Ciekawe i dziwne opowieści z życia heteroseksualnych Polaków. Poznaj ich zwyczaje godowe, problemy oraz zabawne historyjki!
RSS
niedziela, 04 lipca 2010
Drogi Navairo... pt. 2
Dzisiaj rano jestem w nastroju do udzielania porad heteroseksualistom, którzy na to zasługują. Nie dziękujcie! Jako osoba wspaniałomyślna i przepełniona Dobrem robię to dla Was za darmo, a nawet dopłacam, jeśli wziąć pod uwagę rachunki za Internet.

Na początek johnwaters, która jest kobietą (zupełnie jak Maria Skłodowska):

wlasnie zostalam rzucona i to awansem i to przez telefon...
nie chcialam z nim byc, fakt wyladowalismy w lozku pare razy, ale nikt nie mowil o byciu razem, a wrecz przeciwnie za kazdym razem podkreslanie, ze to nic nie znaczy, bez zostawania na noc bez sniadan tak o! przy okazji...i nagle szok telefon, ze on nie chce ze mna byc, ze jestem madra, ladna, zabawna -- frazesy pozegnalne, ze chce sie ze mna spotykac, ze nie chce tego tracic, ale bez seksu, po czym nagle zwrot o 180 stopni: bo ja chce z Toba sypiac, ale nie
chce z Toba byc, bo bardzo na mnie dzialasz
i to wszystko mowi czlowiek madry, wyksztalcony z 30 na karku
o co chodzi?

*kopiuje-pastuje to, co napisał na forum*

Coś takiego jest objawem doznania pod tytułem "serduszko mi pika jak klapa od śmietnika". To znaczy, spotykają się pan i pani, uprawiają razem odświeżające i przyjemne ćwiczenia fizyczne, zgadzają się, że żadne z nich nie chce związku, po czym nagle pan odkrywa, że w zasadzie, to chętnie by zasnął u jej boku, obudził
się rano, poleciał do kuchni, zrobił śniadanko, a obok talerza położył różę. Ale jednocześnie z tym odkryciem pojawia się paniczna myśl: przecież ja nie mogę się tak czuć! Ja jestem menszczyzno! Nie kobieto! Ja jestem twardy maczo co myśli małą główką! I stąd paniczna ucieczka od złej kobiety, co za mocno działa -- i jednocześnie niezdecydowanie, co z tym zrobić. Bo on tak naprawdę nie chce uciekać od CIEBIE, bo Ty mu się podobasz, jesteś ładna, zabawna etc., on chce uciekać od pikadełka w swojej głowie, co mu mówi "a może ona lubi pluszowe misie? daj jej dwadzieścia! i dorzuć kwiatki i pierścionek!".

Potraktuj to jako komplement, wzrusz ramionami, wznieś oczy do nieba, powiedz tonem wymownym "mężczyźni..." i daj sobie spokój. Tobie było nieprzyjemnie przez 10 minut rozmowy telefonicznej, on teraz będzie miał ze sobą problem przez kilka
miesięcy.

ten_co_ma_racje:

Nie rozumiem małżeństw, które z własnego wyboru są bezdzietne.
Skoro nie chce się mieć dzieci to po co się żenić?

Jak ktoś postrzega samego siebie wyłącznie jako maciorę rozpłodową bądź buhaja o tym samym celu w życiu, to oczywiście, że nie rozumie małżeństw bezdzietnych z wyboru. Zresztą, ktoś taki w ogóle wielu rzeczy nie rozumie.

mam_pokrecony_mozg:

jak zakochuje sie mezczyzna?
taki dojrzaly po 30stce..... Bedzie druga randka wiec to juz cos.

Mężczyzna zakochuje się WOLNIEJ. Owszem, ja się kiedyś zakochałem na pierwszej randce. To była pierwsza randka w ogóle, w moim życiu. Jeśli mężczyzna dojrzały po 30stce odbył dopiero co pierwszą randkę w życiu, to znaczy, że jest chyba troszkę nieśmiały.

Taki wrazliwy i torche niesmialy acz odwazny w wypytywaniu mnie o to i tamto :-)

O! Więc jednak nieśmiały!

Jak zorientowac sie czy to jeszcze "przyjazn czy to juz kochanie"??

Jeśli jeszcze się nie oświadczył, to raczej jeszcze nie kochanie. Jeśli już się oświadczył, to ja bym uciekał, bo osoba, która się oświadcza po pierwszej randce może mieć problemy z osobowością.
 
Wiem mezczyzni to wzrokowcy, ale nie mam ochoty na kolejny 5lotni przechodzony zwiazek, jestem konkretna i wiem czego chce.

Jezu, po pierwszej randce, to rzeczywiście konkretna.

Co Panowie czujecie jak Wam sie kobieta zaczyna podobac, Myslicie wtedy:
- o seksie z nia

raczej tak
 
- o dzieciach ktore wam urodzi

raczej nie, to znaczy, sprawdzamy, czy posiadamy gumkę, a potem na wszelki wypadek sprawdzamy jeszcze raz, czy się nie przeterminowała

- o wspolnej imprezie

być może

- o wspolnym urlopie

ja zawsze miałem problem z zaplanowaniem urlopu z facetem, z którym spotykam się od roku, więc przy 2 czy 3 randce raczej nie rozmyślałbym o tak daleko idących zobowiązaniach

ja mowie tu o 2 czy 3 randce....

Pozwolę sobie się tu wczuć w rolę mężczyzny heteroseksualnego (potem wezmę prysznic) i streszczę, co myśli ów na 2 czy 3 randce:

"Kurna, ładna ona jest. Ciekawe, jakie ma cycki, się ubrała, że nie widać. O! O! O, pod tym kątem widać!!! Ooo! Ooo. Oooooo. Cholera, czy mogę zaproponować, żeby zapłaciła połowę rachunku, czy nie bardzo?"

temptation_ona:

Ciekawa jestem czy mężczyźni mogą pokochać tą samą kobietę poraz drugi? Mój facet twierdzi że przestał mnie kochać dodam ze na horyzoncie pojawiła się inna kobieta.

Faceci są dosyć prostolinijni pod tym kątem. Jeśli twierdzi, że przestał kochać, to na ogół oznacza, że przestał kochać.

Wyrzuciłam drania z domu tylko że on nie chce sie wyprowadzić powiedział ze to tak samo jego dom jak mój.

O tym poniekąd mógłby rozstrzygnąć sąd.

Jestem teraz obojętna wobec niego staram sie nie rozmawiać tylko odpowiadam mu na pytania... wiem że nie da sie cofnąć czasu i on nie jest w stanie naprawić tego co zrobil. Ale cały czas nurtuje mnie jedno pytanie czy możne mnie jeszcze pokochać... Wydaje mi sie ze juz nie bedziemy nigdy razem ale mimo to chciałabym wiedziec.

Ale po cholerę rozważać takie pierdoły? Facet Ci mówi, że Cię przestał kochać i jest inna kobieta. Owszem, może za trzy miesiące dojdzie do wniosku, że ona robi gorszą jajecznicę i w zasadzie to woli Ciebie, zacznie Ci sadzić farmazony o tym, że zrozumiał swój błąd i zawsze kochał tylko Ciebie, ple ple i bla bla. Ale po cholerę komu ćwok, który nas zdradza, informuje wprost, że nie kocha, po czym odmawia wyprowadzki, która poniekąd byłaby objawem dobrego wychowania po tym, jak nas zdradził? Weź go kopnij w dupę i niech daleko leci.

magiczna78:

Mam pytanie do Panów :) Jak to jest z Wami?

Zdrowa, dziękować...

Chodzi mi o taką sytuacje, mężczyzna po 30-tce wolny, dojrzały, poważnie myślący co znalezieniu kogoś, stworzeniu rodziny, świadomy tego i przede wszystkim zdecydowany, ale z drugiej strony zraniony kiedyś przez kobietę którą bardzo kochał i długo się z niej później leczył. Czy taki mężczyzna jest ostrożniejszy, dłużej dojrzewa do decyzji jak poznaje kobietę, że chce z nią być, czeka na jej inicjatywę, jednym słowem mimo gotowości na związek, przeciąga pewne sytuacje aż będzie gotów? Jak Wy zachowujecie się w takich sytuacjach.

Obawiam się, że nie dość, że może przeciągać pewne sytuacje, aż będzie gotów -- gorzej, on może nigdy nie być gotów. I osiem lat później będziesz zakładać na forum smutne wątki w stylu "czemu on mi się ciągle nie chce oświadczyć? od ośmiu lat spotykamy się, ale nie mieszkamy razem, nie jesteśmy małżeństwem, on nie chce dzieci" etc.

A z drugiej strony, ponieważ my mężczyźni jesteśmy stworkami dosyć prostymi, o mózgu wielkości wątroby chomika (ja jestem tu oczywiście wyjątkiem -- mój mózg jest wielkości półtora wątroby chomika), to czasami spotykamy jakąś damę i na pierwszej randce rozważamy posiadanie z nią dzieci, wyjazd na wakacje oraz jakie kolory obrusów powinniśmy wybrać na nasze wesele, które idealnie powinno się odbyć jutro, najdalej pojutrze. Ale w tym wypadku dajemy to do zrozumienia w sposób tak ognisty, że gdyby magicznej78 przydarzyło się coś podobnego, nie musiałaby się upewniać na forum Mężczyzna, czy aby taki facet nie jest ostrożniejszy.

Był to drugi odcinek porad Navairy dla heteroseksualistów, którzy na to zasługują. Redaktorki i redaktorów naczelnych pism Glamour, Cosmopolitan, Men's Health oraz Kulturystyka Amatorska informuję, że moje usługi w dziedzinie udzielania porad są jak najbardziej do wynajęcia po wygórowanej stawce rynkowej.
09:46, navaira
Link Komentarze (9) »
czwartek, 17 czerwca 2010
Heteroseksualiści CAŁKIEM NAGO
Od razu dodam, że niektórzy nawet PRZY ŚWIETLE. Co stanowi problem dla mifady:

Jakie macie podejście do wieczoru kawalerskiego, gdzie wynajęte są striptizerki? Pytanie to kieruje do osób zamężnych, żonatych? Jak ta druga osoba ze związku ma się czuć, gdy jego współmałżonek uczestniczy zaproszony w czymś takim? Co Waszym zdaniem jest fair, a co nie? Gdzie jest granica? Gadzie jest granica zdrady w myśli przez pożądliwe oglądanie... Bardzo proszę o odpowiedź:(

Ja co prawda nie jestem osobą zamężną, żonatą? ale gadzia granica zdrady w myśli przez pożądliwe oglądanie wzbudza we mnie wiele emocji (oraz zgryźliwego rechotu), więc oczywiście muszę skomentować nieproszony...

heniahenkowska:

Rzygać mi się chce, jak o tym pomyślę, choc pewnie wiekszość babek oppowie się tu przexciw, a facetów za. Chociaż...mój brat miał "przyjemność" brać udział w takiej imprezce ze stiptizerką i również uznał, że to obrzydliwe i nic w tym fajnego.

No, muszę wyznać w sekrecie, że gdyby mój brat był na imprezce ze striptizerką i potem mi się chwalił, jak mu się super podobało i pchał się do opowiadania detali, to bym go musiał niechcący uszkodzić.

