolikiem.

Wyznam, że nie rozumiem związku.

Po pierwsze primo, nie wszyscy czarnoskórzy mieszkają w Afryce. Niektórzy zgoła w życiu tam nie byli. Po drugie primo, nie wszyscy wyznają jakąkolwiek w ogóle religię. Po trzecie primo, nie dla każdego muzułmanina kobieta jest nikim. Wszystkie te rzeczy nie mają ze sobą jakiegokolwiek związku, po części dlatego, że związek zawiera się z człowiekiem, a nie z religią. Przy czym ja też nie związałbym się z ortodoksyjnym wyznawcą żadnej religii (z wyjątkiem neopogaństwa, bo cóż milszego niż nagie tańce dookoła ogniska pod wpływem substancji halucynogennych?), ale co to ma wspólnego z kolorem skóry?

yagnik informuje:

Takie związki dwóch właściwie przeciwległych kręgów kulturowych są strasznie ciężkie i wyczerpujące.
Spotykałam się z Hindusem, pomimo tego że wychował się w "wykształconej" rodzinie, pomimo tego że studiował w Europie, pomimo tego że w jego rodzinie nie było "mody" na aranżowanie małżeństw i miał dosyć liberalne poglądy (ogólnie) nie potrafiliśmy się dogadać. Za cholerę.

A ja się spotykałem z warszawiakiem z tego samego osiedla, co moje i też się nie potrafiliśmy za cholerę dogadać. Dowody anegdotyczne są fajne, prawda?

jan_stereo chwali się znajomościami w kosmopolitycznych kręgach:

Znajome panie (wyksztalcone i roztropne w duzej mierze) , mowia/mawiaja, ze wsrod czarnoskorych calkiem latwo wybrac im partnera,ktory ma dosc prosty sposob na zycie jak i tez niespecjalnie wyszukane wymagania, taki zestaw cech im odpowiada na dosc glugi okres, koi ich psychicznie i sprawia, ze latwiej im ogarnac czego chce i oczym mowi do nich partner, a to juz jest wielki plus, zwlaszcza po dosc skomplikowanych zwiazkach z bialymi poprancami intelektualnymi ;')) [...] sa chlopaki (z racji pewnie sposobu zycia) atrakcyjnie prosci, o inteligencji nie wspominam, ani o edukacji, generalnie jednak, uroczo nieskomplikowany (czarnoskory ?) facet jest widac atrakcyjniejszy dla wielu pan od upierdliwego inteligenta o bialawym zabarwieniu. I ja te panie swietnie rozumiem.

Przykładem upierdliwego inteligenta niechaj będzie nam Zdzichu spod GSu, co to dzisiaj jeszcze wina wisienka nie obalił, więc z nudów, czekając na otwarcie GSu czyta sobie Kierkegaarda na zmianę z Wittgensteinem.

axelred:

Mialam kiedys na studiach chlopakow z Afryki, z ktorymi sie troche kolegowalam. Zauwazylam, ze wiekszosc z nich gustowala w porzadnie zbudowanych, kraglych dziewczynach, najlepiej o dlugich plowych (choc ciemne tez byly ok) wlosach.

Z mojego doświadczenia mogą być też blondynki. Muszę przyznać, że nie widziałem nigdy pary złożonej z czarnoskórego mężczyzny i kobiety łysej. Z pewnością oznacza to, iż mężczyźni pochodzenia afrykańskiego nie gustują w Sinead O'Connor. Odkryliśmy prawdę!

Ja natomiast zdalam sobie sprawe, ze nie moglabym byc z murzynem, bo sposob w jaki oni sie poca czy tez zapach po prostu do mnie nie trafia. Nie te feromony :)

Po moich przygodach z jazdą autobusem w lipcu nie mógłbym być z Polakiem, bo sposób, w jaki oni się pocą po prostu do mnie nie trafia...

justina8:

Dlaczego tak jest nie wiem, choć mam swoją teorię - tylko Polak potrafi się śmiać z tych samych rzeczy, co ja! Poczucie humoru cementuje związek! Murzyni są świetnymi kolegami, podobno wspaniałymi kochankami, jednak poczucie humoru mają zdecydowanie inne!

A Murzyn wychowany w Polsce ma poczucie humoru jakie? Śmieje się z dowcipów o komunistach, ale tylko tych, w których Rosjanin psuje kulkę?

mukazy1988 prezentuje wreszcie pogląd, którego spodziewałem się w zdecydowanie większej liczbie postów:

najbardziej sa pociagajacy czarnoskorzy jak np. Simon Mol. Zwlaszcza dla tych kosmopolitycznych idiotek wychowanych na "wysokich obcasach", poprawnych politycznie do bolu. Na szczescie jest juz ich kilka mniej...

Chciałem też dodać, że wszyscy biali co do jednego są tacy jak Josef Fritzl, zwłaszcza dla kosmopolitycznych idiotek, które zamiast związać się z porządnym czarnoskórym szukają sobie białego. Wśród białych pedofilia i gwałcenie własnych córek są szalenie rozpowszechnione. Tak tak owieczki moje i baranki!

boado:

Proaty, można rzec prymitywny chlop co obsłuży i poniży się, skamlący - to jest to co kobiety rajcuje. A że wyjdzie z tego związku mieszane pokolenie i brak jego akceptacji w obu nacjach - tego nie bierze się pod uwagę. Zwiążek białej z czarnym to skundlenie się, to cofanie intelektualne ich potomstwa w procesie ewolucyjnym.

Jak popatrzę, co boado pisze, to też uważam, że jego/jej związek z osobą czarnoskórą cofałby intelektualnie ich potomstwo. Z drugiej strony, związek boado ze stołkiem też cofałby intelektualnie potomstwo stołka.

redudek:

A mnie ciekawi jak białe kobiety reagują na to że ich dziecko(dzieci )są czarne , zazwyczaj z takiego związku rodzą się ciemnoskóre dzieci.
Myślę że na pewno kochają dzieci które urodzą ale czy nie chciałyby mieć dziecka podobnego do nich czyli białe?

Już widzę te kobiety, co patrzą na swoje dzieci i wzdychają: "No, mój Ksawier to nawet niegłupi i paluszków ma ile trzeba i wodogłowia zupełnie ni ma, ale gdyby był bielsiejszy, to bym go bardziej kochała".

Pozwolę sobie zaprezentować pogląd eksperta, czyli mła: czarnoskórzy mężczyźni szalenie różnią się od białych. Kolorem. Zgoła na pierwszy rzut oka widać. Różnice kulturowe zależą od tego, gdzie ktoś się wychował, jakie ma wykształcenie, kim są z zawodu jego rodzice i gdzie mieszka, ale to ma mały związek z kolorem skóry. To znaczy, nie zaprzeczę, że więcej procentowo czarnoskórych pochodzi z Surinamu, niż z Islandii, ale (dowód anegdotyczny warning) ja akurat przypadkiem spotykałem się z czarnoskórym amerykańskim wykładowcą uniwersyteckim, politologiem specjalizującym się w Europie Środkowo-Wschodniej. Spotykałem się też z białym Holendrem, znanym tu na blogu jako Wiking. Z oboma zerwałem, jak łatwo zauważyć. Gdybym miał z tego wyciągać wnioski na temat całych ras ludzkich, pozostaliby mi do dyspozycji tylko Azjaci, a wiecie państwo, co się mówi o ich wackach *chrypliwy rechocik, kaszelek, splunięcie*.
12:57, navaira
Link Komentarze (32) »
poniedziałek, 11 października 2010
Nieśmiali i uwodziciele, czyli pomagamy, pomagamy
daniel27 pisze na forum Kobieta (ODWAŻNY WYBÓR):

Byłem dziś w "partii" z kumplami. Zobaczyłem ją. Siedziała na przeciwko mnie, dwa stoliki dalej. Wyglądała jak mój ideał - ładna, a do tego w okularach. Ja patrzyłem się ciagle na nią a ona albo na mnie albo w moją stronę choć za mną nie było niczego interesujacego.. Takie dziwczyny nie spotyka się codziennie..
Zbierałem sie ze dwie godz zeby podejsc.. Wkoncu wyszła....
Najbardziej zal ze nie podeszłem, moze dałaby sie zaprosic.. Pocieszam się faktem że wyglądała dość młodo i moze by odwówiła...

A to jest czym się pocieszać, rzeczywiście.

Od dłuższego czasu padają w komentarzach sugestie zajęcia się zjawiskiem Forów Dla Uwodzicieli. PUA, czyli, eee, podrywacze uwodziciele artyści albo coś koło tego, dzielą się tam swoimi zajebistymi sposobami na podryw, które działają na absolutnie każdą laskę, oprócz lesbijek i lasek niekobiecych. Laski niekobiece i lesbijki poznajemy po tym, że oparły się podrywowi Artysty.

Dzisiaj navaira odsłoni Wam swoje porady dla panów dotyczące podrywania. Co prawda zdaję sobie sprawę, że Artyści Podrywu się zirytują, bo w jednym wpisie rozpierniczę im całą wielostronicową podbudowę teoretyczną pełną pięcioliterowych skrótów, ale może mnie w Amsterdamie nie znajdą i nie uduszą.

1. Kobiety podrywa się łatwiej w miejscach, gdzie kobiety chodzą celem bycia podrywanymi. Należą do nich: bary, kluby oraz wieczorki dla samotnych. Trudniej podrywa się kobiety w kościołach, podczas pogrzebów oraz w obecności ich męża i dziatek. Wyjątkowo trudno podrywa się kobiety na spotkaniu Kółka Czystości Katolickiej oraz podczas poprawin po ich własnym ślubie w obecności kompletu cioć, babć i wujków, o skacowanym panu młodym nie wspominając. Generalnie, dużą część sukcesów PUA odpracowuje za nich fakt, że podrywają kobiety w miejscach, gdzie podaje się alkohol i tańczy.

2. Celem poderwania kobiety warto się do niej odezwać. Nieodzywanie się jest sposobem działającym nadzwyczaj rzadko. Spoglądanie w oczy podczas odzywania się, uśmiechanie się w jej kierunku podczas etc., oraz bliskość fizyczna podczas etc. (w odróżnieniu od wrzasku z drugiej strony pomieszczenia) pomagają w poderwaniu kobiety. Unikanie jej wzroku, picie ogromnych ilości alkoholu celem podkręcenia animuszu, wymiotowanie na nią oraz oblewanie jej sukienki winem nie pomagają w poderwaniu kobiety.

3. Większe sukcesy odnoszą uwodziciele wyglądający jak Isaiah Mustafa niż jak poseł Witaszek lub wąsaty hydraulik w przepoconej koszulce na ramiączka. Pewnym wyjątkiem są tu wąsaci hydraulicy jeżdżący Porsche. Kiedy mówię o wyglądaniu jak Isaiah, mam również na myśli regularne prysznice, używanie dezodorantu (nie szalejmy z wodą kolońską, mowa w końcu o heteroseksualistach) i mycie zębów nawet 3x w tygodniu.

4. Warto dopasować swoje zachowanie do wyglądu kobiety. Nie mówię o tym, żeby od razu przychodzić na imprezę w sukience tego samego koloru, co wybranka. Sugeruję jedynie, że odzywka "masz zajebistą dupę z ryja" nie zadziała nadzwyczaj dobrze na fankę Horche Lułisa Borżesa, zaś "milady, azaliż mógłbym poprosić panią o towarzyszenie mi w dzisiejszej premierze w Teatrze Wielkim?" niekoniecznie zapewni mam uśmiech dresiary Żanetki pijącej jabola pod gie-esem.

5. Koniec.

Moje metody podrywu są stuprocentowo pewne w przypadku kobiety, która: 1. ma ochotę zostać poderwana, oraz 2. jesteśmy zupełnym przypadkiem w jej typie. O zgrozo, nawet ja (nawet ja!) nie każdego mężczyznę jestem w stanie zdobyć, bo zdarzają się tacy, którzy lecą wyłącznie na wątłych blondynków koło 18 roku życia. (Nie jestem z żadnej strony podobny do wątłego blondynka koło 18 roku życia.) Ale w przypadku odpowiedzi "sorry, nie bo nie" nie obrażam się, a tym bardziej nie obrażam rozmówcy, nie sugeruję, że może jest hetero, wykastrowany lub głupi -- tak więc i wy, drodzy panowie, nie komentujcie odmowy damy głośnym rykiem "ty gruba lizbijo, i tak nawet kijem bym cię nie dotkł", bo może przypadkiem dama ma siostrę bliźniaczkę, której opowiada absolutnie wszystko, a różnią się wyłącznie gustem w doborze mężczyzn?

Ale wróćmy do daniela27, któremu pomaga klapeczka0:

P.s. A zadaj sobie pytanie: dlaczego nie podszedłem? Czego się bałem? Jaki scenariusz w głowie sobie ułożyłem?

daniel.27 odpowiada:

nie podszedłem bo się "bałem", że na moją propozycje aby sie dosiąsc, usłysze krótkie "nie"
za dzien, dwa mi przejdzie, ale najgorsze to, że pozostanie brak wiary w siebie

Oj, danielu.27, bo to nie tak należy myśleć.

Myślimy pod kątem strat i zysków, potencjalnych, rzecz jasna. Podchodząc do damy ryzykujemy, że dama powie nam nie. Zagadujemy ją uprzejmie i miło. Jeśli dama ryczy "spierdalaj ćwokasie" głosem zranionej hydry, dziękujemy Bogini za to, że ustrzegła nas przed spędzaniem czasu z wariatką = WIN. Jeśli dama uprzejmie się uśmiecha i kręci głową, my również się uśmiechamy, dziękujemy, żegnamy się i oddalamy = NO CHANGE. Jeśli dama pozwala się dosiąść (nie mylić z "posiąść") = WIN. Czyli nie mamy nic do stracenia, a dużo do wygrania.

Ostatni wpis w wątku należy do stackwaddy'ego:

Kiełbasa do góry i jedziemy golić frajerów ! Grunt to nie być garbatym i mieć wygodne buty. W końcu wyrwiesz lachona swojego życia.