Większość lasek striptizerek i facetów striptizerow jest na szczęście obleśnych :-))))

A skąd Henia wie?

k.l2 (nie wiem, jak to się odmienia) chwali się:

Dla mnie to nie jest spoko. Uwazam,ze wlasnie z facetem, ktory tylko tak potrafi sie zabawic na kawalerskim jest cos nie tak.
NO, ale ja z tych nie postepowych, ktore nie toleruja porno itp. i sa za czystoscia przedmalzenska.. ( i dobrze na tym wychodza :P)

Ja jestem za czystością przed, podczas i pomałżeńską, jak niestrudzenie powtarzam, biorę prysznic dwa razy dziennie.

Napisalam,ze dobrze na tym wychodze, poniewaz czesto na forum ktos pisze, ze czystosc przedmalzenka to "kupowanie kota w worku" i moze zakonczyc sie rozpadem zwiazku z powodu "niedopasowania". Wiec ja doswiadczam czegos wrecz przeciwnego - mam wspanialego meza i bardzo udane zycie seksualne oraz poczucie,ze maz szanuje mnie i nasze wspolne przekonania.

Nie chciałbym, żeby to zabrzmiało jak drwiny z czyichś wierzeń, ale zawsze się zastanawiam, skąd osoba, która miała w życiu jednego partnera WIE, że ma udane życie seksualne. Niewątpliwie, jeśli jadłem w życiu tiramisu raz jedynie, to było to najlepsze tiramisu w moim życiu, ale z drugiej strony, było to również tiramisu najgorsze...

freesophie prezentuje nam wysoki poziom, głównie polszczyzny:

Bardzo dobrze że tak napisałaś. żyjemy w świecie gdzie wszystko jest normalne. a może pójdzie to jakieś dziwki bo to też jest spoko, przynajmniej sobie w pełni ulży. Panny które uważają że to jest spoko się zdziwią jak zostaną zdradzone. Ja uważam że to jest wiocha i świadczy niskim poziomy jaki reprezentuje narzeczony. słabe to jest na maxa.

Ja też uważa, że to jest niskim poziomy na maxa!

kosciotrupek zadaje ważkie pytanie:

Dlaczego na wieczór PRZED ślubem to się wydaje wszystkim OK, a na imieniny/urodziny/grilla na balkonie PO ślubie już się striptizerek nie zaprasza?

Naprawdę, po pierwsze primo grill na balkonie to potworna żenada, a po drugie primo, widział kosciotrupek jakiej wielkości są średnio warszawskie (z tymi mam najwięcej doświadczenia) balkony? Tam się często ledwie grill mieści. Jeszcze by sobie striptizerka coś niecoś przypiekła, a potem pozwała za uszkodzenie ciała w miejscu pracy.

Cytaty z naszej ulubienicy iamhier staram się ograniczać, ale ten jest niemalże tak smakowity, jak grill na balkonie:

DO "KOSCIOTRUPEK"-ja nie lubie porno.Gdyby moj facet znajac mnie ogladal porno to ja bym sie czula potwornie nieatrakcyjna.On ma na mnie dzialac.....Gdy tak nie jest to raczej nici z naszego ukladu.

Newsflash dla iamhier: 1. wszyscy faceci oglądają porno; 2. to, czy on na nią działa, nie ma związku z jego oglądaniem, co więcej, nawet to, czy ona na niego działa nie ma związku. Jako materiał instruktażowy polecam ten film edukacyjny w języku angielskim.

heniahenkowska uderza ponownie:

Pierdu pierdu...śmieszy mnie to pierdaczenie o zaufaniu w kontekście gołych chetnych babek. Nawet największego anioła baba by zaciągnęła do wyra gołym cycem.

Gołe cyce mają jakieś wypustki chwytne???

Wracając do zaufania, to jesteś bardzo naiwna (jesli jestes
kobieta,bo nie wiem) UFAJAC, ze twoj facio zyrkałby na taka
rozkraczona cizię bez cienia podniety i że poźniej gdzieś tam w
wyrze z Tobą by mu się to nie przypomniało.

O rany, nie daj Istoto, żeby mi się coś takiego przypomniało. Kiedykolwiek.

giciag:

Dla mnie nie do przyjecia.Moze sam striptiz to nic zlego ,ale niejednokrotnie panowie korzystaja z innych uslug wynajetej pani.

A skąd giciag wie?

ultra-kuku:

Zwroc uwage, ze spojrzenie na ulicy rozni sie od wieczoru kawalerskiego tym, ze na tym drugim leje sie morze alkoholu, wielu babkom trzeba tylko doplacic, zeby rozszerzyly zakres swiadczonych uslug

A skąd ultra-kuku wie? Poważnie, widzę tu mrowie ekspertów od seksualności striptizerek i ich klientów, jako badacz również pragnę takiej wiedzy! Czy to wyłącznie z własnego doświadczenia, czy gdzieś są dostępne źródła?

lia.13:

Ale w przypadku striptizu, czy nawet prostytucji, są meżczyźni, którzy uważają, że to wcale zdrada nie jest.
IMHO, jeśli facet płaci za striptiz, tudzież sex, to automatycznie jest bezmózgą istotą. Jak powiedział Woody Allen, najbardziej erogennym narządem człowieka jest mózg, to w nim jest cała nasza seksualność.

Droga lia.13, gusta są różne i ja rozumiem wszelakie fetysze, ale czy pani widziała, jak WYGLĄDA Woody Allen i czy pani wie, że jego żoną jest adoptowana córka jego eks-żony, z którą Allen ma biologicznego syna? No i jako zaawansowany badacz heteroseksualizmu stopnia czwartego muszę zwrócić uwagę na błąd początkującego, otóż słowa "striptiz" i "sex" lub "prostytucja" nie powinny być stosowane wymiennie.

Podobnie pokaz chippendale-sów chętnie bym zobaczyła, ale niekoniecznie uczestniczyła w wieczorze panieńskim, gdzie mi się koleś nagle zaczyna wyginać, gdzieś w drodze między kredensem z serwisem od cioci Kazi a stołem przykrytym nowym obrusem od rodziców. To jest po prostu takie jakieś dziecinne ;)

No i tego mi brakowało do tej pory w tym wątku: odrobiny poczucia humoru. Przecież od gołej pani na tle kredensu do zdrady i rozpadu związku droga daleka...?

kosciotrupek:

Rzecz w tym, że dla Ciebie zdrada zaczyna się dopiero w łóżku, a dla mnie (dla mojego męża też :-) ) zdradą jest już udział w takiej imprezie. Dodajmy, że świadomy i dobrowolny udział. Oglądanie pornosów też. To ja mam być dla niego (i on dla mnie), a nie jakieś towary zastępcze.

...albo i niedaleka. Chyba, że mąż został przemocą zaciągnięty na imprezę, lub podano mu pigułkę gwałtu i nic nie pamięta.

Autorka wątku, mifada, dzieli się z nami dalszymi przemyśleniami i powodami, dla których wątek założyła:

Jakoś ja nie potrafie z uśmiechem i pogodą ducha przyjąć samego faktu, że goła baba mizga się przed moim mężem. Mogłabym iść z nim na takie coś i razem sie "modnie pobawic, bo to podobno fajna zabawa", ale perspektywa 15 facetów z których połowa ma wzwody a druga połowa bedzie miala w chwili spokoju w domowym zaciszu, napawa mnie wstrętem i zastanawiam sie w jakim świecie my żyjemy.

O rany. Po pierwsze, dużo facetów w pewnym wieku ma problemy ze wzwodem ogólnie, więc nie dołuj się mifado, może wśród tych 15 ośmiu nie będzie miało nawet w zaciszu. Po drugie, zdecydowanie żyjemy w różnych światach, Ty i ja, i mi się mój podoba zdecydowanie bardziej niż Twój Tobie.

Naprawdę uważasz, ze to całkiem ok, ze maz szuka wrazen u innych kobiet? Ja nie atakuje. Ja nie moge tego pojac. Ja odkad wyszlam za maz przestalam chodzic do klubu, co uwielbialam, bo moj nie lubil takich imprez, a sama nie moglam chodzic, bo byl zazdrosny o to ze za seksownie tancze... nieraz proponowalam mojemu bysmy gdzies wyszli, ale on nie lubi nic poza meczami:) (Na mecze tez z nimi chodzilam). Zrezygnowalam z tanca, bo on wyrazal sprzeciw, nie chcial tego bym chodzila sama z kolezankami do klubu, a ze mna nie chcial.

To nie mąż, to właściciel.

Hmm, faceci specjalnie ida na kawalerski bo ich kreca gole kobiety:( i to moze powodowac zazdrosc i to wlasnie powoduje:(

mifado, polecam poszukać męża geja, gwarantuję, że nie będzie zazdrości o to, że kręcą go gołe kobiety.

Jednak swiadomosc, ze jakas laska poraz pierwszy w zyciu wymachiwala cyckami przy nim (a mnie przy tym nie bylo) sprawia mi straszny bol. Ja takie rzeczy klasyfikowalam tylko do ostrego porno, filmow, zdjec w necie itd, a tym czasem do stalo sie na zywo i to przed moim mezem. Jak ja bym sie znalazla w jego sytuacji to bym spac nie mogla z wrazenia i bardzo by mnie to podniecilo.

To się dla odmiany nazywa projekcja.

Chcial sie kochac po tym kawalerskim nie dziwie mu sie, i tak dobrze ze wolal rozladowac sie ze mna, tyle ze ja nie moglam patrzec mu w oczy, ktore przed chwila na TO patrzyły, a co dopiero pozwolic by mnie dotknal. - taki byl efekt tej niewinnej imprezy... Dziś już ochlonelam, pogadalismy, wiem ze naprawde nie chcial ze wzgl na mnie tego widziec.

A co dopiero dotknąć tych oczu, które na TO patrzyły, ze względu na nią nie chcąc tego widzieć!

W kazdym razie zgotowalam mu taki nastepny wieczor, ze az mnie nie poznawal [...] chodzilo poprostu o fajny seks, ładnie
sie ubralam nawet nie wyzywajaco i uczesałam, z odrobina wiecej odwagi, nic wyuzdanego

Ladacznica. Uczesała się!!!

Moze jakbym byla imprezowiczka i przyzwyczajona do takich przezyc, to bym sie tu tak nie udzielala i nie zapalala i nie plakala od 4dni i jakos bym to zniosla, ze moj przez przypadek TO widzial. Z brudnym swiatem, z ktorym walcze w sobie nagle stanelam twarza w twarz w najokrótniejszy i najbolesniejszy sposob.

Uch, teraz mi wstyd. Siedzę i staram się zgorszyć myślą o striptizie i, kurczę, nie mogę. W najokrótniejszy sposób wyznam Wam, drodzy czytelnicy -- ale ani mru mru mojej mamie!!! -- że ja kiedyś też widziałem striptiz. W klubie gejowskim. Występujący pan Jasiu Steryd bardzo wyraźnie był hetero i przerażony otoczeniem. Seksownego nie było w tym w ogóle nic, mimo braku kredensu i obrusa od rodziców. Szczerze mówiąc, trochę mi go było żal. Ale teraz zaczynam rozumieć, że w świecie heteroseksualizmu to wygląda zupełnie inaczej; po pierwsze, wszystkie co do jednej striptizerki dają się przekonać do seksu z grupą nawalonych samców za pomocą niewielkiej dopłaty (jeden z komentatorów w wątku wie nawet, że one chętnie robią to bez gumy), po drugie -- striptiz stanowi ostre porno, a po trzecie -- oczy, które na TO patrzyły, stanowią brudny świat, z którym należy walczyć.