A, właśnie, zapomniałem. Jednak dodajemy punkt numer 5:

5. O kobietach nie mówimy per "lachony". Być może tak myślimy, jeśli jesteśmy głupimi dupkami o IQ kołka, ale nie mówimy tego na głos, chyba, że naszym ideałem kobiety jest bezpłodna dresiara Żanetka. Bezpłodna, żebyśmy nie musieli używać gumki, która jak wiadomo mężczyznom strasznie szkodzi i w ogóle przeszkadza. Nie wszystkim, rzecz jasna. Głównie tym, którzy o kobietach mówią "lachony".
13:51, navaira
Link Komentarze (19) »
poniedziałek, 04 października 2010
Wszystkie Typowe Kochanki są Zimne & Okrutne
Tak tak owieczki moje i baranki, dziś diagnozujemy kochankę.

Wszyscy heteroseksualiści, jak wiadomo, wierzą w święty sakrament małżeński. Jak wynika z moich badań, wierzą w niego głównie kobiety, które "łapią" mężczyzn na "ciążę" celem zdobycia "pierścionka" na "palcu". Mężczyźni, po zostaniu zdobytymi, zajmują się głównie hodowlą mięśnia piwnego, oglądaniem piłki nożnej i zdradzaniem żon z kochankami.

Generalnie rzecz biorąc instytucja kochanki wydaje się być odpowiedzią heteroseksualizmu na nadmiar kobiet w społeczeństwie (proporcja wynosi coś koło 1.1 kobiety na 1 mężczyznę, wliczając w grono mężczyzn również Jarosława Kaczyńskiego). Zdesperowane celibatem kobiety rzucają się w swym rozbestwieniu i cynizmie na cudzych mężów, którzy zdeprymowani tak niezwykłym zachowaniem odkładają pilota od telewizora i sięgają po okulary, aby się przyjrzeć zdziczałej istocie z szaleństwem na twarzy, a wtedy ona wpija się mężczyźnie w rozporek i wtedy to już w zasadzie przepadło (chyba, że mężczyzna ma na sobie męski pas cnoty lub kalesony nabyte przez babcię). Tak tak owieczki moje i baranki. Wiem, że czekacie, aż powię Wam ja, co też forumowicze piszą na temat kochanek. Otóż bijatyka pisze tak:

Zainspirowała mnie Mozambique na sąsiednim wątku autorstwa pieprz_i_sól.

Mozambique napisała:
"dlatego zeby byc kochnaką trzeba być cwaną , zimną, odarta z uczuc jednostką osoby norlamnie czujące, wrazliwe i kochajace wczesniej czy póżniej nie dają rady, pękają , z wielkim stratmi dla siebie"

Po tym je poznajemy. Idę sobie ulicą, patrzę, a tu cwana, zimna, odarta z uczuć jednostka i od razu wiem: to kochanka.

Znam niestety tylko jedną kochankę, o której mogłabym coś napisać. I dokładnie użyłabym słów Mozambique. Taka właśnie jest. A może są też inne "rodzaje" kochanek ?

Rodzaj lewoskrętny na przykład nie stawia spacji przed znakiem zapytania.

martica objaśnia:

Rozumiem ze nigdy nie widziales kochanki - sa czule, cieple, ale przerazajaco smutne. Nie zimne, wredne i cwane. Moze ten smutek i zal wygldac jak zimno, ale to nie jest prawda.

Hm. To w końcu bardziej jak wnętrze lodówki czy jak "Tańcząc w ciemnościach"?

JESTESMY smutne bo wiemy ze nigdy nie wygramy, chocbysmy rozkladaly na chodniku czerwony chodnik przed facetem to on i tak tego nie doceni. Bo to meska swinia ktora juz raz kogos oszukala i na 200% zrobi to znowu z kolejna.

Szowinistyczna! Szowinistyczna świnia!

Znam to z autopsji.

Sekcja zwłok (gre. autopsia – zobaczyć na własne oczy, łac. sectio – rozcięcie) – badanie pośmiertne (łac. post mortem), którego celem jest najczęściej ustalenie przyczyny zgonu.

Ale jednoczesnie meska swinia cudownie umiejaca oplesc Cie wokol siebie.

*wyobraża sobie świnię, oplatającą z mozołem marticę wokół siebie*

Czemu nikt nie zastanowil sie jak wredne musza byc ZONY? Bo jesli od nich odeszli, to chyba dlatego ze to ZONY byy takie, a poniewaz facet zdradzil raz (jednoczesnie jednakze bedac raz skrzywdzonym i do zdrady pchnietym ) zrobi to znowu.

O tak! To żony zmuszają mężów do zdrad! Oni się opierają, becząc żałośnie, a żony pchają i pchają, krzywdząc wrednie, aż w końcu mąż puszcza framugę drzwi i szlochając pada w ramiona przerażająco smutnej kochanki.

I nigdy tak naprawde ani on, zonaty mezczyzna, ani ja - jego kochanka nie bedziemy szczesliwi. NIGDY i tez dlatego on bedzie szukal dalej, bo wie, ze nie ma mowy o zaagazowaniu wiec czesto bywa zbyt zimny, a kobiety sa emocjonalne

A czego on będzie szukał, skoro kochanka go nigdy nie uszczęśliwi? Grzybów?

mozambique włącza się do dyskusji krótką formą poetycką:

mysle ze znasz ich wiecej
tyklo ze one fakt ukrywaja w tajemnicy
neic chwala sie ze uwiodły zonatego
nie rozbijaj rodziny
nie dzownia do zony
nie przysylaja fotek

cierpią
cieprią w milczeniu
póki mają siłe

potem pękają

A może to Isabel Marcinkiewicz pisze? Nie, Isabel wciąż rymuje. Bardzo mnie to denerwuje.

ja jzu wiem jedno - tyle wiem o sobei ila nas sprawdzono

i dlatego nie rzucam na forum epitetaami typu "głupia zdzira"

A to akurat słuszne spostrzeżenie. Najłatwiej pojechać "k..wami" i sprawa załatwiona, ego pogłaskane, członek/biust od razu jakiś większy się wydaje, a Skoda jakaś taka podobniejsza do Ferrari.

znam tez pana posiadajacego długottrwaly romans
i takieg majacego krótkotrwaly romans

obaj twierdza ze kochaja obei kobiety , tylko kazda inaczej
dlatego w dzień siedza w szpitalu przy łóżku kochanki
a wieczorem zonei podaja herbate

Momencik. Oni obaj siedzą przy łóżku tej samej kochanki?!

a1ma zadaje pytanie bardzo celne, które i ja bym zadał:

Mnie zastanawia co innego.
Jeśli kochanka liczy na stały związek z kochankiem, to czy nie boi się, że i ją za chwilę porzuci dla następnej?
Jaki sens wiązać się z takim człowiekiem?

Tu wtręt osobisty.

Poznałem jakiś czas temu uroczego dżentelmena, nazwijmy go Rzan Pol. Dżentelmen ów spotkał się ze mną kilka razy, prowadziliśmy dyskusje o treści bardzo osobistej, opowiadaliśmy sobie o swoim życiu, młodości i tak dalej, uprawialiśmy również różne relaksujące ćwiczenia sportowe w parach i tylko jedno mnie zastanawiało: czemu Rzan Pol przywiózł sobie do mnie swój żel pod prysznic? Tak się składa, że ja lubię żele pod prysznic i mam chyba z pięć, więc możnaby się spodziewać, że zdoła coś wybrać, co mu nie będzie śmierdzieć lawendą. Aż zgadłem: chodziło o to, żeby wychodząc pachnieć tak samo, jak kiedy przybył.

Zapytany o kosmetyk Rzan Pol nawet się nie wypierał informacji, że jego chłopak nie jest świadom faktu, że się spotykamy. Informacja została oczywiście podparta rozwinięciem: otóż jego chłopak go nie rozumie, mają mało wspólnego i w ogóle praktycznie to się nie znają, a już za chwileczkę, już za momencik będą się rozstawać, nie zrobili tego właściwie tylko przypadkowo, coś jak kiedyś Jan Maria Rokita zżymający się w wywiadzie, że przecież i tak wiadomo, że będzie premierem, więc po co nieistotne formalności jak np. wybory?

Po uzyskaniu informacji o związku, który już-już się ma rozpaść, ale na razie jeszcze tego nie zrobił, kazałem dżentelmenowi spadać na pysk. Dokładnie z tego powodu, który wspomina a1ma: nigdy bym mu nie ufał. Przy każdym wyjściu zastanawiałbym się, dokąd idzie i czy aby na pewno tam, gdzie mi powiedział. Po cholerę mi taki facet? To ja wolę poczekać trochę sam, aż przyplącze się jakiś niezwiązany...

No, ale ja nie jestem typową kochanką, bo w życiu by mi nie przyszło do głowy bycie przerażająco smutnym.

Wracamy na forum, gdzie roi się wj_2000:

Gdy Cię dopadnie miłość (irracjonalna, bez przyszłości "do grobowej deski") masz gdzieś "brak sensu wiązania się z takim człowiekiem". Trzeba to przeżyć, by nie mędrkować: "jacyż to głupcy, że wpadają w romans".

Ależ mnie dopadała taka miłość nawet nie raz, tylko ze dwa alibo i trzy! Potem dorosłem.

Z punktu widzenia interesu gatunku opłacalna jest DOBRZE MASKOWANA ZDRADA. I mamy wbudowane niezwykle silne popędy do zdrady!

My, król, mamy wbudowane...

Najcudowniejsza żona, przez to że stale ta sama przestaje być atrakcyjna! A byle sąsiadka, gdy WPADNIE W OKO, zaczyna śnić się po nocach i powstaje straszliwe napięcie.

I trzeba wzywać elektryka.

U kobiet jest nieco inaczej. Impuls do zdrady (znów chodzi o ewolucyjnie korzystny, dlatego taki on jest) pojawia się w zasadzie tylko w okresie płodności z partnerem WARTOŚCIOWSZYM od swojego stałego.

Kobiety po czterdziestce nie zdradzają, ponieważ kończy im się okres płodności. Podobnie kobiety bezpłodne, oraz niechcące mieć dzieci. Oraz używające antykoncepcji. Oraz zakonnice. Dobrze rozumiem?

To tak jak z łakomstwem. Dawniej było mało jedzenia - gdy się pojawiała okazja należało jeść do rozpuku. Im słodsze i tłustsze, tym bardziej smakuje. Teraz mnóstwo osób ma nadwagę, stara się przeciwdziałać instynktowi objadania, ale większości się nie udaje!

I dlatego polscy mężczyźni wyglądają jak Powolniak?

(Żeby nie było, doceniam fakt, że wj_2000 wypisując swoje regularne elaboraty o tym, że zdradza żonę, bo mu biologia każe, używa prawidłowej ortografii i interpunkcji.)

rikol:

To chyba raczej monogamia jest nienaturalna. Szympansice np. kopuluja z mozliwie najwieksza liczba samcow. Sa tez takie ludzkie plemiona

...które kopulują z możliwie największą liczbą szympansic...

- daje to pozytywny efekt, mianowiecie taki, ze mezczyzni opiekuja sie dziecmi, bo nie wiedza, ktore jest wlasne, a ktore rywala, wiec bezpiecznie jest wszystkie dzieci dobrze traktowac.

rikol chyba za dużo czasu spędza paląc ziele i oglądając filmy o życiu dzieci-kwiatów.

Monogamia jest pozytywna jedynie dla mezczyzn, poniewaz zapewnia im dzieci. Przy poligamii wszystkie kobiety chcialyby jednego mezczyzne, najlepszeg i reszta mezczyzn w ogole nie mialaby dzieci.

O! Proszę! Zawsze mówiłem, że mężczyźni są z natury monogamiczni!

mega.fax, co do której nie mam pewności, czy jest kochanką zimną, czy przerażająco smutną:

U mnie jest to zdumiewająco dziwna sprzeczność, bo z różnych powodów mogę bez wahania twierdzić, że jestem bardzo wrażliwym i podatnym na wszelkie życiowe niesprawiedliwości człowiekiem, ale na tym jednym polu nie mogę znaleźć w sobie empatii dla tej kobiety mimo, że może czasem bym chciała. [...] niestety na miejscu każdego jednego faceta bez wahania odeszłabym od takiej kobiety jak ta, z którą ja mam do czynienia. niezależnie od tego ile i kiedy dzieci urodziła, oraz jak wielkich spazmów dostaje na myśl o rozwodzie.

Tak tak, ta żona to potwór jest, wredota i spazmuje co chwila, i na pewno mąż mówi mega.fax o niej całą prawdę i tylko prawdę. A ślub z nią wziął, bo go otumaniła narkotykami, przywiązała do wózka inwalidzkiego i wynajęła brzuchomówcę, który za niego mówił "tak".

W każdym razie - żeby obalić obie skrajnie różne tezy dotyczące typowych cech kochanki to muszę powiedzieć, że jestem paskudną ich mieszanką : pozbawioną wyrzutów sumienia wrażliwą kobietą, która patrząc żonie w twarz i mówiąc otwarcie o dręczących ją problemach czerpie radość i szczęście z uczucia jakim jestem darzona.

Ależ, to stwierdzenie ani trochę ich nie obala, lecz zgoła udowadnia prawdziwość obu. Doceniam również szczerość, z którą mega.fax określa samą siebie jako "paskudną mieszankę". Jakby co, mogę podać numer telefonu dobrego psychoterapeuty.

lonely.stoner:

ale pomyslcie przez chiwle- ile znacie facetow kotrzy by sie nawet zastanowili nad tym zeby byc z kobieta ktora ich zdradza z innym facete?? ktora sypia zk ims innym?? bo ja znam zero.

To lonely.stoner nie zna żadnego związku otwartego. Z drugiej strony, w takowym określenie "zdradza" nie ma racji bytu.

alpepe twórczo interpretuje gramatykę języka polskiego:

Małżeństwo polega właśnie na tym, że żona jest własnością męża, a mąż własnością żony. Moja i mój, nwet zaimki dzierżawcze o tym świadczą.