Chyba tylko hobbes1980 (może kryptogej?) postrzega to podobnie do mnie:

Sam byłem na kilku takich imprezach, na moim własnym tez była striptizerka, wynajeta przez moich kolegów (moja żona doskonale o tym wiedziała jeszcze przed impreza bo jej o tym powiedziałem- stwierdziła tylko abym 'nie dał sobie robić zdjęc')- przyszła rozebrała się, zatanczyła, wyszła- koniec sagi, towarzystwo wrociło do picia. I wygladał tak kazdy tego typu wieczór kawalerski na jakim byłem.A co do obaw ze przyszły mąż 'nawet może się z taka przespać' to daj spokój- jak to mowili w 'Seksmisji'- do tego porządne łózko jest potrzebne, a mało który pan młody chyba zdecydowałby sie przeleciec striptizerke na stoliku w knajpie na oczach kumpli (ktos tak pijany byłby raczej niezdolny do seksu;).

No, ale skoro hobbes1980 był już na kilku takich imprezach, to już jest wielokrotna zdrada w myśli przez pożądliwe oglądanie. I takiego kogoś już się nie da uratować. Stoczył się na samo dno. Pod nim jestem już tylko ja -- człowiek tak podły, że na wszystkie dylematy tego typu ma wyłącznie odpowiedź "ludzie, wyluzujcie odrobinę, a wasze życie będzie prostsze".
10:27, navaira
Link Komentarze (20) »
piątek, 11 czerwca 2010
Dziś: Heteroseksualiści uczą się o seksie, tfu! rodzinie
Jako niestrudzony badacz zjawiska zwanego heteroseksualizmem, z wielką radością i zaciekawieniem witam podręczniki do tak zwanego wychowania w rodzinie. Jak wiadomo, heteroseksualiści do seksu podchodzą raczej nieufnie, kojarzy im się z różnymi rzeczami (np. z ogórkami, kiełbasami, korzeniami drzew i w ogóle dziwnie), toteż warto się dowiedzieć, skąd też biorą oni te skojarzenia i jakimi ścieżkami biegną ich procesy myślowe. Profesora Magdalena Środa podjęła się próby przybliżenia nam pokrótce sposobu, w jaki heteroseksualiści uczą się żyć w rodzinie. (I jak tu się potem dziwić, że instytucja rodziny podupada.)

Już na początku dowiadujemy się, iż:

Dziewczęta dużą książkę niosą zwykle tak, jakby przytulały ją do siebie - nieraz przyciskając obiema rękami. Chłopcy nigdy tego nie robią! - piszą autorzy firmowanego przez MEN podręcznika wychowania do życia w rodzinie

A! I to jest odpowiedź na głupie pytanie zadawane często parom homoseksualnym -- "które z was to mężczyzna, a które kobieta" -- kobietą jest ten, który przyciska książkę do siebie obiema rękami.

"Spróbuj wyjaśnić myśl zawartą w następującym haśle: Jeśli zabicie nienarodzonego dziecka jest tylko >>przerwaniem ciąży<<, to zabicie emeryta nazwij >>przerwaniem emerytury<<" (s. 277, "Zanim wybierzesz...");

Więc (nie zaczyna się zdania od więc) moim zdaniem ta myśl jest bredzeniem idioty, pani profesoro...

 "Wypisz cechy powszechnie uznawane za typowo męskie i typowo kobiece. Czyje zeszyty i książki są na ogół bardziej zadbane, a czyje bardziej zniszczone?" (s. 85, tamże);

Kasi zeszyty są zniszczone psze pani, ona tam ciągle coś rysuje na marginesach, jakieś kwiatki i inne szlaczki, a moje są zadbane, po każdym użyciu okładam je w nowy papier ścierny i nabijam nowymi ćwiekami!

"Odpowiedz i uzasadnij, czy następujące sytuacje: a) poślubienie dziewczyny tylko z powodu ciąży; b) pokochanie i poślubienie panny z dzieckiem mieszczą się w wymiarze miłości osobowej?" (s. 106 tamże).

Ja bym powiedział, że w sytuacji a) jest to miłość półtoraosobowa, a w sytuacji b) chodzi o miłość dwuosobową. Czy zdałem?

Na stronie 107 w tej samej książce znajdziemy również "małe ćwiczenie z rozpoznawania rodzajów miłości": "O, Ela, straciłaś przyjaciela, musisz się wreszcie nauczyć, że miłości nie można odrzucić"; "Najlepsza na świecie jest miłość na klozecie".

:D Miłość heteroseksualną dzielimy na rodzaje: półtoraosobową, dwuosobową, grafomańską i śmierdzącą.

Aby przekonać uczniów, że każdy może znaleźć w sobie jakąś wartościową cechę, autorzy "Zanim wybierzesz..." podają taki przykład: "Pewien chłopczyk, w którego otoczeniu znajdowało się zawsze dużo dziewczynek, czuł się w ich towarzystwie niepotrzebny i odsunięty na bok. Pewnego dnia jednej z dziewczynek rozplótł się warkoczyk i żadna z koleżanek nie potrafiła go poprawnie zapleść. Potrafił to jedynie ten malec. Od tej pory jego >>notowania<< poważnie wzrosły" (s. 26).

Dziewczęta na ogół lubią gejów, więc nie dziwi mnie, że notowania chłopczyka wzrosły...

Twórcy "Zanim wybierzesz..." z kolei, uatrakcyjniają podręcznik rysunkami. W rozdziale dotyczącym naturalnych metod zapobiegania ciąży mamy rysunki przedstawiające wychudzoną, samotną kobietę z dziurawym parasolem na deszczu lub tę samą, równie samotną postać, z zamkniętym parasolem, w domu. Do rysunków dołączony jest instruktaż: "Metody naturalnego planowania opierają się na obserwacji. Logika ich zastosowania jest taka: najpierw zobaczę pogodę, a potem zdecyduję, co zrobię. A jeśli wiem, że pada, a mój parasol jest dziurawy, to wolę zrezygnować z wyjścia i pozostać w domu".

Metody naturalnego planowania ciąży jednoosobowej kończą się właśnie tym, że potem trzeba poślubiać panny z dzieckiem, które to dziecko zrobiły sobie same za pomocą parasola w domu.

Pragnieniem kobiety jest "chęć posiadania ogniska domowego". Kobieta chce być w życiu "dla kogoś", "chce zainteresować sobą mężczyznę". Kobieta również "oczekuje uznania dla swojej urody, dzięki czemu czuje się akceptowana" (s. 60, "Wychowanie"). Kobietę w ogólności: "bardzo boli brak stabilizacji finansowej". Potrzebuje "odmiany w codziennym życiu, potrzebuje nowych drobiazgów w domu, nowych ubrań i to nie tylko w czasie narzeczeństwa" (s. 88 "Zanim...").

No, to chyba oczywiste. Po trzydziestu latach małżeństwa ubrania z okresu narzeczeństwa mają szansę już w ogóle nie istnieć, rozpadłszy się na strzępy. Ale z tym ogniskiem to chciałbym nieśmiało dodać, że nie tylko heteroseksualne kobiety to lubią, ja też się lubię bawić ogniem. Najchętniej chciałbym mieć domowy kominek, ale ognisko na upartego też może być. Co jakiś czas urządzam je sobie na patio.

Kobieta "stara się o wygląd domu i o to, by było posprzątane i by sprzęty pasowały do siebie, łatwo ją zranić krytykując jej dom". Można ją porównać do szyby - piszą obrazowo autorzy "Zanim wybierzesz..." - "uderzona w jednym miejscu, rozpada się cała"

I co jakiś czas trzeba ją przecierać miękką ściereczką z dodatkiem płynu Mister Muscle.

A oto kobieta szczęśliwa:

"Kiedy Bogdan wędruje do pracy, cały dzień o nim myślę. Sprzątam, ustawiam kwiaty - uśmiecham się do niego, patrzę jakby jego oczami - spodoba mu się czy nie. Gdy kupię nowe firanki, z drżeniem serca czekam, czy je zauważy" (s. 62 "Wychowanie").

To nie jest kobieta szczęśliwa, tylko osoba współzależna, prawdopodobnie cierpiąca na odmianę syndromu sztokholmskiego.

"Pewna dziewczyna postanowiła, że każdego roku opanuje jakąś nową umiejętność. Dlatego wyznaczyła sobie coś, nad czym chce pracować od podstaw albo co chce doskonalić, i na tym skupiła swoją uwagę. Dziś jest już żoną i mamą. Ładnie haftuje (zna kilka rodzajów haftów), szyje, robi na drutach, gra na gitarze" (s. 28 "Zanim...").

Jaka utalentowana! Teraz czas na taniec, kaligrafię, a potem może już iść na bal, gdzie pozna pana Darcy'ego... eee...

Jeśli już uda się zachęcić go do małżeństwa, to dziewczyna powinna wiedzieć, że mężczyzna nie lubi, by żona traktowała go jak matka i dlatego nie należy mu niczego wytykać.

Przeciwnie - radzą narzeczonym autorzy "Zanim wybierzesz..." - mężczyznę trzeba chwalić i uznawać. A jak nie, to wiedz (narzeczono, żono), że "wiele kłopotów w małżeństwach pochodzi stąd, że mąż nie znajdując uczucia u żony, próbuje go szukać gdzie indziej" (s. 89).

Ja się w zupełności zgadzam, że mężczyznę trzeba chwalić i uznawać. I broń Istoto niczego mu nigdy nie wytykać. Dzięki temu rodzajowi wychowania polscy mężczyźni są tak piękni i inteligentni jak poseł Witaszek.

Co jest wrodzoną predyspozycją mężczyzny? Otóż: 1. bycie królem, 2) wojownikiem, 3) mędrcem i magiem oraz 4) kochankiem i ojcem. Niestety "dzisiaj te wzorce natrafiają na poważne trudności", choć "coraz częściej pojawiają się ruchy społeczne, które doceniają rolę duchowości mężczyzny i jego ideału"

Huhuhuhu. Trudno mi się nie zgodzić, że moją wrodzoną predyspozycją jest bycie królem. Tylko jeśli mężczyźni zaangażują się w ruchy społeczne (feminizm?), ryzykujemy, że królestw może zabraknąć.

Kiedy studiowano zachowanie dzieci w plemionach Buszmenów, okazało się, że dzieci w wieku czterech lat wykazywały różne zainteresowania w zależności od płci. Chłopcy zajmowali się gonitwą, chwytaniem, grami technicznymi i walką, natomiast dziewczęta bawiły się w gry zespołowe, zręcznościowe, np. >>taniec z melonem<<

W przypadku Lolo Ferrari, w grę wchodzi nawet taniec z dwoma melonami.

Masturbowanie jest niezgodne z naturą (choć jego przyczyną są jak najbardziej naturalne "robaczyce, stany zapalne" lub "samotność" s. 149 i s. 151 "Zanim...") i prowadzi do poważnych napięć psychicznych; jest nałogiem, od którego trzeba się koniecznie uwolnić.

97% chłopców cierpi na robaczyce!!! Czy to się usuwa za pomocą picia nafty, moczu i podłączania do prądu?