Na przykład gdy mówię "mój szef", to znaczy, że jest on moją własnością.

stefanka35 nie zgadza się z przedmówczynią:

Bzdura! Małżeństwo to wymysł mający na celu usidlić faceta, żeby opiekował się dzieckiem, poczytaj trochę książek z zakresu socjobiologii.

Zaś małżeństwa bezdzietne to, eee, hm, jakby to powiedzieć, nigdy nie byłem dobrego zdania o socjobiologii.

adria-prawdziwe podsumowuje:

Nie wiem ja to bym sie przerazila gdyby facet chcial dla mnie zostawic zone i dzieci -moze dlatego ,ze jstem typem samotnika i dobrze sobie w takim ukladzie daje rade.
Po co mi to do szczescia a tak ma wyprane ,najedzony a dla mnie same profity.

Bardzo słusznie. Szkoda trochę żony, która zajmuje się praniem i karmieniem, ale to nie jest problem kochanki.

I właśnie tak podsumowałbym całość: moim zdaniem kochanka/kochanek nie jest winna/winien zdradzie z prostego powodu -- nie jest częścią związku. Sto procent winy ponosi zdradzający mąż. I nie obchodzi mnie, czy ona jest zimna, czy smutna, czy ciepła, czy też jest harpią, która miesiącami piłuje, aż dopnie swego -- z prostego powodu: przysięga małżeńska pozostawia bardzo mało miejsca na interpretacje. Nie ma tam żadnych fragmentów typu "chyba, że..." lub "z wyjątkiem...". Nie pojawia się "aż do śmierci lub spotkania Żanety lat 24 na dyskotece".

Może warto założyć wątek, w którym heteroseksualiści mogliby rozważyć problematykę psychiki zdradzającego męża?

*

Rzan Pol rozstał się ze swoim chłopakiem, wyprowadził się od niego i usiłuje się ze mną umówić na randkę. Twierdzi, że nigdy o mnie nie zapomniał, wierzy, że jesteśmy w stanie stworzyć prawdziwy związek i nalega, abyśmy koniecznie spróbowali. I co ja mam biedny zrobić? Może moi ukochani komentatorzy doradzą?
17:03, navaira
Link Komentarze (19) »
poniedziałek, 27 września 2010
O cnotkach i niecnotkach
Och, och, nowy wątek i cały soczysty, aż mi płynie po brodzie:

Dlaczego kobiety zgrywają cnotki?

No ja też się nad tym CAŁE ŻYCIE zastanawiam, zupełnie tak samo, jak knight.free:

I to całkiem sporo
Chociaż jest pewna grupa która cnotek nie zgrywa bo nimi są, zazwyczaj się tym nie chwalą i wstydzą a szkoda.

"Dzień dobry, jestem cnotką."
"Och, to wspaniale, mamo, mamo, słyszałaś? Pani tutaj jest cnotką!"
"To niebywałe, czy mogę pani postawić kubek gorącej czekolady? Taką okazję należy uczcić!"

Obserwuje to po koleżankach i znajomych, raz jedna taka studentka, średnio urodziwa lekko pulchna średnio przebojowa, miała chłopaka z którym poszła do łózka po półtorej roku chodzenia, chłopak jak chłopak, natomiast ja znając ją (nie wdając sie w szczegóły) byłem jej kochankiem dość szybko, wiedziałem o tym chłoptasiu i nawet żal mi go trochę było bo on taki zaślepiony w nią patrzył, i sądził ze był jej pierwszym i ostatnim partnerem...

knight.free, nie wiem, czy jest się co chwalić byciem kochankiem dziewczyny średnio urodziwej, lekko pulchnej i średnio przebojowej. A propos, nie traktuje pan aby kobiet przedmiotowo? Nie, z pewnością nie, skąd to podejrzenie.

Bardzo znamienne jest odreagowywanie po związkach . Wtedy wiele dziewczyn folguje sobie ostro, maja wielu partnerów dość krótkim czasie, potem robią sobie miesiąc przerwy i szukają nowego chłopaka. Często tają takie historie przed nowym chłopakiem, tają jednorazowe historie łóżkowe, często przemilczają te fragmenty życiorysu w których zaszalały ostro.

A przecież powinny na dzień dobry od razu podawać całość historii ze szczegółami jak na tacy. Naprawdę, te kobiety. Wszak knight.free zawsze pierwszą randkę rozpoczyna od szczegółowego sprawozdania ze swojego życia seksualnego. Ku zaskoczeniu knighta.free, druga randka na ogół nie następuje, toteż sprawozdania trwają maksymalnie dwie minuty i nigdy się nie wydłużają. Tak zdumiewający brak powodzenia zapewne jest związany z tym, że kobiety udają cnotki.

Dlaczego tak się dzieje? Nie lepiej być szczerym wobec partnera? Większość facetów nie ma oporów przed ujawnianiem stanu swojego licznika partnerów czy zaliczeń.

"Pozwólcie, że wyliczę wszystkie swoje kobiety w kolejności alfabetycznej... Zzzzzzelda"

obloczki.dwa odpisują radośnie:

to chyba tylko Ty spotykasz takie kobiety:), mnie moj chlopiec rozdziewiczyl i jest pierwszym i ostatnim

Ojej, tak z dwoma naraz?! ZDZIRA

poza tym znam 2 naprawde piekne cnotliwe i fakt do cnoty sie nie przyznaja ale co maja krzyczec? halo jestesmy dziewicami?

Oj tam zaraz krzyczeć, niech sobie zrobią koszulki z napisami, w co drugim punkcie ksero mają taką usługę.

a samo to ze zakładasz takie watki i opisujesz te swoje "wyczyny" świadczy o tym, ze pięknej i cnotliwej niestety nie poznasz bo takie kobiety trzymaja sie z daleka od tego typu facetow, bez urazy ale mówię Ci z wlasnego doswiaczenia, jak to z takimi dziewczynami jest i kogo szukaja, a Twoja kolezanka napewno poinforowala inne kolezanki i tak sie wiesc rozniosła kim jestes

, i oprócz tego to ja lubię przecinki, bardzo lubię, a pięknej i cnotliwej nie poznasz, bo my jesteśmy zbyt zajęte przecinkowaniem, żeby poznawać knightów, którzy nam na pierwszej randce, wszystko opowiedzą o swoim życiu seksualnym,

asqe udziela prostej i zrozumiałej (zdawałoby się) odpowiedzi na pytanie knighta.free:

Mezczyzni wcale nie chca slysze, ze kobieta , z ktora poszli do lozka 'zaliczyla' przed nimi wielu innych. Zdarzylo mi sie nie tak dawno rozmawiac z facetem na podobne tematy po wspolnej nocy. Powiedzial, ze mial 'mnostwo dziewczyn, mnostwo', ale nie chcial powiedziec dokladnie ile. Ja sie przyznalam do ok 1/3 swoich kochankow i uslyszlam, ze jestem nimfomanka i zebym sie opamietala.

Bo mnóstwo to pewnie były dwie...

A mojemu partnerowi, kiedy bylam w ppowznym zwiazku, tez sie grzecznie do wszystkich przygod przyznalam, ale juz wiecej tak robic nie bede i chyba zdecyduje sie na magiczna cyfre 3:)

Sądząc po tym, jak heteroseksualni mężczyźni zapatrują się na kobiety z doświadczeniem większym niż "mój pierwszy i ostatni brali mnie naraz", jest to słuszna idea...

A teraz powiedz mi jak bys sie zachowal, gdyby kobieta, ktora ci sie bardzo podoba, z ktora sie dobrze rozumiecie i w ktorej sie zakochujesz powiedziala ci po waszym pierwszym seksie, ze przed toba miala 50 innych ?

Na pytanie odpowiadają nieproszone kombinerki.pinocheta (uderz w stół, kombinerki się odezwą...):

[...] Panna, ktora miala 50 facetow nie nadaje sie do zwiazku, wiec nie ma o czym mowic.

Niestety nie tłumaczy, czemu panna się nie nadaje, więc pozostają wyłącznie domysły. Bo nie leci na byle prawiczka z wymaganiami i 30 kg nadwagi, perhaps?

Piszesz o tym, ze singlostwo to nie jest stan automatycznego celibatu i ja sie z tym zgadzam, ale co innego miec jakiegos partnera do seksu i jednonocna przygode, a 5 partnerow zastepczych, 10 przygod i jeszcze 15 w planach.

A dlaczego to jest co innego i gdzie przebiega granica? Raz w tygodniu to jest jeszcze moralnie czy już nie? A dwa razy w tygodniu? A dwa razy w tygodniu ciągle z tym samym facetem? A dwa razy na zmianę z dwoma? A...

grafzero:

> No i czy to, ze, ZALOZMY, spalam z 50 facetami automatycznie
> oznacza, ze do zwiazku sie absolutnie nie nadaje?
Co prawda nie jest to statystyka która wykluczałaby cię ze związków automatycznie, ale istnieje spore prawdopodobnieństwo że nie każdemu partnerowi będzie to odpowiadać.

No i to jest właśnie odpowiedź na pytanie knighta.free... dopóki mężczyzna, który miał 50 kobiet to kasanowa, a kobieta, która miała 50 mężczyzn to k..wa, dopóty będziemy obserwować dziwną dyskrepancję między panami, którzy mieli średnio po 30 kochanek i paniami, które w życiu nie wyszły poza trzech. Dyskrepancja owa tłumaczona jest znanym nauce faktem, iż na każdego polskiego mężczyznę przypada 10 kobiet. (9 z nich ma na imię Genowefa.)

knight.free rozwija przed nami dywan swych przemyśleń:

Gdyby ukryła to bym nie wiedział, prawdą jest ze prawie każda kobieta zaniża liczbę partnerów, nieliczne są wyjątki. Skala zjawiska jest powszechna.

Nawet do 90% Genowef!

Do tej pory mnie to nie obchodziło czy była dziewicą czy miała 50 partnerów, ale kiedy człowiek poważnie myśli o życiu i o rodzinie to takie rzeczy zaczynają mieć znaczenie.

Ale jakie to ma znaczenie w życiu i rodzinie? Chyba, że chodzi o rodzinę Radia Maryja?

Jak była po rozstaniu ze mną juz jakis czas temu urządziła sobie kilka szalonych spotkań to zacząłem się zastanawiać jaka naprawdę jest kobieca natura.

Zmienna?

mlot_na_mlotow kontynuuje temat 50 partnerów:

Świadczy też o tym, że prawdopodobnie nie da się stworzyć z nią stałego związku, opartego na zaufaniu, wierności i prawdziwym uczuciu oraz nie można wiązać z nią poważnej przyszłości- a właśnie o poważną przyszłość chodzi założycielowi wątku. Na tej samej zasadzie żadna rozsądna kobieta nie może oczekiwać poważnego związku i przyszłości z seksoholikiem czy jebaką. Oto, dlaczego 50 przygodnych partnerów seksualnych nie wygląda zbyt dobrze. I to niezależnie od płci.

Ja bym chciał poprosić o wytłumaczenie w prostych, żołnierskich słowach DLACZEGO z osobą, która miała 50 partnerów nie można wiązać poważnej przyszłości. A jeśli ona miała tych 50 partnerów podczas 1 roku studiów i było to 25 lat temu to też nie można? Co z liczbą 49? Czy jeśli miała 49, to jest OK? Czy jest to też jakaś bardziej rozmyta logika i z osobą, która miała 39 partnerów można stworzyć związek na 20%, a z taką, co miała 51 to już ani ciut ciut?

menk.a:

Brak świadomości o tym 50 i przeświadczenie, ze było ich 5 sprawi, ze z zupełnie inną motywacją wchodzi się w relacją z taką kobieta czy mężczyzną. Bez uprzedzeń.

Wiem, że się powtarzam, ale ja ciągle nie rozumiem tego wynikania i motywacji. Związki heteroseksualistów składają się, jak rozumiem, w dużej mierze z obsesyjnego roztrząsania życia seksualnego partnera/partnerki?

qw994:

Nie znam kobiety, która by uprawiała seks z połowa pubu albo w celu pochwalenia się koleżankom, bo to jest trendy. A mam wrażenie, że mężczyźni widzą tylko dwie możliwości - albo madonna, albo ladacznica.

No bo niestety tak jest. Mężczyźni generalnie najchętniej bzykaliby sobie na lewo i prawo, po czym poślubiali dziewice. Te dziewice powinny zapewne pochodzić z Dziewiclandii, kraju, gdzie białogłowy umilają sobie czekanie, aż mężczyzna się wybzyka szydełkowaniem i lekturą na głos ulubionych pasaży z "Miłości nad rozlewiskiem". (Chociaż tam też seksy przedślubne odchodzą, tsk, tsk. Nie polecam tego rozprzężenia moralnego. Najlepsza jednakowoż Biblia.)

knight.free, który trol... chciałem powiedzieć, wypowiada się w wątku wielce gęsto:

Kkiedy ktoś myśli poważnie o życiu, chce stworzyć zdrową rodzinę, być dobrym ojcem, to takie rzeczy maja znaczenie. Ktoś tu ładnie napisał że z kobietą która miała wielu partnerów seksualnych trudno stworzyć prawdziwy związek i kochająca sie parę, wiem to także z doświadczenia. To życie w kłamstwie.

Ach, z doświadczenia wiemy, że wszystkie kobiety są takie same. I wszyscy mężczyźni też. W ogóle wszyscy są tacy sami, tylko knight.free i ja jesteśmy wyjątkowi. Powinniśmy być razem!

Oraz czy takie też będą nasze córki? Pewne rzeczy przechodzą po genach.

Na przykład robaczki. SPRAWDZIĆ CZY NIE KSIĄ-- och, przepraszam, pewne rzeczy wchodzą w nawyk.

Kobiety które miały po 50 partnerów nie potrafią kochać, kobiety łączą uczucia z seksem. W grę wchodzi wierność, lojalność, uczciwość, szczerość. Najważniejsza jest tu miłość w związku a takie kobiety dalekie są od miłości.

Kobiety łączą uczciwość z seksem? Znaczy te, co mają dużo seksu oszukują w karty czy wprost przeciwnie?