Jak? - najlepiej przeczekać. Autorzy uważają, że pięć minut wystarczy ("poczekaj i zajmij się w tym czasie czymkolwiek, co odwróci twoją uwagę") nie tylko, by zmniejszył się penis, ale również, by odbudowało się poczucie własnej wartości (s. 114-115 "Zanim...").

Obawiam się, że w przypadku wielu mężczyzn zmniejszenie się penisa może spowodować również zmniejszenie poczucia własnej wartości :(

Jeszcze gorsze konsekwencje ma oglądanie porno- grafii: "Znany jest wstrząsający przypadek pewnego Amerykanina - z porządnej rodziny, wykształconego - skazanego na karę śmierci za około stu gwałtów i zabójstw na tle seksualnym. Przed wykonaniem wyroku powiedział, że widzi, jak oglądanie pornografii powoli zmieniało jego wrażliwość..." (s. 148 "Zanim...").

TACY SĄ WŁAŚNIE HETEROSEKSUALIŚCI. Z doświadczenia powiem Wam w zaufaniu, że nam homoseksualistom oglądanie pornografii nie szkodzi -- moja całkiem wymierna kolekcja nie zaowocowała jak do tej pory ani jednym gwałtem, ani zabójstwem na tle seksualnym. Wrażliwość też mi się jakoś specjalnie nie zmieniła, jak kochałem Kylie, tak kocham ją nadal. Mmm.

Homoseksualizm w podręczniku "Zanim wybierzesz..." zostaje definitywnie zdemaskowany. I nie chodzi tu nawet o to, że narusza "prawidłowości fizjologicznej misji człowieka, jaką jest prokreacja" (jak twierdzi bardziej postępowe "Wychowanie...", s. 114), czy też, że u jego korzeni tkwi wykreowany przez liberalne społeczeństwo "wizerunek prawdziwego mężczyzny", któremu nikt nie jest w stanie sprostać (co rodzi kompleksy).

Ależ chyba tylko u heteroseksualistów rodzi. A, moment, zaczynam rozumieć -- prawdziwym mężczyzną może być tylko gej, a heteroseksualiści próbujący mi sprostać nabywają kompleksy! No, w sumie mogę w to uwierzyć po mojej przedwczorajszej sesji zdjęciowej w rękawicach bokserskich...

"W trakcie czteroletnich badań prowadzonych na Wydziale Psychiatrii na słynnym Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles na grupie 128 homoseksualistów stwierdzono między innymi, że w tym okresie więcej niż 92 proc. >>gejów<< umawiało się z kobietami od czasu do czasu, a 2/3 miało stosunek płciowy z kobietą."

Jakąś kiepską próbę losową na tym uniwersytecie sobie znaleźli. Nie dało się znaleźć jakichś homoseksualistów nieheteroseksualnych?

Na AIDS zapadają narkomani, homoseksualiści, ci, którzy współżyją przed ślubem lub ci, którzy używają prezerwatywy. Przynajmniej dwa fragmenty podręcznika "Zanim wybierzesz..." zdają się sugerować bezpośredni związek między używaniem prezerwatyw a zarażeniem się wirusem HIV. "40 proc. osób w Wielkiej Brytanii zaraziło się w wyniku tak zwanego bezpiecznego seksu" oraz: "na 100 mężczyzn używających prezerwatywy mamy 35 zarażeń".

No, to ja jestem praktycznie skazany, palę zioło, używam prezerwatyw, a ślubu ciągle niet. Ale może jestem bezpieczny, bo nie mieszkam w Wielkiej Brytanii?

Kobiety zażywające pigułki powinny wiedzieć, że powoduje to zachwianie naturalnej gospodarki hormonalnej [...] mogą nie mieć córek i wnuczek, lecz tylko synów i wnuków.

Ale to chyba niektórym by się całkiem spodobało. Tym oczywiście, którzy nie zgadzają się ze znanym przysłowiem, że kobieta musi kupić dom, przyozdobić drzewo bombkami i zrodzić córkę.

Na stronie 245 "Wychowania do życia w rodzinie" czytamy: "W wyniku tzw. edukacji seksualnej w Stanach Zjednoczonych nastąpił: (...) wzrost częstości ciąż wśród niezamężnych nastolatek o 88 proc. (od 1972 roku do 1988); wzrost porodów u niezamężnych nastolatek o 90 proc. (ponad 1 mln rocznie od 1970 do 1990 roku); wzrost odsetek nastolatek (15 - 19 lat), które rozpoczęły współżycie o 80 proc. (...); wzrost do 26 proc. dziewcząt, które miały czterech lub więcej partnerów (... etc.). I tak myślę i zastanawiam się, komu zależy na tym, aby w Polsce stało się tak samo?".

ŻYDOM PANIE, I MICHNIKOWI.

Zacytujmy teraz spostrzeżenia dr. Gerharda Dirksa, konstruktora, który ma olbrzymią liczbę patentów dla IBM. (...) Przedmałżeńskie doświadczenia seksualne dr Dirks widzi tak: >>Dziewczyna jest programowana przez jednego, dwóch (albo dwudziestu) mężczyzn. Następnie spotyka tego, za którego wychodzi za mąż, i nie umie w pełni reagować na jego programowanie z powodu sprzecznych programowań z poprzednich doświadczeń. Naprawdę wierzę, że dla osiągnięcia maksymalnego zadowolenia z seksu najlepsze dla dwojga ludzi jest wspólne programowanie<<

Obawiam się, że jeśli pan konstruktor uważa, że seks i programowanie są porównywalnymi czynnościami, to niechybnie nadal żyje w chwalebnym dziewictwie.

 Katolik, aby być zbawionym, nie powinien podejmować przedmałżeńskiego współżycia, używać innych środków antykoncepcyjnych niż naturalne (ekologiczne, jak piszą "nowocześni" autorzy), powinien wystrzegać się masturbacji i zachowań homoseksualnych. Kobieta powinna pogodzić się z domowym powołaniem i z kompletnym uzależnieniem od mężczyzny i własnej płodności (co nazywa się naturalną rolą kobiety).

Cóż, być może nie będę zbawionym, ale po lekturze artykułu pani Magdaleny Środy jestem niewątpliwie rozbawionym. Trochę. A trochę mam doła. Idę poszukać królestwa.
11:08, navaira
Link Komentarze (19) »
wtorek, 08 czerwca 2010
Dziś: Heteroseksualiści zaniepokojeni
"Cała Polska chroni dzieci" - pod tym hasłem fundacja Mama i Tata protestuje przeciwko planowanej w lipcu w Warszawie europejskiej paradzie mniejszości seksualnych. Nie podobają mi się parady pod hasłami takiej czy innej orientacji seksualnej, bo seksualizm to sprawa intymna i nie należy go eksponować - mówi b. rzecznik praw obywatelskich prof. Andrzej Zoll, który podpisał apel."

Ooo! Rzecznik praw obywatelskich nie eksponuje swojego seksualizmu. Ale, ale, zaglądam na stronę wikipedii pana rzecznika, a tam coś o synu Fryderyku. Trzeba usunąć, pan rzecznik nie lubi eksponować swojego seksualizmu. Ewentualnie dopisać, że syn adoptowany -- czy prawda, czy nieprawda, zniknie drażniące pytanie czy to prawda, że pan Zoll uprawiał kiedyś seks z kobietą płci odmiennej.

"Wśród 31 sygnatariuszy są też naukowcy oraz muzycy Paweł Kukiz i Adam Nowak z zespołu Raz Dwa Trzy."

Naukowcy oraz muzycy Kukiz i Nowak? To ciekawe. W jakich dziedzinach naukowcy Kukiz i Nowak się specjalizują?

"Apel opublikowała "Rzeczpospolita" jako ogłoszenie fundacji. Głosi on: "Doświadczenia krajów Europy Zachodniej pokazują, że [Europride] jest to pierwszy etap na drodze do adopcji dzieci przez pary homoseksualne"."

Zgodnie z logicznym wnioskowaniem fundacji, narodziny dwugłowej świni to pierwszy etap na drodze do wybrania Polaka papieżem.

- W innych krajach wprowadzenie pewnych zmian prowadziło do następnych żądań. Polska nie jest izolowaną wyspą - uważa Zoll.

Ogólnie wprowadzanie pewnych zmian prowadzi do żądań kolejnych zmian. Nie jest mi znany kraj, w którym osiągnięto stan powszechnej szczęśliwości i nikt w ogóle niczego się nie domaga, spędzając życie w błogiej nirwanie.

- Nie jestem przeciwny samej manifestacji - powiedział nam Adam Nowak. - W wolnym kraju wolno manifestować każdemu. Ważne jednak, co homoseksualiści chcą uzyskać w sensie społecznym. Jeśli mają plan, by możliwe było adoptowanie przez nich dzieci, to z taką manifestacją się nie zgadzam. Nie z nią samą, lecz z jej treścią.

To niech pan nie przychodzi. :) W wolnym kraju każdemu wolno manifestować niezgodę za pomocą nieprzychodzenia na manifestację zgody.

W apelu napisano: "Osobisty przykład życia matki i ojca jest fundamentem kształtującym w dzieciach świat wartości, wrażliwość społeczną oraz obraz kobiety i mężczyzny". Prof. Zoll się z tym zgadza: - Nie należy wspierać prawnie sytuacji, które burzą naturalny porządek: że dziecko w procesie wychowania ma zarówno męski, jak i kobiecy wzór osobowy.

Profesor Zoll, jak widzę, żyje w przekonaniu, że adopcja polega na tym, że para homoseksualistów wyrywa przemocą bobaska z ramion płaczącej mamy, podczas gdy tata przywiązany do krzesła wierzga bezradnie. Chyba, że ten męski i kobiecy wzór to pani dyrektor domu dziecka i pan policjant, który co jakiś czas przychodzi?

Autorzy alarmują, że głoszenie takich poglądów będzie wkrótce zakazane: „Dzisiaj aktywiści środowisk homoseksualnych zmierzają do wprowadzenia zmian prawnych, które będą miały opłakane skutki dla wolności słowa, przekonań i sumienia”. I apelują do polityków o sprzeciw wobec „legalizacji »małżeństw « homoseksualnych oraz adopcji dzieci przez pary homoseksualne”. [...] Fragment o ograniczaniu wolności słowa może dotyczyć zabiegów, by do zakazu znieważania i fizycznej napaści ze względu na narodowość, rasę czy wyznanie dopisać: niepełnosprawność, wiek, płeć i orientację seksualną.

Naprawdę współczuję panu Zollowi, że już nie będzie mógł skopać geja bezkarnie :( Przykro mi, że jego wolność będzie tak ograniczona. Ale szczerze mówiąc, gdyby pan Zoll zechciał mnie skopać, to istniałaby niewielka możliwość, że oddałbym mocniej. Możemy się kiedyś umówić na ustawkę i sprawdzić. Z panem Kukizem wolałbym nie, bo on wygląda na takiego, co przyjdzie z rozbitą butelką za pazuchą.

Tak ogólnie rzecz biorąc, to przykro się czyta, że heteroseksualiści są tak zaniepokojeni możliwością, że osoby nieheteroseksualne mogłyby się kiedyś doczekać traktowania jak pełnoprawni obywatele Rzeczpospolitej. Bo tak naprawdę, nie da się obronić żadnego z powyższych stwierdzeń w żaden inny sposób, niż tylko zakładając, że homoseksualiści to gorszy rodzaj człowieka. A co do naturalnego porządku, polecam panu Zollowi badania, które opublikowano nader niedawno: oto okazuje się, że dzieci wychowane przez pary lesbijskie nie dość, że radzą sobie równie dobrze, jak dzieci par hetero, to dodatkowo są grzeczniejsze i sprawiają mniej problemów wychowawczych. Pewnie dlatego, że nie spotkały pana Zolla, co chciał im skopać mamusie.
15:37, navaira
Link Komentarze (12) »
środa, 19 maja 2010
Kaszaloty z tyłkiem
Bardzo, bardzo dziękuję adminom gazeta.pl za wrzucenie tak cudnego wątku na stronę główną -- inaczej mógłbym go przeoczyć. Przy czym post wiosny, który wątek rozpoczyna, jest całkiem niewinny w swojej naiwności:

temat taki po obserwacjach relacji damsko-meskich w innych krajach,konkretnie USA,Anglia i Niemcy.
"dziwne pary" to takie,ktorych mezczyzna jest duzo atrakcyjniejszy od kobiety,w sensie czysto fizycznym,czyli on przystojniak-ona ponizej przecietnej(wiadomo,ze "nie ma brzydkich kobiet",ale...). otoz w tychze krajach widzialam/znam duzo tego typu par,szczerze zakochanych,bedacych w szczesliwych zwiazkach itp
w Polsce takich par nie widze,osobiscie nie znam zadnej tego typu relacji,a wy znacie???

No, w USA, Anglii i Niemczech to ja ogólnie znam mało par, z wyjątkiem celebrytów. (Helloł! Maj nejm iz Lindzi Lołhen!)

polskie zwiazki to w wiekszosci zwiazki ludzi o "podobnym poziomie atrakcyjnosci",wiadomo o co chodzi.w polskich realiach nie wyobrazam sobie przystojnego faceta z "pryszczata grubaska",kumple by go zadziobali,wysmiali i w ogole porazka "z taka sie pokazac"...hmmm
nie jest tak?

Beats me. Nie jest? W Polsce kumple się dziobią? Co jeszcze bardziej szokujące -- w Polsce są przystojni faceci?

acha!relacja ona piekna a on fizycznie ponizej przecietnej to norma,bo wiadomo,ze dla nas-kobiet wasza fizycznosc nie jest priorytetem:)

Na ten temat miałbym wiele do powiedzenia jako honorowa kobieta, ale najpierw oddam głos komentującym w wątku... gdyż warto! Na pierwszy ogień pusiemekku: (że co?)

mam nadzieje że to co piszesz ma byc prowwokacyjne,
jeśli tak nie jest to na wszelki wypadek często się zastanawiam co ON w niej widzi tak samo jest i w odwrotną stronę tak dla załagodzenie jakis sporów,

DŻIZAS -- drogi autorze lub autorko, ja się zastanawiam, co w Tobie widział Twój nauczyciel języka polskiego.

ryszard_mis_ochodzki:

a nie przyszło ci do głowy blondynko ze Polki są ładniejsze stad tu trudniej znalezć pare on przystojny ona brzydka

Eee, panie Rysiu, ja bym się nie chwalił przesadnie. Raczej bym zinterpretował, że wiosna, która wątek założyła, usiłuje być uprzejma i ignorować oczywistości.

Moja ulubienica iamhier, którą podejrzewam twardo o bycie facetem-mizoginem, ale która pisze o sobie w rodzaju żeńskim, wspina się na szczyty niegramatycznej elokwencji:

do venettina-to nie tak!u nas po prostu sprzężenie urody u kobiety i figury oraz przystojnosci u mezczyzny z inteligencja=BIEDA.

W przypadku kobiety o nazwisku Figura sprzężenie urody następuje automatycznie. Wyrażam nadzieję, że nie jest to sprzężenie zwrotne, gdyż powodowałoby straszny hałas.

Piekne,inteligetne dziewczyny maja tu krzyz panski.Czyz tak nie jest? I absolutnie nie moga byc ambitne..(nie zalatwiac czegos przez faceta).

Momencik. Bycie ambitną oznacza załatwianie czegoś przez faceta, czy też niezałatwianie czegoś przez faceta? Zgubiłem się w podwójnych przeczeniach :(

Tak samo jest z facetami przystojnymi!!!!!On zawsze bedzie statusowo gorszy od brzydkiego kolegi..Albo osiagnie to ZA PÓŹNO!!

OMAJGAD -- co znaczy się osiągnę ZA PÓŹNO!!!!!???

No,bo wiesz....moze byc za pozno....

A! Teraz rozumiem WSZYSTKO.

Mezczyzno to zauwazyli i zaczeli brac sobie nieurodzowe zony z porypanem charakterem....zyskujac w oczach spoleczenstwa i osiagajac przyzwoity status zawodowy....

Mój brat ma bardzo przyzwoity status zawodowy, osiągnięty w szacownym wieku lat 25, a jego przyszła żona jako żywo nie jest ani nieurodzowa, ani nie sprawia wrażenia bycia porypanem charakterem, ale być może dobrze się maskuje przy pomocy czarczafu. Być może mój brat po prostu nie jest mezczyzno.

ja nie spotkalam w polsce brzydkiej i b.inteligetnej dziewczyny.Wszystko co zawdzieczaja te brzydule w zyciu to wylacznie LADNYM I WYBITNIE INTELIGETNYM KOBIETOM lub kurestwu z kim powazanym

Lub, rzecz jasna, kurestwu z LADNYM I WYBITNIE INGELIGETNYM KOBIETOM. To jest coś w rodzaju drogi na skróty dla brzydkiej i b. inteligetnej dziewczyny (mimo, iż jest to w zasadzie kombinacja niespotykana).

do framp-ja nie spotkalam szczuplej dziewczyny w Polsce ,ktora bylaby tak agresywna i nienawistna jak te grube polskie krowy...Ale ich charaktery sa nie do wyprostowania wraz z ubytkiem kg...

Obawiam się, że po przeczytaniu kilku(dziesięciu) komentarzy iamhier, a zwłaszcza powyższego, zaczynam mieć niezbyt pochlebne wyobrażenie jej figury.

lepian4 błyska intelektem:

Ciekawi mnie, ze stwierdzenie, ze Polki sa ladniejsze od innych Europejek, jest jedynie stwierdzeniem faktu. Dla odmiany stwierdzenie, ze Polki sa ladniejsze od murzynek-tych w Europie dzis juz tez nie brakuje- jest juz rasistowskie. Nic juz z tego nie pojmuje.

Jak wiadomo, wśród ras wyróżniamy głównie Murzynki i Europejki. Murzynki zamieszkałe w Europie to tak zwane murzynkoeuropejki, w skrócie murzejki.

madame_charmante marzy:

moim priorytetem jest facet, ktory potrafi powiedziec do kobiety pełne, rozwiniete zdanie, nie będąc przy tym złosliwytm, nie obrażając i nie suponując, ze chodzi jej tylko o jego portfel ( o czymkolwiek by nie była mowa).

Droga Madame, to nie na forum gazety, niestety. Moją tezę potwierdza kolejny forumowicz, wielce elokwentny i niewątpliwie równie piękny, jak inteligentny -- damy i buraki, poznajcie robbbo!

nie ma czegos takiego jak wnętrze, wnetrze wymyslaja sobie kaszloty które mysla że w środku są ładne bo tego nie widać

...

kogo obchodzi np gruba albo brzydka baba która nie
wiem czyta poezje a niech sobie czyta, podstawą jest ładny tyłeczek jedrne cyce kit panna moze byc pusta ale i tak ten facet co jest z taką co myśli ze ma wnętrze będzie sie ślinił i zazdroscił takiej pustej laski z ładną dupeczką. Tak więc nie ma co psychologowac kaszaloty powinny isc w odstawke liczą sie tylko laski puste z wnętrzmi czy bez byle miały fajny tyłeczek

...eee, momentinho, "laski puste z wnętrzmi"? To aby nie jest sprzeczne?

wiekszosc facetów tak myśli chyba że są leniami i jakis kaszalot im np obiady gotuje albo pierze to go pukają dla swojej wygody

O rany, naprawdę, ja bym wolał sprzątaczce płacić i gotować samemu, niż pukać kaszalota dla wygody. Co to za wygoda? Kaszalot samica ma do 13 metrów i potrzebuje ogromnego akwarium! U mnie w mieszkaniu nic, co ma 13 metrów by się w ogóle nie zmieściło, chyba, że zwinięte w kłębek, ale jak coś takiego zwijać w kłębek?



No powiedzcie? Wygląda Wam to na łatwo zwijalne? I jeszcze ma gotować, znaczy przynajmniej przednia część w kuchni, a potem sprzątać? Razem z akwarium? Może ma sprzątać *w* akwarium? Sorry Winnetou, ale jakoś prędzej widzę w tej roli glonojada, który ma kilkanaście centymetrów i w moim akwarium (rozmiaru 50x40x30) zmieści się cały bez zwijania. Gotuje kiepsko, ale cóż, przynajmniej nie muszę go pukać (oraz stukać).

żaden z facetów mi nie przyznał racji bo tu nie ma prawdziwych facetów albo rzadko zaglądają, jakby ten pieprzony deszcz nie padał juz od trzech dni to bym tu nie zagladał, tak z ciekawosci wszedłem na to forum i czytam te tematy o dupie marynie, czy normalny facet wymysla takie tematy chyba nie,

Szczerze mówiąc wydaje mi się, że wiosna nie jest facetem. Ale -- DZIĘKUJMY NIEBIOSOM ZA DESZCZ! Albowiem gdyby nie on, nie poznalibyśmy głębi robbbo i jego przemyśleń związanych z Physeter macrocephalus.

Moze masz racje że na zachodzie to faceci są ładniejsi w parze, ale normalnie jak niemka czy holenderka bądz tu angielka (w co wątpie) jest ładna to może jedna na 100 i sobie odrazu faceta z kasą znajdzie dla normalnych facetów zostają jedynie kaszaloty, i co zrobic cisnienie jest na ulicy kaszaloty w burdelu jeszcze większe załamac sie można i dlatego decydują sie na bycie z kaszalotem, co mają zrobic powiesic sie albo samemu sobie dobrze zrobic to juz lepiej miec taką brzydką babe w domu

A szanpan z grupy powieszonych, onanistów czy posiadaczy brzydkich babów w domu?

Kolejny dżentelmen z tych, o których marzy madame_charmante, niejaki trans.sib, ubogaca nasze życie swoimi przemyśleniami:

Poza tym kwestia kulturowego równouprawnienia wygląda inaczej na zachodzi i w naszym domorosłym feminizmie. U nas się słyszy tylko co kobiety by chciały dostać (bo dają przecież wszystko, czyli dziurę do rypania).

Jak zachodzi, to niech się pilnuje, bo skrobanie zakazane... eee, chwila, moment, dziura do rypania mnie sprowadziła na takie ginekologiczne tropy.

A taka statystyczna Angielka jest znacznie bardziej skora do utrzymywania finansowego gospodarstwa domowego.

Może to dlatego, że statystyczna Angielka nie ma do czynienia ze statystycznymi dżentelmenami z forum gazety, którzy uważają, że wszystko, co ma do zaoferowania, to dziura do rypania? Nie, z pewnością jestem w mylnym błędzie...

Poza tym, jak byłem w fabryce Scani w Szwecji, to tam co drugie stanowisko na montażu silników, było obsadzone prze kobiety. W kombinezonach, rękawicach z ciężkimi kluczami w ręku. U nas chcą równych płac, tylko żeby robota polegała na leżeniu i pachnieniu.