Prawie każda taka jest zimna i wyrachowana, czasem coś poudaje, jak aktorki porno.

Ale to ja myślałem, że o to chodzi.

O uczciwości tu mowa, była puszczalską to niech opowie a nie zgrywa cnotkę. [...] Myślę ze przyszłego męża czy Twoje dzieci będzie to interesowało. Ale głownie chodzi tu o podejście do człowieka - uczciwość, odpowiedzialność, uczucia.

Jezu, knight.free takie ma ciśnienie do opowiadania o swoim życiu seksualnym, że i dzieci historiami uszczęśliwi o_O

Jesli moja kobieta przez kilka ostatnich lat, został zaliczona przez 50 facetów, i działo się tak do ostatniej minuty przed wejściem do związku, to naprawdę różnica dla meni jest niewielka, bo mi nie chodzi aż tak o lojalność tylko o to co reprezentuje sobą dana kobieta, nie chciał bym być z puszczalską.

"Och... och tak... och Stasiu, przestań już, Stasiu mówię do Ciebie! Przestań już! Muszę się ubrać, bo za minutę wchodzę do związku"

Życie seksualne jest jednym z istotniejszych rzeczy przy tworzeniu związków. I liczba partnerów nie jest istotna, chodzi o szczerość.

Kiedy ja poważnie uważam, że życie seksualne jest jedną z mniej istotnych rzeczy przy tworzeniu związków, przy założeniu, rzecz jasna, że obie zainteresowane osoby lubią mniej więcej te same perwersje.

Na koniec qw994 spełnia marzenia knighta.free, w ten sposób stając się ideałem kobiety:

"Bez żadnych upomnień" :)))
Piękne :)
Ciekawe, jak to się odbyło. Wyobrażam sobie kolację przy świecach i jej monolog: "Nr 1 - Zdzisiek. Tylko pozycja misjonarska, żadnych lodzików, czasami strzelił mi minetę. Bez rewelacji. Nr 2 - Wacław. Miał fajnego, dużego fiuta, potrafił mi dogodzić jak nikt - oprócz ciebie, skarbie. Nalegał na seks analny, ale za bardzo bolało. Nr 3 - Czesiek. Na jego instrumencie nauczyłam się robić laskę, co tak sobie teraz chwalisz. Nr 4..."

...chociaż nie, bo skoro Nr 4, to już za dużo. :(

I w ten to sposób knight.free pozostaje samotny i niekochany, a w tym czasie normalni ludzie uprawiają sobie normalny seks, kochają się, a nawet zawierają związki -- mimo tego, że ich partnerzy nie pamiętają już, czy z numerem 38 to był oral, anal czy może jedynie delikatny fisting. :)
17:41, navaira
Link Komentarze (17) »
poniedziałek, 20 września 2010
Popadam w manię!
W manię publikowania nowych wpisów nawet co kilka dni! I to na dodatek nie są wpisy o wielodzietnych i uwodzicielach, które ciągle czekają, zaniedbane, zasmarkane i niedotulone -- dziś albowiem kopła mnie muza i natchła do wpisu o sponsoringu!

karolah2 postanowiła ubogacić swą wiedzę korzystając ze źródła najlepiej poinformowanego, tzn. forum:

Jakie macie podejście do spotykania się wolnego faceta z wolną babką gdzie pewna rolę odgrywaja pieniądze? tzn. ,że spotykaja sie raz na jakiś czas,uprawiaja seks,a ona w zamian może liczyć na jego pomoc finansową?

Rzecz jasna, forum nie pozostawia jej zewu bez odpowiedzi! eruiluvatar, czyli -- przypomnę -- stwórca Quendich i Atanich, zstępuje z wysokości swego tronu (?) aby odpowiedzieć karolah2:

Określmy rzecz po imieniu: kur*wstwo i nie ma o czym debatować.

Po imieniu to by było "Karolinka".

ko-fankabeauty (rzeco?) ocenia surowo, lecz sprawiedliwie, jak sam biskup Pieronek:

> > W różnych czasach najstarszy zawód świata był różnie traktowany.
> Generalnie nie
> > było się czym chwalić.
> teraz to chyba nie robi wrażenia
Wrazenia nie, ale obrzydzenie i wstret TAK.
Kobieta ktora handluje dup..sk..iem to zwykla szmatlawa prostytuta
ktora na starosc daje d..y na dworcu wloczegom za bulke.

Czemu akurat na dworcu? Czemu akurat włóczęgom? Czemu akurat za bułkę? Znów ciężko mi się oprzeć wrażeniu, że jeśli ktoś pisze z takimi detalami, to znaczy, że akurat niedawno miał taką fantazję...

mlodzieniec88 w roli arbitra piękności damskiej & męskiej:

Jeśli wygląda to tak
www.plotek.pl/plotek/1,79592,7910897.html
to jest to jakaś chora dewiacja, ale jeśli oboje są atrakcyjni to na pewno czerpią z tego jakąś przyjemność (jedna i druga strona), a że pieniądze są dodatkiem do tego związku... nie mam nic przeciwko i jakoś określenie "kure*two" nie kojarzy mi się z takim układem.

Od dziś wszystkie pary, które podejrzewają nieśmiało, że może między nimi istnieć obiektywna różnica atrakcyjności mogą się o tym przekonać za niewielką opłatą wysyłając swoje zdjęcia do mlodzienca88! On chętnie oceni i wyda opinię, czy to chora dewiacja, czy też przyjemność.

michalng:

> Czym to się różni od prostytucji?
Prostytucja to świadczenie usług seksualnych w zamian za pieniądze. Tu raczej mamy sytuacje jak w małżeństwie gdzie jedna strona nie pracuje smile
Brakuje tylko sakramentalnego "tak" i będzie tradycyjna rodzina ;P

Od jakiegoś czasu tak sobie myślę, że ludzie, którzy mają fetysz uprawiania seksu wyłącznie w pozycji misjonarskiej z metalową obrączką na palcu to jednak mają łatwo w naszym społeczeństwie.

wj_2000 opłakuje zdziczenie i upadek społeczeństwa:

Od pewnego czasu, w związku z małą śmiertelnością dzieci ORAZ z istnieniem wygodnych środków antykoncepcyjnych, coraz więcej kobiet, czy to bezdzietnych, czy z jednym dzieckiem, a nawet dwoma chowanymi w przedszkolu czy przez nianię, zarabia pieniądze tak jak to robili od najdawniejszych czasów mężczyźni.
I DLATEGO UPADA SENS MAŁŻEŃSTWA!!!!

Jest na to sposób! Losowo dusić 50% dzieci zaraz po porodzie. Może też pomóc zatrudnienie ministry Radziszewskiej od równouprawnienia na stanowisku ministry pracy, a ona chętnie zakaże kobietom wykonywania jakiegokolwiek płatnego zawodu.

Wiecie dobrze jak lawinowo rośnie liczba i singli i rozwodów.

I rozwodów wśród singli, podpowiadam usłużnie.

iamhier jak zwykle odsłania przed nami fragmenty swego skomplikowanego świata:

do dandar-no wielu juz probowalo mnie tak znękać zyciowo,by w depresji mnie zdobyc....Niestety w rownowadze zyciowej nie mieliby szans,mimo swoich niewatpliwych atutow.... wyksztalcenie,pieniadze,samochod,mieszkanie,praca...etc.
Zadnemu sie nie udalo.Nie rozumieja nadal SWOJEJ ROLI!

oraz:

nie wiem,bo ja nigdy nie dostalam nic od mezczyzny,nawet prezentu na urodziny...

No to kiepsko próbują ci faceci. Porada dla facetów, którzy nie mogą zrozumieć powodu swych porażek: dajcie iamhier prezent na urodziny, zamiast ciągle ją jeno nękać życiowo!

godeliva:

Jakos to pytanie pasuje mi do galerianki z rozterkami, albo do
przyszlej galerianki

Nie, no, siedmiolatki nie używają wyrazów typu "finansowa", więc przyszła galerianka odpada.

conspicuousfrom:

Glupie pytanie, jasne ze sponsoring to prostytucja.

No i po co w ogóle pytać na forum, skoro można było prosto mailem do conspicuousfroma. On WIE.

Byla u nas we Wroclawiu na filologii jedna studentka uniwerka co miala sponsora. Podpadla mu a ten ja sfilmowal i wrzucil w net i podeslal linki jej znajomym na NK. Idiotka zazyla tabletki. Przezyla. Miala tyle szczescia ze konczyla wtedy piaty rok - skonczyla studia i wyjechala ze wstydu z kraju i sluch po niej zaginal. Wiec chyba jak az tak sie wstydzila to to jednak jest prostytucja.

Też bym się wstydził, gdybym studiował filologię we Wrocławiu. Wszyscy wiedzą, że filologia na poziomie to tylko w Warszawie na UW.

[...] Podejrzewam ze dziewczyna chciala sie zabic bo na filmiku widac bardzo wyraznie jak jej placi i to sporo a potem umawiaja sie na nastepny raz. Niesamowity wstyd. Dziewczyna miala bardzo dobra opinie na uniwerku.

Ale o ćo z tym wstydem chodzi? Skoro jej płaci i to sporo, a potem się umawiają na następny raz, to chyba powinna się chwalić! Wstyd to by był, gdyby jej płacił grosze, ona żebrała o kolejne spotkanie, a on z obrzydzeniem odsuwał ją czubkiem nienagannie wypastowanego pantofla, mamrocząc "ależ nie rób widowiska Barbaro, ludzie się patrzą".

Gdyby zostala nagrana w czasie seksu z chlopakiem czy z mezem to pewnie tylko wzruszylaby ramionami.

Tak, filolożki z Wrocławia na wieść o tym, że ich mąż wrzucił na xtube filmiki, na których uprawiają seks, tylko wzruszają ramionami. "Też mi nowość. Przecież ja mam tam setki fanów, którzy co dwa dni pytają, czy jest coś nowego i tym razem mogą prosić w różowym lateksie."

Czy seks z kims kogo sie kocha jest czyms zlym?

A czy seks z kimś, kogo się nie kocha jest czymś złym? Na czym polega zło tego aktu? Kto ocenia obiektywną szkodliwość społeczną seksu z drugą osobą i czy są jakieś mierniki tego, czy kochamy tę osobę wystarczająco, żeby seks z nią nie był czymś złym?

monique-b:

Zawsze jest prostytutką jeśli oddaje się komuś,kto
nie jest jej mężem. No chyba,że z miłości i nie za korzyści
finansowe,to wtedy jest tylko kochanką.W obu przypadkach babka źle się prowadzi...

A, to w zasadzie w takim razie wszystko jedno, czy miłość, czy korzyści finansowe, bo i tak jest ona JAWNOGRZESZNICĄ. O.

Swoją drogą,nie wierzę w miłość,która nie może zaowocować małżeństwem-jeśli pociąga za sobą czyjąś krzywdę czy rozbitą rodzinę,to nie można tego nazwać miłością.

Nieowocująca małżeństwem pociąga za sobą rozbitą rodzinę? Czy ja czegoś nie rozumiem i monique_b domaga się legalizacji związków jednopłciowych w ten skomplikowany sposób?

Teraz wszyscy puszczalscy mnie zakrzyczą,ale mam to w nosie

Ależ monique, nie zakrzyczymy, bo mamy usta zajęte.

nonameuno zapytuje -- czemu zaraz prostytucja:

to często jest sytuacja typu: samotny facet ma kasę na wyjazd i nie ma towarzystwa, zaś kobieta kasy nie ma ale jest zdecydowana komuś towarzyszyć bo inaczej Grecji nie zobaczy, dogadują się - jest ok, to raczej układ handlowy a że jest w tym seks? a jakby nie było to układ byłby zdrowszy? jak ktoś koniecznie chce tak patrzeć na układy męsko - damskie to nawet kupowanie przez męża prezentu żonie na imieniny to kurewstwo, bo żona zadowolona z prezentu może się zrewanżować seksem ... i jest seks za prezent! albo przynoszenie na randkę kwiatów, fundowanie kawy czy piwa - przecież chłopak nie robi tego bezinteresownie, ok inwestuje w przyszły seks z zapraszaną dziewczyną!

I co ja mam powiedzieć, skoro zgadzam się w zupełności? Różnica polega głównie na hipokryzji lub jej braku.

niebrzydki_jacek_kameralnie (ja nie mogę z państwem) odpowiada:

Układ handlowy, gdzie jednym z towarów jest seks (tak jak ta
wycieczka do Grecji) to prostytucja jest. Dziewczyna z Twojego kazusu nie daje chłopakowi bo go kocha/lubi lecz dlatego,że "inaczej Grecji nie zobaczy", prawda?

No i co?

Natomiast sprawa z prezentem/piwem/kawą dla żony/dziewczyny z nadzieją na seks w podzięce jest dla mnie totalnie niezrozumiała. Po pierwsze jeżeli facetowi naprawdę zależy tylko na seksie, to może sobie wyrwać "lachona" na dyskotece i "obrócić" na parkingu/w domu/hotelu, czyż nie?

Czy ja słusznie rozumiem, że Jackowi szkoda kasy na piwo dla byle lachona czy innej żony?

Sprowadzanie kobiety do roli istoty, która rozkłada nogi za kawe i ciastko, moim zdaniem, uwłacza jej godności.

No to niech Jacek przestanie sprowadzać i skoczy po torcik wedlowski dla żony...

instalar płci nieznanej, lecz zapewne męskiej, podsumowuje (ale zakładam się, że nie z doświadczenia):

Wolny facet + wolna babk+ kaska w tle = bingo
Jesli to lubia to super, gorzej jednak jak facet ma zonę a chyba w przyadku sponsoringu głównie wokól takich się to kręci.

A właśnie by się instalar zdziwił.

Po pierwsze primo, sponsoring częściej dotyczy sytuacji, w których jedna strona zwyczajnie nie ma czasu, niż takich, w których w domu siedzi żona i przegląda wyciągi z konta; tacy, którzy nie mogą sobie pozwolić na regularne wydatki nie wiadomo na co w obawie, że żona coś wyczai, udają się raczej do prostytutek i płacą im gotówką. Po drugie primo, nie wszyscy sponsorzy są starzy, brzydcy i grubi; co więcej, niektórzy nawet nie są mężczyznami! Słyszał instalar o niejakiej Madonnie? To niech mi instalar powie, czy Jezus Luz spotykał się z nią dla jej niezwykłej urody czy też z miłości do Kabały?