Przechodzimy do mausi12:

Rozmawialam z tyloma facetami i wiem,ze KAZDY facet chce miec atrakcyjna kobiete.To normalne.Czasami sie nie udaje i facet stawia na "inteligencje".Na ulicy i tak bedzie sie ogladal za ladna laseczka o buzi aniolka.Jak facetowi sie trafi przez przypadek ladna i madra to nie wybierze tej brzydkiej i inteligentnej na 100%.Jak facet ma gruba babe w domu,to nie bedzie sie ogladal na ulicy za gruba i brzydka!

Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że niezależnie od posiadanej w domu baby, chciałem powiedzieć kobiety (mausi12, szanowna Pani, gratulujemy doboru słów), większość facetów ogląda się raczej za ładnymi laseczkami o dupci, chciałem powiedzieć buzi aniołka. "To normalne."

part_of_the_game:

A ja się zastanawiam:Po co laskom takie rozkminki? Czyżby autorka była "poniżej przeciętnej" i liczyła na księcia z bajki wzorem wspomnianych krajów?

A POZA TYM AMERYKANIE SAMI ZBOMBARDOWALI THE TWIN TOWERS, A WSZYSTKIE KOTY TO TELEFONY I JESZCZE MAM DUŻO TAKICH TEORII NAD KTÓRYMI SIĘ ZASTANAWIAM

melani73 (chcę wierzyć, że to nie kobieta...):

Myslę,że bardzo często, ci "super przystojni " mężczyżni, mający te niby "dość brzydkie" żony-to po prostu mężczyźni bardzo często borykający się z problemami-natury że tak ujmę poczucia własnej atrakcyjności. Jakże często zauważyć można mężczyznę "super przystojnego" który nie osiągnął niczego poważnego w życiu sam?

Jakże, powiadam wam, albowiem często azaliż można zauważyć jego w życiu sam?

Znam dwie akie pary, i widze co ich łączy. W obu przypadkach, owe żony zarabiają dwukrotnie więcej niż mężowie:) mają wyższe wykształcenia(panowie mają średnie i zawodowe) i są w stanie zapewnić swoim mężom dość wysoką stopę życiową..
Ale..oczywiście nie ma reguły..

A jeśli widzimy parę pt. brzydki stary gruby farfocel i seksi laska z dupcią aniołka (proszę mi wybaczyć moje ekskiuzlemot, ale udziela mi się forumowe słownictwo) to oczywiście nie ma reguły albowiem jakże owszem, tak?

Drodzy heteroseksualiści, forum mi się chwilowo znudziło, więc udzielę Wam lekcji życia: otóż ludzie ogólnie się dobierają wedle zasady "mam do zaoferowania to, Ty masz do zaoferowania to, mi to wystarczy, Tobie wystarczy, zapodajmy pierścionki, welony i bukiety, alleluja". Czasami ta rzecz do zaoferowania to siedmiocyfrowa liczba na koncie (przed kropką). Czasami są to implanty piersi rozmiaru istotnie wystarczającego dla 13-metrowego kaszalota. Czasami jest to tak zwane wnętrze, które według niektórych z Was nie istnieje, a dla niektórych jako żywo jest ważniejsze niż implanty Lolo Ferrari. Czasami jest to poczucie humoru. Dla niektórych liczba na koncie jest ważniejsza niż poczucie humoru, a dla niektórych nie. A co do par, w których mężczyzna jest piękniejszy od kobiety? W Polsce jest takich mało i to się nie zmieni -- przynajmniej dopóki ten wpis się nie zdezaktualizuje. A na pytanie, dlaczego tak jest, odpowiedzcie sobie sami... lub spytajcie ryszarda_misia_ochodzkiego.
22:04, navaira
Link Komentarze (19) »
wtorek, 11 maja 2010
Drogi Navairo...
...czyli samozwańczo mianuję się niniejszym ciocią Klocią udzielającą porad biznesmenom, którzy na to zasługują heteroseksualistom w potrzebie. Na początek maladiablica1:

Dlaczego wpakowałam się w taki związek.Jestem totatlnie rozbita. Spotykam się 5 lat z facetem [...] Sądziła, ze po kilku miesiącach zamieszkamy razem i stworzymy "najszczęśliwszą parę świata i będziemy żyć długo i szczęśliwie" a tymczasem on nawet nie nie ma zamiaru ze mną zamieszkać, widujemy się w zasadzie raz w tygodniu - on tłumaczy to tym, że nie darowałby sobie gdybym zawaliła sesje ( jestem na 4 roku ), moim zdaniem to tylko łatwa wymówka. Gdy dziś rano wybierał się do siebię to zapytalam wprost dlaczego się boi ze mną zamieszkać a on na to, ze przecież wiem, że on ma swoje przyzwyczajenia. Dodam, że ma ponad 30 lat a mieszka dalej z rodzicami.On twierdzi, że z czasem zamieszkamu razem ale ja jakoś przestałam w to wierzyć. [...] Leniwym trutniem to on na pewno nie jest, jest dobrze wykształcony i ma dobrze płatną pracę. Raczej mamisynkiem. A ja jestem głupia w
pelni sie zgadzam ale niestety głupia i zakochana nie mogę sobie wyobraźić że by go w moim zyciu mialo nie być

Moje dziecko...

Jak kogoś to ineresuje to jestem po trzydziestce i nie jestem trollem. [...]

...chciałem powiedzieć, kobieto po trzydziestce spotykająca się z facetem po trzydziestce zamieszkałym z mamusią mimo dobrej pracy i wykształcenia i tłumaczącym się przyzwyczajeniami...

Żebyscie chociaż napisali, że miłość wszystko zwycięży albo, że związki są nieraz dziwne. Przecież teraz to się często zdarza, że ludzie nie mieszkaja razem a tworzą związek, bo każdy chce być w jakimś stopniu niezależny.
Ja też lubię byc niezależna ale go kocham i tak naprawde to chce byc z nim w staroświeckim związku. I nie wiem czy on się tego boi czy jest inny powód bo przecież nic go nie trzyma i może w każdej chwili powiedzieć, że to koniec ale nie robi tego.

...powód, dla którego "to się często zdarza" jest bardzo prosty -- dopóki istnieją na świecie wysportowane, niezależne trzydziestoletnie kobiety, chętnie uprawiające seks i, co gorsza, zakochujące się w trzydziestoparolatkach mieszkających z mamusią, trzydziestoparolatkowie nie mają żadnych powodów, aby dorastać. Bo i po co? Obiad jest, wyprane jest, posprzątane jest, zaruchane jest. Jak nie przepadam za stwierdzeniem, że kobieta powinna "się szanować" i traktować dziewictwo jako Dar dla Tego Jedynego, tak muszę przyznać, że niektóre kobiety zdecydowanie za bardzo ułatwiają życie swoim mężczyznom. No powiedz, diablico, po cholerę on miałby się wyprowadzać od mamusi? Żeby wydawać więcej kasy na rachunki?

Porada dla Ciebie: kopnij pana w pupcię swoją wysportowaną nóżką, po czym udaj się na poszukiwania mężczyzny. Mężczyzny, nie trzydziestoparoletniego chłopczyka.

DUN DUN DUN

Czas na poradę numer dwa: dla mahadevy!

Śni mi się żona Misia, bardzo cierpię :/

Też bym pewnie cierpiał.

Tzn. jeśli już mogę zasnąć to mi się śni. Czy można wytrzymać, że mężczyzna Waszego życia ma żonę?

Szkoda, że nie ma zalinkowanego wątku żony z pytaniem, czy można wytrzymać, że mężczyzna ma kochankę, która on nim pisze per Misio :(

On niby jej nienawidzi, ale zawsze był dla niej lepszy niż dla mnie, choć ja nie oszukiwałam, jestem milą i porządną dziewczyną.

Co rozpoznajemy po tym, że sypiam z żonatymi facetami.

Z nią mieszkał, a mnie wyrzucał ze swojego domu, mieszkać ze mną nie chce. Kiedyś rok temu, gdy miał fazę 'nic z tego nie bedzie', mówił, że ją kochał, a mnie nie. Potem znow zaczął mówić, że mnie kocha i że to długofalowy związek.

Na falach długich audycje są nadawane w wersji mono, droga mahadevo.

Z jednej strony kocham Misia, jestem poważną osobą,

Nie, sorki, albo Misia, albo poważną osobą.

ale żyję w ciągłym stresie, albo mam jakieś napady paniki. To chyba normalna reakcja w takich okolicznościach...

W okolicznościach rozdwojenia jaźni? Nie znam się na tym :(

Chciałabym, żeby mnie potraktował poważnie, nie mogę być piątym kołem u wozu. Nie jestem jakąś głupią panienką :/ Co mam mu powiedzieć, żeby zrozumiał?

"Misiu! Ja śnię o Twej małżonce!"

(Istnieje obawa, że Misio odpowie "Ooo! To może trójkącik?")

wygladal na normalnego, mial sie rozwiesc, mowil, ze jestem druga zona, ta wlasciwa nie jestem jego pierwsza dziewczyna po rozstaniu z zona, poprzednia nalegala bardzo na dziecko...

A to błąd popełniła... prawda, mahadevo? Mogła do tej pory się użerać ciumciać z Misiem i czekać, aż Misio się zdecyduje na rozwód, a ta głupia na dziecko nalegała i taki skarb straciła.

wydaje mi sie, ze jestem od nich milsza, juz relatywnie dlugo
jestesmy razem no i myslalam, ze ludzie znajduja sobie nowych partnerow, zasluguja na milosc - ze Mis sie zachowa dobrze...
ale nie wspiera mnie, raczej dreczy...
wylaczylam telefon na pare dni...

Miś się zachowuje bardzo dobrze... jak każdy facet, który odkrył, że może mieć mleko, nie kupując krowy... ach, brzmię dziś jak stara konserwa (z krowy)...

ale skoro naprawde niecierpi zony, to po co mialby z nia byc
myslalam, ze chce miec powazny zwiazek z mila dziewczyna...

to jest niby wolny gosc, zone ma formalnie
a jak mu kaze sie rozwiesc, to mowi, zebym tego nie wymagala, bo jedza wyssie z niego cala krew, wiec jak ja moge tego oczekiwac...

Po cholerę marnować pieniądze na alimenty, podział majątku z jędzą (ciekawe, czy przed ślubem też była jędzą?) i koszta sądowe, skoro można mieć (już nie pierwszą nawet) miłą dziewczynę, której nie przeszkadza jego żonatość aż tak, żeby go zostawić? A jak się postawi i zażąda dziecka/ślubu/zamieszkania razem, to się jej powie "spierniczaj moja droga, gdyż ja nadaję mono na falach długich".

Panie moje, obiedwie, maladiablico i mahadevo, moja porada dla Was brzmi: poczytajcie sobie o feminizmie i przestańcie się zachowywać, jakby jedyna różnica między kobietą XX i XXI wieku polegała na tym, że ta druga idzie do łóżka na drugiej randce. Tako rzekę ja, feminista i honorowa kobieta. Howgh!
11:47, navaira
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Polska języka nie jest, obcą mi ?
...czyli heteroseksualiści randkujący za pośrednictwem portali.