Gdyby mi się chciało odpisać karolah2 na jej pytanie -- nie chce mi się, bo wolę się natrząsać na blogu jako osoba złośliwa i wredna -- to bym jej odpisał, że głupio robi, pytając się o to na publicznym forum osób, których opinia najzwyczajniej w świecie nie ma żadnego znaczenia. Bo znaczenie w tej sytuacji ma wyłącznie opinia wolnego faceta i wolnej babki. A jeśli wolna babka (czy ma aby ona na imię Karola?) ma z tym problemy, to niech się zastanowi, czy facet płaci jej wystarczająco dużo, żeby część wydać na psychoterapeutę, który pomoże się z problemami uporać -- lub też powie facetowi uprzejmie, iż słyszy w głowie głos Maryi, który nakazuje jej, aby niezwłocznie oddaliła się piechotą do Lichenia, gdzie po 24 godzinach nieprzerwanych modłów odzyska cnotę. Na takie dictum facet ucieknie z wrzaskiem, a Karola odzyska spokój ducha. Być może. Bo żeby się bawić w sponsoring trzeba mieć silną psychikę, a osoby z silną psychiką nie zadają głupich pytań na forum gazety.
15:52, navaira
Link Komentarze (18) »
piątek, 17 września 2010
Singielka
Parę dni temu na stronie głównej portalu gazeta.pl pojawił się link do wywiadu z Moniką Jaruzelską, córką niejakiego Wojciecha. Monika Jaruzelska wyróżnia się kilkoma cechami: po pierwsze primo ma lat 47, po drugie primo jest singielką zadowoloną z życia, a po trzecie primo rozumie różnicę między osobą samotną, a singlem:

Osoba samotna rozpaczliwie kogoś szuka. I wciąż ma nadzieję, że spotka wielką miłość. A singiel dobrze się czuje w swojej sytuacji albo po prostu już zrezygnował z szukania.

No i pięknie. Czytając artykuł szykowałem się w duchu do pisania notki, bo spodziewałem się, że heteroseksualiści dostarczą mi nowego materiału do natrząsania się badań -- i oczywiście się nie zawiodłem!

q-ku pisze białym wierszem:

ale zdanie bohaterki: "Widocznie posiadanie męża to dla niej ważna sprawa. Jest też takie myślenie w pewnych środowiskach."

mnie zniechęca do niej
ona tymi słowami piętnuje inaczej myślące panie

"w pewnych środowiskach" to jak dać w pysk

chce żyć jak chce, a nie wyobraża sobie że ktoś może chce żyć inaczej

- i nie "w pewnym środowisku" tylko "bo tak"

ale podoba mi się

poetycka pisownia tego komencika

a zwłaszcza sugestia, że pani Monika
powinna powiedzieć

"Jest też takie myślenie
bo tak".

blonde.redhead24 dzieli się doświadczeniem:

Pamiętam, jak na początku wakacji rozstałam się z partnerem. Dowiedział się o tym mój znajomy i zadzwonił od razu tylko po to, żeby zapytać, czy w związku z tym jestem lesbijką. Bo według niego normalna dziewczyna nie zerwałaby z chłopakiem, mając 24 lata :/

Muszę przyznać, ze zastanawia mnie, czy chodzi o to, że aż 24, czy że tylko 24...

Bóg Wszechmogący porshe ocenia z wyżyn moralnych, na których aktualnie przebywa:

Tak czy inaczej - nie uważam, iż wybór bycia singlem był właściwy.

W związku z tym niech pani Monika idzie się utopić.

Oznacza to tylko tyle dla mnie, że obecne priorytety życiowe części osób są przewartościowane (praca nad rodziną, sukces zawodowy nad dziećmi, awans nad żonę).

Pani Moniko, słusznie pani porshe powiedziało, wstyd, że nie ma pani żony.

Bardzo dobrze, iz tacy ludzie sami doprowadzają do braku posiadania potomstwa (pomijam te skrajne przypadki, gdzie ktoś ma dziecko, tylko go nie wychowuje).

Ależ zostawmy księży w spokoju.

Dzięki temu takie złe w moim odczuciu, przewartościowanie nie będzie się szerzyło, więc po kilku pokoleniach zjawisko singla się troszkę ustabilizuje.

Skąd ludzie biorą pomysły, że bycie singlem jest dziedziczne? Znaczy single, to dzieci singli, tak? W przypadku kobiet-singielek z dziećmi jak mniemam chodzi o dzieworództwo, a w przypadku mężczyzn -- o chęć odegrania roli takiej, jak Arnold Schwarzenegger w filmie Junior?

Podobnie jak jeszcze niedawno modne było zmienienie orientacji, a już przynajmniej posiadanie doświadczeń wykraczających poza tradycyjne pożycie.

Tak, słyszałem o przypadkach tzw. eks-gejów, ale to na szczęście już niemodne.

I teraz co prawda homoseksualiści 'wyszli z szafy' ale na szczęście ten ruch przestał się nasilać.

Ten ruch wychodzenia z szafy? Na czym polega jego nasilanie? Na trzaskaniu drzwiami od szafy?

Patologią nazwałbym wytykanie palcami heteroseksualistów

Zaraz patologia, człowiek blogaska założy i zaraz że wytyka.

chinique:

Nie, no po prostu jak się jest kobietą, zaprzyjaźnioną wobec redakcji celebrytką i jest się singielką i to z dzieciakiem, to jest się niebywale osobą niezależną, pewną siębie, wie się czego chce, ma się nowoczesny, europejski, ekologiczny światopogląd, przełamuje się społeczne stereotypy, jest się przez domniemanie gay-friendly, jest się społecznym trend setterem, pionierem, ale nie negującym tradycji, ma się podmiotowość, no po prostu jest się postacią zajebist* pod każdym względem i godną naśladowania.

Łomatko, ile przecinków, w tym zdaniu, no po prostu, że aż się gubię, w tych nowoczesnościach i, światopoglądach, wobec redakcji.

posrane_babiszony:

A jak sie jest corka jednej z wiekszych kanalii w tym kraju to juz w ogole - jest sie ustawionym do konca zycia...

Taka Jaruzelska powinna podlegac spolecznemu ostracyzmowi - tymczasem robi sie z niej autorytet...

No właśnie! A dziadek Tuska był w Wehrmachcie! Genetyczni patrioci łączcie się w kazirodczych kółeczkach!

Stara baba jest zazwyczaj upierdliwa i niemila - rozsadny czlowiek (szczegolnie gdy juz odchowal dzieci) pozbywa sie takiej i zamienia ja na nieuperdliwa, milsza a nawet mlodsza (bo jest milsza w dotyku i dla oka).

Tak tak! I tę młodszą i milszą zdobywamy tak, że odzywamy się do niej na forum i mówimy "Dzień dobry, nazywam się posrane.babiszony, jestem rozsądny, zajebiście miły i uprzejmy, właśnie pozbyłem się starej baby, która urodziła mi dzieci i teraz szukam młodej nieupierdliwej laski, która doceni moją wyjątkowość". Nawet posrane.babiszony się nie spodziewał, jakie tłumy się na niego rzucą po tej deklaracji! Od tego czasu żyje radośnie otoczony przez swój harem, i tylko czasami narzeka na nadmiar seksu oralnego.

echtom definiuje:

Właśnie przeczytałam inny wywiad i wychodzi z niego, że była w dość długim związku z ojcem dziecka, więc nie taka całkiem singielka z wyboru. Raczej singielka "po", która po fakcie stwierdziła, że związek z mężczyzną nie jest wartością na tyle istotną, by specjalnie w niego inwestować i podporządkować mu życie. Mam podobnie - po kilku latach małżeństwa rozstałam się z mężem, nie szukałam nowego partnera i bardzo mi z tym dobrze. Prawdziwy singiel z wyboru to jednak dla mnie osoba, która w młodym wieku podejmuje decyzję, że nie będzie zakładać rodziny i zajmie się w życiu czymś innym.

Czyli coś w rodzaju zakonnicy od dzieciństwa, tak? Ale w takim razie za co echtom uważa samą siebie? Bo rozumiem, że nie za singielkę. Za dubelkę? Wdowę? Towar z odzysku?

anmanika chwali:

Dobrze powiedziane echtom.

Dać jej wódki!

Mam wrażenie, że autorka dorabia do swojej sytuacji życiowej jakąś ideologię. Skoro najlepiej być singielką nie jest nią od 18go roku życia?

A dlaczego dopiero od 18go? Od dnia zapłodnienia! (Byle nie w in vitro.) Przecież wszystkie najmądrzejsze decyzje podejmujemy w młodym wieku, a to, co po 18 urodzinach to się w ogóle nie liczy!

Kiedyś zarzekała się, że dziecka mieć nie będzie, a teraz?

A teraz pewnego dnia przychodzi do domu, a na wycieraczce siedzi bocian z zawiniątkiem w dziobie i kwacze radośnie! (Nieco mamlając, bo zawiniątko przeszkadza.)

A jak się zakocha ponownie na tyle, że będzie w związku, wtedy singlowstwo nie będzie cacy?

Ja się zgadzam!!! Jeśli ktoś podjął jakąś decyzję raz w życiu to nigdy przenigdy jej nie może zmienić! Na przykład jeśli ktoś zdecydował pisać głupoty na forum gazeta.pl!!!

Znowu blonde.redhead24:

No właśnie, też odróżniam singli od osób, które są po prostu samotne. Cały czas będę się upierała, że singiel to ktoś, komu odpowiada to, że akurat jest sam. Nie ważne, ile ma lat, nie ważne, czy to się zmieni, kiedy spotka odpowiednią osobę.

Uważam dokładnie tak samo. I pani Monika Jaruzelska też, więc jest nas już troje :)

Ja sama nie mam męża, dzieci, ale do singielstwa brakuje mi naprawdę bardzo dużo. Nienawidzę chodzić sama na koncerty, mam dość powrotów do pustego mieszkania i tego, że kiedy dzieje się coś ciekawego, nie mam komu o tym powiedzieć. To się nazywa samotność i koniec. Jest mi po prostu źle.

Znam to uczucie. I chyba każdy singiel tak naprawdę czasami się tak czuje. Owszem, fajnie jest mieć wolność, spokój, nie musieć się tłumaczyć, czemu się chce pójść gdzieś tam/czemu się wróciło po 3 w nocy z kawy z koleżanką o 18/etc. Ale czasami fajnie jest też mieć się do kogo przytulić. Tyle, że... czy aby osoby w związkach też czasami nie marzą o tym, żeby wrócić do domu i NIE zastać męża w papuciach i dzieci z pretensjami? Trawa jest zieleńsza po drugiej stronie...

AJa po prostu nie potrafię się związać z kimś, kto do mnie nie pasuje. I nawet nie chodzi o naginanie się do jakiś moich zwyczajów, sama chętnie bym się do czyichś nagięła ;) Po prostu nie umiem zachwycić się człowiekiem, który jest o wiele głupszy ode mnie, który się nie rozwija i źle czuje się w swoim własnym życiu. Nie chodzi mi o osiem fakultetów, wysokie zarobki i wieczny optymizm, ale żeby facet chociaż trochę interesował się światem, nie narzekał na swoją pracę na pierwszej randce i nie mieszkał z matką, kiedy ma 34 lata i stałą, dobrze płatną pracę.

Ale jakie oni mają wymagania! Pisałem o tym wiele razy -- kobieta musi być piękna, szczupła, zadbana, super gotować, w łóżku jak aktorka porno, etc. A facet? A facet jest i chyba to wystarczy?

sprocket74 udowadnia, że nie przeczytał artykułu, a jeśli przeczytał, to go nie zrozumiał:

sorki, ale aż wygooglałem sobie zdjęcia p. Braunek żeby zobaczyć to cudo i zobaczyłem starszą panią wyglądającą na swoje 60 lat a jakby mi ktoś powiedzał, że ma 65 to też by się nie zdziwił. Co do rzekomej urody to też nie bardzo rozumiem... wygląda jak klasyczna emerytka... bez obrazy oczywiście :)

A teraz sru do tablicy i napisać 100 razy "Ja też kiedyś będę miał 60 lat".

Wywiad z p. Jaruzelską to klasyczne dorabianie ideologii do realiów. Pani nie ma faceta bo albo nie spotkała odpowiedniego albo spotkała ale nie był zainteresowany.

Tak tak, wszyscy ludzie są identyczni, nie zapominajmy o tym.

Pomimo, że jak na swój wiek jest w miarę zadbana to jednak jej szanse maleją z dnia na dzień zgodnie z moją ulubioną zasadą, że generalnie faceci starzeją się ładniej od kobiet.



rek888 się zgadza:

A czemu klamiecie ? p.Braunek wyglada koszmarnie !!! Nie musze uzasadniac ,to moje zdanie.

Po spacjach przed wszelkimi znakami interpunkcyjnymi poznaję, że rek888 jest wyborcą PiS, oni na ogół nie posiadają tyle inteligencji, żeby potrafić cokolwiek uzasadnić, więc nadrabiają chamstwem.

kadanka stwierdza kategorycznie:

noo to te wywody na temat tego ze liczy sie piekne wnetrze a nie wyglad, ze wazne wnetrze a nie zmarszczki, ze obsesja wiecznej mlodosci zla i niepotrzebna, sa troche kuriozalne w kontekscie tego ze ta pani wiele lat szefowala dzialowi stylizacji w twoim stylu

No właśnie! Jak się pracuje jako stylistka w Twoim Stylu, ale ceni ludzkie wnętrze, to trzeba wybierać wyłącznie garbate modelki bez jednego oka, ścierać im makijaż, paprać ciuchy (wyłącznie z drugiej ręki, a najlepiej uszyte z worków po kartoflach) błotem i kazać pozować w sposób podkreślający cellulitis. Inaczej kadanka nie zaakceptuje rezultatu i pani Jaruzelska całe życie spędzi w rozpaczy, tarzając się po ziemi i szlochając "ach, gdybym nie pracowała w Twoim Stylu, zyskałabym aprobatę kadanki, a teraz już za póóóóóóóóźnoooooooo".

gelbigel czuje wspólnotę dusz:

Jestem singlem i doskonale się z tym czuję, że nie muszę dzielić swojej osoby/czasu/pieniędzy z jakimś drugim osobnikiem, do którego musiałbym budować zufanie, jazgoczącym domagającym sie włażącym z butami w moje prywatne sprawy! Wiwat wolność! Całe to pitolenie psychologów że związki wymagają czasu cierpliwości. Zbyt mało cierpliwości by sprostać codziennym sprawom a co dopiero cierpliwość do innej osoby. Jesli związki to na krótko przelotnie intensywnie. Do widzenia!

Kiedy bycie singlem i socjopatą to nie jest dokładnie to samo...

rek888, który generalnie jest człowiekiem uroczym, pełnym tolerancji i zrozumienia i niespiesznym do oceniania po pozorach (a nawet czasami po braku pozorów) odpowiada:

Zawsze myslalem ,ze czlowiek samotny (zyjacy bez drugiego) to raczej niestandartowe i niezbyt wesole stworzenie.

A tu proszę, papież Benedykt cały wesolutki i co chwila w nowej kiecce.

Naraz okazuje sie ,ze importowano okreslenie "singel (ka) " i stalo sie to trendy byc samotnym !

Prawie tak trendy jak spacja przed wykrzyknikiem !

Dorobiono do tego cala ideologie i nareszcie cala masa rozbitkow zyciowych, brzydkich i odpychajacych osobnikow plci obojga oraz podobne przypadki,moga z duma oswiadczac: jestem singel

Tak tak owieczki moje i baranki, ludzi dzielimy na pięknych i pociągających jak rek888 i brzydkich i odpychających jak Monika Jaruzelska.

Jak jest prawda wiedza tylko oni sami !

Ależ skąd! Jaka jest prawda wie tylko rek888.
13:02, navaira
Link Komentarze (22) »
poniedziałek, 13 września 2010
Dziś: Heteroseksualiści poniżani
Wbrew pozorom nie będzie o poprawności politycznej narzucanej przez lobby homoseksualne, tylko o heteroseksualistach wystraszonych BDSM.

BDSM to skrót od bondage, domination, sadism, masochism (czyli wiązanie, dominacja, sadyzm, masochizm). Uprawiają tę miłą rozrywkę panie i panowie, homo, hetero i biseksualni, niekiedy parami, a niekiedy w większych grupach. I zdawałoby się, że tyle w zasadzie można na ten temat napisać, ale kiedy się weźmie grupę wystraszonych heteroseksualistów i napuści na nich niewinny czteroliterowy skrót, dzieją się rzeczy wielce zabawne -- nawet pomimo tego, że ilość wyborców PiS sugeruje, że masochizm jest w narodzie wielce popularny.

Na początek angry21:

Chciałabym poznać Wasze zdanie nt. BDSM. Co może być podniecającego w poniżaniu/byciu poniżanym?

Ale o ćo chodzi jakby, ja tu lunch jem, a pani do mnie o poniżaniu... a poważnie, to sprowadzenie BDSM do "bycia poniżanym" to zupełnie jak sprowadzenie heteroseksualizmu do Parad Normalności.

m00nlight odpowiada:

Mimo głupiego pytania odpowiem Ci (zapewne jesteś dzieciakiem więc wole żebyś przeczytal coś sensownego niż wyedukowal sie na pornosach): BDSM bazuje na naturalnych upodobaniach facetów do dominacji i kobiet do uległości (bo zazwyczaj tak to wygląda, pary 'odwrotne' są rzadkością).

I dlatego nigdy nie słyszy się o dominatrix, natomiast o dominikach płci męskiej po prostu bez przerwy. Poza tym BDSM nigdy nie zdarza się wśród par homoseksualnych.

Często uświadamiają sobie swoje skłonności w bardzo dziwnych sytuacjach i podniecenie jest dla nich wielkim zaskoczeniem! Np facet przyleje babce w kłótni a ona jest zaszokowana że obok szeregu negatywnych uczuc poczuła wielką falę pożądania.

I potem nic nie robi tylko za słone zupy gotuje, tak tak.

potwor_z_piccadilly:

> Co może być podniecającego w poniżaniu
> /byciu poniżanym?
Nic.

A to by się potwór zdziwił.

W tej grze podobnie jak w sado chodzi o zupelnie co innego. Chodzi o naprzemienne podniecanie i wytracanie z podniecenia partnera. Pomoc po serii takich zabiegow finalny seks daje kosmiczne przezycia. Warunkiem sa umiejetnosci prowadzacego. Czytaj, seks dla fachowcow.
Pisze ponoc bo nigdy nie probowalem i probowac nie bede, bo komu by sie chcialo.

A to rzeczywiście się znalazł specjalista, co wytłumaczył wszelkie detale dowgłębnie. (Żeby nie było niejasności, potwór niestety nie wie, o co chodzi w BDSM.)

rumpa:

A ktoś badał ile osób preferujących taki rodzaj seksu spotkało się z przemocą w dzieciństwie, połączoną, nie wprost - z seksem?
na przykład lanie na goła dupe pasem?

Kazimierz Marcinkiewicz!!! Wszystkie dowody są -- lany był w dzieciństwie, a potem wziął sobie za żonę Izabel, która pisuje poematy. BDSM jak nic.

Uwielbiam teksty pt - ludzie świadomi - wszyscy znajomi narkomani w początkowym stadium za takowych się uważali.
Alkoholicy tyż.
Jednak ja pozostanę nieco nieufna wobec "świadomości" która karmi się bólem, strachem i upokorzeniem.

Narkomani, alkoholicy i Kazimierz Marcinkiewicz. Tak tak. Cóż ich może łączyć, opowie nam rumpa.

Pedofilia, zoofilia, sadyzm, naziści, mohery to też gusty, przypominam. W zasadzie wszstko mozna pod to podciagnąć.

Nie no, jasne, Hitler i pan dający pani klapsa to jest kompletnie to samo.

A i kanibalizm tyż, pamietasz tego niemiaszka co zarżnął faceta z netu?
On był bardzo kulturalny, jak jakis tam się rozmyslił w trakcie to go wypuścił.
W zasadzie uważałam że nie powinien trafić do ciupy, wiesz?

Tu może rumpę zaskoczę, ale akurat się zgadzamy, też tak uważałem.

Natomiast skręca mnie z ciekawości co się dzieje w mózgu i co się działo w życiu takiego człowieka?
A jeszcze bardziej w życiu tego - ehem - skonsumowanego.

A to niezdrowa ciekawość jest wielce, grozi rumpie w każdej chwili alkoholizm, pedofilia i nazizm, jak się rumpa nie przestanie zastanawiać nad takimi rzeczami.

Rozumiem że jakbyś zobaczył swoją córeczką całą w śladach po sznurze od wiazania, to byś sie usmiechnął i stwierdził - była super impreza, co ?

SPRAWDZIĆ CZY NIE KSIĄDZ

(swoją drogą co to za mania z argumentacją "a gdyby twoja córka coś tam"?)

m00nlight znowu:

Przyłapanie rodzicow na 'zwyklym' seksie jest dla dziecka, zwlaszcza malego, traumatycznym przeżyciem. Strach pomyslec co sie dzieje w psychice dziecka, ktore nakryje rodzicow na 'brzydkich' zabawach?

- 'Tato, dlaczego mama klęczy pod stołem'?
- 'Mama była niegrzeczna i trzeba ją ukarać' ^^

I niech mi ktos powie że dziecko w *takim* domu może wyrosnąc na normalnego człowieka.

Jest tylko jedno rozwiązanie -- nigdy, przenigdy nie uprawiać seksu po urodzeniu pierwszego dziecka. Przecież nawet po czterdziestce synuś może wpaść w gości i niespodziewanie nakryć mamę pod stołem.

vitek_1:

B jak rozumiem to bondage czyli wiązanie. Jak ktoś lubi się związać to jaki problem? Chyba wielu z nas zdarzało się przywiązać partnera za ręce do łóżka. I to jest ok, daje poczucie dominacji a drugiej osobie zdania się na łaskę, co może być podnieciające pod warunkiem że wiemy że partner dominujący NIE ZROBI DRUGIEMU ŻADNEJ REALNEJ KRZYWDY! Zadawanie bólu (czyli część SM) już nie jest fajne i jak dla mnie ewidentnie kwalifikuje się do zboczeń.

Ocenił, jak sam Bóg, co nieomylnie wie, co jest dobre, a co niedobre.

ore.ona:

Nikt chyba nie ma wątpliwości że dziecko które słyszy odgłosy z sypialni odbiera je jednoznacznie.

Eee, no ja właśnie mam wątpliwości. O ile wiem, większość dzieci nie wie do pewnego wieku, co to jest seks, więc odgłosy z sypialni odbierze jak najbardziej niejednoznacznie. Chyba, że chodzi o odgłosy wydawane przez filmy porno dla niewidomych, w których wszystko jest z detalami tłumaczone na ścieżce dialogowej?

Niepokojące dla mnie też to, że osoba która lubi to – namawia inną do spróbowania. Po co?

Dla mnie było niepokojące w dzieciństwie, że osoba, która lubiła wątróbkę, konkretnie moja mama, natrętnie mnie namawiała do spróbowania. Po co?

Każdy lubi co innego, przemoc nie jest szczytem rozkoszy. Wyobraźcie sobie że całe społeczeństwo to Sm, nastolatki Sm/hormony!/, qrde, niebezpiecznie i ..nudno-wszędzie to samo.

I idziesz ulicą z kościoła, myśląc jeno o wczorajszej audycji w Radio Maryja i dziś wysłuchanym kazaniu, a tu nagle z naprzeciwka skacze na Ciebie grupa nastolatków-dominatorów, wiąże i leje pejczem...

potwor_z_piccadilly kontynuuje temat, niezrażony swoją kompletną owego nieznajomością:

Moze ktos oponowac, lecz prawda jest jedna. Natura nie wpisala w nasze geny zamilowan do bycia katowanym i ponizanym.

A jednak wyborcy PiS skądś się biorą.

menesa:

Takie osoby prawdopodobnie były w jakiś sposób poniżane, upokarzane w dzieciństwie (choć mogą mieć to nieuświadomione), więc przyjemność seksualną (lub też miłość bądź bliskość) kojarzą z uczuciem upokorzenia i byciem poniżonym. Tak nauczyli się czerpać satysfakcję (seksualną lub emocjonalną w kontakcie z człowiekiem). Np. tatuś lub mamusia subtelnie okazywali pogardę wobec seksualności, gdy młody człowiek był podniecony.

Szczerze mówiąc przez chwilę usiłowałem sobie wyobrazić bycie podnieconym w obecności mamusi i subtelnie mi przez nią okazywaną pogardę, ale troszkę mi się mdło zrobiło, menesa to ma jednak nietypowe upodobania.

Może też być tak, że człowiek w innych sferach ma bardzo stłumioną agresję (np. w pracy), a dopiero w seksie ma okazję do jej rozładowania i wyżywania się na człowieku.

A partner pasywny w tym wypadku ma stłumione co i co sobie rozładowuje?

Osoba sadystyczna ma bardzo kruche poczucie własnej wartości i potrzebuje czuć dominację nad kimś, przewagę fizyczną, zadawanie bólu, aby czuć się "kimś" wartościowym, samemu nie być ofiarą. Masochista potrzebuje bólu, aby cokolwiek czuć. I aby czuć się ważnym dla kogoś. Może być tak zamknięty na czułość, że nie odczuwa satysfakcji przez delikatne głaskanie - trzeba mu nieźle dowalić, aby poczuł swoje ciało.

Okej, zaczynam się przekonywać, że to straszne zboczenie musi być. To znaczy, zacząłbym, gdyby nie silne wrażenie, że menesa też nie wie, o czym mówi :)

Czy, kiedy w ramach ustalonej gry łóżkowej kobieta pozycję sadystki (choć np. wśród ludzi taka nie jest) to w chwili, gdy zachowuje się sadystycznie (i sprawia jej to jakąś satysfakcję) de facto tylko gra czy może rzeczywiście na ten moment się tą sadystką....STAJE?

Ale co za różnica?

Być może właśnie teraz, w ciągu tych 15 min, pod płaszczykiem fajnej zabawy, może ujawnić część malutkiej prawdy o sobie, że lubię się czasem poznęcać (tyle że "na legalu")? :) Może właśnie nie udaje, ale troche sadystki w sobie posiada, choć o tym nie wie?

Myślę, że w momencie, kiedy "nieźle dowala" partnerowi i ją to podnieca, to chyba już wie.

Może w seksie tak naprawdę możemy pobyć sobą, ujawnić wiele cech i lekkich, nawet niegroźnych perwersji, pod pozorem gierek? Takich, które nie przeszłyby w pracy, w rodzinie. Może to tak naprawdę nie jest gra (skoro autentycznie przynosi satysfakcję) ale odsłanianie jakiejś części siebie?

No no, meneso, ależ menesa snuje rozważania. Jak straci menesa dziewictwo, to zobaczy, jak to jest :)

I na koniec santo_inc pisze tak:

Skłonności dominujące mam od dawna, ale nigdy nie miały szansy się rozwinąć. Tak się głupio w moim życiu składało, że wiązałem się na dłużej z dziewczynami, które nie miały ciągot do uległości. A potem wziąłem ślub z "pierwszą w miarę ładną, która poszła ze mną do łóżka", jak nakazuje tradycja. ;)

Rozwiodę się i znajdę sobie taką partnerkę, z którą stworzę związek oparty o dominację 24/7 (TPE - Total Power Exchange). :D

A to sadysta-tradycjonalista. :) (Polecam przeczytanie odpowiedzi potwora_z_piccadilly na post santo_inc.)