Notkę zainspirował prawdziwydaniel, widoczny tu (warto kliknąć chociażby ze względu na niezwykłą urodę zdjęcia)

w życiu kieruję się wieloma wartościami które cenię, jakże podstawowymi a jednak dziś zapomnianymi niestety ,za krótki opis aby się tu zmieściło

nie kieruję się, jednakowoż wartościami gramatyki ,oraz interpunkcji niestety

Film, który mogę oglądać w kółko:
ojej,jest pare takich filmów do których z chęcia wracam

a tośmy, się dowiedzieli ojej

Osoba, która mi imponuje
nie musi to byc znana osoba,zwykła przecietna mająca dobro w sobie tez moze imponowac

może ,to prawda niestety jednak, nie dowiadujemy się która to nieznana osoba ,imponuje danielowi

Z numerkiem dwa, panie i panowie, przedstawiam -- oto lwicjaa (cokolwiek to oznacza). Lwicjęę znalazłem za pomocą wyszukiwania osób z wykształceniem wyższym -- osoba ta, niezwykle utalentowana, osiągnęła owo w wieku lat 21, a przedstawia się następująco:

Film, który mogę oglądać w kółko:
dobe i na złe

Ja nie wiem, czy jedną dobę to już jest w kółko.

Ostatnia ważna książka
słodla zemsta

Lwicjaa zna języki, jak widać. Nie wiem, jakie konkretnie, przyznaję ze wstydem -- nie wiem, w jakim języku występuje wyraz "słodla".

Osoba, która mi imponuje:
nie wiem

Odważnie! Obal autorytety, bądź sam sobie sterem i drogowskazem!

Wakacje spędzam...
za granicom

To niezwykłe, że się nie spotkaliśmy, bo ja też spędzam za granicom!

Kontynuujemy przeglądanie profili znawców języków z wykształceniem wyższym -- czas na kasandra (kasandera?):

short quotation for a starter, enjoy:)

Krótka wycena na przystawkę? How unusual.

Ulubiona płyta/piosenka:
tobin big furry head tek 9 phat like A tricky over me puscifer trekka dub when black sky cosmic rays coil vs elph decadent & symmetrical linków do youtuba nie załączam bo …bo nie:)

Długa ta piosenka (lub płyta).

Ostatnia ważna książka tak jakoś wychodzi, że kilka na raz czytam, więc popatrzmy, co my tu mamy pozaczynane: prometheus rising pana wilsona, wojna peloponeska pana tukidydesa i kitab alf lajla wa lajla noc 47:)

Tę ostatnią czytałem, ale nie w tym języku. W moim nazywała się ency pency lola bola tralalala 84.

Mój obiekt pożądania:
Amphicoelias fragillimus, najlepiej w całości:)

A cholera, myślałem, że to heteroseksualista, a to jest gadofil.

Niezrażony porażką wracam spiesznie do klikania w anonse, a tam:

Gdybym miała siebie określić, to jedno muszę tu napisać. Po prostu mieszanka wybuchowa,nigdy nie będziesz wiedział, co może wydarzyć się za chwilę. Cóż, nie sądzę, żeby to miejsce było odpowiednie na szczegółowe otwieranie się:)

Przykład szczegółowego otwierania się:



Film, który mogę oglądać w kółko:
Ogólnie mam bardzo różne ukierunkowanie na tematy filmowe, aczkolwiek jest kilka takich obrazów:)

...ogólnie aczkolwiek z zainteresowań ja wymienić mogę: przyrodę, urodę, modę, wygodę...

Osoba, która mi imponuje:
są to wszystkie te osoby, które mimo przeciwności i trudności, potrafią osiągnąć swój cel.

Ja, na przykład mimo, lektury tego ogłoszenia osiągnąłem, cel głównie taki, że aczkolwiek nie wierzę w wyższe, wykształcenie autorki...

I na koniec:

jestem zwariowanym,szalonym facetem po czterdziestce,ble,ble-tak wielu pisze.A ja napisze tak-szukasz księcia z bajki na bialym rumaku?To NIE pisz do mnie,no chyba ,ze zmienisz zdanie..

Ojej, to w końcu szanpan jest szalonym zwariowanym facetem po czterdziestce alibo nie? Bo zagubiłem się w czeluściach przeczeń i bleblań :(

Mój obiekt pożądania
a ktoz to wie????

NO PRZECIEŻ NIE JA

Osoba, która mi imponuje
Marcinkiewicz Kazimierz

*słabym głosikiem* mujborze...

Szanowni heteroseksualiści, którzy przypadkiem zabłądziliście na mojego bloga$ka -- życzę Wam serdecznie powodzenia w randkowaniu, aczkolwiek ogólnie, niestety. Jeśli kiedyś spotkamy się na wakacjach za granicom, koniecznie podejdźcie i się przedstawcie! (Chyba, że imponuje Wam Marcinkiewicz Kazimierz. Wtedy aczkolwiek niestety ,nie.)
23:43, navaira
Link Komentarze (28) »
poniedziałek, 29 marca 2010
Flirtujące-zdradzające
Dzisiaj dwa wątki naraz, bo jakoś mi tak pasują do siebie.

Na forum (Brak) Seks(u) W Małżeństwie niejaki samiec-sprawiedliwy informuje nas z przytupem iż:

odmowa seksu przez któregokolwiek z małżonków (partnerów) (wyłączając przypadki chorobowe i inne losowe) jest również zdradą!!! Taką samą zdradą jak seks pozamałżeński

Odmowa współżycia z partnerem jest co najmniej podżeganiem do seksu pozamałżeńskiego i zdradą samą w sobie.

[...] Trzeba rozpowszechniać pogląd, że odmowa współżycia jest zdradą, bo seks stanowi istotę małżeństwa i jest wyrazem bliskości dwóch osób. Jeżlei jedna osoba nie chce (choć może) być blisko - to ZDRADZA!!! [...] Tak jesteśmy skonstruowani że chcemy się kochać!!! Jak chronicznie odmawia się nam tego - szukamy gdzie indziej, Ale czy wtedy zdradzamy? Czy może jesteśmy zdradzani?

Podżeganie do seksu pozamałżeńskiego kojarzy mi się trochę z obwinianiem kobiety za to, że ją zgwałcono, bo przecież mogła nie wychodzić z domu w minispódniczce. Ale bardzo szybko po uderzeniu w stół odzywają się nożyce:

koncepcja jest śmiała i słuszna.
Ja na ten przykład, odmawiam mężowi seksu, czyli go zdradzam wg szanownego Autora i nawet powiem z kim go zdradzam: z Abstynencją seksualną.

LADACZNICA

kretynofil objaśnia nam, czym jest zdrada:

Zdrada i ozieblosc to naprawde to samo - bo jedno i drugie polega na tym samym (ranienie partnera, pozbawianie go poczucia wlasnej wartosci, oszukiwanie) i dziala na tej samej zasadzie. Co za roznica czy pobiore sie z kims kto mnie nie pociaga i bede sobie uzywal na boku w tajemnicy czy po prostu bedzie mnie bolala glowa?

Jak pan kretynofil nie widzi różnicy, to ja nie bardzo umiem ją objaśnić w jeszcze prostszy sposób... może tak:

PTASZEK + WAGINKA * NIEPOŚLUBIONA = ZDRADA
(PTASZEK + WAGINKA * POŚLUBIONA) - WAGINKA * POŚLUBIONA = BRAK ZDRADY
ZDRADA != BRAK ZDRADY
WAGINKA * NIEPOŚLUBIONA != WAGINKA * POŚLUBIONA

Nie wiem jak Ci to wyjasnic zeby dotarlo. Biologicznie rzecz biorac tak jestesmy uksztaltowani ze slowo "zdrada" bedzie mialo inne konotacje dla Ciebie a inne dla mnie.

No nie, jak biologicznie to ja się poddaję.

symmetryisall rozważa pociągające możliwości:

Zdrada i porzucenie to są zjawiska, które się przenikają i rozgraniczenie ich potrafi być trudne. Jeśli np mąż puka koleżanki z pracy, a przy żonie trzyma go tylko wygoda, to ją zdradza, czy de facto rzucił? Jeśli nie traktuje jej już jako "tej jedynej", a tylko jako "tę piorąco/gotującą"? Podobnie żona "niedająca" mężowi, którego traktuje tylko jako źródło dochodu (jedyne bądź dodatkowe).

Powtarzajcie za mną: małżeństwo... kobiety i mężczyzny... jest świętością... uświęconą uświęcającym sakramentem...

- Brak seksu z innymi
czy tez
- Seks tylko z Toba ?

Bo jesli to drugie, to brak seksu jest niewypelnianiem przysiegi. Oczywiscie mozne dyskutowac, jak dlugo, ile razy odmowa itp. Ale to taka sama dyskusja (z logicznego punktu widzenia), jak "po francusku to nie zdrada, w agencji to nie zdrada itp."

"That depends on what your definition of 'is' is!"

urquhart:

To ciekawe ale spróbujcie znaleźć definicję słowa zdrada.
pl.wikipedia.org/wiki/Zdrada
Wg psychologii to świadome nadużycie powierzonego zaufania. Na ślubnym kobiercu jednym z podstawowych oczekiwań i powodem składanie przysięgi miłości i związania się majątkowego jest oczekiwanie wspólnego seksu.

Cholera, ja to jakoś przeoczyłem w tej przysiędze. "I będę z tobą uprawiać seks dwa razy w tygodniu aż do śmierci... we wtorki i soboty."

Czyli jeśli zdradą jest odmowa seksu bez względu na powód, to zapewnianie seksu jest OBOWIĄZKIEM bez względu na okoliczności.

Czyli niedopełnienie tego obowiązku jest de facto niewywiązaniem się z umowy związku.

Czyli niewywiązanie takie uprawnia drugą stronę do zerwania umowy lub naliczenia kar umownych.

@-D Oraz odsetek ustawowych.

Myślę, że to dobra chwila, aby niepostrzeżenie zmienić wątek na ten o flirtowaniu:

przyznaję się, bardzo lubie flirtować. W pracy, na ulicy, sklepie. Dla mnie to niewinna zabawa z pieprzem. Koleżanka mnie dziś oświeciła, ze większość ludzi uważa takie zachowanie za negatywne..."no tobie to tylko jedno w głowie"... Jest aż tak źle?

I odpowiedź:

Jesli flirt jest zabawa, to dlaczego nie seks? Kto mowi o kompletnym braku uczuc? Gdyby tak bylo to sa przeciez agencje towarzyskie. A jednak czesc mezczyzn woli seks z partnerka z ktora rowniez moze porozmawiac i po prostu mile spedzic czas. Ale bez obietnicy zmiany swego życia, slubu, dozgonnej wiernosci itd.

Jeśli zupa jest potrawą, to czemu nie basen? Jedno i drugie to przecież ciecz w naczyniu! (Makaron w zupie pomijamy dla uproszczenia metafory.)

Flirtowanie z obcymi facetami, gdy masz chlopaka albo meza, to juz zupelna porazka.
Gdybym zauwazyl takie zachowanie u mojej kobiety, nie czul bym zadnych oporow przed uprawianiem seksu z innymi kobietami. I jej bym tez powiedzial, ze moze bzykac sie z kim chce.

"Jacyś głupi ci Rzymianie."