Na koniec, jako, że dbać należy o edukację biednych wystraszonych heteroseksualistów, udzielę odpowiedzi na pytanie angry21: otóż w BDSM podniecające może być wszystko. Oddawanie drugiej osobie władzy nad swoim ciałem -- i jej przejmowanie, czyli B/D -- władzy przejmowanej "siłą" gdy jeden z partnerów jest związany, lub przekazywanej dobrowolnie, gdy dominacja ma formę psychiczną. Sprawdzanie, gdzie leży próg bólu -- i przesuwanie go, w przypadku S/M. W przypadku partnera "dręczonego" podniecać może na przykład świadomość, że wytrzymuje się "tortury"; w przypadku "dręczącego" -- najzwyczajniej w świecie widoczne podniecenie partnera. Wszystko zależy od umowy między partnerami i od tego, co kto personalnie lubi -- i nie widzę powodu, dla którego osoby z zewnątrz miałyby z tym mieć problem, roztrząsać kwestie zakazów, nakazów i zboczeń, dopóki oboje partnerzy robią to, na co mają ochotę i żaden z nich nie jest do BDSM przymuszany. A co do traumy dzieci, polecam zainstalowanie zamka na drzwiach sypialni.

Odrębną sprawą jest odwaga; BDSM wymaga jej wiele. Po pierwsze, kiedy trzeba przyznać się sobie samemu, że ma się fantazje pewnego rodzaju -- obstawiam w ciemno, że wiele osób, które gorszą się tak bardzo, że aż wypisują pięć paragrafów szczegółów, które gorszą je najbardziej, po zakończeniu pisania posta potrzebuje chusteczki higienicznej. Po drugie, kiedy trzeba się przyznać partnerowi lub partnerce -- efektem tego rodzaju braku odwagi jest problem santo_inc. A po trzecie, kiedy przychodzi kobyłka do płota, wół do karety, partner w skórzanej masce i ze sznurem w dłoni do drżącej leliji -- i fantazja wcielana jest w rzeczywistość. Tę odwagę można mieć, można jej nie mieć, można zwyczajnie nie być zainteresowanym takimi zabawami i to wszystko jest zupełnie w porządku. Ale czy naprawdę aż TAK trudne jest przyjęcie do wiadomości, że ludzie są różni, niektórzy lubią po bożemu, niektórzy na pieska, niektórzy ze związanymi rękami i żadna z tych rzeczy nie jest zboczeniem tak wielkim i niezrozumiałym, jak upodobanie do wątróbki?
19:06, navaira
Link Komentarze (12) »
środa, 11 sierpnia 2010
Wpis od lat 18
Zupełnie poważnie. Od lat 18. Osoby poniżej lat 18 uprzejmie proszę won.

Już?

Bo będzie z grubej rury -- dziś heteroseksualiści opisują swoje wyobrażenia na temat życia aktorki porno. Jak łatwo zgadnąć, wyobraźnia zatroskanych strasznym losem Sashy Grey  heteroseksualistów sięga szczytów niedostępnych producentom filmowym.

Na początek może link do artykułu, który komentują stroskani heteroseksualiści: Filozofia 6 na 9 (Wysokie Obcasy)

Przedstawia się jako: artystka, aktorka porno i... egzystencjalistka. Wśród swoich zainteresowań wymienia: sztukę (performance, Bauhaus, francuskie kino Nowej Fali, projektowanie graficzne), psychologię Carla Gustava Junga, modę, sztukę makijażu i 30-letnią whisky. Na liście jej ulubionych autorów są: Nietzsche, Sartre, Yeats i Anais Nin. Często chodzi ubrana na czarno. Ma mocny sceniczny makijaż i pomalowane na czarno paznokcie. Bardziej przypomina wokalistkę zespołu deathmetalowego niż gwiazdę porno. W branży robi się zakłady, czy moda na Sashę Grey wkrótce się skończy, czy też naprawdę zmieni ona pornobiznes nie do poznania. Mark Spiegler: 'Jestem przekonany, że Sasha Grey na długo pozostanie ikoną porno, ale podejrzewam, że jej kariera rozwinie się w innych kierunkach, które przyćmią jej dokonania w pornobiznesie'.

Artykułu nie komentuję, bo i nie mam wiele do dodania -- pozostawiłem to samym zainteresowanym, którzy głównie zastrzegają, że nie są zainteresowani ani trochę. Na początek delikatnie kaspera:

Współczuję tej kobiecie.

Ja też. Realizuje się seksualnie dokładnie w taki sposób, w jaki chce, zarabia na tym mnóstwo pieniędzy i jest szczęśliwa w związku! To koszmar jakiś.

Sądzę, że to musi być przykre i upokarzające dla tej dziewczyny oddawać swoją sferę intymną, bardzo silnie powiązaną z emocjami i psychiką w ręce przemysłu pornograficznego, gdzie ta delikatna sfera zostaje intensywnie, fabrycznie wręcz, eksploatowana i finalnie zdewastowana.

Sądzę, że osoba, która wysyła do producenta pornografii maila o treści: "Chciałabym być jedną z kobiet, które o tym decydują, nie wspominając o moim nieposkromionym apetycie na seks. Jestem zdecydowana na:...'. I tu następowała długa lista wszystkich możliwych seksualnych kombinacji i odmian, jakie tylko można sobie wyobrazić" nie czuje się jakoś przesadnie nieszczęśliwa, tudzież upokorzona.

Uprawianie seksu czy nawet zwykłe całowanie się z osobami do których nic się nie czuje, ba nawet czuje się obrzydzenie, musi być bardzo bolesne i upokarzające.

Uprzejmie zawiadamiam, że pana/pani fantazje nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

Warto pooglądać lub poczytać sobie wywiady z gwiazdami porno.

A właśnie tu mamy pod ręką taki dobry wywiad z Sashą Grey. Zapakować ze wstążeczką? Oh wait...

Zresztą nie ma się dziwić, czy ktoś by chciał, aby członek jego rodziny, matka, siostra, nie daj Boże, córka była dymana przez zgraję facetów, którzy spuszczają jej się na twarz.

SPRAWDZIĆ, CZY NIE KSIĄDZ

aardvark:

Myślę jednak (Ty możesz uważać, że się mylę), że sprzedawanie się to nie jest praca jak każda inna.

Zastanówmy się: pracuję w Biedronce, zarabiam 1400 zł na rękę, a żeby zrobić siusiu muszę stanąć na czerwonej kropce. Hmmm. Nie, nie mogę tego nazwać sprzedawaniem się, ani ciut ciut...

Wydaje mi się, że jednak takie zajęcia jak prostytucja i granie w pornosach ryją człowiekowi beret.

Moherowy?

A kto tu się do nich przpie...la? Tu komentuje się panią "aktorkę" porno. Ja tam wątpię czy "aktorki" porno się cieszą seksem.

willajet_mosulski:

Wiele aktorek przed kręceniem takiego "filmu" przyjmuje środki przeciwbólowe, więc raczej nie cieszą się seksem. Cieszyć się seksem można tylko wtedy gdy robi się to z kimś kogo się kocha albo pożąda. ;)

Ależ tu wszyscy obeznani z życiem aktorek porno, naprawdę, sami eksperci. Ciekawe, skąd tę wiedzę mają?

ichi51e:

Najgorsza jest w sumie stygma. Pornosy sa , tak jak i dziwki ale wszyscy udaja ze nie istnieja - wtedy wielkie larum - "bo na taka mila dziewczyne wygladala, a szmata", "a co sobie twoje dzieci pomysla?".

Znaczy kto podnosi to wielkie larum? Producenci pornografii? Aktorzy występujący w filmach? Scenarzyści? Oświetleniowcy?

Jeden lubi dawac dupy jako korpo-klon (ha ha - cofam -
nikt tej roboty nie lubi ale jaki mir u rodziny i we wsi!) drugi daje z siebie wszystko co moze zeby zostac krolowa porno-biznesu.

Drugi, żeby zostać królową, to może niekoniecznie ;)

oktawianc:

Mógłbyś być z dziewczyną, która za pieniądze publicznie pije mocz i je kał?

Ależ Oktawianie, zaręczam, że nie grozi Ci zostanie chłopakiem Sashy Grey. Prawdopodobnie nie groziłoby Ci to nawet gdybyś o nią zabiegał bardzo długo i wytrwale, a co dopiero przypadkowo. Nawiasem mówiąc, może przeczytałem artykuł niedokładnie, ale nic tam nie było o publicznym piciu moczu i jedzeniu kału -- być może Oktawian zna wideografię Sashy od deski do deski, że tak się filuternie wyrażę, i widział.

Albo potrafił szanować swoją matkę, gdyby się tym trudniła?

SPRAWDZIĆ CZY NIE KSIĄ... o przepraszam państwa...

Oceniając to jako zjawisko, myślę, że skoro ona sama to lubi to ok. Ale kiedy zastanawiam się czy mógłbym szanować taką osobę jako znajomego, to już daleko od ok.

Nigdy nie przyszło mi do głowy oceniać moich znajomych ze względu na ich pracę, ale nie przeczę, że zawodowy polityk prawicowy mógłby z mojej strony spotkać się z pewną niechęcią.

W końcu czym innym jest mówienie(czyli jeśli muszę znosić złe humory szefa) a czym innym jest gdyby postanowił mnie napier... albo zerżnąć, nie uważasz?

Nie, no, Oktawianie, Oktawian ma jakąś dziwną pracę, mi się to nigdy nie zdarza.

Kiedy bez zmrużenia oka wysłuchuję krytyki szefa, którą mógłbym wyśmiać i zmiażdżyć jego argumenty, gdyby nie to, że jest moim szefem, to nie oddaję duszy. Owszem w jakiś sposób mnie to poniża. Jednak gdyby do tego dołożyć poniżanie fizyczne.... To jednak przecież rozumiesz.

Eee, no właśnie nie, szczerze mówiąc. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem typowym Polakiem-katolikiem, ale wolałbym CZYSTO HIPOTETYCZNIE BO PRZECIEŻ JESTEŚMY NORMALNI HŁE HŁE PROSZĘ PAŃSTWA NO JA PROSZĘ uprawiać seks analny, niż co dnia być upokarzanym psychicznie przez niedocofa-kretyna w stylu szefa z Dilberta.

gall_anonim_pn:

Mnie dziwi jedno - że żadna polska feministka jeszcze nie zabrała głosu na temat Sashy Grey.

A tu znowu widzimy ciekawe wypowiedzi znawców polskiego feminizmu. Pan Anonim wieści o feminizmie czerpie z archiwów Zadry, Furii, listy dyskusyjnej gender, biuletynów Ośki czy też może wysysa je z przepastnych czeluści własnego palca?

momoneymoproblems:

Oooo, co za postępowość w naszych obywateli wstąpiła. Ciekawe czy byłbyś nadal taki postępowy gdyby twoja dziewczyna/żona/matka/siostra/córka

...sprawdzić czy nie...
 
obciągnęła 30 chłopa pod stodołą, po czym spuściliby jej się na twarz, a ona z rozkoszą chłeptałaby potem jeszcze ich urynę słuchając poniżających wyzwisk.

Ubóstwiam fantazje seksualne konserwatywnych, bogobojnych, monogamicznych prawicowców. 30 chłopa pod stodołą i chłeptanie uryny! Momoney, rączki proszę trzymać tam, gdzie widzę, a nie pod biurkiem...

tosemjaaniety:

Cytat z podręcznika do psychologi i pedagogiki:Patologie w rodzinie i społeczeństwie. Patologie dotykające rodziny: dewiacje seksualne - zjawisko pornografii, również pornografii dziecięcej oraz homoseksualnej - wzrost ilości sklepów z artykułami seksualnymi i ich ogólnodostępność -- zjawisko prostytucji ulicznej, lokalowej, luksusowej, okazjonalnej, przydrożnej, w tym także homoseksualnej zarówno wśród dorosłych jak i nieletnich - zwiększająca się liczba agencji towarzyskich oraz salonów masażu będących przykrywka dla ukrytych form świadczenia usług związanych z prostytucją - powstawanie coraz większej ilości różnorodnych lokali gastronomicznych w których odbywają się pokazy tańców erotycznych na żywo - zwiększenie się ilości różnorakich dewiacji oraz odchyleń seksualnych a także propagowanie takich zachowań w środkach masowego przekazu(
Internet ) jako zachowań normalnych -- wzrost liczby osób zarażonych wirusem HIV oraz chorych na AIDS - zjawisko pedofilii - wzrost liczby gwałtów i morderstw na tle seksualnym.

Wiedziałem, że w podręcznikach uczelni katolickich pojawiają się zdania wielokrotnie złożone, ale nie wiedziałem, że jest aż tak źle, że z interpunkcji pozostały już wyłącznie dywizy. :(

Swoją drogą, taniec erotyczny w lokalu gastronomicznym jako patologia w rodzinie jest niezwykle smakowitą konstrukcją psychologiczną i pedagogiczną.

Jest 18, wielce tolerancyjny i kochany mąż aktorki przygotowuje obiad. Pod dom podjeżdża Sasha oraz autobus z 30 murzynami.
-Hej kochanie, co słychać-pyta mąż
-a zaraz przyjdę zjeść, tylko z chłopakami na chwilę skoczymy na górę.
Sasha z 30 murzynami idzie do sypialni i przez godzinę wkładają jej penisy do odbytu, na koniec wesołą gromadką spuszczając się spermą na twarz Sashy.
Murzyni odjeżdżają a Sasha wchodzi do kuchni, całuje się z tolerancyjnym, otwartym mężem i wspólnie jedzą obiad.

Nie wiem, skąd obsesja na punkcie liczby 30, tudzież pomysł, że Sasha filmy porno kręci w domu, w sypialni, podczas gdy mąż gotuje obiad :D Być może tosemjaaniety nie posiada wyobraźni prezentującej idee tak niezwykle perwersyjne, jak uprawianie seksu NIE W SYPIALNI.

W każdym razie wizja bardzo mi się podoba. Ładnie widać (niezbyt głęboko) ukryty rasizm autora.

Po drugie fakt,że ktoś jest bogaty nie zmienia faktu,że jest to zwykła patologia.

Że what?

Patologia, która żyje tym, że się nią zajmujemy. Ile osób z czytających ten artykuł wrzuci teraz w necie hasło Sasha Grey i będzie oglądać te dzieła? Sam prawie się skusiłem.

Prawie prawie! Rączki na blat...

Pomijając osoby, które porno oglądają sporadycznie lub wcale, to ci, dla których jest to znaczący element życia tylko się cieszą, że w walkę włączyły się feministki.

Ale jakie feministki się włączyły w jaką walkę? To, że Sasha Grey uważa siebie za feministkę, nie oznacza o ile wiem, że feministki połączyły swe siły celem produkcji pornografii i zalania nią polskiego rynku?

otis_tarda:

Jednak szkoda, że redaktorki i redaktorzy GW (a zwłaszcza WO) nie poszli ścieżką kariery p. Grey. Świat byłby trochę lepszy.

Niech zgadnę: gorliwy katolik, kochający bliźnich i nadstawiający grupie 30 Murzynów drugi policzek?

alpepe:

Jej ojciec odszedł, kiedy miała pięć lat. Wychowywała ją matka katoliczka, która pracowała w instytucji państwowej, i ojczym, który był wiecznie na zasiłku, uzależniony od narkotyków. Matka miała kilku partnerów, ale z żadnym z nich nie udało jej się stworzyć szczęśliwego związku. Od początku wie o karierze córki, ale jej nie akceptuje. Brat i siostra niespecjalnie utrzymują z nią kontakty.

No, ale ona śmie twierdzić, że wszystko z nią w porządku.

Jak czytam o tej matce katoliczce, pracującej w instytucji państwowej, to też myślę, że OD POCZĄTKU BYŁY ZNAKI.

Sam zdecydowanie skłaniam się ku zdaniu glomka:

sprzedawanie się" to dość mało precyzyjne określenie chyba. czy ktoś kto majstruje w kodzie, albo pisze ladne artykuly nie sprzedaje sie? a konkretnie swojej glowy, inteligencji,
umiejetnosci, wiedzy... czy ktos kto przerzuca ceglu na budowie nie sprzedaje się? sily swoich miesni, zmeczenia, umiejetnosci?
[...] osobiscie tez czuje pod skora ze z branza porno jest cos nie tak, ale ciezko mi zdefiniowac dlaczego. bo ryje beret? a czy praca 14h na dobe przez pare lat w firmie wielkiem czwórki gdzie zawsze bedziesz mial kilka projektow pilnych na jutro nie ryje beretu? bo wstyd? a czy bycie politykiem to nie wstyd? (dla mnie tak).

No i właśnie. Osobiście prędzej wystąpiłbym w 50 filmach porno z rozmaitymi fetyszami i dowolną ilością Murzynów pod stodołą, niż przyznał się publicznie do bycia asystentem Ziobry, Jacka Kurskiego czy Kaczyńskiego, co dla niektórych jest wymarzoną karierą i sposobem na życie. Niektórzy ludzie to jednak nie mają wstydu.
16:34, navaira
Link Komentarze (24) »
sobota, 10 lipca 2010
Kinematografia dla dorosłych
Czyli znów o pornografii! Jak wiecie, to jeden z moich ulubionych tematów, gdy chodzi o badania naukowe mniejszości populacji heteroseksualistów. Oni się tak śmiesznie ekscytują... w różnych znaczeniach tego słowa.

Ot na przykład wątek pt. "Żywa kobieta vs kobieta z pornola", w którym santo_inc kontrowersyjnie zapodaje czaczę:

każda kobieta może wygrać rywalizację z porno-aktorkami, bo:
* aktorki nie są wcale wyjątkowo urodziwe,
* w filmach wcale nie robią czegoś, czego żywa kobieta zrobić nie jest w stanie,
* żywe kobiety, jeśli włożą w to minimum wysiłku, nawet mogą zaspokoić męską potrzebę różnorodności.

To jest poniekąd prawie prawda. Pominąłbym na początek wyraz "każda", bo to pozwala na przywołanie obrazu posłanki Sobeckiej. Jako matematyk z wykształcenia nie mogę jednak nie pokusić się o udowodnienie prawdziwości powyższego stwierdzenia, po dodaniu słowa "prawie" na początku (matematyczna definicja słowa "prawie" to "cała populacja/zbiór oprócz skończonej liczby elementów").

Otóż aktorki porno w rzeczywistości są żywymi kobietami, należą więc do zbioru X, gdzie X to zbiór wszystkich żywych kobiet na Ziemi. Po odjęciu skończonej ilości elementów (posłanka Sobecka), pozostaje zbiór X-PS, zawierający żywe kobiety wkładające minimum wysiłku, niewyjątkowo urodziwe oraz robiące to, co robią aktorki porno w filmach. CBDO (co było do udowodnienia).

No i tylko zastanowić się należy, po co w tym wątku jest jeszcze 166 postów. Rzućmy okiem na kilka z nich!

krzysztof_lis:

Ja mam mieszane uczucia, czy partnerka może wygrać z aktorką porno. W końcu seks z własną ręką jest łatwiejszy i zazwyczaj przyjemniejszy niż seks z partnerką, nawet jeśli to partnerka odwala całą robotę...

Dżizas, współczuję partnerek.

santo_inc dodaje:

To raczej nie jest kwestia jakości, bo znaczna część tych facetów uskarża się jednocześnie na to, że seks z żoną nie dość, że rzadki, to również kiepski, bo żona tylko łaskawie rozkłada nogi.

No mieliśmy zostawić zbiór PS w spokoju.

zakleta_w_marmur:

> * aktorki nie są wcale wyjątkowo urodziwe,
No to chyba trafiła Ci się bardzo atrakcyjna żona.
Ja patrząc na siebie (fakt w szczytowej formie ostatnio nie jestem) i panie z porno widzę różnice. Mają perfekcyjne ciała. Też bym tak chciała:-)

Ależ liposukcja, implanty silikonowe i peruki są dostępne dla każdego, wystarczy chcieć (i oszczędzać na jedzeniu).

> * w filmach wcale nie robią czegoś, czego żywa kobieta
> zrobić
nie jest w stanie
No nie wiem... Dla mnie np. "głębokie gardło" na dzień dzisiejszy jest nieosiągalne:-)

Ojej, dla mnie też. Ale to nie oznacza, że jest to niewykonalne, osobiście potwierdzam doświadczeniem. To znaczy, jak by to powiedzieć, żeby nie wyszło od lat 18... moje gardło nie było używane podczas doświadczeń ;)

triss_merigold6:

Eeee tam...
ja napiszę wprost - gdyby koleś miał autentyczne, przez wiele wiele lat powodzenie u kobiet i zerżnął wystarczająco dużo towaru (pięknych, kaszalotów, średnich, chudych, grubych, płaskich, biuściastych etc. wedle upodobań), zaliczył na zywo gadżety, anal, trójkąty, swing etc. to by porno wydawało mu sie umiarkowanie ciekawe. Bo nihil novi sub sole. Chyba, że ma nietypowe upodobania, ktore z trudem można w realu zaspokoić (specyficzny fetyszyzm, koprofilia, hard core bdsm).

Lubię triss, bo ona na ogół ma rację :)

Zagadnięty o to, czemu od kobiet wymaga się minimum wysiłku, implantów i głębokiego gardła, a od facetów nie wymaga się trzech godzin wytężonej pracy bez przerw, santo_inc odpowiada:

My stajemy w szranki z bohaterami komedii romantycznych. To wystarczy w ramach równouprawnienia.

Ale biedni ci heterycy :( Muszą robić nienaturalne rzeczy, jak na przykład kupowanie kwiatów, wyglądanie nieco ładniej niż Powolniak z "Co Ludzie Powiedzą" i co jakiś czas zadzwonić.

kag73:

Przypuszczam, ze jezeli parnerka rzeczywiscie jest "slaba" w lozku, to wina nie tylko wychowania, wplywu kosciola katolickiego, ale rowniez wszechobecnych podwojnych standartow. Polscy mezczyzni czesto nazywaja ku..a kobiete, ktora miala kilku partnerow, bardzo istotne jest pytanie "ilu miala przede mna".

Poniekąd santo_inc właśnie udowodnił prawdziwość tej wypowiedzi. Ostatnio znalazłem na forum wątek, gdzie trzydziestolatka z dzieckiem zastanawiała się, gdzie znaleźć męża. Większość odpowiedzi, jakie dostała, brzmiało "a po co komu taka zużyta baba co była za głupia, żeby zatrzymać swojego mena". Nikt nie wpadł na pomysł napisania "ale głupi ten facet, co cię nie potrafił zatrzymać, przecież takiego zużytego nikt nie weźmie". Nawiasem mówiąc, drogie panie, gdybyście się bardziej szanowały, Wasze życie byłoby o wiele przyjemniejsze -- i nie mam tu na myśli, że powinnyście zachowywać dziewictwo do ślubu, skądże znowu. Szanowanie się bardziej oznacza olewanie facetów, którzy używają słów typu "suka", "świnia" tudzież "jak się chcesz zabezpieczać to twoja brocha, ja nie lubię prezerwatyw. Tylko nie zaciąż bo ci zajebię". Oraz takich z wymaganiami jak na przykład santo_inc, który pisze:

> trudno o doswiadczenie jezeli mialo sie tylko jednego
> faceta.
No, zwłaszcza jeśli to na niego się zrzuca odpowiedzialność za udany seks.

No tak, a na kogo ten jeden facet zrzuca odpowiedzialność za nieudany seks? Coś mi szepcze, że BYĆ MOŻE nie na siebie i swoje wysokie standardy moralne.

Ale w pornolach jest przede wszystkim znacznie większe bogactwo różnych zachowań, których mężczyzna często nie ma szansy zaznać w małżeńskim łożu: oral, anal, faciale, hiszpan, DP, DV/DA, pończochy, szpilki, fetysze, pejcze i inne akcesoria SM, bondage, dominacja, różne pozycje, i tak dalej, i tak dalej.

Ej, co to jest hiszpan?! Proszę o odpowiedzi pod postem, bo jako żywo nie wiem!!! Moje badania mniejszości populacji heteroseksualnej mają białą plamę w kształcie hiszpana!

> Wiesz, wszystko można tylko po co? Kluczowe pytanie: po co żywa
> dorosła miałaby rywalizować z zawodowymi prostytutkami?
Jeśli zależy jej na tym, żeby facet wybierał ją zamiast pornola, to właśnie po to.

Życie heteroseksualnych kobiet jest smutne, przysięgam. :( Za to życie facetów wygląda na nadzwyczaj wesołe i pełne urozmaiceń. Mogą sobie wybierać pomiędzy pornolami i prostytutkami, eee, chciałem powiedzieć, żywymi kobietami. (Że też nikomu nie przyjdzie do głowy, że niekoniecznie trzeba wybierać?)

vitek_1:

> Wyobrażasz sobie, że Ty miałbyś dorównać panom z filmów
> kierowanych do Pań :)
A są takie??
Gdzie to można obejrzeć? (z ciekawości pytam)

> Długie gry wstępne, pieszczoty, masaże,
o boshe, jakie nudy!
Cofam poprzednie pytanie, jednak nie chcę tego oglądać.
Póki co, nie mam problemów z zasypianiem.

Widzicie, szanowne panie? Z takim materiałem pracujecie. Od damy wymaga się hiszpana (co to jest :P), szpilek, pończoch, kalesonów, getrów, podkoszulek i pejczy, a panowie nawet oglądać nie będą, bo to nudy.

A co do mężczyzn, którzy są wyzwoleni i mają duże wymagania, oto przykład mężczyzny, który boi się seksu analnego:

lavenders27:

Mój mąż twierdzi, że najohydniejszą "rzeczą" jaką widział w swej praktyce lekarskiej - a widział dużo mało apetycznych rzeczy - były odbyty gejów. Twierdzi, że każdemu fanowi - a przede wszystkim fance anala - taki obrazek na żywo, w wersji hard: z SOR-u ( z rozerwanym jelitem) powinno się serwować na dzień dobry, zanim zdecyduje się na anal. Rzekomo mają tak rozciągnęte odbyty, że wręcz można im zaglądnąć do środka, a męska pięść wchodzi im do jelita jak po maśle - i to tak panom kochającym inaczej, jak i kobitkom uwielbiającym anal.

lavenders, Twój mąż potrzebuje pomocy psychiatry, takie wizje i fobie są uleczalne. Pięć-sześć lat w zakładzie zamkniętym i na samą myśl o analu będzie się oblizywać, zobaczysz!

Tak niesmacznie kończymy opisywać problemy heteroseksualistów na forum Brak Seksu w Małżeństwie (po przeczytaniu powyższych wizji nazwa forum zapewne nas nie zaskakuje) i przechodzimy na forum Kobieta, gdzie lektura tego samego poniekąd wątku jest o wiele przyjemniejsza:

"Czy kobieta może wygrać z aktorką porno?"


hermina1984:

ja wygrywam ;)

salma75:

I ja ;).
Nieskromnie powiem i dam sobie łapę uciąć, że mój małż się podpisze - w łóżku
jestem the best ;).

izabella9.0:

Facet dla którego trzeba "walczyć" o (....) z aktorkami porno to żaden facet.

sundry:

> > Co rozumiesz przez wygrać? Że facet się rozstanie ze mną,a zwiąże
> > z aktorką porno?
> Nie, że wybierze pornola i rękę zamiast seksu z Tobą.
Jak by tak się stało, to od razu zmierzyłabym mu gorączkę;)

I jak tu nie uważać, że kobiety są fajniejsze od facetów :) Faceci zaprezentowali się jako lenie, nudziarze i ćwoki z wymaganiami jak stąd na księżyc, którym na dodatek wszystko jedno w zasadzie, czy obok jest druga osoba, czy też nie. Kobiety zaś okazały się być pewnymi siebie superlaskami, którym byle pornos nie podskoczy. (Oczywiście z wyjątkiem zbioru PS o skończonej liczebności.)
16:15, navaira
Link Komentarze (23) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10