W moim poczuciu wiele kobiet nie rozumie tego ze flirt choc dla kobiet (jako ze czeto maja upper hand) jest super zabawa dla mezczyzn flirt ktory z zalozenia do niczego nie prowadzi ("skamlaj sobie a ja sie z ciebie posmieje, moze tak moze nie") jest zabawa niezrozumiala, czy wrecz okrutna. Faceci sa prosci jak konstrukcja cepa - ja sie laska usmiecha, flirtuje znaczy sie jest zainteresowana.

Po przeczytaniu tego wszystkiego przestaję już wiedzieć, co to jest zdrada, czym się różni od bólu głowy i dlaczego nie powinienem z nikim nigdy już flirtować. A bardzo lubię. :( I jako żywo nikt przy tym nie skamle. Może autor tego posta trenował na psach?

Jesli flirtujesz dla zabawy to przygotuj sie na to, ze ktorys mezczyzna podejdzie do sprawy duzo powazniej niz Ty. Pamietaj, ze wiekszosc facetow gubi sie w niuansach flirtu i mowy ciala, a co dopiero w sytuacji gdy kobieta wprowadza ich w blad. Przygotuj sie na klepniecia w pupe, niechciane calusy i bande wyglodnialych samcow wystajacych pod Twoim oknem z kwiatami.

Trochę mam mieszane uczucia czytając te informacje, bo z jednej strony ci faceci to przygłupy jakieś kompletne, wiecznie zagubione w niuansach, z drugiej strony chętnie bym zobaczył bandę wygłodniałych samców (sprawiedliwych?) wystających pod moim oknem z kwiatami. Zawsze mam w domu coś do jedzenia, a kwiaty dostałem w życiu chyba tylko ze dwa razy :( To co mam robić? Filtrować czy nie filtrować? Z pieprzem?
17:55, navaira
Link Komentarze (12) »
środa, 10 marca 2010
Chłop jak... trudno wyczuć jak co
Jak dzwon? Jakoś nie brzmi. Jak superman? Jak BMW? Zaraz zobaczymy...

kwiatek1190 (czy to miesiąc i rok urodzenia? wielcem ciekaw) prezentuje supermana oto tak:

Dzień dobry!

Witamy serdecznie!

Mój partner płaci alimenty w wysokości 220 zł.miesięcznie na jedno 3 letnie dziecko. Dostał teraz wezwanie do sądu o podwyżkę alimentów,zwrot jeszcze jakichś kosztów(chyba poniesionych przez powódkę związku z wyprawką ponad 3000
tys.) oraz zwrot kosztów zastępstwa procesowego 600zł.

Wyprawka za trzy tysiące tysięcy złotych to rzeczywiście lekka przesada. Za tyle to można dziecku kupować nowe łóżeczko codziennie zamiast pieluszek.

Powódka podała powody podwyżki z czego są to wymyślone kłamstwa na które mamy dowody,czyli:

Wymyślone kłamstwa na które mamy dowody? Czy to Jarosław Kaczyński pisze?

Ponieważ mamy jedną pensję,mieszkamy u jego mamy(teściowa mieszka ze swoim drugim mężem), ja nie pracuję,gdyż zajmuję się naszym 2,5 rocznym dzieckiem, nie uzyskuję żadnych dochodów i jak pisałam partner pozbawiony jest praw rodzicielskich

Za moich czasów ciąża trwała powyżej pół roku. Ale teraz młodzież szybciej się rozwija, słyszałem.

4.Jest właścicielem samochodu osobowego BMW.
Odp.Nie jest właścicielem samochodu tylko współwłaścicielem.Samochód jest mojego taty a dostał go ze względu na mnie i po to by dojeżdżał do pracy oraz do wyrobienia sobie zniżek.

Posiadacze BMW dostają zniżki? Na co? Czy ja też mogę dostać zniżki? Posiadam rower...

Powódka mieszka razem z rodzicami,pracuje i zarabia tak jak pisała 1220 zl.+220zł.(teraz chce 500zł.) alimentów +68zł. rodzinnego daje jej miesięcznie 1508zł. na utrzymanie dziecka.

Oraz 0 zł na utrzymanie samej siebie. Sprytne wyliczenie!

Kiedy ona kupowała nową wyprawkę dla dziecka my mieliśmy rzeczy używane po córce brata mojego partnera

...i wraz z tymi rzeczami mieszkaliśmy u mamy partnera zamieszkałej z drugim mężem, będącym złym bratem bliźniakiem Antonio... o przepraszam, Romantica mi się znowu włączyła...

W drugiej wiadomości, wysłanej w odpowiedzi na liczne, jakże niesłuszne obelgi, kwiatek wypisała takie kwiatki:

O czy wy piszecie czy jesteście już do reszty tak bardzo zgorzkniałe bez facetów,wiem że ma obowiązki nie było to planowane dziecko raczej jedna noc,ale facet który namówił kobietę do urodzenia niż do skrobanki zasługuje troszkę na więcej szacunku i z resztą to powie w sądzie

"Tę laskę co się z nią przespałem namówiłem do urodzenia a nie do skrobanki więc zasługuję troszkę na więcej szacunku, Wysoki Sądzie!!!" *bang pięścią w pulpit*

więc nie róbcie z niego potwora bo nim nie jest.Jest wspaniałym ojcem.

"...a poza tym płacę na dziecko całe 220 zł miesięcznie za co można kupić O TYLE więc jestem wspaniałym ojcem!!!"

Do pracy sam nie jeździ bo jeździ ich 5 razem z nim,więc na paliwo składają się wszyscy.

I tak szóstka facetów ściska się w malutkim wypasionym BMWuśku. Łza współczucia mi się zakręciła normalnie, no :(

A jeśli chodzi o pracę to niestety nie mam jak bo kończę szkołę oraz nie mam z kim zostawić dziecka nie mam rodziców ani teściów blisko siebie a 50 km.w tą i z powrotem nie będę dziecka ciągnąć o 05:00 rano,więc pomyślcie logicznie.

No przecież nie chcielibyśmy namawiać dorosłej kobiety coby zostawiała dzieciaka kiedy idzie do szkoły, ani tym bardziej ciągała go ze sobą do owej. Pomyślcie logicznie.

Z takim charakterkiem i podejściem do mężczyzn jakie macie nic dziwnego że jesteście same i na pewno niektóre z Was same zostaną.

O! I nie będziecie miały supermenów w BMW zarabiających 1300 zł na budowie i płodzących dzieci podczas jednonocek! Dobrześ im kwiatku powiedziała!

Też mi szanująca się dziewczyna ladacznica nad ladacznicami od razu z ledwo poznanym facetem w tango pójść a teraz biedna ofiara losu jaka ona to samotna potrafi teraz tylko na facecie żerować i wyłudzić jak najwięcej a wy skoro tak piszecie to na pewno lepsze od niej nie byłyście i nie jesteście.

O! Właśnie! On pewnie się opierał i Biblię w drżącej dłoni ściskał i o pomoc wołał, kiedy ta ladacznica z niego spodnie ściągała. A on biedaczek słabiutki, bo ta praca na budowie z niego wszystkie siły wysysa.

Skoro mój facet tak mało zarabia na rodzinę to co powiecie o niej też nędzne pieniądze ma.

Zwłaszcza jak na ladacznicę.

Nawet ze sobą nie chodzili też mi przyzwoita ja bynajmniej jego znam od 10 lat i wiem jaki jest a na pewno nie taki jak piszecie.

On właściwie jest jak skrzyżowanie... no właśnie czego? Papieża z Supermanem? Ogiera rozpłodowego z klerykiem? Budowlańca z nadmiarem krwi w jednej główce, a brakami w drugiej? Cholercia no nie wiem, zapewne dlatego, że bynajmniej jego nie znam od 10 lat.

Przynajmniej jestem mądrzejsza od Was bo umiałam faceta zatrzymać i dam sobie głowę obciąć że sama nie będę I kto tu jest żałosny samotniary. Zostaniecie starymi pannami z dziećmi bo pies z kulawą nogą Was nie będzie chciał.

Tak jak ta ladacznica! Chociaż ją w zasadzie partner kwiatka chciał, przynajmniej jeden raz.

I tylko jakaś złośliwa zjawa1 (to pewnie skrót od zjawataladacznicajedna1) pisze tak:

Przeciez kazda kobieta, kazda z Nas przyzna, ze taki facet to
chodzacy ideal! Pracowity, cierpiliwy, tloczy sie z 5 facetami w
BMW, zeby dojechac do pracy. A i do tego oszczedny, bo benzyna nie woda i tez kosztuje a tak dziela sobie chlopcy na piecsmile)) i wychodzi taniej. Zawsze to cos, zawsze na jedna flaszke dla brata starczywink)) A co tam dziecko, za 220zl pociagnie jeszcze z 20 latwink

Ach, właściwie to żadne złośliwości tylko święta prawda. Za niesłuszne podejrzenia zjawę1 przepraszam. Alleluja i do przodu!

PS. Za inspirację dziękuję zarin :)
14:53, navaira
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 22 lutego 2010
Dziś: Prawdziwi Mężczyźni!
O tym, co pozwala rozpoznać prawdziwego mężczyznę, informuje nas z nadmiarem szczegółów drwallen:

Już myślałem, że zdziadzieałem na dobre a tu dzisiaj miła sytuacja mi się przydażyła. Otóż rozmawiając z pania w sklepie zauważyłem, że jej biust ukryty pod białą prześwitującą koszulką nie mieścił się jej w biustonoszu i widać było całego sutka. Najlepsze było to, że nie było widać dokładnie i ruszyła wyobraźnia oraz krew w kluczowe dla mnie miejsce :D

Tak - mogę śmiało powiedzieć, że jestem w 100% prawdziwym mężczyzną bo mam jeszcze erekcję na sam widok seksownego kobiecego sutka bez dodatkowej stymulacji dotykiem!

Tak tak owieczki moje i baranki -- prawdziwych mężczyzn rozpoznajemy po erekcji na widok seksownego sutka bez stymulacji dotykiem. (Dotykiem sutka?)

Niestety, żona drwallena nie ma co liczyć na to, że i w jej obecności mąż okaże się prawdziwym mężczyzną:

hehe - no na pewno nie w ten sposób. Tak można reagować tylko na te jeszcze nie zdobyte. Na żonkę to ja tak reagowałem jak się poznaliśmy, a nie po tylu latach wesołego małżeństwa.

Kolejne fragmenty układanki: prawdziwych mężczyzn rozpoznajemy po erekcji na widok seksownego sutka nienależącego do żony, bez stymulacji dotykiem (sutka alibo nie).

Ekspert odpowiada również na pytania:

czyli jak nie staje to ile % ubytku na meskosci?

coś około 80% odpada czyli zostaje ledwie 20%

Tak więc: prawdziwych mężczyzn rozpoznajemy w 80% po erekcji na widok seksownego sutka nienależącego do żony, bez stymulacji dotykiem (sutka alibo nie), zaś w 20% -- nie wiadomo.

Na koniec ekspert informuje nas:

heheh - no właśnie to wystarczy aby być 100% facetem. Zdolność do erekcji bez dotyku. Stare pryki tak nie potrafią.

Podsumowując -- prawdziwych mężczyzn rozpoznajemy w 80% po erekcji na widok seksownego sutka nienależącego do żony, bez stymulacji dotykiem (sutka alibo nie), zaś w 20% -- nie wiadomo. Prawdziwi mężczyzni i stare pryki to zbiory bez części wspólnej.

Tylko co na to Sean Connery?
14:59, navaira
Link Komentarze (9) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10